środa, 18 lutego 2015

termometry pod specjalnym nadzorem



Zgubiłam termometr, taki zwyczajny elektroniczny, używany do mierzenia temperatury w czasie choroby. Pewnie gdzieś leży. Ale wiadomo, kiedy jest potrzebny, za cholerę nie można go znaleźć. 
Po krótkich poszukiwaniach poddałam się i poszłam do pobliskiego hipermarketu kupić drugi, a przy okazji zrobić i inne zakupy. I z uwagi na te inne zakupy wzięłam wózek. 
Tur-tur-tur, podjeżdżam do działu elektroniki. Błądzę wzrokiem po regałach, gdzież to może być? Jest! Tyle, że zamknięty w jakiejś szklanej szafie. Dziwne, bo kosztuje niecałe sześć złotych. Oglądam, zaglądam, sprawdzam, z której by tu strony ugryźć tę szafę. Na górze znajduję przyklejoną do szyby kartkę, z której wynika, że w celu wydostania termometru mam się udać do działu obsługi klienta. No to tur-tur-tur jadę do tegoż działu.
- dzień dobry, chciałabym kupić termometr który jest zamknięty w szklanej szafie
- oczywiście – odpowiada pani –zaraz zawołam ochronę
- ?!?!!! (a termometr za 5,99)
- panie Andrzeju – woła przez cały sklep ekspedientka - proszę wydać pani towar
Widzę jak z daleka nadchodzi agent ochrony. Czarny garnitur, czarny krawat, kamienna twarz, coś jak agent Smith z Matrixa. 

 (zdjęcie oczywiście z netu)

Przywołuję na twarz miły uśmiech i mówię:
- dzień dobry :) chciałabym prosić o termometr z tej szklanej szafy
Agent Smith ani drgnie. Twarz nadal kamienna. Idziemy. Dochodzimy do „sejfu”
- słucham panią, jaki produkt panią interesuje?
- interesuje mnie ten termometr (za 5,99), bo innego tu raczej nie widzę
- czy pani dopiero zaczyna zakupy, czy już kończy?
Zerkam w swój przepastny i pusty jak bęben wózek.
- dopiero zaczynam – odpowiadam z trudem panując nad śmiechem
- w takim razie muszę zatrzymać ten termometr i wydam go dopiero kiedy będzie pani kończyć zakupy
Okyrieeleison…..czuję się jakbym coś nielegalnego kupowała. Żeby tylko nie zapomnieć o nim przy tej kasie!!! Żeby nie zapomnieć!!
W połowie wyładowywania zakupów na taśmę coś mnie tknęło. No tak….termometr!!  Po niego przecież tu przyszłam. Odszukałam wzrokiem agenta Smitha i poprosiłam o to moje cacuszko. Agent znów poszedł do działu obsługi klienta i po chwili wrócił niosąc w dłoniach ów skarb. Udało się! Stałam się szczęśliwą posiadaczką termometru (za 5,99) ;))

Szkoda że nie miałam wczoraj na sobie mojej nowej koszulki. Mogłabym tylko rozpiąć kurtkę na dzień dobry ;) może szybciej by poszło? 


(dzień dobry i nie waż się mi go zepsuć)

68 komentarzy:

  1. Cała ta opisana sytuacja jest żenująca i uwłaczająca godności. Zostałaś potraktowana przez personel sklepu od razu jak potencjalna złodziejka. I nieważne, ile dany towar kosztuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno co robić :)
      Widać źle mi z oczu patrzy :)

      Usuń
  2. absurd absurdem goni absurd...
    jak żyć....?
    Całuję serdecznie na ten dobry dzień... :********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie taki nadmiar absurdów w pewnym momencie zaczyna śmieszyć :)
      Wróciłaś? :*****

      Usuń
    2. wróciłam... z przytupem...
      jak chcesz wiedzieć jak zajrzyj do mnie ... nie będę się tu rozpisywać :)
      bloger mnie ignoruje :)

      Usuń
    3. ok już zaglądam :)
      faktycznie bloger nie pokazuje nowego wpisu!
      zawołać Agenta Smitha? ;)))

      Usuń
    4. w notce jest tylko zarys historii.. zadzwonię jak będę miała już siłę gadać to opowiem Ci resztę :) Polska rzeczywistość nie przerasta. Agent pomoże???

