czwartek, 3 lipca 2014

Lizbona - część I

Byłam tam trzy dni, a czuję się jakbym była ledwie trzy godziny. Nie wiem kiedy uciekł mi ten czas. Czuję ogromny niedosyt, jakby ktoś postawił przede mną przepyszny deser, po czym odebrał mi go, zanim dotarłam do połowy. Ledwie się rozsmakowałam. Trzy dni na Lizbonę to stanowczo za mało, lot drogi, pobyt tani, wypadałoby zostać dłużej.






Lizbona to niesamowite miasto. Piękne, takie do zakochania się od pierwszego wejrzenia. Nie rozczarowało mnie pod żadnym względem, teraz będę tęsknić za następnym spotkaniem. 

Co mnie w niej tak urzekło?





Po pierwsze ludzie. 

Życzliwi, mili, pomocni, uśmiechnięci. 

Pierwszy kontakt z Lizbończykami nawiązaliśmy już w samolocie. A właściwie to oni z nami nawiązali. Zapytali dokąd się wybieramy, skąd jesteśmy. 
Kiedy się dowiedzieli, że zobaczyć Lizbonę, od razu zaczęli opowiadać, tłumaczyć, pokazywać na mapie. Gdzie wysiąść z metra w którą stronę pójść, z detalami. Co warto zobaczyć, gdzie trzeba koniecznie....itd

Polka mieszkająca od 20 lat w Lizbonie, którą poznałam w drodze powrotnej, powiedziała mi, że kiedy zapytasz Lizbończyka o drogę, nie tylko Ci ją wskaże, ale nawet poświęci Ci swój czas, zaprosi do swego samochodu i dowiezie tam gdzie potrzebujesz. Szok, nie?



Po drugie położenie. Lizbona położona jest na siedmiu wzgórzach, 
przy ujściu do oceanu rzeki Tag. 
Można sobie pływać żaglówką w środku miasta :)




Coś co mnie jeszcze zachwyciło, to wąskie, wzorzyście brukowane uliczki.
Co prawda nie ma mowy o chodzeniu tu na szpilkach, 
no ale coś za coś :)










Gdzie wzrokiem nie sięgniesz…przepięknie. 

Duża część  starych domów w Lizbonie ma elewacje pokryte kolorowymi płytkami ceramicznymi zwanymi azulejos. Nazwa ta pochodzi od słowa azul - niebieski. 


Zwyczaj dekorowania ceramicznymi płytkami wprowadzili tu Maurowie, Portugalia własne azulejlos zaczęła produkować w XVI wieku.

Za najpiękniejsze uchodzą barokowe niebiesko-białe kafelki. 
Płytki pełnią nie tylko funkcję dekoracyjną, mają także szereg funkcji praktycznych: są trwałe i łatwe w utrzymaniu, latem chronią przed upałem, zimą przed wilgocią.







Po trzecie jedzenie. 

Genialna kuchnia, pełna ryb i owoców morza, które uwielbiam. 
No i te ich desery....i wina…..na każdy temat można by zrobić osobny wpis, tylko ilustracji brak. Bo kiedy pachnąca, grillowana ośmiorniczka stanęła na moim stoliku, zupełnie zapomniałam o tym, że mam aparat.

Ale wino w sklepie udało mi się sfotografować i to jeszcze przed degustacją porto, czyli zanim zakręciło mi się w głowie. 





Takie 40-letnie porto ma genialny smak. 
Jednak nie kupiłam, zaporowa cena.





No i ostatnia rzecz w Portugalii która mnie urzekła, to fado. 
Ale fado zasługuje na osobny wpis, więc może innym razem :)

49 komentarzy:

  1. Prześliczne. Z Twoją opowieścią. Już sobie wyobrażam jak świetny byłby wieczór ze zdjęciami-slajdami i opowiadaniem.... A w tle oczywiście fado...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście!
      I taki wieczór mamy w planie :)
      Kupiłam dwie płyty fado, choć strasznie ciężko było wybrać z tej mnogości jaka była na straganie.

