czwartek, 22 października 2015

Bajka o marudnej owcy :)



Była sobie owca o imieniu Muda, co w staroowczym języku oznacza ni mniej, ni więcej, tylko Maruda. Dlaczego akurat takie imię? Otóż pierwsze słowa jakie wypowiedziała Muda, kiedy przyszła na świat, to wcale nie było "mama", "tata", czy "beee". Pierwsze co powiedziała, to „ja to mam pecha”. I tak już było na okrągło. Owca marudziła, narzekała, stękała, okraszając wszystko tym właśnie zwrotem „ja to mam pecha”. 


Nieustannie biadoliła, a to, że tyłek ma za wielki, a to znów że trawa mniej zielona i mniej słodka niż ta, którą mają okazję skubać inne owce. To jej za zimno, to za ciepło, to futro za ciężkie i nie układa się w równe loki i chyba trochę pogrubia, no zawsze coś było nie tak. Inne owce miały dosyć jej jęków, więc odsuwały się jak najdalej od marudy. Muda oczywiście interpretowała to po swojemu. Pewnie mają tam lepszą trawę, może mniej tuczącą, albo bardziej słodką! Ja to mam pecha. 


Czasem Muda patrzyła tęsknie w niebo na latające nad nią ptaki…..one też mają lepiej – myślała – latają sobie dokąd tylko chcą i nikt, i nic ich nie powstrzyma, nie to co ja. Co ja mogę z moim pechem. 



Któregoś dnia Muda nie wytrzymała i postanowiła poszukać sobie lepszego miejsca do życia. Wspięła się na sam szczyt pobliskiej góry z nadzieją, że za nią odnajdzie swój eden. Stękała i narzekała przy tej wspinaczce niemiłosiernie. Kiedy już znalazła się na szczycie rozejrzała się dookoła i głęboko westchnęła. Wypatrzyła w dolinie małe jezioro w kształcie harfy. Postanowiła to miejsce obrać jako kierunek swojej wędrówki. 



W dół poszło dużo łatwiej niż w górę, więc już bez narzekania, lekkim truchtem, zbiegła aż do samego jeziora. Ugasiła pragnienie, skubnęła trawy, stwierdzając przy tym, że nie smakuje jakoś najszczególniej i wyruszyła w dalszą wędrówkę. 


Zanim jeszcze słońce zaczęło się zniżać, dotarła nad brzeg oceanu. Na pobliskiej łące pasło się stado krów. Jaki słodki widok. Tata byk, mama i śliczne cielątko, malutki byczek. 







Pomyślała sobie, że to jest idealne miejsce dla niej, piękne widoki, miłe towarzystwo i trawa jakby smaczniejsza. Zostaję, postanowiła. 
Podśpiewując skubała trawę i zerkała co jakiś czas na zachodzące słońce. Normalnie raj. Przez te kilka chwil poczuła się naprawdę szczęśliwa. 

Kiedy słońce znalazło się już bardzo nisko nad horyzontem, na łące zjawił się człowiek. Przywołał do siebie stado krów i poprowadził je do pobliskiej obory. Owca została na łące samiuteńka jak palec w…..zupie. Zwinęła się w mały wełniany kłębuszek i próbowała zasnąć. Nie szło jej najlepiej. Ocean wył jak szalony, a obok ani jednej żywej istoty do której mogłaby się przytulić. A potem jeszcze zaczęło padać! Zacisnęła mocno powieki i przywołała w myślach obraz swego stada, zaczęła wyliczać: ciocia Pina, wujek Bolo, mały Zin…nawet nie zorientowała się kiedy usnęła.

Rano obudziło ją ostre słońce. 
Czas ruszać w dalsza drogę, nic tu po mnie - pomyślała. 
Wędrowała tak i wędrowała, mijały kolejne godziny, zaczynały już ją boleć nogi, kiedy wreszcie dotarła na skraj lasu. 
Jeszcze nigdy, w całym w swoim życiu nie widziała lasu. Piękny był, gęsty, wysoki! Wielkie drzewa, niższe krzaczki.....nagle jeden z krzaczków się uniósł



- dzień dobry, a pani tu w jakiej sprawie? – zapytał gadający krzaczek

- ja ja ja – wystraszona Muda jąkając się próbowała cokolwiek wydukać – ja szukam sobie nowego domu

- nic tu po tobie kochana. Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego jak w lesie jest niebezpiecznie? A to wilki, a to ludzie ze strzelbami, wszędzie czyhają na ciebie niebezpieczeństwa. No i co tam będziesz jadła? W lesie nie ma tyle trawy co na łące. My jemy listki, sięgamy do gałęzi, a ty? Podskoczysz, czy jak?


Muda spuściła głowę i powłócząc kopytkami odeszła. Sama już nie wiedziała gdzie jest, dokąd idzie, jak daleko jej dom i stado, za którym zaczęła trochę tęsknić. W sumie wcale nie było jej tam tak źle. I pogadać było z kim i trawa soczysta i zielona.....


Słońce zaczynało chować się za horyzont. Muda postanowiła znaleźć sobie jakiś nocleg, zanim zapadnie zmrok. Nie mam wyjścia, tę noc spędzę w ruinach - pomyślała - co prawda mało tu przytulnie, ale przynajmniej nie zmoknę. A co dalej, pomyślę o tym jutro.





