czwartek, 18 czerwca 2015

domani, domani

Pamiętacie jak Julia Roberts, w filmie "Eat Pray Love", uczyła się słówka "attraversiamo"?

 
Ja, podczas mego pobytu w Grado, też nauczyłam się nowego włoskiego słówka - "domani". Nauczyłam się go od pewnej Włoszki, w Trattorii "Tre Corone". 

Tego wieczoru, jak zawsze wygłodniali, rozglądaliśmy się za jakimś uroczym miejscem na kolację. Zależało nam na tym, żeby to była jak najbardziej miejscowa knajpa, a nie taka dla turystów. Tak więc zagłębialiśmy się w wąskie uliczki, przyglądaliśmy się kelnerom, zaglądaliśmy ludziom w talerze. Usiedliśmy w końcu do jednego ze stojących przed restauracją stolików, aby oddać się rozkoszom obżarstwa i opojstwa. Zamówiliśmy mnóstwo rozmaitych dań, ryby kalmary, pizzę i między innymi moje ulubione gnocchi w sosie serowym. 

Siedzimy i siedzimy, znikają kolejne karafki wina. Nie powiem, żeby było nam tam źle, ale w końcu zaczepiamy kelnerkę (która tak na marginesie ani w ząb nie rozumiała angielskiego) i pytamy o nasze jedzenie. Kelnerka ze śmiechem, machając rękami woła "domani, domani". No to sobie wymyśliliśmy, że pewnie te moje gnocchi są "domani" czyli "domowe" i dlatego tak długo się czeka. Więc cierpliwie na te domani gniocchi czekamy. Po godzinie wjechały, mięciutkie, delikatne, pachnące, pyszne.....ach! 
 I choć (jak się później okazało) "domani" wcale nie znaczy "domowe", tylko "jutro", wszystko co tam jedliśmy było genialne i jak najbardziej "domani" ;))). 

Kocham włoską kuchnię. Kocham ciepłe wieczory z chłodnym białym winem, kolacje pod dachem z gwiazd. Kocham tę beztroskę, jaka tym wieczorom towarzyszy. Kocham klimat starych miasteczek z wąskimi uliczkami, wypełnionymi ciepłym światłem z ulicznych latarenek.  I ten lekki szum w głowie, kiedy wracasz do pokoju promenadą wzdłuż morza i już sam nie wiesz co bardziej szumi, morze czy wino. 

To był dobry czas :)






































57 komentarzy:

  1. To i moje klimaty, ale nie mojego męża, niestety. Z przyjemnością bym posiedziała z Wami i cieszyła się chwilą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście my w tym temacie zgraliśmy się idealnie :)))

      Pozdrawiam ciepło, życząc pięknego weekendu :*

      Usuń
  2. śliczne zdjęcia. szczególnie tych wąskich uliczek i....roweru :))) lubię takie uliczki, bo zawsze mi się wydaje, że kryją jakieś tajemnice. a prawdziwego włoskiego jedzonka też bym spróbowała, bo to, które kupujemy w naszych marketach jest jakieś nijakie, podróbkowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie te uliczki.....wciągają

      Wszyscy zostali przy stoliku, a ja z samym tylko aparatem zaczęłam krążyć między domami, mijając kolejne podwórza. W pewnym momencie zaczęłam zastanawiać się, czy aby na pewno dam radę wrócić w to samo miejsce, czy pamiętam drogę!!
      na szczęście udało się :)))

      U nas nie ma świeżych owoców morza. I poza tym są kosmicznie drogie.

