poniedziałek, 25 sierpnia 2014

dzień, który miał być zupełnie zwyczajny

To był zwyczajny dzień. Jedyne co go wyróżniało, to to że był bardzo upalny, no i był pierwszym dniem mego urlopu. Leżałam na leżaku w ogrodzie, czytałam książkę, gapiłam się w niebo. Nagle z tej sielanki wyrwał mnie dźwięk telefonu. To była mama.
- upadłam i chyba złamałam nogę - powiedziała drżącym głosem.

Pojechałam do niej na sygnale, po drodze wyobrażając sobie wszystko co najgorsze, otwarte złamanie, krwawiące rany. Zastanawiałam się, jak ja ją doniosę do samochodu? Nie było jednak tak źle, bo opierając się na lasce udało się jej dojść do auta. 

Zaczęła się droga przez mękę. Poradnia ortopedyczna - nieczynna, pogotowie - my nie opatrujemy złamań, wreszcie szpital i SOR. Trafiłyśmy na wąski korytarz, pełen leżących na łóżkach ludzi. Niektórzy mieli drgawki, inni wymiotowali, krwawili, jęczeli.....matko ile cierpienia naraz!!!

Z trudem przecisnęłyśmy się przez tłum, bezskutecznie prosząc o jakiś wózek. Dotarłyśmy wreszcie na miejsce i nawet udało się nam wejść od razu do środka. Dostałyśmy skierowanie na prześwietlenie. Drugie piętro, winda na końcu korytarza. Z bólem brzucha spojrzałam na mamę.....no jak ona tam dojdzie?!!! Z błaganiem w oczach poprosiłam o pomoc młodego lekarza, który nas przyjął. Rzucił coś niewyraźnie przez ramię, że nie wie, że musi poszukać. I nie wierzyłam własnym oczom kiedy zobaczyłam go na tym drugim piętrze, pchającego w naszym kierunku wózek.
- A myślałem, że panie dogonię - powiedział z uśmiechem. 

Pełna dobrych myśli, że teraz to już będzie szybko i sprawnie pojechałam z mamą z powrotem na dół. Siedzimy i czekamy godzinę, dwie, trzy, cztery... Musimy czekać na jakiegoś lekarza, który podejmie decyzję: gips czy operacja. Popatrzyłam na mamę z przerażeniem. Kolano brzęknie, twarz też, bo przy upadku uderzyła się naprawdę mocno. 

Czekając na lekarza miałam natłok myśli. Jak ja teraz dam radę? Opieka nad mamą i ojcem, który lada moment może wyjść ze szpitala. Dwoje obłożnie chorych ludzi, potrzebujących stałej obecności. Czułam lęk i bezradność. 

Po pięciu godzinach mama w końcu trafiła na gipsownię.
- Czy ma pani jak przewieźć mamę do domu? - spytał z troską ten sam młody lekarz?
Spojrzałam na zagipsowaną nogę mamy. Nie miałam bladego pojęcia czy i jak dam radę, ale kiwnęłam głową na tak. Chciałam już stamtąd wyjść. Po 23 udało mi się odjechać spod szpitala.

Kiedy wracałam od mamy, ryczałam jak bóbr, z bezsilności, z żalu, z nerwów. Ledwie przekroczyłam próg domu, zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu mama, kolejny skurcz żołądka, Boże co znowu?

- Tata umarł - usłyszałam w słuchawce jej zdenerwowany głos - właśnie zadzwonili ze szpitala

Nawet nie miałam siły płakać.....

Minęły już dwa tygodnie. Już jest lepiej, już nie budzę się z "Anielskim orszakiem" dźwięczącym w mojej głowie. Porządkujemy z mamą rzeczy ojca, przeglądamy stare zdjęcia. Zaśmiewamy się, wspominając różne zabawne historie z przeszłości. Na swój sposób jesteśmy z nim.






O! Na przykład to zdjęcie na koniu. Był tu jeszcze dzieciakiem, uciekł z domu, żeby zaciągnąć się do wojska. 
Mój tata kochał konie. Uważał, że to najpiękniejsze zwierzęta. Może, właśnie teraz, gna na swoim wymarzonym rumaku, gdzieś w przestworzach?
Na pewno jest mu tam lepiej niż tu. Gorąco w to wierzę.