Skoro świt, pełna energii Muda postanowiła odszukać drogę do domu. 
I tak sobie dreptała wąwozami, szczytami, brzegami rzek, rozglądając się przy tym za białymi puchatymi kulkami. Nigdzie ani śladu. 



- Jak ja bym chciała znaleźć się wśród swoich - powiedziała na głos - już będę grzeczna, nawet mogę przestać marudzić, aby tylko odnaleźć drogę do domu.


Nawet nie zdawała sobie sprawy, że kiedy wypowiadała te słowa, znajdowała się w pewnym szczególnym miejscu, na Moście Życzeń. Każde wypowiedziane tu życzenie spełniało się w parę sekund. Kiedy więc z pyszczka Mudy padły słowa „do domu”, coś błysnęło, zakurzyło się, świat zawirował tak, jakby nagle rozszalało się tornado. A kiedy już się uspokoiło i cały pył opadł, Muda zobaczyła swoją łąkę, rodzinę, przyjaciół. Uśmiechnęła się szeroko - jestem w domu - pomyślała - mam szczęście!

 
Podbiegła do stawu i zerknęła na swoje odbicie - no i w sumie z tym futrem też nie jest tak źle, gustownie się układa i nie pogrubia. Przekrzywiła łepek i zalotnie unosząc uszko. Chociaż sama nie wiem.....ten tyłek....no nie wiem....



39 komentarzy:

  1. Świetne!!!!
    I te zdjęcia!
    Krzaczki... :))
    Początek przypomniał mi piosenkę, która zresztą dotyczny tragicznych historii, ale ją lubię. Dona dona...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :))))

      A piosenka.....fakt że piękna
      "Stop complaining", said the farmer
      Who told you a calf to be?
      Why don't you have wings to fly with
      Like the swallow so proud and free?

      Usuń
  2. hahhahahahha

    ten tyłek, no nie wiem :P:P

    Bujasz:P
    cmok:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahhaha....jeśli miło się dynda to mogę bujać :D
      buziak :**

      Usuń
  3. Uwielbiam Twoje fotobajki Julio ! Muda przypomniała mi, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej ! Ja chcę do domu !!! Pod kocyk :)

    Uścisków moc zostawiam :)

    P.S.
    Ale ten tyłek ... no nie wiem ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))))

      A pod kocyk to i ja chętnie. I jakiś dobry film do tego i gorące kakao.
      O taki mam kaprys. A co!

      Uściski :******

      P.S. Tyłek jest ok. ;)))

      Usuń
  4. O proszę, wchodzę sobie na Twój blog wieczorową porą i co widzę?
    Jula wróciła do siebie :*, wyzdrowiała, zaczęła pisać bajki...
    Jak to dobrze, że są:):):) Pozytywnie, optymistycznie:):) i robi się jakoś radośniej, cieplej na duszy.
    Dzięki!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam od razu wyzdrowiała ;)))) nie do końca ale przecie się nie dam, nie?
      A bajka powstała, bo nie mogłam się oprzeć urokowi owcy z przekrzywionym łebkiem i zalotnie uniesionym uszkiem. No i miałam tydzień wolności od lokalnej Mudy, która akurat jest na urlopie ;))

      Dziękuję Słońce :*****

      Usuń
  5. Miło się czytało przeżycia Mudy i do tego ozdobionych pięknym zdjęciami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajna bajka ;) Chociaż, no nie wiem ;P
    Fajna, fajna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę....jakieś zapędy do mudowania? :)))))

      Usuń
  7. ale suuuuuuuuuuuuuuuuuuper :)))) masz niesamowite pomysły. czekałam na Twoją kolejną bajkę. i proszę bajka i owca, jak malowane :))) to ja może lepiej nie będę patrzeć w lustro na swój wielki tyłek ;DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty chudzino?????!!!!!!!
      Spójrz na owcę, ta to ma niczego sobie ;)))

      Dziękuję :*********

      Usuń
  8. Nie ma to jak w domu :) Świetne opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
  9. no to się cwaniurka przekonała, że w domu najlepiej ;), uwielbiam bajki, więc czekam na następną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja uwielbiam bajki! To dziecko w nas chyba je lubi :)

      Usuń
  10. Bo aby docenić to trzeba utracić?
    Bajka do zaczytania, na jednym tchu.
    Ściskam ;)!

    OdpowiedzUsuń
  11. Swietna bajka, do walki z kompleksami i zazdroscia jak znalazl, no i ten jezyk staroowczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Język wydaje się być całkiem prosty ;)))
      Dzięki :)

      Usuń
  12. Swietna bajka, do walki z kompleksami i zazdroscia jak znalazl, no i ten jezyk staroowczy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie by było, gdyby wszystkie marudy - Mudy przeczytały tę bajkę...
    Od 2 lat strach, lęk towarzyszy mi każdego dnia i w nocy, a jednak nadal patrzę z nadzieją w przyszłość. I nie jest to łatwe, wręcz przeciwnie...
    Cudna bajka, cudne przesłanie.
    Wszystkiego dobrego Julio. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu :****
      Niech Ci się poukłada jak najpiękniej!

      Usuń
    2. Dziękuję Julio...
      Modlę się o to nieustannie...

      Usuń
    3. Przyłączę się dziś do Ciebie :***

      Usuń
  14. dla mnie bomba!!! następną poproszę :))))

    OdpowiedzUsuń