      Usuń
    2. Szkoda, że daleko do Ciebie...

      Usuń
    3. Pociągi jeżdżą :))))
      Daleko to do Australii :)

      Usuń
  2. Super,
    zazdroszcze ci nawet tych krotkich 3 dni. Ja bylam w Lizbonie jeden raz sluzbowo i to na jeden dzien i ciagle jakos tylko figuruje na mojej liscie miejsc do odwiedzenia...
    Czekam na nastepne wpisy :)) skoro na zaden wieczor fado ze slajdami nie mam szansy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trochę daleko masz do mnie :)))
      Chyba, że akurat przypadkiem jesteś w Białym :)

      Usuń
  3. Ajajaj! No to właśnie to, zakochać się można bez możliwości odkochania. Szpilki wykluczone, wąsie chodniki i dużo wąskich uliczek, klimat bajkowy, serdeczność acz nie namolność, wyśmienita kuchnia, muza, atmosfera, wcale a wcale nie dziwie się, że po 3 dniach masz niedosyt bo ja po 12 też go mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę? Dwanaście dni i mówisz mało? A myślałam, że może tydzień by wystarczył :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niby wydawało mi się że już nasycona jestem, że już tyle zobaczyłam, ledwie wsiadłam w samolot już chciałam wracać tam, to może mój głód wrażeń nienasycony wciąż?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może to miasto ma w sobie jakiś uzależniacz?
      Pierwszy raz czuję taki cholerny niedosyt!

      Usuń
    2. Trafiłaś w sedno! Ma w sobie uzależniacz! ;)) Idealnie to ujęłaś.Też mam pierwszy raz aż tak.
      :) Kto wie czy się w końcu w Lizbonie nie spotkamy?

      Usuń
    3. Ha! Tylko czy ja Cię poznam na ulicy :))))

      Usuń
  6. Każde miejsce jest piękne, jeśli przebywa się w nim z ukochanymi osobami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No! A nie pisałam pod poprzednim postem? Mówisz i masz :)

    A suszące się pranie wszędzie to gdzie? Przecież to jedna z najbardziej charakterystycznych rzeczy w Portugalii :) W takiej Norwegii nie uświadczysz ani jednego, jak kraj długi i szeroki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))
      No jedno małe pranko przecież jest, na trzecim od końca zdjęciu :)
      reszta wywieszonych prań to głównie gacie, mało malownicze :D

      Usuń
    2. E tam :)) Te gacie to dopiero malownicze są :)) Jak masz więcej takich zdjęć, to koniecznie post tylko o tym :)

      Usuń
    3. Przejrzę w wolnej chwili zdjęcia.
      Jeśli takowe znajdę, uczynię jak mówisz :)

      Usuń
  8. Piękne miasto! Trzy dni to faktycznie trochę mało, ale wszystko przed Tobą :))

    Piękne zdjęcia Julio, szczególnie to trzecie od dołu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomyliłam się - chciałam napisać czwarte od dołu :))

      Usuń
    2. Dziękuję Maminko :)))

      Usuń
  9. ślicznie tam :) bardzo mi się podobają te niebieskie elewacje i brukowane fantazyjnie uliczki. fantastyczna jest ta życzliwość Portugalczyków, niespotykana u nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wszystko razem tworzy mieszankę uzależniająca. :)

      Usuń
  10. Piękne! Najbardziej mnie urzekły te kamienice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są tam i bardziej obdarte kamienice, opuszczone, ale te faktycznie śliczne :)

      Usuń
  11. No widzisz ..wyjechałaś,dodarłaś i zobaczyłaś...:):);)
    Cieszę się że wycieczka się udała :)
    Super zdjęcia, kamienice są urocze - Maurowie mieli dobry gust .....i praktyczny przy okazji :)
    Pozdrowionka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało się!!! Chociaż znów istniało ryzyko spóźnienia, ale tym razem z powodu beztroski przyjaciela, który uważał że w pięć minut przejedzie Warszawę ;)
      Ściskam :*

