czwartek, 1 czerwca 2017

Góry Ognia na Lanzarote


Aż nie chce się wierzyć, że na wyspie mierzącej zaledwie 60 km długości i 20 km szerokości może się zmieścić 300 stożków wulkanicznych. A jednak!
A wszystko to wskutek erupcji Timanfaya, jaka miała miejsce w latach 1730-1736. Wielokrotnie powtarzające się wybuchy Gór Ognia pokryły lawą obszar o powierzchni 200 km kwadratowych, niszcząc przy tym 26 wiosek.  Obszar ten potrzebuje jeszcze wielu tysięcy lat spokoju, żeby mogła się na nim odrodzić życie. Na terenie Parku Timanfaya, pilnie chronionego przed człowiekiem, można znaleźć jedynie skąpą roślinność, głównie porosty, a minęło przecież tyle lat. 

Góry ognia wciąż żyją. Ostatnia erupcja miała tu miejsce co prawda w 1824 roku, ale są miejsca gdzie kamyki wykopane z głębokości ledwie 20 cm parzą dłonie,a kilka metrów głębiej suche gałęzie wrzucane do dołu, płoną pod wpływem wysokiej temperatury




Poniżej 10 metrów, temperatura sięga 600 stopni, a woda wlana do wywierconego w ziemi otworu, zamienia się błyskawicznie w parę wystrzeliwując w górę, na kilkanaście metrów






Jest tam też grill, zasilany żarem bijącym z wnętrza ziemi, na którym pieką się ziemniaczki. Dań z "piekielnego" grilla można spróbować w pobliskiej Restaurante del Diablo 


Ziemniaczków nie próbowałam. Ciekawa marsjańskich krajobrazów, wybrałam się na wycieczkę do Parku Timanfaya. Zdjęcia niestety robione były przez szybę autokaru, bo tylko w taki sposób można zwiedzić ten obszar. Tak jak wyżej pisałam, ludzie chronią to miejsce przed ludźmi, i słusznie. 
Park Timanfaya, choć widziany tylko z okna autokaru, robi jednak ogromne wrażenie. 

























To wspomnienia z jesieni. A teraz? Teraz, to w domu mam szpital ;) Walczymy z różnymi wirusami, które próbują odebrać nam radość z wiosny. 

W najbliższym czasie planuję Andaluzję i Algarve. Mam nadzieję, że do tej pory wyjdziemy na prostą z tymi wszystkimi chorobami 
Mam przy okazji prośbę do moich czytelników z Hiszpanii i Portugalii - może jakieś rady, ciekawostki? Coś co koniecznie trzeba zobaczyć i coś, co warto, choć o tym w przewodnikach nie piszą?