poniedziałek, 23 listopada 2015

wieczór w operze

A dokładniej sobotni wieczór w operze. A jeszcze dokładniej, to chodzi o "Carmen". Wyczekaną "Carmen", bo bilety na nią kupiłam jeszcze przed wakacjami. Niestety takie wyprzedzenie jest konieczne, jeśli się chce mieć dobre miejsca. 

Starałam się wcześniej nie zapoznawać z recenzjami, bo lubię mieć świeże spojrzenie i tylko gdzieś tam w necie, zupełnie przypadkiem, w oko wpadły mi zdjęcia jeepa i żołnierzy w mundurach (czyżby do tego spektaklu?) Wiedziałam też, że mój instruktor tańca, występuje na scenie w stroju torreadora. I z taką to wiedzą udałam się do opery.

No i nie wiem co powiedzieć,  bo mam mieszane uczucia. Muzyka przepiękna, arie również cudnie wyśpiewane, chór stanął na wysokości zadania, balet też, tancerze istny ogień, tylko..... 

No może powiecie, że ja konserwa jestem. Ale dla mnie kawa to kawa, a nie moccacino, czy latte z syropem malinowym. No i Carmen też powinna być Carmen, piękną i ponętną Cyganką o kruczoczarnych włosach.... 


 (Fot. Michał Heller)

No może się czepiam, ale ta nasza Carmen, to mi na stuprocentową Słowiankę-Świteziankę wyglądała. I wiecie jak to jest jak się wyobrażenia miną z realiami.



Bo ja ją sobie bardziej tak wyobrażałam :)


Po spektaklu kolega mnie zapytał. Jak myślisz, jak to jest z tą miłością? Czy naprawdę jest "zbuntowanym ptakiem, którego nikt nie może oswoić"? 

No i jak to jest?


 

41 komentarzy:

  1. nie, wcale się nie czepiasz, ja też byłabym rozczarowana, widząc sliczną blądyneczkę w tej roli.
    Co do miłości, to jak najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooooo od razu mi raźniej :)

      Usuń
    2. I ja się podłączam do tej wypowiedzi. Jestem zdziwiona co do hm..."jasnej" Carmen. To tak jakby tytułowy Duch w operze był kobietą...Można zmieniać ale po co, skoro wszystko jest ok i ludzie takie "wersje" pokochali. :) Pozdrawiam Julia :

      Usuń
    3. I właśnie przyszło mi do głowy fajne przekleństwo:
      "Do jasnej Carmen!!!" :)))

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Powinnaś się cieszyć, że Carmen nadal jest rodzaju żeńskiego i nie występuje nago ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No chociaż czarną perukę mogła założyć. NIe lubię uwspółcześniania oper (i nie tylko oper) bo to sięrobi najczęsciej bardziej udziwnianie. Zraziłam się do pewnej opery gdy Carmen wjechała na motorze, ekstra Harleyu, a tłum pracowników był przebrany za tranwestytów. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wiesz....w tym zwariowanym i niepewnym jutra świecie potrzebujemy czegoś co jest nam znane, potrzebujemy spokoju.
      :*

      Usuń
  4. Dobrze, że Wam nie znamknęli opery, znaczy minister, Carmen była taka wyzwolona... kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba nie zamknęli ;)
      A Świtezianka wyjątkowo grzeczna i ułożona była.

      Usuń
    2. Wiesz, to się może teraz zmienić :) minister kultury je z ręki Rydzyka

      Usuń
    3. Czyli zdążyłam w samą porę ;))

      Usuń
  5. Ja się z Tobą zgadzam, Carmen powinna być czarną, ognistą Cyganką.

    OdpowiedzUsuń
  6. myślę tak samo jak Agaja... chociaż perukę mogli jej założyć skoro już nie znaleźli odpowiedniej aktorki...
    blond Carmen to jak słone lody... dziwactwooooo
    :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Później miała krótką czarną peruczkę i wtedy jakby ciut lepiej było. Choć ognia w niej brakowało nadal :)

      Usuń
  7. No jasne, że masz rację, Carmen blond? ej tam....udziwnili coś...
    Wtorkowe Dzień Dobry:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry Słońce :)
      To co usmiechamy się i odczarowujemy wtorek? Bo poniedziałek był wyjątkowo marny ;)

      Usuń
    2. Oczywiście Julio, posyłam taaaki uśmiech stąd aż do Ciebie :):):)

      Usuń
    3. :))))))) Dziękuję i odwzajemniam
      :***

      Usuń
  8. nie oswaja się miłości bo miłość powinna być niczym ptak
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to i zostanie z nami po dobroci (jeśli chce) :)

      Usuń
  9. to ja jestem konserwa i to zamurowana w betonie ;DDD w ogóle widze, że opera baaardzo współczesna. Carmen w zwiewnej haleczce, a przy niej faceci w moro. za duże udziwnienie.
    a miłość.......faktycznie jak ptak. im bardziej nieoswojony, tym ciekawiej :) chociaż czasami może dziabnąć zbyt boleśnie lub niespodziewanie odlecieć do ciepłych krajów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie odlecieć może. Chociaż mówią, że jak kocha, to wróci :)

