poniedziałek, 24 listopada 2014

Czasem lubię zabłądzić

Piękny poranno-sobotni śnieg rozpuścił się i spłynął z drzew i ulic. Można więc spokojnie wrócić do rzymskich pomarańczowych drzewek, a dokładnie rzecz ujmując minąć je, przejść kawałek dalej, obok tego szklanego budynku...fajny jest nie?




potem trochę w lewo i znów prosto i jeszcze w lewo. O właśnie tu...




A jednak nie, to miało być zupełnie coś innego. 
Spróbujmy cofnąć się i troszkę, skręcić w prawo, potem prosto i .....



Nie.....to zupełnie nie tu. 
Ups....chyba jednak zgubiliśmy się, mieliśmy dojść zupełnie gdzie indziej :) 

Moja znajoma, kiedy jedzie zwiedzać jakieś miasto, jeszcze przed wyjazdem dokładnie studiuje przewodnik, zaznacza to co najważniejsze, buduje plan i ściśle się go trzyma. Z rozpostartą płachtą mapy przemierza ulice.

Ze mną jest trochę inaczej. Lubię niespodzianki, lubię się zgubić, bo wtedy zawsze można zobaczyć coś fajnego, zaskakującego. 

Tak było i tym razem. Zupełnie przypadkowo trafiłam na piękny kościół, Bazylikę Matki Boskiej Anielskiej i Męczenników.




Położona jest przy Placu Republiki, naprzeciwko pięknej fontanny Najad. Bazylika powstała na terenie największego kompleksu rekreacyjnego starożytnego Rzymu - Term Dioklecjana, czyli publicznych łaźni, basenów, ogrodów i bibliotek.  

Jak w przypadku wielu innych znanych budowli, tak i z powstaniem bazyliki wiąże się legenda. A wszystko zaczęło się od anioła, którego wśród ruin dawnych łaźni ujrzał pewien sycylijski ksiądz. Papież uznał to za znak od Boga i zlecił budowę bazyliki. 
I tak to w 1563 roku, na podstawie projektu Michała Anioła rozpoczęto budowę kościoła. Dokonując przeróbki antycznych pozostałości w bazylikę, postanowiono ograniczyć do minimum ilość zmian. 




Wejście zostało wbudowane w apsydę caldarium, przedsionek natomiast zajmował miejsce dawnego tepidarium Term Dioklecjana.  Praca Michała Anioła nad projektem zaczęła się w 1563 ale ze względu na śmierć artysty, została zakończona przez jego ucznia Jacopo lo Duca.

Do wnętrza świątyni prowadzą oryginalne sześciometrowe wrota ze złoconego brązu, wykonane w 2006 roku przez artystę polskiego pochodzenia Igora Mitoraja. 



Drzwi przedstawiają scenę zwiastowania. Płaskorzeźby nawiązują stylistyką do rzeźby antycznej – to celowy zabieg, który ma nawiązywać do historii świątyni  Madonny Aniołów i Męczenników. 

Dziedziniec Bazyliki jest też piękny. 







Stoi tam wielgachny pomnik Galileusza, zaprojektowany przez Tsung-Dao Lee -- amerykańskiego fizyka chińskiego pochodzenia i laureata nagrody Nobla.




Wnętrza na zdjęciach nie mam, ale jest jasne, przestronne, ogromne....robi wrażenie. 
I zobaczcie, nie wiedziałam o istnieniu tego kościoła, nie zaplanowałam zwiedzenia tego miejsca, nie widziałam wcześniej żadnych zdjęć w internecie i to było właśnie to! 
Zauroczyło mnie i zaskoczyło to, co zobaczyłam.
Tak właśnie lubię :)

28 komentarzy:

  1. Takie "zabłądzenia" są najlepsze. Piękna historia i niesamowity kościół.
    Ja też tak lubię... Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie podróże są najciekawsze, prawda?
      Pozdrawiam Basiu :)

      Usuń
  2. Mitoraja uwielbiam, zmarł 6 października, dobrze, że tam błądziłaś.... wspaniałe drzwi, miejsce, Ty w nim.

    kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jego rzeźby są niesamowite! A drzwi robią wrażenie.
      Przedtem były tu takie zwyczajne, drewniane, nijakie.