Wybaczcie, że może mnie być tu trochę mniej, niż kiedyś. 
Ja po prostu muszę się z nim pożegnać....

58 komentarzy:

  1. Ściskam Twoje ręce. Jesteś bardzo dzielna.
    Myślę o Was.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymaj się, dasz radę, jesteś dzielna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Już jest dobrze. Najtrudniejsze były pierwsze dni....i sam pogrzeb....

      Usuń
  3. Julio droga, to są smutne momenty w naszym życiu. Mocno Cię ściskam i przytulam do serca. Twój Ojciec widzi i wie, jak bardzo Go kochałaś. Dużo sił Ci życzę i oczywiście także Twojej mamie. cudowny utwór, wiele razy go już w swoim życiu słuchałam i zawsze się wzruszam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu :*
      Pierwszy raz przezywam śmierć kogoś bliskiego, bo dziadków w ogóle nie znałam. Najbardziej niezwykłe jest to, że mimo tego że bywało różnie, pamięta się tylko te dobre chwile.

      Usuń
  4. Aż mnie ścisnęło za gardło. Przytulam:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi przykro... Myślę o Tobie :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeeeezu, Julio!!!! Ściskam Cię z całych moich sił :*******************

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Maminko :***
      Ja wiem, że to było nieuniknione....a jednak zaskoczyło.
      No i za dużo na raz.....

      Usuń
  7. Julio! Składam serdeczne wyrazy współczucia!
    Jestem jednak pewna, że Twój Tata jest cały czas blisko. Podczas oglądania zdjęć z Mamą czułyście Jego obecność.
    Od śmierci mojego Taty minęło 2,5 roku, a nie czuję pustki. Cały czas jest "gdzieś obok", czasem mi nawet pomaga :)
    Życzę Ci dużo siły na najbliższe miesiące!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elu :*
      Widzisz....nawet o tym nie wiedziałam...że twój tata nie żyje
      Ale to co mówisz jest pocieszające, bardzo martwię się o mamę....

      Usuń
    2. To jeszcze Cie pocieszę :)
      Moja mama była bardzo związana z mężem, wręcz od niego zależna. Wydawało się, że bez niego nie umie żyć... Bardzo się o nią bałam, podobnie, jak Ty o swoją Mamę. Cóż, żałoba trwa rok nie przypadkiem. Trzeba przeżyć wszystkie pory roku "na nowo". Potem jest już tylko lepiej. Moja mam jest teraz silną, samodzielną kobietą - wciąż tak samo kochającą swojego męża... Też mówi, że jej nie opuścił :)
      Ale na razie musisz Mamie troszkę pomóc...

      Usuń
    3. Ech...moja mama od pierwszych dni udaje chojraka.
      Nie chce nas niczym obciążać, dopiero po czasie mówi że dobrze, że byłam przy niej w jakiejś trudnej chwili.
      Staram się pomagać, staram się żeby nie odczuła tak bardzo pustki i samotności.

      Usuń
  8. Nigdy nie jesteśmy przygotowani na najgorsze.. zawsze spada na Nas nieszczęście w nieodpowiednim momencie... Wszystko zależy od Nas jak z tym sobie poradzimy..

    chociaż z doświadczenia Julio wiem, że nie można zatrzymywać łez, że jeżeli najdzie Cię taka ochota, to ich się nie wstydź i jeżeli to Ci pomaga to wspominaj o swoim Tacie zawsze, kiedy tego potrzebujesz, czy w samotności, czy wśród najbliższych...

