piątek, 7 września 2018

Prawie jak Hitchcock



Pierwsza noc w nowym domu. Taka na próbę, bo jeszcze nie wszystko gotowe. 
Cudowny letni wieczór, choć da się już wyczuć chłód nadchodzącej jesieni. Fajnie jest usiąść z kieliszkiem wina i się zadumać, albo zwyczajnie nie myśleć o niczym. Po prostu być. Żeby było jeszcze przyjemniej rozpalamy na tarasie meksykański kominek. Ogień miło strzela, świerszcze cykają, wino w kieliszku w świetle płomienia nabiera pięknego rubinowego koloru….raj!

Tak....

raj.....

dopóki nie zaczęło się ściemniać.  

Najpierw zleciały się różne nocne owady, ćmy i inne muszki. Co prawda nie przepadam za nimi, ale to norma, wszak dom przy lesie, a światło zapalone. 
Nagle przyleciało jakieś bydlę. Za nim drugie, trzecie…… Mój facet mówi „zwiadowcy!”. Zwiadowcy? Raczej nalot. Sępy cholerne, na wino pewnie przyleciały, bez zaproszenia.
Czym prędzej wbiegamy do wnętrza i gasimy światło na zewnątrz, żeby się pozbyć niechcianych gości. I pewnie wszystko byłoby ok, gdyby nie jeden szczegół, 
detal, 
drobiazg.

Okno w kuchni było UCHYLONE. 

Krótko mówiąc my do środka to i one do środka. Co tu robić, co tu robić! 
Szybka decyzja i zmiana oświetlenia. 
Iluminacja na zewnątrz, mrok w środku. Uffff.....pomogło. Odleciały.

Zamknęłam szczelnie wszystkie okna i drzwi. W życiu na zewnątrz nie wyjdę! Przynajmniej nie tej nocy. Pewnie się gdzieś tam w mroku czają i czekają na nasz ruch. W środku przynajmniej jestem bezpieczna. Taaaaa.....bezpieczna..... Kiedy zapaliliśmy światło wewnątrz domu najeźdźcy powrócili.  Te bydlaki zaczęły dobijać się, pukać w okno. Przypomniało mi się nagle, że w sypialni okno jest otwarte. Co prawda jest tam moskitiera, ale co to dla takich bestii, dwa gryzy i furtka gotowa. Leżę i z niepokojem nasłuchuję. Duszno jak cholera i tylko słychać te puk.....puk....puk......

Mamy SZERSZENIE!!!

Ps. I jakby ktoś pytał jak mi pierwsza noc na nowym miejscu minęła powiem, że było gorrrąco ;) 

Ps.2  Polubiła mnie też kuna i przeżarła przewody od spryskiwaczy w aucie i rozszarpała matę wygłuszającą silnika.

Ps.3 Może otworzę ZOO?







26 komentarzy:

  1. Mnie też polubiła kuna lub inny gad co to poszarpał matę w aucie:)
    Czytałam Twoją opowieść w napięciu...
    Spokojnych nocy i dni Julio:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo i emocje ogromne były!

      Otwieramy razem ZOO? :))))

      Usuń
  2. Ojejej. RZeczywiście Hitchhok.
    NA kuny mozna kupić takie specjalje coś do spryskiwania, ale nasz pan mechanik sugerował też zwykłe zawieszki do wc. Dotąd kuny nam nic nie przegryzły (w mieście też są!) wiec działa.
    Za to u mojej Teściowej kuna zamieszkałą na strychu ryjąc korytarze w ociepleniu dachu. Szybko sprawdźcie czy nie ma żadnych szparek....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tych zawieszkach już od kolejnej osoby słyszę. I o woreczku z psią sierścią.
      Podobno nawet można dom ubezpieczyć na wypadek ataku kuny.

      Usuń
  3. Nu tak! Nada prywyknut'! ;)))

    Mnie, po tylu latach nic już nie przestraszy! Przeciwnie! - to mnie się teraz boją te wszystkie bestyje :))))

    Julio, wszystkiego dobrego na nowym, wspaniałym miejscu :)
    Będzie dobrze, a nawet wspaniale - wiem co mówię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się udać do Ciebie na szkolenie "jak przetrwać we własnym domu" ;))))

      Całusy Maminko :*

      Usuń
  4. Julio, na pewno jest jakiś sposób, żeby się szerszych pozbyć i trzeba to zrobić zanim się na dobre rozgoszczą.