      Usuń
    5. "mnie przerasta" miało być

      Usuń
    6. Ok. Czekam :**
      Jak chcesz mogę zapytać Agenta. Czuję, że może WSZYSTKO :D

      Usuń
  3. Haha Agent Smith:):):)

    Dzień Dobry:*:*

    OdpowiedzUsuń
  4. To już nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. A moze oni nie rozrożniają cen i ważnosci sprzętu (!) po prostu?
    Albo ktoś ma za dużo czasu i wymyśla takie głupoty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiać się Agajo....śmiać się nam zostało :))))
      A Agent taki przy tym ważny...żebyś widziała jego kamienną twarz :)

      Usuń
  5. Bom dia, como pessoa seria foi controlado, os ladrões sabem na perfeição com evitar o controlo.
    AG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Havia coisas que normalmente mais caros nas prateleiras. Um termômetro para menos de 2 euro foi a sete chaves.

      alegre quarta-feira Antonio :)

      Usuń
  6. Julka, nie dajmy się zwariować sklepikarzom, za to dajmy się zwariować Twoim lokom! o tak!
    Czy lookowi , czy... uśmiechowi...;))
    Ten termometr, to zaczynam myśleć że to jakiś gadżet z matrixa (cena dla zmyłki)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :***
      A termometr....oj będę ja go pilnować.
      To musi być jakiś skarb. Tylko jeszcze nie odkryłam jaki ;)

      Usuń
  7. Dbają, żeby towar był nie uszkodzony przy zakupie , tylko z pewnością z przesadą i to wielką :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no chyba, że to o ochronę przed uszkodzeniem chodzi
      to jeszcze bym mogła zrozumieć :)))

      Usuń
  8. Jedyne co mi przychodzi do głowy to: ludzie ludziom zgotowali... itepe... Jakby wszyscy dookoła nie bali się, że ktoś coś ukradnie, to nie byłoby takich absurdalnych sytuacji. Ja też często czuję się jak złodziejka w biedronce, kiedy wybieram np. owoce bacznie obserwowana przez ochroniarza, który pewnie patrzy, czy nie schowam zaraz jabłka pod kurtkę :) Ale myślę, że idzie ku lepszemu i za jakiś czas my, Polacy zaczniemy do siebie nabierać zaufania :) Oby!
    P.S. Ładne masz loczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))) dziękuję :****

      Ja to zabawnie w Rossmanie się czuję. Tam facet pomyka za mną między regałami :))))

      Usuń
    2. O, to jak i za mną. A jestem stateczną staruszką z kasą na koncie. Chyba jednak wyglądam na zwykłą złodziejkę, Czasem, jak mam zły dzień, łażę między półkami bez celu, a on za mną. Pewno inni w tym czasie spokojnie kradną....

      Usuń
    3. Można by się pobawić w chowanki za regałami
      albo niespodziewane zwroty :D

      Usuń
  9. jeszcze być komuś w trakcie zakupów w gardło wsadziła termometr, wiesz on czuwał nad bezpieczeństwem ludzi

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a noże na innych regałach i bez ochroniarza ;))))

      Usuń
    2. byś komuś*

      a noże, to noże, wiadomo, że do krojenia :P

      Usuń
    3. hahahaha rozwaliłaś mnie :))))
      no wiadomo - do krojenia

      aż się zaczęłam zastanawiać nad bezpieczeństwem przebywania w sklepie i gdzie się nie obrócę widzę narzędzia zbrodni
      chrzanię, nie robię dziś zakupów ;P

      Usuń
  10. Cha, cha. No tak, absurdy codzienności. Bez nich życie byłoby nudne a pamięć nie ćwiczona (a tak, przy taśmie, to przy taśmie, ale pamiętałaś). ;-)

    Wspaniała koszulka! :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze mnie skleroza nie dopada ( na szczęście:)

      Dzięki :)

      Usuń
  11. Ten termometr ma zapewne jakąś magiczną MOC, o której Pan Matrix tylko wie, ha, ha. Może jemu pierwszemu należałoby zmierzyć temperaturę, jak myślisz ;) ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba bym się bała :)))
      Wyglądał trochę jak.....android!

      Usuń
  12. Dobrze ze nie dostalas obstawy do domu;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz......jakby to był Gerard Butler, to nawet bym chciała :)))
      i pewnie miałabym w domu kolekcję termometrów :P

      Usuń
  13. Jeśli to był rtęciowy, to dlatego takie ceregiele... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, rtęciowe mam w domu TRZY i żadnego ochroniarza, Skandal... :)

      Usuń
    2. No gdzie rtęciowy, zwyczajniutki elektroniczny.
      Tylko do takich dają ochroniarza w pakiecie ;)))

      Usuń
  14. Ech, dobrze, że nie wymagali zezwolenia za posiadanie termometru ;) Koszulka super ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo zalecenia od lekarza :)))))

      Dzięki :***

      Usuń
  15. ... i też można mieć przygody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to całkiem niedaleko od domu :)

      Usuń
  16. Dzień dobry w takim razie! Koszulka - rozbrajająca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry :)))
      Miło mi Cię gościć!