      Buziaki :*

      Usuń
  3. Mitoraja poznałam będąc w Poznaniu ( w sensie dzieł oczywiście a nie człowieka). Po powrocie trochę o nim poczytałam i pooglądałam bo zafascynował mnie swoim talentem. Niestety niedawno zmarł jak napomknęła Małgosia powyżej ...
    a takie zabłądzenia są piękne! Oby każda pomylona ścieżka w naszym życiu wiodła ku takim krańcom... :******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to powiedziałaś.....oby!!!
      Ściskam Kochana :***

      Usuń
  4. Czasami warto poddać się... zabłądzeniu, a wtedy nie szukając znajdujesz perełki, do których inni, z przewodnikami w rękach, nigdy nie trafią:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno, idąc z przewodnikiem w dłoni, nie trafiłabym w to miejsce. Przecież to moje druga wizyta w tym mieście! :)

      Usuń
  5. fajnie błądzisz :):)
    w sumie całe nasze życie to pomylone ścieżki :)
    Całus :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, czasem trafi się na właściwą ścieżkę
      żeby za chwilę znów ją zgubić ;)

      Buziak :***
      A u mnie znów sypie śnieg....całym niebem!

      Usuń
  6. Julio Droga, zabłądzić wraz z Tobą i to w czasie kawowej przerwy - bez-cen-neee :)))
    Idę jeszcze poszukać Mitoraja, a dla ciebie czułe uściski, Pa........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))) jak miło!!

      Mitoraj jest genialny
      będziesz miała fajna przerwę kawową

      Uściski :***

      Usuń
    2. Już wiem, to jego jest ta głowa leżąca na Rynku w Krakowie, nie skojarzyłam nazwiska, ale się cieszę, bo kiedy się tam pojawiła od razu mnie skłoniła do zaglądania jej w oczy :) Szkoda że już niczego nie wyczaruje ...

      Usuń
    3. Szkoda.
      Ale możemy odkrywać to, co już wyczarował, a jest tego trochę :)

      Usuń
  7. Julijo Ty to zawsze odnajdziesz się w ciekawych miejscach...jakaś nawigacja wewnętrzna nastawiona na : szukam tego co nietuzinkowe , szukam miejsc z wyjątkowym klimatem ...zawróć jeśli to możliwe ...nie idź za tłumem...dotarłaś do celu :)
    Pozdrawiam ciepluuuutkoooooo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taka moja metoda na ładowanie akumulatorków :)
      tam gdzie tłum......rozładowują mi się

      całuję Dalijo :*****

      Usuń
  8. I bardzo pięknie zbłądziłaś:* Podoba mi się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śnieżne buziaki :***
      Pięknego dnia!

      Usuń
  9. Też lubię "się zgubić" ;) Tak najfajniej się zwiedza ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. So nice and exciting place to get a little lost on, magnificent buildings and art.
    Have a nice day, Marit.

    OdpowiedzUsuń
  11. lubię te Twoje szwendaczki :D takie zagubienie przynosi fantastyczne efekty. dlatego i ja lubię chodzić bocznymi drogami, tam tez jest dużo do zobaczenia, czasem nawet więcej niż na oklepanych szlakach.
    fajnie jest oglądać rzymskie wakacje w listopadzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wierzę, że tam byłam i to całkiem niedawno. To co widzę za oknem (chlapa) wcale mi się nie podoba!

      Uściski :**

      Usuń
    2. Ja w takie dni uciekam do fotek z nadmorskich wakacji, pomaga :)))

      Usuń
    3. A ja do kominka :)
      To znaczy nie do środka i nie w celu wypatrywania Mikołaja, bo to jeszcze nie czas.
      Uciekam przed kominek. Zawsze ciągnęło mnie do ognia a rodzice bali się że kiedyś podpalę dom :)

      Usuń
  12. Interesujące ;), to przyjemność przejść się z Tobą :D

    OdpowiedzUsuń