poniedziałek, 12 stycznia 2015

Fabryka Schindlera

W tak paskudną pogodę jak dziś, wczoraj, i pewnie jutro, chciałam Wam zaproponować podróż w czasie i to prawdziwą podróż. Bo nie da się nie przenieść do tych wszystkich miejsc, nie da się nie poczuć ducha tamtych czasów, odwiedzając muzeum w byłej Fabryce Schindlera. 

To nie jest zwykłe muzeum, w którym są tylko fotografie, mundury, hełmy i jakaś broń. To muzeum żyje, żyje tamtymi dniami. Jest pełne dźwięków i duchowej obecności ludzi, którzy przeszli przez to piekło 

Wystawa "Kraków – czas okupacji 1939–1945" mieści się w dawnym budynku administracyjnym Fabryki Emalii Oskara Schindlera przy ul. Lipowej 4.
Jest opowieścią o Krakowie i losach jego polskich i żydowskich mieszkańców w czasie II wojny światowej. Jest też opowieścią o Niemcach okupantach, którzy pojawili się tutaj 6 września.
Wystawa pokazuje codzienność okupowanego Krakowa. Jest czymś w rodzaju opowieści, do której możemy się przenieść. Wędrujemy wybrukowanymi uliczkami w czasie i przestrzeni. Wchodzimy do fotografa, autentycznego fotoplastykonu działającego niegdyś przy ulicy Szczepańskiej, wsiadamy do tramwaju, przez okna którego możemy oglądać film z życia miasta. Przechodzimy przez ciasny labirynt getta ze znajdującym się w nim mieszkaniem żydowskim, by potem wraz jego mieszkańcami znaleźć się w obozie w Płaszowie.
Każdy ze zwiedzających może dotknąć historii, poczuć emocje mieszkańców miasta okresu wojny. Wszędzie słychać ludzkie głosy, fragmenty rozmów, krzyki, rozkazy, gwizd odjeżdżających pociągów. Te wszystkie miejsca żyją, żyją duchem tamtych czasów




u fotografa









dworcowa poczekalnia






















wnętrze jednej z cel












Zdjęcie będące odpowiedzią na bezpodstawne oskarżenia
Mój aparat, na moim stoliku, 
z moim zdjęciem, zrobionym w konwencji czarno- białej
Jest nawet data zrobienia zdjęcia 10.11.2014 r.
Przykro mi, że muszę takie rzeczy udowadniać
Za bardzo kocham robienie zdjęć, żeby się zniżać do kradzieży 
i przerabiania zdjęć ludzi z netu.







W gabinecie Oskara Schindlera znajduje się symboliczna „arka ocalonych” stworzona z tysięcy garnków przypominających te produkowane przez jego pracowników w czasie wojny.




Obóz w Płaszowie










Najtrudniejszym miejscem, w całym muzeum, były jednak dla mnie te drzwi. 





Przewodnik który oprowadzał grupę został gdzieś w tyle. Oddaliłam się i poszłam naprzód zaciekawiona tym, co jeszcze mogę zobaczyć. Dookoła nie było nikogo. Zobaczyłam schody wiodące w dół i te drzwi. Zeszłam na dół. 
Zza drzwi dochodziły odgłosy stłoczonego tłumu. Ciężkie oddechy, szepty, kasłania, pojękiwania. Jakby ta cela pełna była ludzi. To było bardzo sugestywne, a wyobraźnia dopowiedziała to, czego nie widziałam. 
Bardzo długo nie mogłam się otrząsnąć z tego co tam poczułam. Poczułam strach....ich strach.

Na końcu, już po wyjściu z ostatniej sali, idzie się wąskim ciemnym korytarzem, którego podłoga wyłożona jest czymś miękkim i niestabilnym. Ma to być symbol niepewności tych czasów, ma nam pomóc poczuć to, co czuli tamci ludzie. 
Może nie w tym korytarzu, może w jakimś innym miejscu tego muzeum, może przy tamtych drzwiach, ale poczujecie to.....gwarantuję



44 komentarze:

  1. Jak to dobrze, że są takie miejsca i że pamięć o tamtych czasach i tamtych ludziach nie przeminie. A jeśli jeszcze można poczuć starach przed wojną - tym lepiej. Kiedy on zaginie, wtedy mogą znowu odżyć upiory nacjonalizmu.