      Usuń
  17. ależ Ty masz szczęście, tylko termometr za 5.99 i taka osługa, a nie chciał Ci zmierzyć temperatury, albo chociaż pouczyć jak to się robi??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie chciał!!! Profesjonalista normalnie!!!! Kamienna twarz ;)

      Usuń
  18. Wyglądałaś podejrzanie. Pomyśleli, że możesz go schować do kieszeni i nie uiścić zawrotnej kwoty 5,99 zł:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz że mogłam wyglądać podejrzanie?
      Ale że co? Że ten sposób chodzenia w stylu Szpiega z Krainy Deszczowców, czy bardziej chodzi o zakrywanie twarzy peleryną? ;)

      Usuń
    2. Teraz jeszcze raz przejrzałem ilustrację i przyznam, że bluzka z napisem jest w porzo:-)

      Usuń
    3. Ale niestety, chyba takich męskich nie mają :)))
      w męskim wydaniu napis pewnie byłby bardziej dosłowny

      Usuń
  19. Dear Julia, thank you for the smile! I really enjoyed myself with this story! In Bulgaria thermometers sold only in pharmacies and never get such a personal and special service of such a special agent! Lol ha ha! :)
    Live Google translator to help you translated your post and fun! :)You may not have you been so much fun in store ...
    I write in English, because I'm sure that Google knows excellent English and I will translate my comments rather than if I wrote a Bulgarian.


    Sure we can follow each other. I'm following you, hope you'll follow back. o I immediately keep track of what you post. Will look forward your next post!

    http://vkusnosbety.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Welcome :)
      Nice to meet You.
      I'm just going to see what is on your blog :)

      Usuń
  20. Co za obsługa :) Miałaś przez chwilę prywatnego ochroniarza do swoich zakupów :) Pozazdrościć :)
    A koszulka jak najbardziej adekwatna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak królowa normalnie, albo gwiazda jakowaś :)))
      Mam nadzieję, że piąteczku też mi nikt nie zepsuje :)))

      Usuń
  21. Hay veces que lo más sencillo nos lo ponen muy complicado...ese Agente Smith tiene una cara "mu desaboría" (no encontrarás esta palabra en el diccionario,se dice mucho por mi tierra Extremadura)
    Me gusta tu camiseta. Buen fin de semana, nosotros tenemos ruta;)
    Besos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. En realidad yo no sé la palabra "él desaboría". Sólo conozco la palabra "sabor" :)))
      Envidia de ruta, siempre quería tener una motocicleta. Buen viaje!

      Besos!

      Usuń
  22. Sytuacja może nie najprzyjemniejsza, ale czy od razu psująca humor? Ja wykorzystałabym to jako pretekst do zabawnej rozmowy - może dałoby się wyprowadzić z zachowawczej postawy któregoś z pracowników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sytuacja niezwykle zabawna :)
      Być może Twój urok osobisty posuszyłby Agenta, kto wie? :)

      Usuń
  23. Julio to scena, sytuacja jak z filmu Barei...
    A bluzka obłędnaśna... Pozdrawiam, miłej niedzieli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obłędaśna ale na niektórych nie działa. Może nie umieją czytać ze zrozumieniem?
      Miłej niedzieli Basiu!

      Usuń
  24. Genialna historia ;) Czasami odnoszę wrażenie,że świat pełen jest agentów Smithów... Pozdrawiam - M. ( ...i zazdroszczę skarbu...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie atrakcje to tylko na Podlasiu :)
      Zapraszam. Jeszcze kilka takich skarbów widziałam w gablocie. Aby tylko Agent Smith był na dyżurze. Jedynie on potrafi tak podkręcić atmosferę ;)))

      Witaj!

      Usuń
  25. Jeśli chodzi o termometry elektryczne to myślę że warto unikać najtańszych modeli. Często mają one za każdym razem inne wyniki pomiaru, na przykład te chińskie http://www.open-youweb.com/termometr-elektroniczny-2measure-050300-opinia/ to taka przestroga aby nie brać tych najtańszych modeli.

    OdpowiedzUsuń