poniedziałek, 4 maja 2015

wróciłam :)

I nie wiem od czego by zacząć....
Najchętniej zaczęłabym od końca, tak jak zaczynam czytanie gazet. Początek brzmiałby wtedy tak: 

Mam okropny katar, który skutecznie uprzykrzył mi lot. W zasadzie to jeszcze bolą mnie uszy. Skacząc na lewej nodze, próbuję wytrząsnąć z prawego ucha resztki wczorajszego oceanu, pamiątkę po ostatniej kąpieli. Zaspany psiak, rozłożony w pozycji "podrap mnie po brzuszku" otworzył z zaciekawieniem jedno oko i rozpoczął merdanie niestrudzonym ogonem. Pewnie myśli, że się wygłupiam i zaraz zaczniemy się w coś fajnego bawić. Jak to jest, że wszystko w psie jeszcze śpi, a ogon jest taki przytomny i pełen energii. Ponoć wczoraj od samego rana był niespokojny, jakby wyczuwał mój powrót. Czy to możliwe?

No i widzicie jak to jest, kiedy zaczynam od końca. Myśli gdzieś mi uciekają w boczne korytarze, a ja nie potrafię ich połapać. Może jednak lepiej od początku. A początek był w....





 
dokładnie tak, w Berlinie. 

Miałam co prawda tylko jeden dzień na zobaczenie Berlina, więc ledwie go "liznęłam", przelatując szlakiem kilku godzin, znalezionym w necie. Nie powiem żebym się w tym mieście zakochała. Jak dla mnie jest za wielkie, zbyt monumentalne.







Zupełnie inaczej było z Barceloną, czy Lizboną. To były miłości od pierwszego wejrzenia. 
Owszem, na pewno jeszcze tu kiedyś przyjadę, żeby zajrzeć do tych wszystkich muzeów, na które miałam chęć a zabrakło mi na nie czasu. Miałam go akurat tyle, żeby przespacerować się tymi kilkoma ulicami i usiąść na chwilę w kawiarni w Dzielnicy Św. Mikołaja.

Na moje szczęście zamieszkałam w bardzo fajnej i zielonej dzielnicy Berlina - Kreuzberg. Na dodatek w bardzo fajnym hotelu, który mieścił się w budynku dawnej fabryki czekolady Sarotti, wyobraźnia szalała :)

No dobra....dosyć tego gadania, bo walizki jeszcze nie rozpakowane. Może jeszcze tylko kilka berlińskich fotek....trochę koloru i wiosny. I to co mnie uśmiechnęło :)





Hotel Sarotti-Höfe w budynku dawnej fabryki czekolady







Kwitnąca i zielona dzielnica Kreuzberg









Victoria Park

kolorowi ludzie



 A tu inni Berlińczycy, trochę chyba przejedzeni i opici ;)



 załamana żaba
nie wiem, czy bardziej tym, że tu dynda i nikt jej nie chce
czy tym że nie wychodzi jej ta przemiana w królewnę









 

40 komentarzy:

  1. :)))

    no w końcu jesteś, dawaj dalej :))

    migusiem!

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej.....no powolutku, a walizki?
      A rozczulić się nad moim katarem, to co?
      :))
      :**********

      Usuń
    2. ojej biedactwo, chodź przytulę do piersi :P

      dobra- możesz pisac dalej :D

      Usuń
    3. O! I od razu lepiej :P

      Ot jaka niecierpliwa!
      Zanim dalej, to lodówkę muszę uzupełnić, bo tam jeno wiatr świszcze i echo się niesie :))))

      Usuń
  2. Zdjęcia tej wieży telewizyjnej były znakiem rozpoznawczym Berlina nawet w zamierzchłej przeszłości mego dzieciństwa :)

    Piękne zdjęcia, zwłaszcza podoba mi się to z rozognionym niebem:)
    Kuruj się, wygrzewaj i psa pogłaszcz bo stęskniony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pies nie odstępuje mnie na krok :)
      ta psia bezwarunkowa miłość.....

      Dziękuję :***

      Usuń
  3. Nie przepadam za Berlinem.
    No, te muzea to tak, czekam na spokojną okazję.

    A teraz czekam na c.d. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak miło bratnia duszo :)))
      A już myślałam, że tylko mnie Berlin nie przypadł do gustu i że zaraz się krzyk podniesie że och i ach!
      A na muzea to kilka dni trzeba mieć i na spokojnie. Może jesienią? :)

      Usuń
  4. dobrze, ze jesteś :))

    Berlin znam....ociupinkę, kiedyś odwiedzałam tam Dziecię wysłane przez uczelnię na wolontariat - trzeba było dożywiać ;)))

    mnie się nawet podoba, trochę ;))) ...ale ten "szorstki" język bardzo mi przeszkadza

    piękne zdjęcia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i w tym tkwi tajemnica polubienia Berlina, że trzeba go dawkować i to kilkukrotnie :)

      Dziękuję Maminko :****

      Usuń
  5. Berlin faktycznie jest monumentalny, ale Ty i tak potrafiłaś znaleźć w nim coś fajnego :)
    dobrze, że jesteś i czekam na super relacje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym mieście szukam czegoś dla siebie, czegoś co mogłabym polubić :)
      Oj tam, żeby te relacje aż takie super.....to nie ten teges :)))))
      uściski :)