      Usuń
  12. echhh cudnie nie byłam, może czas na Lizbone? Cudnie, cudnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudnie :)
      Tylko mały problem....dużo ludzi tam pali, nie wiem czy zdzierżysz ;)

      Usuń
  13. Po raz pierwszy Twoje zdjęcia wydały mi się smutne... Może dlatego, że pamiętam Lizbonę... Na zdjęciach powyżej jest pięknie, bardzo geometrycznie, surowo, architektonicznie... Zdjęcia są bardzo ładne, niektóre wręcz doskonałe, ale... ale brakuje mi w nich właśnie tego człowieka, który Cię ujął :) - i mnie też wiele lat temu... Brakuje słońca (niby jest, ale jakoś tak bez ciepła?)...
    Ciekawe...
    :)... Mam nadzieję, że to tylko Twój, ascetyczno-geometryczny styl fotografowania, i tylko mnie się tak to widzi, a u Ciebie jest radośnie :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo widzisz....kiedy mnie coś zachwyca (poza krajobrazem oczywiście) zapominam o tym żeby to dokumentować, czuję, chłonę....korzystam z chwili.

      A u mnie jest radośnie, chociaż bardzo ciężko. Musze mieć w sobie tyle radości żeby obdzielić kilka osób, które się podłamują. Ale powtarzam sobie i im, że będzie dobrze :) Tata chce kupić wózek inwalidzki a ja mu mówię będziesz chodzić....cierpliwości.
      O tak jest u mnie :)

      Usuń
    2. Dzielna jesteś :)... A dzisiaj zdjęcia wyglądają inaczej. Może to kwestia monitora.

      Usuń
    3. Staram się :)
      A co do zdjęć, to suma rzeczywistości jaką chcę oddać, moich uczuć i uczuć oglądającego zdjęcia. Może w tamtej chwili spiętrzyło się.
      Cokolwiek by to nie było jest dobrze, ciężko ale dobrze i smucić się nie mam czasu :)
      ściskam :*

      Usuń
  14. No proszę, teraz chcę do Lizbony jeszcze bardziej

    piękne zdjęcia Julio :* piękne miejaca

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję kochana :*
    To tak jak ja (przez Ciebie) chcę do Irlandii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobaczysz skarby w rozmaitych barwach :*

      Usuń
    2. Kurcze mam czasem uczucie, że życia mi nie starczy, żeby zobaczyć wszystko to, co chcę zobaczyć!

      Usuń
    3. oj, to juz wiem od dawna, dlatego cieszę się z każdego wyjazdu :)

      Usuń
    4. najgorzej że tego urlopu tak niewiele :(

      Usuń
    5. Wszystkich miejsc pewnie nie odwiedzę, ale próbować będę :)

      Usuń
  16. So great city and beautiful buildings, it is so stylish with the red roofs.
    Thanks for the photo tour, beautiful.

    Good weekend of Marit.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. thank you, you went on this trip with me :)
      Have a good weekend Marit

      Usuń
  17. Niesamowity klimat w tym wpisie, czuję się przez Ciebie zaproszona do Lizbony, na Fado i na portugalską przekąskę :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na kolejne wizyty w Lizbonie :)

      Usuń
  18. Pisałam komentarz :( chyba wcięło... O Lizbonie marzę od lat. Twoje zdjęcia jeszcze bardziej potwierdzają, że warto tam polecieć. Cudne miejsce... Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi wcina moje własne komentarze. Ale mam już nawyk kopiowania ich przed zatwierdzeniem. Upierdliwe to co prawda, ale skuteczne :)

      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  19. Ja też już wróciłam z Portugalii. Coraz bardziej jestem w niej zakochana.W przyszłym roku na bank Lizbona. Na pewno skorzystam z Twoich notatek. Pozdrawiam wakacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach....czyli tak jak ja zakochałaś się w Portugalii!
      Może keidyś tam na siebie wpadniemy :)))

      Usuń