piątek, 31 października 2014

a jutro...

Nie lubię Halloween i chyba nigdy nie lubiłam. 
W tym roku, kiedy zmarł mój ojciec, tym bardziej. 
Przemarsz zakrwawionych żywych trupów i szkieletów zupełnie  mnie nie bawi. 
Wolę ten dzisiejszy dzień spędzić zupełnie zwyczajnie.

Z dyni wolę zrobić zupę, albo ciasto




Krwista niech lepiej będzie nalewka z malin



Dziś nigdzie nie idę, na żadne parady, pochody, fiesty.

Dziś otulę się miękkim kocem, usiądę przy kominku, 
dokończę mój szal, 
nasycę oczy kolorami
zamyślę się




A jutro......jutro pójdę na cmentarz, zapalę znicz, opowiem tacie o tym co u nas słychać.
Opowiem o tym, że z mamą już coraz lepiej, że gips już zdjęty,
 tylko trzeba cierpliwości i wielu godzin rehabilitacji...ale będzie dobrze. 
Opowiem o tym, że jego pokój już wyremontowany i odświeżony
 i że pewnie by mu się spodobał. 
Że dbamy o mamę i pomagamy jej i żeby się nie martwił, 
tylko spokojnie na nas czekał.....
.kiedyś przecież też tam przyjdziemy.....



46 komentarzy:

  1. Przepiękne zamyślenie. Wiesz, wyczytałam spokój. Dużo siły Julko w ten czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wyczytałaś....jest we mnie spokój, pogodzenie się....
      Dziękuję Słodka :*

      Usuń
  2. Mocno przytulam :* :* :* Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze tak przy kominku z własnymi myślami..
    Twoje refleksje otulone są pięknie w ciepły koc..
    Ściskam:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Julio droga, ja mam podobnie... Jutro poproszę mojego ojca, aby czuwał nad naszą rodziną, aby nam pomógł... Pół godziny temu wróciłam z różańca, wsłuchałam się w modlitwę w piękny śpiew młodzieży i łzy same zaczęły mi płynąć. Tak strasznie mi ciężko... Mam nadzieję, że mój ojciec to widzi i pomoże nam, by nadszedł lepszy czas... Ściskam Cię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno widzi. Znam to uczucie kiedy łzy same zaczynają płynąć....musi Ci być naprawdę ciężko. A te łzy przynoszą ulgę.
      Będzie dobrze
      Przytulam

      Usuń
    2. Tak bardzo tego pragnę...

      Usuń
    3. I tak będzie, trzeba wierzyć :***

      Usuń
  5. I ja też tak spędzę jutrzejszy dzień. Tylko opowiadać będę trochę inną historię.
    Nie odeszli - trwają w nas.
    Piękny wpis Julio,
    Spokojnej nocy, B

    OdpowiedzUsuń
  6. dla mnie to też nie jest czas na zabawę w straszenie, nie moja tradycja i nie moje emocje. to przecież poważny dzień, który ma skłaniać do refleksji i bycia z tymi, których już nie ma tutaj, a czkają tam.
    trzymaj się kochana :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tym roku szczególnie mocno to czuję
      Ściskam Polly :**

      Usuń
  7. i ja nie przepadam za tą hamerykańską tradycją... wolę naszą zadumę i wspomnienie zmarłych..
    i nie bawię się w takie dni...
    :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja wolę powspominać
      porozmawiać
      całuję emko :***

      Usuń
  8. Nie dziwię się ludziom, którym od dziecka radość dawało Halloween. A że u nas zaduma jest modna i przez to uśmiechamy się do siebie tak niewiele (co mi się zawsze rzuca w oczy, gdy powracam po jakimś pobycie zza granicy), no cóż, chyba nic nie poradzimy ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takiej tradycji mnie wychowano i taką przekażę dzieciom.
      Gdybym urodziła się w Meksyku pewnie w ten dzień szykowałabym ucztę dla zmarłych i rozdawała dzieciakom czekoladowe szkielety.
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Trzymaj się cieplutko. Rozmowa z tatą na pewno Ci pomoże. Czasami zdarzają się takie dni, kiedy najlepiej jest po prostu zaszyć się w domu, troszkę pomilczeć, powspominać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak.
      Ściskam Rudzielcu :*

      Usuń
  10. Moja mama robi placki i - wspominane bądź inne - ciasto. Ja, póki co, za tak ambitne kulinarne projekty się nie zabieram :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To dobrze spędzony czas Julio :* ściskam i podziwiam szalik

    pięknie :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie to napisałaś - życie to takie ciągłe oswajanie się ze śmierią.
    Kurna - ŚMIERĆ- co to za brzydkie określenie, życie to droga do czegoś bardziej pasjonującego...
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porównuję często życie do ciąży.
      Ciąża to dziewięć miesięcy oczekiwania na narodziny. I choć na początku człowiek boi się tego momentu porodu, tego bólu, to potem gigantyczny brzuch tak da się we znaki, że chce się jak najszybciej urodzić, zakończyć ten etap.
      W życiu tym gigantycznym brzuchem, tymi niedogodnościami, jest chyba starość. Taka obolała, bezsilna, wymęczona i wtedy może też chce się umrzeć i narodzić na nowo.
      Pozdrawiam Kochan :*

      Usuń
    2. moja mama od dawna mówiła o śmierci. Była schorowana i bezsilna. Dwa dni przed śmiercią, kiedy podawałam jej picie, szepnęła
      - chciałabym jeszcze trochę pożyć.

      Nie idę dzisiaj na cmentarz. Nie lubię tłumów. Byłam wczoraj, pójdę jutro
      Trzymaj się Julka

      Usuń
    3. O widzisz....a mój ojciec miał dość swego cierpienia. Tylko bardzo chciał wrócić do domu. Nie udało się....zmarł w szpitalu.

      Ściskam Grażynko

      Usuń
  13. Halloween mnie zupelnie nie wzrusza, okazja do zabawy i imprezowania.
    Dobra jak kazda, a ze malo imprezowa jestem, to jest to dla mnie dzien przed Dniem Zmarlych. Okazja raczej do zadumy niz imprezowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jakbym miała naście lat inaczej bym to imprezowanie przyjęła.
      Może czas szaleństw też już za mną?
      Wolę zatrzymanie i zadumę.
      Ściskam :***

      Usuń
  14. Nigdzie się nie wybieram. Tłumy zadeptują głosy zmarłych. Pójdę do nich, gdy opustoszeją cmentarze. Wtedy można w spokoju porozmawiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy opustoszeją, znów pójdę. Tata cenił tradycję, byłoby mu przykro gdybym go nie odwiedziła. Jadę.
      Pozdrawiam Krzysiu

      Usuń
    2. Ja podobnie jak Caddi , przychodzę gdy nie ma ludzi i zgiełku ...
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Mały wiejski cmentarz, popołudnie, prawie pusty parking, przy grobach ledwie kilka osób. Nie było zgiełku.
      A już na pewno było mniej hałaśliwie niż w mojej okolicy. Mieszkam w trójkącie trzech ulic, a na każdej z nich cmentarz. Masakra i totalny paraliż.
      Pozdrawiam ciepło Dalijo :*

      Usuń
  15. naleweczka z malin...hmm, u mnie te maliny zawsze takie wymoczone różowe się robią nie fajne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najciemniejsza jest zawsze ta z wiśni i taka najostrzejsza
      maliny mają cudny kolor
      ale najpiękniejsza jest chyba ta z żurawin :)

      Usuń