      Usuń
  6. Berlin to ładne miasto (dla mnie wszystkie mają w sobie coś uroczego, taka już jestem...), jednak odniosłam wrażenie, że trochę szare. To było dla mnie dziwne, że wygląda tak, jak polskie miasta - chociaż patrząc z perspektywy czasu sama nie wiem, czego się spodziewałam... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm właśnie się zaczęłam zastanawiać czego ja się spodziewałam po Berlinie....chyba czegoś nowoczesnego i bardzo kolorowego :)

      Usuń
    2. Taka... magiczna! Przypomina mi starożytne mitologie, coś skrzyżowane pomiędzy hinduską a celtycką. Chociaż pewnie każdy ma swoje skojarzenia i o to chodzi, by pobudzać wyobraźnię :)

      ps. Uwielbiam kreatywne t-shirty, te muzyczne też :)

      Usuń
    3. Im dłużej się na tę okładkę patrzy, tym więcej się zauważa. Na początku myślałam że to twarz kobiety. Potem odkryłam dużo więcej :)

      Usuń
  7. Julio droga, powoli wracam do blogosfery.
    W czerwcu planujemy wyjazd do Berlina, może tym razem się uda. A jak nie, to trudno, poczekam jeszcze.
    Rewelacyjna relacja.
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro wracasz i skoro planujecie wyjazd, to znaczy że się polepsza?
      Trzymam kciuki za Twój Berlin :****

      Usuń
    2. Tak pomalutku... Nie chcę zapeszać, nie wpadam w euforię, czekam pokornie...

      Usuń
    3. Strasznie się cieszę :))))

      Usuń
  8. Najbardziej podoba mi sie ten widok z dużym trawnikiem, na którym rozłozyli się miłośnicy minipikników:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłośnicy minipikników i piwa :)
      bo tam każdy spacerował z butelką!

      Usuń
  9. Czekam na ciag dalszy relacji bo mam zdecydowany niedosyt :) Ale rozumiem że to pierwszy pościk na rozbieg :)
    Dobrze, że juz jesteś! Nie to żebym żalowala Ci urlopu... ale lepiej jak tutaj jesteś niż jak Cię nie ma ;)))
    Zdrowiej szybciutko kochana... buziaki wielkie :**********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację...pościg na rozbieg, bo i walizki wypakować trzeba było i dom odgruzować i kwiaty ratować :))) sama wiesz jak jest.

      Dziękuję....jak miło usłyszeć takie słowa :******

      Usuń
  10. Ja również czekam na ciąg dalszy. W Berlinie byłam i też bez fajerwerków. Jest wiele niemieckich miast bardziej wartych obejrzenia, tak mi się wydaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam tylko Bawarię i tam mi się podoba :)

      Usuń
  11. Najważniejsze, że wróciłaś... :). Czekam na więcej zdjęć i opowieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A żebyś wiedziała
      Po ostatnich wydarzeniach czułam lęk
      Uściski :*

      Usuń
  12. Olá, linda fotorreportagem de Berlim, cada cidade e sua beleza preenchida pela sua cultura, nem todas as ferias são como as que desejamos, existem sempre ferias anteriores que ficaram na memoria e serão sempre as melhores, gostei de tudo que vim por aqui, quando tiver tempo, venha mostrar mais fotos das suas ferias.
    AG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obrigado, Antonio.
      Talvez amanhã eu posso te mostrar mais fotos. Eu tenho que vasculhar :)
      abraços

      Usuń
  13. Has visto mucho para tan poco tiempo.Me gustan las fotos.;))
    Buen martes.
    Un beso.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gracias Laura :)
      Buen martes.
      Un beso.

      Usuń
  14. Wspaniałe zdjęcia :) baletnicę taką chcę, o matko i córko, pięknota!

    I niebo pocięte

    Berlin zawsze był dla mnie miastem do wyskokoów, dlatego doskonale Cię rozumiem :)

    a Barcelona... budzisz wspomnienia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      A baletnica tańczyła w oknie małego teatru w dzielnicy Św. Mikołaja.

      Za Barceloną strasznie tęsknię :*

      Usuń
  15. Cieszę się, że już jesteś ;)
    Berlin jakoś nigdy mnie nie pociągał, ale na Twoich zdjęciach przedstawia się co najmniej ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))
      Dziękuję Dziewczyno!

      Uściski :***

      Usuń
  16. Hotel musiał pachnieć, chociaż w wyobraźni, tą czekoladą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. A najbardziej wyobraźnia szalała na schodach. Wysokie stopnie okute metalem, pamiętały niejeden transport czekolady :)

      Usuń
  17. A ja zaczęłam od końca przeglądanie Twojej wyprawy (od "Teneryfy ciągu dalszego") a dziś zawitałam tu. I chętnie przeczytałam i pooglądałam zdjęcia, które pokazują nieoczywisty Berlin - zatrzymałaś oczy (obiektyw?) na tym, co Cię jakoś ujęło, a nie na tym, co zwykle widać na zdjęciach miast.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, zatrzymałam obiektyw na tym, co mnie ujęło.
      Takich tam normalnych fotek z zabytkami przecież pełno w necie :)
      Uściski :*

      Usuń