      Usuń
    2. no właśnie, a te które próbowałam są jak guma i raczej śmierdzą brudnym portem rybackim, a nie pachną morzem.
      zawsze mogłaś pożyczyć sobie rowerek i szybciej wrócić :)))

      Usuń
    3. A kto by potem ten rowerek odprowadził, hę?
      Bo ja raczej nie ;))

      Usuń
  3. Hehe, piękne z tym jutro jutro... świetne zdjęcia Julio i zapachnialy mi te wszystkie owoce morza... ech

    mniam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A następnego dnia....kelnerka rozpoznała nas już z daleka i choć nie było wolnego stolika wykombinowała coś dla nas. No i znów zamówiliśmy wszystko domani :))) śmiała się :)

      Dziękuję Małgoś :*

      Usuń
  4. W takich chwilach można się zakochać :) Cudnie, smakowicie, szumiąco :)
    A rower po prostu oparty o ścianę nie zmienia właściciela ...

    Jakbym tam z Tobą była :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie!
      A ja tu się w Polsce zastanawiam, czy jak za koło tylko przypnę rower, to czy mi przypadkiem tylko to koło nie zostanie jak wrócę.

      A tamte cudowne włoskie wieczory, smaki, zapachy....to ciągle jeszcze we mnie jest!

      Uściski Kochana :)

      Usuń
  5. poruszyłaś czułą strunę ;)

    pamiętam, wspominam, rozpamiętuję i tęsknię - czasami bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a słowo domani, oprócz si zapamiętałam jako jedno z pierwszych - za granicą, również we Włoszech, w pracy wykorzystują obcokrajowców i mnie też wykorzystywano, ale ja często prosiłam o pomoc i prawie zawsze słyszałam domani, domani ;)))))

      Usuń
    2. O widzisz, nic nie wiem o Twojej włoskiej przeszłości, a pewnie masz co opowiadać!

      Usuń
  6. Wąskie uliczki i pranie... Ech, ci Włosi ;) Przypomina mi się "moja" Altamura...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygooglałam sobie :)
      Piękne miasto!
      Tam daleko na południu jeszcze nie byłam.
      O i mam nowy cel!

      Usuń
    2. Piękne, a o tej porze roku cholernie gorące. No i też ni w ząb nie dogadasz się po angielsku. Ale zachęcam ;) Może kiedyś skrobnę coś o niej u siebie, jak odkopię stare fotki ;)

      Usuń
    3. Koniecznie skrobnij! Czekam na Twoje opowieści :)

      Usuń
  7. Kocham Włochy mocno, a ciekawe że domani mówiła skoro jednak przyniosła dzisiaj ;))
    Uwielbiam włoską kuchnię - ale we Włoszech, z ichszych produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wszelki wypadek domani też przyszliśmy :)))

      Usuń
  8. To również moje klimaty...i kuchnia, choć kalmary niekoniecznie...:)))
    Piszesz tak sugestywnie, że nieomal wyczuwam zapach z kuchni tej knajpki się rozchodzący...:)
    Za miesiąc i ja tam będę...:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooooooooo w Italii? Czy dokładnie w Grado?
      Kurcze, już Ci zazdroszczę :)

      Usuń
    2. W Italii: Wenecja, Pompeje, może troszkę Umbrii...niestety Grado nie tym razem, ale niewykluczone, że w przyszłym roku...:))) Już się cieszę i sam sobie zazdroszczę..:)

      Usuń
    3. Pięknie!
      Jeśli będziesz mógł, koniecznie zajedź do Werony i wcale nie z powodu Julii i przereklamowanego balkonu :)
      No i Ferrara, tam jest pięknie.
      Wszędzie z resztą jest pięknie :)
      I spróbuj grillowanych kalmarów, przełam się, są genialne!!

      Usuń
  9. Cudownie tam mmmmm może kiedys :) Ahhh narobiłas mi strasznego smaka na te wszystkie pyszności :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko będziesz miała jak, wal śmiało na południe :)))

      Usuń
  10. domani - ładnie brzmi to słowo.
    Jak zawsze piekne i klimatyczne miejsca odwiedzasz Juleńko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włosi w ogóle ładnie brzmią :))
      Podejrzewam, że nawet wtedy, kiedy gadają głupoty ;)

      Usuń
  11. cuda.....
    i jak nie kochać życia w takich momentach i miejscach....:)
    cieszę się że miałaś taki czas! :) :************