    Nowe miejsce trzeba oswoić, jak dzikie zwierzę ;-)

    Będzie dobrze i na pewno pokochacie swoje nowe domostwo, czego Wam życzę z całego serca.
    BB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć jak się ochłodzi same zdechną ;)
      Oby za rok nie przyleciały!!

      A z tym oswajaniem masz rację.....dziwnie tak w nowym miejscu, jak nie u siebie....

      Uściski Kochana :*

      Usuń
  5. Wszystkiego dobrego Julio w nowym domu.:)
    Mam nadzieję, że znajdziecie sposób na te różne - przeróżne niechciane odwiedziny.
    Z szerszeniami nie ma żartów, ostatnio dwa wleciały nam do mieszkania ( VII piętro). Mówię do męża przerażona, że wleciał szerszeń, a M. niedowiarek, na to: "No pewnie, na VII piętro? Prędzej bocian?"
    Ale potem wygonił dziada...
    Moc pozdrowionek.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na VII piętrze???? No to faktycznie prędzej bym się szybowca spodziewała. No, ale to świadczy o ich sile i zajadłości. Pewnie masz jakieś apetyczne kwiatki na balkonie, to przyleciały.

      Dziękuję Basiu :)

      Usuń
  6. O jejku!!! Ależ przygody... Ale mimo wszystko gratuluję domu :)... i niech się Wam dobrze mieszka. Szerszenie odpuszczą, a kuna się oswoi, bo swoich samochodów nie rusza ;) .... Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak się oswoi i zamieszka w aucie? :O
      Całusy :*

      Usuń
    2. Moja tylko po samochodzie spaceruje, niczego nie pogryzła ;)

      Usuń
    3. No to faktycznie oswojona!
      Ja na razie powiesiłam kostkę domestosa (tak mi poradzono) pod maską. Zobaczymy :)

      Usuń
  7. Ojojoj, to faktycznie gorąco było! Szerszenie trzeba będzie wytępić, bo to wyjątkowe złe plemię. Na owady są specjalne lampy owadobójcze, przyciągają je, dzięki czemu reszta otoczenia pozostaje "czysta".
    Życzę jeszcze kilku ciepłych dobrych wieczorów - może do świec nie przylecą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki ich nie wytępię, nie odważę się siedzieć na tarasie. Chyba, że po ciemku ;)

      Usuń
  8. ja tak mam od 20 lat, można przywyknąć :) czego i wam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niezła historia. Na kunę odstraszająco wiesza się pod maską najpodlejszą kostkę z wc, rodzice stosują i działa. Na wszelkie latające stworzenia zamówili siatki na okna i drzwi, estetyczne, też działają bez zarzutu już kilka lat. Nie daj się kochana. Masz tam pewnie pięknie i cicho :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiesiłam :)
      Na razie nic nowego mi się nie lęgnie.
      Mam tam cudownie cicho.....a najpiękniejsze są poranki
      :*

      Usuń
  10. Mam nadzieję, że dziś już się z tego śmiejesz (jak ja czytając).

    Oby Wam się dobrze mieszkało! I w zgodzie z sąsiadami (cóż, tych się nie wybiera ;-)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Śmieję się, i owszem, bo jeszcze tam nie mieszkam :)))
      Postawiłam ultimatum. Albo one, albo ja. Razem tam nie zamieszkamy ;)

      Dziękuję Fibulo :***

      Usuń
  11. Ojoj szerszenie ! To zlokalizujcie i usuńcie koniecznie gniazdo...szerszenie wracają w to samo miejsce . U nas też tak było ...Powodzenia
    ps. - a gdzieś pod lasem na uboczu domek wymarzony ?..wzdycham rozmarzona...
    ps.2 -a na kuny ...włosy/sierść psa do pończochy włożyć i ciach pod maskę...
    ps.3 - wszystkiego dobrego na nowym miejscu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem już gdzie to plemię mieszka. Czekamy aż przestaną latać, wtedy jakiś odważny się za likwidację gniazda zabierze ;)
      ps.1 Domek nawet z kawałkiem lasu na działce :)
      ps.2 póki co dałam kunom kostkę do wc (ponoć też działa)
      ps.3 Dziękuję <3<3<3

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Na razie są męczące bo wypełnione po brzegi pracą

      Usuń