piątek, 22 stycznia 2016

qué tal

- qué tal (jak się masz)? - zapytał mnie w ubiegłym tygodniu mój  nauczyciel hiszpańskiego
- tak sobie - odpowiedziałam - dużo pracy
- ciężko?
- bardzo
- to może na Wyspy Kanaryjskie?
- o tak, byłoby pięknie!
- ty i ja?
- ????? - zatkało mnie
- jutro?
- ???????
Choć wiedziałam, że to tylko żart, poczułam jak oblewa mnie rumieniec. Masakra! Nie lubię tego. Czy ja się kiedyś z tego wyleczę? Rumienię się jak jakaś nastolatka!

Żarty, żartami, ale pomysł z wyspami przedni.  Przetrzepałam internet, poszukałam okazji i lecę. Jakiś czas mnie tu nie będzie :)


Jeszcze tylko zostawię kawałek, od którego się uzależniłam. Być może dlatego, że mocno się wbił w moją podświadomość, kiedy zostałam nim obudzona w środku nocy. Dobry jest. Hipnotyzujący. 




poniedziałek, 18 stycznia 2016

zima

Zima w tym roku wyjątkowo mnie zachwyca. Może to dlatego, że podziwiam ją nad jeziorami, a nie w mieście? 

A może dlatego, że spędzam czas z fajnymi ludźmi, tym razem na warsztatach tanecznych w Augustowie :)

A może to z powodu dodatkowych emocji, jakich dostarczyła nam nowa para, która dołączyła do naszej paczki? 

Niby zwykłe zajęcia, tańczymy, ćwiczymy, w pewnym momencie instruktor zaczyna pokazywać nowej dziewczynie jakieś kroki. W tym czasie jej chłopak dyskretnie się ulatnia po czym wraca z bukietem ognistoczerwonych róż. Pada na kolana i już wiadomo o co chodzi :)))
Chyba każdy w tej chwili miał w oczach łzy wzruszenia....cieszyliśmy się ich radością.

No piękna ta zima....wyjątkowo :)
 












 



 

poniedziałek, 11 stycznia 2016

co u mnie?

A coś w ten deseń...



To w pracy.

A w domu. W domu, to nie wiem czy najpierw paść na twarz, czy może przedtem coś zjeść. No ale jak zjeść to i ugotować, nie? Bo samo jakoś jedzenie do gara nie wskakuje. 

No a kiedy już ugotuję, zjem, zagrabię dom i usiądę z laptopem, żeby cokolwiek napisać, pojawia mi się ta słodka mordka




No i patrzy na mnie tym swoim ujmującym spojrzeniem, któremu nie sposób nie ulec i którym urabia wszystkie kobiety z okolicy, a nawet przyjezdne. 
Po czym wpycha mi pysk pod ramię, ślimaczy klawiaturę. Krótko mówiąc robi wszystko, co potrafi, żeby mnie od komputera odciągnąć. 
No to rad niewola wskakuję w buty i idę z nim na dłuuuugi spacer, po którym już faktycznie myślę tylko o tym, gdzie by tu paść ;)

Ale nic to, jeszcze tylko dwa tygodnie takiej orki i potem się unormuje. 


A tak w ogóle, to smutno....."Look up here, I’m in heaven"




poniedziałek, 4 stycznia 2016

Początek

Nie wiem jak to jest u Was, ale u mnie początek roku był boski. 
Niestety, dzisiaj jego boskość jakby zbladła. 
Mam nadzieję, że pierwsze trzy dni nie wyczerpały limitu 
dobrych chwil na ten rok.





Ale za to nad Wigrami cudownie cicho i spokojnie, 
a przy tym mróz jak cię mogę. 
Słychać tylko jak skrzypi śnieg pod butami i jak ulatuje dym z komina...





Po dzisiejszym dniu w pracy o niczym innym nie marzę, 
jak tylko o tym, żeby tam wrócić, 
do tych miejsc i tych ludzi....