czwartek, 6 listopada 2014

zaskoczona i zachwycona



Zaskoczona tym, że mój angielski jest chyba naprawdę słaby, bo na miejscu okazało się, że - You just need to print them - jakie otrzymałam w odpowiedzi na moje zapytanie w temacie rezerwacji, wcale nie oznacza, że mam ją wydrukować i przyjechać. Tylko, że mam 24 godziny na jej odebranie. Czyli powinnam pojechać pierwszy raz do Kowna po bilety, a potem drugi raz na koncert. No cóż....angielski podszkolę ;)

Ale za to dziewczyna przy wejściu okazała się litościwa i powiedziała, że możemy zrobić "deal". Czyli płacę 9 euro za wejściówkę i stoję albo siadam gdzie jest wolne miejsce. No to się chwyciłam tego jak tonący koła ratunkowego, przecież specjalnie po to tu jechałam! Zajęłam moim zdaniem najlepszy kawałek podłogi ciesząc się, że mimo wszystko udało mi  się wejść. Takiej muzyki można przecież słuchać nawet siedząc na podłodze, to wcale nie jest ważne

Nie rozczarowałam się. Dreszcze nie opuszczały mnie od pierwszych dotknięć strun aż po ostatnie. Estan Tonne umie stworzyć cudowny klimat. Muzyką potrafi zabrać w daleką podróż. I nie chodzi tu o podróż muzyczną dajmy na to do Hiszpanii, tylko o podróż do wnętrza siebie i do miejsc których nie widzimy, których nie jesteśmy w stanie umieścić w  czasoprzestrzeni, a jednak one istnieją. Mnie zaczarował i oczarował. Mistrz i magik. 












Nie ukrywam, że ucieszyła mnie tancerka flamenco, 
która towarzyszyła Estasowi.
Tańczyła, śpiewała i grała na cajón












Tyle o tym, co mnie zachwyciło. Teraz może kilka słów o tym, co mnie zaskoczyło, zadziwiło a nawet wkurzyło. 

Publiczność

W życiu nie widziałam tak tragicznej publiczności. Było mi za nich wstyd i to bardzo. Pierwszy rząd dostawka, a w nim gimnazjaliści. W kwadrans po rozpoczęciu koncertu zaczęło się. Dziewczynki parami a chłopcy trójkami wchodzą-wychodzą, wychodzą-wchodzą. A gdzie nauczyciele? Kto ma ich uczyć kultury na koncercie jak nie oni? 
Po godzinie ruszają pierwsi znudzeni dorośli. No chyba, że wszyscy na Litwie mają słabe pęcherze. Ale nie....dorośli nie wracają. Wstaje taki ze środka rzędu, no to cały rząd na baczność i robimy falę siadanie-wstawanie, wstawanie-siadanie. Potem następny rząd robi ten sam manewr i następny. Oszaleć można.
Gość w czwartym rzędzie nie odrywał wzroku od komórki. Buzia mu się świeciła na niebiesko od blasku ekranu. Inny facet przyszedł z synem, syn z konsolą, grał w jakieś gierki. Tu i ówdzie donośnie dzwonił czyjś telefon.

W pewnym momencie Estas nie wytrzymał. Przerwał. Spokojnym głosem powiedział, że on rozumie, że ludzie są różni i że przyszli tu na show, na flamenco i hiszpańską gitarę. Ale on takiego przedstawienia nie robi, on ma tylko muzykę. Jemu chodzi o coś znacznie więcej niż o show. Poprosił o chwilę skupienia. O to żeby nikt nie gadał, nie czatował, nie wychodził.....tylko jedna chwila - powiedział. 
Zagrał chyba najpiękniej tego wieczoru....niesamowicie!!  I co? I ludzie wychodzili tak jak wcześniej, gimnazjaliści już bez skrępowania łazili w tę i we w tę, trzaskając drzwiami. Tylko gość z komórą na chwilę się od niej oderwał.....sukces. To było bardzo, bardzo smutne. 

I jeszcze tylko jedna fota


Kudłacz w zielonej bluzie. Spędził na scenie tyle samo czasu co Estas. Wykonywał swój taniec z kamerą i aparatem. Z tym ustrojstwem jakie trzyma w ręku zrobił kilka kółek, pojawiając się raz z przodu, raz z tyłu, wyskakując nagle zza kotary. Ile....no ile można robić komuś zdjęcia??

No ale nic to, mimo durnia (przepraszam) z komórą, niewychowanych gimnazjalistów, kudłacza i tych, którzy chyba trafili tu przez przypadek, koncert był niesamowity!!! 
I jeśli tylko kiedykolwiek Estas Tonne przyjedzie do Polski na pewno pójdę na jego koncert. To było magiczne!!!

44 komentarze:

  1. jak będzie koncert to i ja pójdę.. :)
    smutne to co piszesz.... bardzo smutne ...
    świat "dziadzieje" (przepraszam za wyrażenie)
    :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie ma co przepraszać Kochana
      Tu trzeba się cieszyć, że udało nam się powstrzymać przed powiedzeniem czegoś bardziej dosadnego
      A na koncercie odlecisz.....gwarantuję Ci to!

