piątek, 26 września 2014

Droga do szczęścia



 


 

Nie dość że jesień, że buro, że pada, to jeszcze zafundowałam sobie przytłaczający film. I po co mi to było?

Film tak w ogóle świetny, ale niezwykle dołujący. Choć sam tytuł może zmylić - "Droga do szczęścia". No i jeszcze ta obsada  Leonardo DiCaprio i Kate Winslet!!! Człowiek nastawia się na cudny film o miłości, a tu.....

Od pierwszych scen filmu czułam jakiś niepokój, jakby w powietrzu wisiała nadchodząca burza. Chociaż obraz zaczyna się przecież sielankowo. Dwoje kochających się ludzi, ciąża, małżeństwo, uroczy domek. A jednak czuje się że coś jest nie tak.... 

Frank i April chociaż mają, wydawać by się mogło, wszystko czego potrzeba do szczęścia odczuwają jakąś pustkę. Bo przecież nie tak wymarzyli sobie to życie. Ona miała być aktorką, a jest gospodynią domową. On….na pewno nie chciał pracować w biurze, jak jego ojciec. Pogubili gdzieś siebie, zatracając swoje marzenia, a może po prostu upchnęli do jakiegoś małego pudełka…. z napisem  „na potem”.  
Czy tłumiąc marzenia zabili też swoja miłość? Na pewno bardzo się od siebie oddalili.

Frank w zasadzie szybko pogodził się z tym, że nie ma innej drogi, niż ta wydeptana przez jego ojca i że jest to niestety szczyt jego możliwości. 

April, mimo tego, że była niezbyt utalentowaną aktorką, nie umiała pożegnać się z marzeniami. Dusi się w swoim słodkim domku. Nużą ja herbatki z sąsiadkami. I to właśnie ona,  postanawia postawić wszystko na jedną kartę. Sprzedać dom i cały majątek i wyruszyć do Paryża wierząc, że ta przeprowadzka odmieni ich życie. 
Frank boi się tego wyjazdu i zmierzenia z własną przeciętnością. O ileż łatwiej bowiem jest powtarzać sobie i innym „gdybym tylko…” niż faktycznie zabrać się za realizowanie swoich planów…

Ileż razy ja mówiłam "gdybym tylko...", nie znajdując w sobie odwagi na drastyczne zmiany. Bo w takim momencie pojawia się pytanie, czy taka ucieczka do Paryża nie byłaby tylko „zmianą dekoracji”. Może powinni zacząć od siebie. Najpierw przestać udawać, odnaleźć siebie, a potem dopiero szukać swego miejsca na ziemi. Mogłoby się okazać, że wcale nie trzeba nigdzie jechać.....  Ta i wiele innych myśli nie dały mi wczoraj zasnąć. 

Takie filmy lubię, takie które poruszą czułe struny i dźwięczą we mnie jeszcze długo.

Jeśli ktoś nie widział, polecam. Naprawdę warto!

52 komentarze:

  1. Zawsze jest jakaś droga, zawsze jest jakiś wybór ..tylko my nie jesteśmy gotowi.....Co tam w głowie Julii kotłuje się??? Śpij dziś spokojnie ..na wszystko zawsze przyjdzie czas:):):..
    Zmiana dekoracji często bardzo dużo wnosi w życie:):)
    Miłego dnia:):

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W głowie Julii jesienne myśli. Takie wiesz....szarawe.
      Ale i tak jest ich dużo mniej niż kiedyś.
      Miłego dnia :)

      Usuń
    2. ☺❤☺☼☼☼☼☼☼☼☼☼☼☼☼☼☼

      Usuń
    3. O ja Cię.....nie umiem tych wzorków wyrysować!
      Dziękuję za duuuuużo słońca
      całuję :*

      Usuń
  2. na pewno... za jakiś czas... ;)
    :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pudełko chusteczek przygotuj
      :*******

      Usuń
  3. A czasem jest tak, że to zmiana nas znajduje. A propos nudnej pracy wyszedł fajny "SENS" i nazywa się Sens w pracy. Daje do myślenia.Jesiennych miłych chwil Ci życzę Julio, BB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię SENS, pewnie sięgnę.
      Pięknego weekendu :*

      Usuń
  4. oj to nie dla mnie.... zdecydowanie podnoszace na duchu kino jest mi teraz potrzebne... Milego weekendu Julcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać, jak coś takiego znajdziesz. Bo też muszę się z tej "Drogi do szczęścia" podnieść.
      Ściskam Kochana :***