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w sumie niewiele trzeba, żeby to szczęście poczuć :)
      Uściski Kochana :****

      Usuń
  12. Też pewnie polubiłabym włoską kuchnię, gdybym miała okazję spróbować :)... Pięknie i zdjęcia cudne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak, nie sposób jej nie lubić :)
      Dziękuję :*****

      Usuń
  13. Ależ uroczo!
    Podobno dobry lokal we Włoszech to ten, w którym nie ma turystów (no, prawie) za to jest pełno miejscowych. No i wówczas kelnerce angielski niepotrzebny :)
    Twoje zdjęcia nie mają sobie równych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!!!! :D

      P.S. Takiej zupełnie bez turystów pewnie nie da się znaleźć, ale masz rację, brak znajomości języka angielskiego może być wskazówką :)

      Usuń
  14. Liczyłam na zdjęcie domowych gnocchi, ale po tak długim oczekiwaniu, chyba za szybko zniknęły z talerza. ;-) A tak poważniej to wydaje się, że pięknie spędziliście tam czas, nieśpiesznie, soczyście, z uśmiechem i pysznym jedzeniem.

    A film oglądałam w kinie i jakoś specjalnie mnie nie chwycił, poza tym cudnymi włoskimi scenami właśnie.

    I dzięki za urokliwe fotki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadne zdjęcie nie odda tego smaku
      wolałam zostawić pole dla Waszej wyobraźni :))
      A zniknęły szybciutko, bo wiele widelców polowało na nie ;)

      Dziękuję :****

      Usuń
  15. O Włoszech ciągle tylko czytam i nic z tego nie wynika. Czasami śmieję się, czy muszę zmienić męża, żeby pojechać na wymarzoną wycieczkę?... I zastanawiam się, czy życie w takim kraju zmieniłoby mnie? Bo kiedy czytam o tym, oglądam zdjęcia urokliwych zakątków, to czuję bliżej niesprecyzowaną tęsknotę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kiedy tam pojedziesz zakochasz się :)

      Usuń
  16. Bardzo klimatycznie to opisałaś, a zdjęcia tylko potwierdzają, że najciekawsze są zaułki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapachniało mi serowym gnocchi, białym winem i błogim ciepłym wieczorem. Ehhhh….sprawiłaś znowu, że się rozmarzyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zapachniało naprawdę :)
      Ugotowałam gnocchi i otworzyłam białe wino :)))

      Usuń
  18. Bom dia, lindas imagens do seu passeio e estadia, comida italiana é boa, eu amo a comida tipicamente portuguesa.
    AG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Em Portugal, eu comi o mais delicioso peixe! :)
      Desejo-lhe um belo domingo Antonio

      Usuń
  19. Que maravilla de fotos Julia. Me encantan esas callejuelas estrechas con pequeños restaurantes donde puedes pasar una buena noche. Preciosas las nocturna y había una moto ;))
    Que termines bien el domingo ;)
    Besos .

    OdpowiedzUsuń
  20. jak cudne sa takie oderwania się;):)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jej, co za klimat. Jestem oczarowana. Przepiękne kadry.
    Podróże kształcą. Ciekawe, jakie słówko poznasz następnym razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Oby jakieś miłe to było słówko. Generalnie włoski jest podobny do hiszpańskiego, ale "jutro" czyli "mañana" po hiszpańsku, brzmi zupełnie inaczej niż "domani" :)))

      Usuń
  22. Ja za 2 tygodnie zagoszczę we włoskiej Kalabrii. Będe o Tobie myśleć, Julko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bosz......a ja Ci będę zazdrościć!!! :)))
      Jedz, pij, korzystaj ze słońca. Baw się cudownie!!!! :*****

      Usuń
  23. Uwielbiam takie miejscowości, wąskie uliczki, ach... ach wakacje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja te wąskie uliczki uwielbiam.
      I ciepłe noce
      i kolacje pod chmurką :)

      Usuń