      Usuń
    2. pójdziemy razem :) będą nas nasi mężczyźni w przestworzach szukać ;)))

      Usuń
    3. No to jesteśmy umówione :)))))

      Usuń
    4. nie mogę się doczekać :)
      od kiedy stalam się właścicielką gps-a wymyslam coraz to lepsze trasy ;))))

      Usuń
    5. No to spoko, damy radę :))))
      To naprawdę dobrze robi!!!
      jest jak reset

      Usuń
    6. a reset co jakiś czas jest niezbędnie konieczny dla higieny psychicznej ;)

      Usuń
    7. zabierzecie mnie na ten koncert ze sobą?
      :)

      Usuń
    8. Mówisz i masz :)
      Dołączasz do naszej drużyny!

      Usuń
  2. Cieszę się, że spędziłaś magiczny wieczór:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo nie lubie buractwa.Kurcze,jesli ktos nie rozumie lub nie lubi takiej muzyki(a w dobie internetu mozna sobie wszystko sprawdzic za nim sie czlowiek na taki koncert wybierze,sa youtuby i inne inkszosci) nie powinien tam isc.
    Ja tutaj sie jeszcze z czyms takim nie spotkalam,a jak ostatnio bylam na flamenco to zespol mial owacje na stojaco.
    Rozumiem co czulas,tez bylo by mi wstyd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! W życiu czegoś takiego nie widziałam!
      Mój facet powiedział że oni musieli te bilety chyba dostać z funduszu socjalnego. Dostali to poszli. A potem im się odechciało.
      Ale jak mówisz....można sprawdzić!
      Jak fatalnie musiał się czuć artysta w tym harmiderze! Na miejscu oświetleniowców chyba bym zaciemniła widownię. Może mrok ukryłby tę porutę.
      Widziałam jak Ci którzy chcieli posłuchać muzyki po prostu zamykali oczy.

      Usuń
  4. Współćzujęwarunków.
    Ale zdjęcia fantastyczne i klimatyczne!

    OdpowiedzUsuń
  5. zaskoczona jestem opisem publiczności.... nie rozumiem

    i cieszę się, że skorzystałaś mimo wszystko :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem jest tak że jakieś instytucje "po znajomości" dostają pulę biletów, które rozdają przypadkowym osobom. To jedyne wytłumaczenie tego zjawiska.
      Nie mam porównania do innych koncertów w Kownie i z czystej ciekawości spróbuję tam pojechać na cokolwiek innego. Zobaczę, czy będzie tak samo.
      A na Estasa też jeszcze pojadę :) tylko w jakieś bardziej cywilizowane miejsce :)

      Usuń
  6. Mimo wszystko było warto, muzyka zwyciężyła przynajmniej w Tobie. Jesli ET przyjedzie do Warszawy, to ja też oczywiście się wybiorę.
    Uściski i dzięki, ze mi Go pokazałaś Julio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko było warto.
      Było warto tyle jechać i siedzieć na podłodze i znosić ten harmider.
      Było pięknie :)
      Uściski :*

      Usuń
  7. Załamałaś mnie tym opisem zachowań publiczności. Ja tylko raz się z czymś takim spotkałam na koncercie Imany. Na szczęście taki stan trwał przez pierwsze 15 minut, potem ludzie się ocknęli. Masakra. A spotkania z Estasem zazdroszczę baaardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałowałam, że nie znam paru siarczystych przekleństw w ich języku. Przynajmniej może młodzież udałoby mi się okiełznać. No i tego gościa co się komórą bawił.

      A gdzie był koncert ten Imany? W Polsce?

      Usuń
  8. w takiej sytuacji, chyba byłabym w stanie wyjść z dobrego koncertu, ale na szczęście jeszcze czegoś takiego nie przeżyłam. Tak sobie myślę, że może bilety były za tanie, bo jak ludzie mają zapłącić konkretną sumę, to zastanawiają się czy rzeczywiście chcą iść na ten właśnie koncert.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i za tanie bo od 11 do 25 euro
      A może po prostu ludzie je dostali od kogoś? Mówię tu o tych co wychodzili, bo byli i normalni, którzy (co było widać) słuchali i przeżywali muzykę.
      Wytrzymałam do końca, ale gdyby mi tak puściły hamulce, to wywaliłabym gimnazjalistów (na amen), odebrała gościowi komórę i oddala dopiero po koncercie. No i kudłacza ze sceny bym zdjęła

      Usuń
  9. No i zżarło mi komentarz... moi znajomi wrócili niedawno z miesięcznego stypendium artystycznego, taka wymiana międzynarodowa, i opowiadali nam o podobnych zachowaniach ludzi na Litwie, więc to chyba taki kraj. Pewnie nie wszędzie jest beznadziejnie, ale to nie przypadek...