      Uściski Kochana Konserwo :***
      (mam nadzieję, że nie wgięłam za bardzo, ściskając ;))))))

      Usuń
  10. To i ja jestem konserwa zastygła w żelazie, jak to konserwa :) Carmen, to ma byś Carmen :) Mam tylko nadzieję, że muzyki na rap nie zmienili ;-/

    Ściskam żelaźnie, jak konserwa konserwę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż zazgrzytały blachy w żelaznym uścisku :))))))

      Muzyka na szczęście była taka jak trzeba!
      Całusy :*******

      Usuń
  11. Czy brunetka , czy blondynka, to nie było najważniejsze, bo tym była muzyka. Rozumiem jednak, czemu Carmen nie spełniła Twoich oczekiwań. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też zdarzało mi się zamykać oczy, po to żeby nic nie zakłócało mego odbioru :)

      Usuń
  12. Haha, mnie taka Carmenem też, by zaskoczyło! Jednak wszyscy w swoich głowach mamy to wyobrażenie ciemnowłosej piękności. Ale najważniejsze, że muzyka i balet piękny! :)

    A z miłością to nigdy nic nie wiadomo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama widzisz.....idziesz na Carmen, kurtyna w górę a tu wojska w moro, jeepy i blond piękność. I zastanawiasz się czy czegoś nie popiętroliłaś ;)))

      Usuń
  13. A ja, dla odmiany, wyłamię się z trendu i zgłoszę moje votum separatum. Dla mnie Carmen może być nawet wściekle rudą Afroamerykanką z wielkimi wargami, długim korpusem i krótkimi nóżkami, byle pięknie śpiewała. Bo nie pomoże ognista uroda, jak głosu nie staje:) Pozdrawiam szanowne Melomanki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście, że głos najważniejszy.
      Tyle, że ja chcę i głosu i cygańskiej urody.
      A co! :))))

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  14. Wiesz, z jednej strony to jak już się tą klasykę obejrzało to dobrze jest rzucić okiem na inność interpretacji i porównać sobie.
    Inna kwestia jak Carmen ogląda się pierwszy raz i od razu z takim udziwnieniem co może zdegustować jednak wyobrażenie.

    Bo to jest jak jak z taką piękną lalunią co to siedzi cały wieczór i nic się nie odzywa, taka śliczna i liryczna, sympatyczna i wszyscy w towarzystwie , łącznie ze mną myślą, jaka słodka, jaka piękna, wręcz afrodyta, jaka ona musi być miła, bo tak słodko okiem zatrzepocze i uśmiechnie się upzrejmie
    a ona nagle odzywa się wręcz męskim głosem
    -k....wa. zenek ja pi....le , weź się nie gap na tamtą k....we, bo ci zaje...

    i wszystkich wprawia w osłupienie, dosłownie wszystkich. I nie możemy sobie poukładać w głowie jak taka słodycz zewnętrzna może być taką paskudą.

    Osłupiona ja z wyobrażeniem innym wszelako ;)

    Uściski Julka:*!

    ps: nie żeby świtezianka paskudą była w stosunku do Carmen, ino że inna niż wyobrażenia mamy, w tym sensie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szalona Mig :))) zakręcona
      Prawie słyszę jak to wszystko mówisz i to na bezdechu ;)))

      A co do porównywania, kolega mój tak zrobił. To znaczy pojechał w Polskę na kilka takich spektakli, żeby porównać. Z tego co pamiętam nie był zachwycony naszą białostocką interpretacją. Ale on też chyba jest konserwą ;)))

      Buziak :*

      Usuń
  15. Julio witaj moja droga :-)

    Tak fruwam tu i tam jak ten nieoswojony ptak i pomyślałem że cokolwiek napiszę do Ciebie.Jest taka piękna scena którą wyreżyserował Steven Wilson w teledysku pt,,The Raven That Refused To Sing'' gdzie staruszek zamyka w klatce kruka i...ale to już sama musisz oglądnąć w co nie wątpię :-)

    posyłam iskierkę która mnie ogrzewa...dzielę się nią z Tobą....S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno Cię nie było. Dobrze, że nie odleciałeś do ciepłych krajów. Smutno byłoby tak całą zimę bez Ciebie.
      Dziękuję za iskierkę, od razu zrobiło mi się ciepło na sercu :))

      A ten teledysk....smutny bardzo i poruszający...

      Uściski Sebastianie :*
      Pozdrów ode mnie jesienne morze

      Usuń
  16. Boa tarde, um amor sem rebeldia é uma amor saturante, maravilhosa publicação.
    AG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obrigado Antonio :)
      Desejo-lhe um bom fim de semana

      Usuń
  17. Tendencja do unowocześnia wszystkiego stale się pogłębia. A przecież tradycyjne też jest piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie każdy chce być oryginalny, więc udziwnia, eksperymentuje Aż przyjdzie taki moment kiedy tradycja będzie czymś rzadkim i oryginalnym ;)

      Usuń