piątek, 28 października 2016

mieszanina ognia i lawy

"Sama jestem raczej jak Mauna Kea – drzemiący wulkan archipelagu Hawajów. Uśpiona, wybucham tylko z rzadka, ale za to spektakularnie i z fajerwerkami, bo gdy natężenie wewnątrz mnie dotyka punktu granicznego, kiedy przychodzi czas emocjonalnej erupcji, wtedy pluję na oślep mieszaniną lawy (pożądania), pyłów (frustracji), gazów (złości) i odłamków (inwektyw). Spustoszenie, jakie wtedy czynię w promieniu kilku metrów, jest spustoszeniem totalnym."

Joanna Bartoń – "Do niewidzenia, do niejutra"


Zastanawiam się jaką kobietą jest Etna? Na pewno szczególną, niezwykle wybuchową. Najaktywniejszą w Europie. Praktycznie każdego roku dostrzega się jej aktywność. Posiada cztery centralne, aktywne kratery i ponad 350 otworów erupcyjnych na zboczach. Sporo, nie?   

Jedną z najbardziej niszczycielskich erupcji Etny była erupcja pliniańska w roku 122 p.n.e, która doprowadziła do dewastacji Katanii, miasta założonego przez Greków 600 lat wcześniej.

Niektóre erupcje trwały bardzo długo. Ta z 1991 roku ciągnęła się przez 473 dni! Musiało w niej nieźle kipieć. 

Czasem Etna wygląda jakby ćmiła papierosa i puszczała kółka z dymu. Tak wyglądał wybuch z 2000 r. 





Jakim wulkanem ja jestem? Na pewno nie jestem podobna do Etny. Wybucham niezwykle rzadko, ale za to bez ostrzeżenia. Jednak wprawne oko zauważy moment, w którym zaczyna we mnie wrzeć. I jeśli w porę zareaguje, ugasi ogień, jest szansa, że do wybuchu nie dojdzie :)

A jakim wulkanem Ty jesteś? :)))





Na zakończenie kilka fotek z wyprawy na Etnę
 





























40 komentarzy:

  1. Must have been an exciting expedition! Such beautiful photos!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zdjęcia. Jak na innej planecie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :)
      A krajobraz faktycznie jak na Marsie. Robi wrażenie!

      Usuń
  3. Łał, super! krajobraz prawie księżycowy - robi wrażenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dopiero na zdjęciach z ludźmi widać, jak duże są to kratery!

      Usuń
  4. An amazing place to feel the very power of nature!

    OdpowiedzUsuń
  5. dobre pytanie... jakim wulkanem ja jestem?
    chyba coraz mniej lawy we mnie...
    piękne zdjęcia :**********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, że jest jej dużo, schowanej pod kamienną powłoką, którą musiałaś przywdziać z uwagi na nieustanną walkę z życiem.
      Uściski Emko :*****

      Usuń
  6. Zdjęcia super, najbardziej podoba mi się siódme. :-)
    Ja chyba jestem mocno uśpionym, aż strach myśleć, co będzie, jak wybuchnę. Spopielenie otoczenia i siebie? Brrr. Cóż za myśli przy sobocie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ludźmi jak z wulkanami, lepiej jak wybuchy są niewielkie i częściej ;)
      Uściski Fibulo :*
      Dziękuję :)

      Usuń
  7. Wspaniałe zdjęcia, co do Twojego pytania, nie znam odpowiedzi :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdjęcia robią ogromne wrażenie:) wow!
    Rzadko wybucham, najwyżej trochę popłaczę:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niewielkie eksplozje pewnie dobrze by Ci zrobiły.
      Ja też jestem z tych płaczących ;)

      Dziękuję Słońce :***

      Usuń
    2. Heloł, przyjmiecie do klubu? ;-)

      Usuń
    3. Oczywiście :)
      W kupie raźniej....nawet płakać!

      Usuń
  9. Ależ wyprawa!
    Ja to jestem takim uśpionym wulkanem i tylko trzęsienie ziemi może sprawić, że wybuchnę.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W momencie kiedy chmura zeszła na dół było naprawdę magicznie!

      Usuń
  10. Fantastyczne zdjęcia !!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Bom dia, ui...que belas fotos de difícil captação, são magicas.
    Continuação de boa semana,
    AG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obrigado :)
      Continuação de boa semana,
      abraços

      Usuń
  12. Marsowe fotografie piekne pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Na Etnie była tylko na pewniej wysokości. Gdy zobaczyłam zniszczone domy i krajobraz księżycowy, nie odważyłam się wyżej jej zobaczyć. Wolałam na nią patrzeć z daleka :). Ja wybucham bardzo, bardzo rzadko, ale z ostrzeżeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja widziałam zalane lawą domy, aż pod sam dach. Na szczęście teraz istnieje system wczesnego ostrzegania i ludzie mają czas się ewakuować z zagrożonych terenów.

      Usuń
  14. Rewelacyjne fotki. Nie przypuszczałam, że na górze jest aż tak odlotowo:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Buenas fotos y buena información. Menos mal que hoy hay alertas que avisan y previenen al menos la vida.
    Besos.

    OdpowiedzUsuń