    Pewnie też z powodu braku dostecznej znajomości angielskiego kilka razy musieli płacić za coś, co już mieli opłacone, bo cały wyjazd był za free, ale na miejscu okazało się, że nie jest. Wygrywasz stypendium i okazuje się, że to nie jest stypendium... Oczywoście po powrocie tutaj wszystko im zwrócono, przepraszano, ale miesiąc w placy, bo coś co miało być na miejscu, okazało się czymś zupełnie innym...

    Taka dygresja...

    dobrze, że mimo okoliczności zabrałaś dla siebie jak najwięcej :)

    ściskam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam że komentarze wcina, kiedy w okienku poniżej jest napis że piszesz jako konto google a nie jako Ty. Więc zawsze na wszelki wypadek kopiuję, bo już mi wiele razy zeżarło to co chciałam powiedzieć.

      Tak mimo okoliczności udało mi się poczuć jego muzykę. Przenieść się gdzieś, gdzie było mi dobrze.

      A buractwo....chyba zawsze tam już będzie, bo głęboko ukorzenione, a i młodzieży dobrych nawyków się nie wpaja. Żal.

      Usuń
  10. To musiało być naprawdę wkurzające. Ja bym nie mogła się skupić. Poza tym totalny brak szacunku nie tylko dla artysty, ale i tych, którzy naprawdę przyszli na koncert. Dlatego też nie lubię chodzić do kina. Jakaś plaga ciamkaczy, mlaskaczy i siorbaczy. Głupi zwyczaj z zachodu. W domu nie muszą jeść, kiedy oglądają, dlaczego więc w kinie stanowi to obowiązek. Czy bez tego seans nie będzie "smakował"?! Najgłupsze jest chyba to wieczne kręcenie się, a o komórce to już żal wspominać. Gdzie jest nasza kultura? Chyba wywędrowała na biegun :D
    Cieszę się, że jednak potrafiłaś poczuć klimat. Myślę, że w innych okolicznościach byłby nie tylko magiczny, ale nieziemski :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście mam oprócz heliosów i takie normalne kino, gdzie przychodzą ludzie na film, a nie tylko do kina. Tam są też pokazy dyskusyjnego klubu filmowego. Oby jak najdłużej to kino się utrzymało!!!

      Dziś Estas gra w Dreźnie w jakimś starym kościele....na samą myśl o koncercie w takim miejscu mam ciary. To pewnie będzie niezwykłe.!!!

      Usuń
    2. właśnie słucham go sobie na youtubie, ale ciarrrry i chyba jakieś duchy zaczęły wokół krążyć, bo normalnie drzwi dziwnie zatrzeszczały, jak go włączyłam, aż podskoczyłam z wrażenia :)))))
      czy słuchałaś muzyki z filmu "Podwójne życie Weroniki"? dla mnie to prawdziwa magia!

      Usuń
    3. No i ja się wcale nie dziwię, że drzwi trzasnęły, bo facet ma w sobie taką moc, że wszystko jest możliwe. Nawet gwałtowny ruch powietrza, chociażby od Twoich westchnień :)
      Muzyka w Podwójnym życiu....przepiękna!!!

      Usuń
  11. Nie wierzę, że publiczność mogła się okazać aż tak... Nawet trudno określić ich zachowanie. Nie dość, że nie uszanowali występujących, to i innym przeszkadzali. Niewiarygodne. Ale dobrze, że mimo wszystko, jesteś zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja własnym oczom nie wierzyłam!! Czułam się jak w "ukrytej kamerze" Wiesz, kiedy robią Ci jakiś numer, żart. Chociaż tu wcale do śmiechu nie było.

      Umiałam się wyłączyć i posłuchać tylko jego muzyki. Ćwiczę to na co dzień w pracy, to wyłączanie się....żeby nie zwariować

      Usuń
  12. No cóż! dołączam do przedmówców! Jestem oburzona! Totalny brak szacunku! Snopy siana z butów wyłażą!

    To musiała być uczta! uwielbiam taką muzykę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odleciałabyś maminko....ze swoją wrażliwością na pewno!

      Usuń
  13. Mam tylko jedno do powiedzenia: Pereł nie rzucać przed wieprze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A perła to była niezwykła!!!
      Ciekawa jestem ilu osobom nie udało się dostać na koncert przez te wieprze?

      Usuń
  14. Irytujące... Kilka razy wyprowadzałam kogoś prawie za czuprynę, kiedy ktoś tak się zachowywał... To część mojej pracy...
    Najważniejsze, że mimo tego chamstwa, przeżyłaś coś cudownego.
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i takich ludzi tam trzeba....stanowczych!
      Może czegoś by się nauczyli

      Przeżyłam coś niesamowitego, a teraz zarażam tą muzyką innych :)
      Ściskam Basiu :)

      Usuń
  15. Cóż, ludzie są różni. I nic niestety na to nie poradzimy. Dobrze chociaż, że koncert mimo to się udał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całe szczęście :)
      Ucałowania z Krakowa :*

      Usuń
  16. przykre..... a tak pieknie gra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdawać by się mogło że powinien wszystkich zaczarować swoją muzyką, ale widać nie koniecznie

      Usuń