poniedziałek, 7 lipca 2014

Lizbona część II - żółty tramwaj



Przejażdżka drewnianym żółtym tramwajem nr 28 (Eléctrico 28) to obowiązkowy punkt programu, podczas pobytu w Lizbonie. 
Jazda nim, dzięki położeniu Lizbony na wzgórzach oraz ciasnym uliczkom dostarcza dużej ilości niezapomnianych wrażeń. 


Najpierw jedziemy ulicami Alfamy, która powstała ponad 1000 lat temu, jeszcze za panowania Maurów i z uwagi na położenie na skałach oparła się niszczycielskiemu trzęsieniu ziemi w 1755 roku, po czym powracamy do Baxia, by wjechać do innej części Lizbony - Chiado.  





Tramwaj wspina się malowniczymi uliczkami Alfamy, momentami tak wąskimi że niemalże można sięgnąć ręką i odchylić firankę w oknie, 
gdyby takowa tam wisiała.

W każdej chwili można z niego wyjść i usiąść w jednej z kawiarenek.





Albo wybrać się na targ staroci 













Poszukać miejsc znanych z filmu Imagine
i przysiąść pod drzewem, na ławeczce gdzie Ian i Eva jedli czereśnie





Po czym wrócić do tramwaju i kontynuować podróż. Na trasie linii 28 znajduje się wiele interesujących przystanków i malowniczych punktów widokowych, na których warto jest wysiąść i zobaczyć to miejsce, a potem...po prostu złapać kolejny tramwaj. 

Koledze tak spodobała się ta jazda, że zapytany kolejnego dnia o to, co chciałby robić, odpowiedział – pojeździć tramwajem :))))


Najzabawniejsze podczas jazdy są te momenty, kiedy motorniczy zatrzymuje się, żeby sprawdzić, czy nie zarysuje któregoś ze stojących na poboczu samochodów, a ludzie parkują naprawdę bezmyślnie. 
Czasem coś tam przestawia, pokręci i przesunie, po czym wystawia przez okno coś w rodzaju stomatologicznego lusterka na wysięgniku, żeby zajrzeć czy wszystko ok.  
A bywa też, że z dziwnym wielkim pogrzebaczem rusza na tory i tam też coś przykręca, albo reguluje. Niestety nie wiem co, bo na tramwajarstwie zupełnie się nie znam :) 

Tramwaje elektryczne pojawiły się na ulicach Lizbony w 1902 roku i pierwotnie były nazywane „Americanos”.  Jeżdżące obecnie po Lizbonie stare tramwaje jedno wagonowe zostały sprowadzone ze Stanów Zjednoczonych. Takie same wagoniki jeżdżą po San Francisco. Zostały one zmodernizowane w połowie lat 90 XX wieku i nazwane Remodelado. Na Calçada de Săo Francisco gdzie znajduje się tu najbardziej stromy podjazd tramwajowy na świecie wynoszący 145‰, ma się uczucie jazdy na rollercoaster.

Kolega, który był tu kilka dni przed nami, mówił: "nie wsiadajcie do tramwaju, bo jest tłoczno, wybierzcie tuk-tuka" Jak dobrze, że go nie posłuchaliśmy. Ominęłaby nas taka fajna zabawa.
W tramwaju zdarzyło nam się nawet spotkać pannę młodą z rozbawionymi gośćmi, z kieliszkami szampana w dłoniach. 

Oooooo i tu Abi może zobaczyć miłych i uśmiechniętych ludzi :)))



No i gapowicze :) 
Jako, że bez biletu, nie da się wejść do środka, jadą uczepieni tramwaju jak małpki. 
Przerażona zerkałam, czy aby nic im się nie stało, kiedy tramwaj niebezpiecznie zbliżał się do słupów, czy samochodów, na kolejnym zwężeniu drogi. A oni....oni dobrze się bawili :)






c.d.n

38 komentarzy:

  1. Trzy ost. zdjęcia pożarło, może zwróci blogosfera.
    Co się do tramwaju 28 zbliżałam - jak na komendę ciaśniutko i tłoczno a przy tych upałach... w końcu kawałek po kawałku zwiedziliśmy całą trasę wedrujac na swoich kończynach, szczęście, że gdziesik na windę się zaczepiliśmy a windą zwana jest bo w górkę jedzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty zeżarło? A ja widzę!
      poczekajmy może zwróci

      Usuń
  2. Już zwróciło :)) Oki jest.
    I machamy, machamy !