      Usuń
  5. Mnie zachęciłaś, pozostaje jeszcze tylko znalezienie tego fimu!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdziesz, bo film z 2008 roku :)

      Usuń
  6. Takie filmy nieraz potrafią zasmucić...ale to mija..Dużo ciepła życzę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No potrafią.....ale na szczęście weekend tuż tuż.
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  7. Musze koniecznie obejzec.Tym bardziej ze sama w pewnym momencie zycia postawilam wszystko na jedna karte,tez sprzedalam dom,spakowalam walizke.Jedno roznii mnie od bochaterki filmu,ona meza wziela ze soba,ja nie.
    I wiesz co?,mysle ze wiekszosc ludzi na tym globie zadaje sobie pytanie ,...czy to jest to czego ja tak naprawde chce?I co by bylo gdyby.
    Jedno wiem ,czasem warto polozyc wszystko na jedna szale:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze podziwiałam to w Tobie, to że miałaś odwagę.
      No i cieszę się, że Ci się udało!!! :)

      Chyba nigdy nie dowiemy się co by było gdyby, dopóki nie spróbujemy. Choć zdarza się po jakimś czasie spojrzeć wstecz już bez emocji i zobaczyć nieco więcej.

      Usuń
    2. Ja nawet nie chce wiedziec co by bylo gdyby bo i na co komu taka wiedza,trzeba cieszyc sie tym co sie ma.Potrafie cieszyc sie drobiazgami,moze w tym wlasnie tkwi tajemnica szczesliwosci;)

      Usuń
    3. Na pewno!!!
      Zdolność do cieszenia się drobiazgami to naprawdę cenna umiejętność!!

      Usuń
  8. Wciągnęłam się, chcę obejrzeć... chociaż ja wyjechałam i odnalazam swoją drogę do szczęścia

    no nic, kiss miła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pięknie! :)
      a film.....myślę że Ci się spodoba
      zdrówka Kochana :**

      Usuń
  9. Dziękuję za polecenie filmu, ale zaczekam na lepszą pogodę. Dziś wystarczy, że mam szaro i buro:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm....ale jak pogoda piękna, to z kolei szkoda w domu siedzieć :)
      U mnie właśnie się przejaśniło a niebo jest cudownie błękitne.

      Usuń
    2. Ale jeszcze są wieczory, więc okazji będzie jesienią sporo.

      Usuń
    3. Wieczory jak najbardziej.
      Ale teraz u mnie (nie wiem jak u Ciebie) niebo tak cudnie błękitne że nic mnie w domu nie zatrzyma :)

      Usuń
  10. pięknie to ujęłaś Julio ... film jest świetny .. to taki 'American Beauty' tyle, że osadzony w latach 50tych
    a wiesz tytuły filmów są tłumaczona na polski w sposób dla mnie banalnie zagadkowy .. chyba po to aby przyciągnąć widza ... :^)

    Revolutionary Road :^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt tłumaczenie niefortunne. Ale tak jest bardzo często. Czasem wręcz trudno dogadać się z kimś, kto zna tylko oryginalne tytuły. Nie sposób skojarzyć to z polskim odpowiednikiem.

      Pozdrawiam Piotrze :*******

      Usuń
  11. Nie lubię dołujących filmów.
    Ale to, co napisałaś skłąnia mnie o pytanie o granicę między akceptacją tego co się ma i postrzeganiem tego jako daru a realizacją marzeń. Pewnie każdy ma swoją własną granicę. Niemniej realizowanie swoich marzeń kosztem dziecka czy rodziny uważam za egoizm.
    A w ogóle to byłoby znacznie lepiej na świecie, gdyby ludzie umieli rozmawiać ze sobą i wspólniue szukać dobrych rozwiązań.
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie!! Ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać.
      Ale potrafią pięknie się kłócić i obarczać wzajemnie winą.

      Serdeczności :)

      Usuń
  12. A mnie drażnią takie egzystencjalne "problemy"...ludzie, tak na prawdę, nigdy do końca nie wiedzą czego chcą...a za zwyczaj chcą czegoś co jest nie osiągalne! Bujają w obłokach, żyją marzeniami i nie zajmują się, nie interesują się osobami , które są im bliskie. Nic dla nich nie robią - tylko "ja, "ja" i "ja"! Dla mnie to czysty egoizm.
    No chyba, że związek jest patologiczny...wówczas zmiany są jak najbardziej wskazane, i to szybko!