    Wiedz, że pamiętam o Tobie... Jesteś bardzo silna, wielokrotnie to udowodniłaś...
    Ściskam gorąco :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem niedawno pocieszałam Cię, a teraz Ty mnie pocieszasz...
      Dziękuję :**

      Usuń
    2. Czasem tak bywa, że role się odwracają.. Każde słowo, które zostawiałaś u mnie były dla mnie bardzo cenne i nadal tak pozostaje :) :* :* :*

      Usuń
    3. Cieszę się Kochana :*

      Usuń
  9. serdecznie buziaki i uściski!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Juleczko,szczerze Ci wspolczuje,jestem z Toba.
    Mocno przytulam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Julio, najszczersze wyrazy współczucia, ściskam Cię mocno.

    OdpowiedzUsuń
  12. Minie pewnie sporo czasu, zanim oswoisz się z tą sytuacją... Nie mówię pogodzisz - pogodzić się nie da... Twój Tata na pewno teraz nad Tobą czuwa, będzie Ci pomagał - znam to i wiem, że Mój też z góry na mnie patrzy, nieraz wyraźnie odczuwałam to, że jest. Trzymaj się cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Największą ulgę przynosi myśl, że on już nie musi się męczyć.
      Dziękuję Kochana :*

      Usuń
  13. Pzrytulam, tak po prostu... :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymaj sie, J.! Wiem, jak to jest.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam wczoraj i nie potrafiłam nic napisać. Dzisiaj dalej nie wiem

    Trzymaj się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musisz nic pisać.
      Dziękuję, że tu ze mną jesteś

      Usuń
  16. wiele dobrych fal Julio tym razem z Mazowsza ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ :********* ściskam bardzo ciepło

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. Dziękuję Małgoś za wsparcie w te trudne dni :*

      Usuń
  18. Julio, właśnie przeczytałam.
    Serdecznie współczuję, pamiętam.



    Jeszcze różne inne rzeczy chciałabym napisać, ale to chyba nie czas.
    :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agajo :*
      Dziękuję że pamiętasz.

      Usuń
  19. Nasze życie
    to wciąż tylko
    spotkania i rozstania...

    (L.M.Montgomery)


    Zawsze gdy stykam się z tematem śmierci lubię myśleć, że śmierć nie istnieje,
    że to, co się dzieje, to transformacja. Co nie umniejsza smutku rozłąki z osobą,
    która transformuje się przed nami... a smutek trzeba po prostu przeżyć do dna, wtedy powoli zacznie znikać, a jego miejsce zajmie spokojna nostalgia, czułość i wspomnienia. Twoje ciepłe myśli i uśmiech posyłany Tacie na dalszą drogę będą balsamem dla Jego duszy.

    Serdeczności Julko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wierzę w to że to nie koniec, tylko przejście.
      Dziękuję Mar :*

      Usuń
  20. Julio! Daj czas temu wszystkiemu. To dobry wybór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie robię.
      Dziś powrót do pracy....kondolencje, przytulenia, znów jakby trudniej, bo wszystko się przypomina...

      Usuń
    2. Wszystko wymaga czasu. Trzeba to wszystko przeboleć i przecierpieć.

      Usuń
  21. Jestem całym sercem z Tobą , wspieram myślami...ściskam mocno ...
    Wiem co przeżywasz, moi rodzice już oboje nie żyją ...za szybko odeszli ale dziś sa przy mnie w inny sposób...
    Pozdrawiam Cię cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mój Boże...dwoje rodziców? Współczuję Kochana :*

      Usuń
  22. moja kochana. bardzo mocno Cię przytulam i... sama nie wiem co powiedzieć. trzymaj się i znajdź w sobie siłę. wspieram Cię w myślach.
    buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  23. Zajrzalam tu niedlugo po tym jak napisalas ta notke, i rozbeczalam sie, w pracy. Nadal nie wiem co ci napisac, ale mysle ze to i tak nie mialoby znaczenia... Trzymaj sie Julcia, sciskam baaaardzo mocno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś kochaną i wrażliwą dziewczyną.
      Dziękuję :****

      Usuń
  24. Aż zakuło mnie w serduchu. :(
    Julka, kochana, tak bardzo mi przykro, że zabrakło mi słów, a została łza w oku.

    Przytulam Cię dziewczyno z całych sił :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było ciężko...nawet bardzo
      Ale już się oswoiłam
      Dziękuję Kochana :********

      Usuń