    W mieszkaniu mojej Babiśki w szafie zawsze wisiał oświęcimski pasiak dziadka , a ja wychowywałam się na jego opowieściach o okrucieństwie wojny. Strach przed wojną towarzyszy mi od malutkiego dziecka.
    I nie uważam, aby ktoś mi zrobił krzywdę. dzięki temu całym sercem doceniam to, że żyję w wolnej Polsce.
    Dziękuję Ci Julio za ten wpis i za Twoją wielką wrażliwość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze jest mieć dziadka, którego opowieści słucha się z zapartym tchem.
      Ja dziadka nie miałam, nie zahartował mnie swoimi wspomnieniami, zginął w czasie wojny.

      Masz rację....dobrze, że są takie miejsca.

      Uściski Beatko :*

      Usuń
    2. Może dlatego Julio szukasz takich miejsc - przez dziadka, którego nie miałaś i sama sobie musisz opowiedzieć tę historię.

      Buziaki Słoneczko :)

      Usuń
    3. Może i tak.
      Jakoś tak wyszło że ani dziadków, ani babć nie miałam. Dlatego też z taką ciekawością czytam Twoje opowieści.

      Buziaki Beatko :*

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bardzo.
      Jeśli byś trafiła do Krakowa zajdź koniecznie.

      Usuń
  3. Twoja historia i wycieczka wstrząsnęła moją wyobraźnią ....
    Tylko ludzie, ludziom potrafią zgotować taki los

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to tylko moja opowieść, a jak zadziałała.
      Tam....czuje się to wszystko jeszcze bardziej.

      Usuń
  4. Często unikamy takich miejsc uznając, że nas to nie dotyczy. Jakżeż jesteśmy naiwni! Tamci tez tak myśleli... nie chcieli umierać za Gdańsk. A jednak za jakiś czas padła ich linia Maginota, pociski V1 i V2 spadły na Londyn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wręcz wyszukuję takie miejsca, chcę wiedzieć.
      Dziadka nie miałam z historią byłam na bakier
      Teraz otwieram oczy

      Usuń
  5. Smutne to...zamyśliłam się.....ech...
    PS.Melduje się grzecznie ,że jestem:*
    Ściskam:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i całe szczęście że jesteś, bo się przestraszyłam (na szczęście tylko na chwilę)
      Uściski :*

      Usuń
  6. A ja nie jestem w stanie chyba tam pójść. Nie potrafię. I z roku na rok coraz bardziej nie. To tak jak książki, których nie jestem w stanie czytać po raz drugi...
    Kiedy słucham opowieści mojego Ojca o wojennych epizodach serce zamiera. Był dzieckiem... I wiem, ze wielu rzeczy nie opowiada... Dopiero niedawno opowiedział mi o śmierci Dziadka (a ma 82 lata)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja, nie mogłam przełamać i unikałam filmów o tej tematyce.
      Wiesz, że dopiero po wizycie w muzeum obejrzałam "Listę Schindlera" ?

      Usuń
  7. Bardzo to trudne... :(... Ale pójdę... Dziękuję Julio...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudne, ale warto wiedzieć, zobaczyć.
      Uściski Abi :*

      Usuń
  8. Może kiedyś się tam wybiorę, może... póki co, dziękuję Julko za kadry, za Twoją pamięć :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz w Krakowie i będziesz miała wolny czas, zajdź.
      Całuję :*

      Usuń
    2. szaro-buro-deszczowe pozdrowienia z nowej "krainy deszczowców"
      :*

      Usuń
  9. przerażające. najbardziej chyba odgłosy zza tych drzwi. chyba jednak nie jestem w stanie tak do końca wyobrazić sobie strachu tych ludzi. nigdy też nie zrozumiem, jak mogło do tego wszystkiego dojść. jak i dlaczego?!!!!
    podobne odczucia miałam podczas zwiedzania obozu w Gross-Rosen. widok baraków, przedmiotów byłych więźniów, zdjęcia ich wyniszczonych i przerażonych twarzy....
    po prostu nie pojmuję

    OdpowiedzUsuń
  10. Wstrząsające...ciężkie...przygnębiające...ale mimo to potrzebne , pobudza do myślenia...potrząsa mocno...o takich rzeczach należy pamiętać...
    Bardzo ciekawie przedstawione..tak namacalnie...
    Pozdrawiam Julijko ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo to mną wstrząsnęło, ale nie tylko mną.
      Przed wejściem stała kolejka, ludzie rozmawiali, śmiali się.
      Wychodzili już w milczeniu

      Usuń
    2. Ja w takich miejscach lub po obejrzeniu przejmującego filmu na ten temat czuję się jakbym dostała pałką w łeb ...to jest ponad moje zrozumienie ...tyle okrucieństwa po co ? dlaczego?