    Obejrzę ten film, dzięki bardzo.

    :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że właśnie tak jest, że ludzie do końca nie wiedzą czego chcą. Potrafią powiedzieć, że jest źle, ale na pytanie, jak byłoby dobrze nie potrafią udzielić konkretnej odpowiedzi.

      Ściskam Maminko :)

      Usuń
  13. Leonardo DiCaprio jest jednym z tych aktorów... na których nie mogę patrzeć. Nie wiem, co takiego mnie w nim odrzuca, ale po prostu trudno mi oglądać obrazy z jego udziałem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i już wiesz, że to nie jest film dla Ciebie :)

      Usuń
  14. Trochę inaczej odebrałam ten film. Decyzję o przeprowadzce do Paryża podjęli oboje. Po drodze wynikły nowe okoliczności (ciąża, awans), a im zabrakło odwagi, by swoje plany nieco zmodyfikować. Każde z nich trzymało się na siłę swojego status quo. A wystarczyłoby gdyby szczerze ze sobą porozmawiali i przyznali się nawzajem i sami przed sobą, że ten Paryż to był poroniony pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciiiii nie zdradzaj szczegółów, bo inni jeszcze nie widzieli filmu....

      No i to właśnie lubię w takich filmach, że pobudzają do myślenia i każdy (dokładając cząstkę siebie) może inaczej go odebrać.

      Usuń
  15. Oj, to widzę, że do obejrzenia :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że Ci się spodoba :)

      Usuń
  16. Uwielbiam Kate... Chyba mnie przekonałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba zaraz obejrzę, bo szukam jakiegoś fajnego filmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedz potem czy Ci się spodobał.

      Usuń
    2. Jestem pod wrażeniem. Po pierwsze gry aktorskiej. Leonardo jest, jak zawsze świetny. Podobnie Kate. To już nie ta sama ślicznotka co w Titanicu. Jest bardzo dojrzała.
      Temat trudny, ale bardzo życiowy. Ilu z nas marzy o takim swoim Paryżu? Ale masz rację to tylko chwilowa ucieczka. Nigdy się nie dowiemy, czy Paryż spełniłby nasze marzenia. Podejrzewam jednak, że to wieczna ucieczka. Dopiero akceptacja teraźniejszości daje szczęście. A to szczęście i spokój siedzą w nas samych, tylko zagrzebane przez wieczne dążenia, marzenia, poczucie zagubienia. Ciągle chcemy czegoś innego, a przecież rzeczywistość potrafi być przepiękna.
      Mądrzę się trochę, ale to chyba dlatego, że jestem w trakcie lektury "Potęgi teraźniejszości" E.Tolle. Jeśli nie czytałaś, to polecam z serca. To odpowiedź na wszystkie dręczące człowieka lęki.
      A jeszcze odnośnie filmu, to....dlaczego tylko wariatom można mówić szczerą prawdę? Czy dlatego, że tylko im wszystko uchodzi na sucho? :)
      Chyba tylko oni widzą życie takim jakie jest, bez udawania bo.....nie muszą udawać?
      Postać tego człowieka była potrzebna, chyba po to, by obnażyć prawdziwe intencje bohaterów.
      Czekam na kolejną filmową propozycję :D

      Usuń
    3. Cieszę się że film Ci się podobał :)
      A co do wariatów....czasem może warto mieć takiego gdzieś w pobliżu?

      Usuń
    4. Albo....samemu czasami być wariatem :)))

      Usuń
    5. Oj tak!! Ale wiesz.....czasem to mi już niewiele do wariata brakuje ;)

      Usuń
  18. Nie oglądałam, ale w może się wybiorę. Trochę nie lubię przytłaczających uczuć w kinie, dlatego najczęściej komedie wybieram - szukam rozrywki. Jednak ten opis jest intrygujący. To prawda, zmiana dekoracji nic nie da, jeśli my zostaniemy tacy sami. Zapowiada się ciekawie. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu jeszcze będzie można go obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajdziesz go online w internecie, bo w kinie raczej nie.
      Czasem warto obejrzeć coś mocniejszego, pobudzającego.

      Usuń
  19. Póki co, nie chcę oglądać takich filmów... Za dużo smutku wokół mnie...
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem smutki innych (czyli bohaterów filmu) mogą na chwilę odciągnąć od tych naszych
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  20. ależ mam zaległości, dobrze ,dobrze będzie co oglądać..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się zaległościami nie przejmuj :)
      a film wart obejrzenia

      Usuń