    OdpowiedzUsuń
  3. Zwróciło, ja widzę wszystkie. Ale z komentarzami dziś jest problem u ciebie.
    Ależ ty opowiadasz. No normalnie siedziałam w tym tramwaju przez chwilę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dodajmy jeszcze do opowieści lekki ciepły wietrzyk wpadający przez otwarte okna, tak żeby Ci było jeszcze milej :)

      a z komentarzami to wieczny problem i nie tylko u mnie

      Usuń
  4. Pięknie :) i to rozumiem... jazda na gapę wydaje się również ciekawa, chociaż ja bym odpadła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trzeba mieć mocne nerwy i silne ręce :)
      ja bym też odpadła :D

      Usuń
    2. czyli wspinaczka po skałach odpada :(

      Usuń
    3. Maszerować mogę, ale na rękach wciągać się niestety nie :(( no chyba że poćwiczę.
      Kiedyś mnie tak za motorówką ciągnęli, na takim dmuchanym kółku, ciało w oliwce ślizgało się po nim niesamowicie i tylko rękami się trzymałam. Myślałam, że mnie zabiją, ale zlitowali się i zatrzymali :)

      Usuń
  5. U mnie nie ma tylko ostatniego zdjęcia.
    Tym pogrzebaczem to pan zapewne przekładał zwrotnice po prostu. ;)

    Ekstra. Te górki dodają niezapomnianych wrażeń na pewno. U nas też można zwiedzać miasto starym tramwajem, ale górek nie ma. A w wąskich uliczkach nie ma torów... (i dobrze jednak). Za to jest juz kawiarenka w starym tramwaju (stacjonarna).
    Czy zdołałaś wyjść z targu staroci nie kupując ani jednego kafelka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kafelki kusiły!!!
      Tylko co z nimi dalej, najlepiej byłoby wkomponować w kuchenną ścianę,a u mnie nijak by to nie pasowało. Walałyby się pewnie w szufladach. I szkoda by było.
      Może to i zwrotnica, a może się tory wygły :)

      Usuń
    2. Głos rozsądku! :))

      Usuń
    3. I ewentualność nadbagażu :D

      Usuń
  6. Nie bęę tu komentować dziś bo jestem obrażona ,ż eja nie mogę do Lizbony!!!:(:(:A chcę już od dawna!!!!:(:(: O!!!!!!!!!!!!!!!!!
    A na poważnie od dawna planuję ale musze poczekać jeszce troszkę..teraz sobie popatrzę....
    Piękne wspomnienia zostaną na zawsze....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj.....Ty wiesz ile ja czekałam? I zobacz :) doczekałam się.
      I Tobie tego też życzę :*

      Usuń
  7. Potrafisz pieknie patrzec przez obiektyw:)
    Zdjecia rewelacja,pomysl o profesjonalnym zajeciu sie fotografia,..to jest dar:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!!! :)))
      Fotografów jest całe mnóstwo, a co drugi znajomy na jakieś kursy i warsztaty jeździ. Chyba jakaś moda na to nastała. Ja nadal "jadę"a intuicji :)))

      Usuń
  8. No zapomnialam dodac .Twoje zdjecia Julio maja w sobie to COS.

    OdpowiedzUsuń
  9. czuć ten klimat...kawiarenka urocza a chłopcy szaleni :)))

    a czy zakupiłaś może chociaż jedną płytkę na pamiątkę??!! śliczne są :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie kupiłam, choć kusiło
      Czyli muszę wrócić po płytkę :)))

      Usuń
  10. Hei Julia.
    So exciting city Lisbon and is so fun to tour with the band.
    Thanks for the nice picture tour, Marit.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. definitely worth a visit Lisbon
      Thank You Marit :)

      Usuń
  11. Ale tam wąsko - ja bym miała stracha tak jeździć "na doczepkę" :) Przepiękne okolice! Też bym się nie wahała i wsiadła do takiego tramwaju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty byś miała stracha? Nie wierzę :)) po górach chodzisz, po ściankach się wspinasz, co tam dla ciebie taka jazda na doczepkę :)))

      Usuń
  12. Pamiętam swój pierwszy kurs tramwajem, to było przeżycie...a tu na dodatek żółty i "mknący" takimi uliczkami...pełen atrakcji i nawet pasażerów na gapę wiozących...super...:)
    ps. niesamowite ze po dwóch stronach takiej wąskiej ulicy są jeszcze chodniki...raczej nie chciałabym spotkać na swej drodze takiego żółtego pojazdu...:):):)
    ps.2 taka lekcja na przyszłość - nie parkować w pobliżu linii tramwajowej ...:)
    Super ...macham wesoło i ślę pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja stałam na takim mikro chodniczku, co to na szerokość stopy zaledwie, kiedy mijał mnie tramwaj!!! Powiem szczerze że dostarcza to emocji :))
      Odmachuję i ściskam :)

      Usuń
  13. piękne te tramwaje .. Alfama Baixa Bairro Alto .. uśmiecham się do wspomnień :^)
    pozdrawiam bardzo ciepło i słonecznie :^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojechałbyś jeszcze raz, nie? :)))))

      Usuń
  14. Hmm... Przejażdżka takim tramwajem to musi być czysta frajda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A żebyś wiedziała :)))
      wesołe miasteczko w pięknym otoczeniu!

      Usuń
  15. Ciekawe historie z tym tramwajem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj Lizbona - moje marzenie! Też muszę poczekać. Może kiedyś... Wspaniałe zdjęcia, ach, rozmarzyłam się...

    OdpowiedzUsuń