      Usuń
    3. chyba nie znajdziemy odpowiedzi na te pytania

      Usuń
  11. coraz trudniej nas przenieść do innych czasów za pomocą muzealnych eksponatów, bo żyjemy w tak innych warukach, mamy trochę inne wartości, ale Tobie się w tym przypadku udało. Pewnie pójdę do tego muzeum kiedy będę z wizytą w Krakowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale i muzea teraz inne niż kiedyś.

      Warto podczepić się pod jakąś grupę i posłuchać opowieści. Przewodnicy świetnie opowiadają o tamtych dniach.

      Usuń
  12. na pewno tam pójdę..
    dzięki :**********

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jak Sunrise: Melduje sie - jestem. Podzielilam sie Twoim artykulem na Facebook-u...trzeba o tym mowic, ludzie zaczynaja zapominac. Ja tez nie mialam dziadkow - jednego zastrzelili Rosyjscy zolnierze (nasi wybawiciele) w 1944, drugi zmarl przed moim narodzeniem, ale wystrczaly mi opowiesci mamy i taty. Tata byl na zeslaniu w Niemczech...uciekl i na piechote wrocil do domu. Ja zaluje, ze nie nagralam ojca kolegi, ktory walczyl pod Monte Casino, zostal zeslany na Syberie, uciekl...jego podroz, jego walka o kazdy dzien zycia, to byla opowiesc warta podzielenia sie...mial 94 jak zmarl kilka lat temu...:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie....jeśli ktoś ma taką możliwość powinien spisywać te opowieści.
      To trzeba pamiętać....

      Usuń
  14. Muszę tam pojechać koniecznie i spróbuję namówić moją starszą wnuczkę do zobaczenia tego. Ma 18 lat i dobre by dla niej było takie przeżycie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie. Dobrze, że takie miejsca powstają.
      Nie byłam jeszcze w muzeum Powstania Warszawskiego. Też powinnam tam pójść.

      Usuń
  15. Boa tarde, descobri esta seu belo blog que me encantou principalmente com as belas fotos, adoro o género.
    AG

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedys namiętnie czytalam i ogladalam wszystko co dotyczylo tamtych czasów... chlonęłam najbardziej dramatyczne opowiesci, śniłam po nocach te wojenne koszmary. budziłam sie zlana potem... ale chyba już moj limit poważnie się wyczerpał. Nie potrafie i nie chcę już nic na ten temat wiedzieć. Czasami jeszcze, choc bardzo rzadko obejrzę jakiś film...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ja wiem jeszcze zbyt mało. Albo dopiero do tej wiedzy dojrzałam.

      Usuń
  17. Julio, nasłuchałam się wielu opowieści babci i dziadka. Mówili o okrucieństach Niemców jak i Rosjan. Babcia omal nie zginęła uderzona kolbą esesmana, kiedy chciała podać kubek wody więźniarce oświęcimskiej.
    Opisane przez Ciebie miejsce znam... Takie miejsca powinne być, by przypominać, że największą wartością jest życie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerażające.....uderzyć za taki ludzki gest....

      Usuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko jedyna!!! To zdjęcie eksponaty z muzeum. Wiadomo że będzie wyglądać podobnie. Jak Pani się dobrze przyjrzy zobaczy Pani że jest robione pod innym kątem.
      Poza tym po co miałabym robić wszystkie inne zdjęcia a to jedno kraść, to nawet nielogiczne.
      Jak tylko będę miała dostęp do komputera (bo teraz piszę z komórki) wyślę Pani oryginał zdjęcia. Podda je Pani dogłębnej analizie i sprawdzi kiedy i jakim aparatem było robione.
      Dziś niestety nie jestem w stanie tego zrobić. Laptop jest w naprawie.
      Proszę o cierpliwość a wszystko się wyjaśni

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Ale to widać, że to są dwa różne zdjęcia, Julio, nie daj sobie wmówić dziecka w brzuch. Pani Emilia się zagalopowała i powinna przeprosić, bo to chore jest. Będę w muzemum, zerobię zdjęcie, podobne ujęcie i będzie mnie Pani posądzać o kradzież? Ludzie...

      Usuń