wtorek, 10 czerwca 2014

Pytanie za 100 punktów


A jeśli podczas mojej podróży na wakacje, wjedzie mi w tyłek ciężarówka, kasując doszczętnie tył mego auta. Czym skutecznie uniemożliwi mi dojazd na czas, na lotnisko.... 
To mam szczęście, bo żyję?
Czy raczej mam pecha?
Po raz kolejny?

I pytanie dodatkowe...skąd czerpać pozytywną energię, kiedy wszystko wokół się sypie?

ech......dobrze, że choć świt był mgliście piękny....

62 komentarze:

  1. Raczej kochana pecha ale bym ci nie życzyła tego i nie myśl o tym mi tu.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. NA LOTNISKO ZAMOWILABYM TAKSOWKE:)
    O pechu nie mysl,po co nastawiac sie juz od samego poczatku negatywnie.
    Bede trzymac kciuki za Twoje wojaze,zeby nic zlego sie nie przytrafilo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A swit ,........CUDNY!!

      Usuń
    2. Ale wiesz najpierw policja, zeznania, protokoły i godzinka uciekła.
      Może trzeba było na ten świt się zatrzymać i zdjęcia porobić a nie tak w locie,wtedy może i TIR by mnie nie dopadł
      Trzymaj Maguś, bo jak puszczasz to się źle dzieje :*

      Usuń
  3. A może spojrzeć na to z pozytywnej strony? Może w tym samolocie była bomba?:D

    A tak na poważnie, to po prostu przytulam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze nie było!
      Ja to mam farta do takich numerów. Pamiętasz jak ten islandzki wulkan wybuchł? Co się tak dziwacznie nazywał. No! To wtedy do Barcelony miałam lecieć.....i nie poleciałam.
      I wiesz co.....smutno mi jak cholera :(

      Usuń
  4. kochana przytulam Cię z całych sił!!!!
    nawet nie wiem co Ci powiedzieć więc nie będę się idiotycznie wysilać .... wysyłam moc myśli :*******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :******
      W sumie może faktycznie........co tam wakacje......dobrze że żyję!!!
      tyle że teraz trochę w strachu, zwłaszcza na trasie do Warszawy

      Usuń
  5. Ech, no co mam napisać... pozytywne myśli ślę

    OdpowiedzUsuń
  6. Jula..pogubiłam się ciutkę ...lub nie jestem wtajemniczona :) To Ci się przydarzyło już kiedyś, teraz ...czy ....?
    Może sie mylę...ale odpowiadając na Twoje pytanie , myślę nie należy tego traktować jako pech...raczej jako że ...żyjesz i to jest najważniejsze... być może to zdarzenie uchroniło Cię od czegoś innego :) i absolutnie nie wmawiaj sobie że masz pecha...nie wywoływać "wilka z lasu" ...:)
    Wiesz Jula że ja lubię przypowieści i jest taka właśnie na ten temat ( zawsze mnie zachęcasz abym się rozpisywała , więc dziś sobie pozwolę :) ) :
    Pewnemu chłopu uciekł koń. Sąsiedzi bardzo żałowali:
    - Jakiego ty masz pecha - mówili.
    - Pecha czy szczęście? Któż to wie? - odpowiedział po namyśle chłop.
    Za dwa tygodnie jego koń wrócił, a wraz z nim stado dzikich koni.
    - Jakie ty masz szczęście - mówili z zazdrością sąsiedzi.
    - Szczęście czy pecha? Któż to wie?- odpowiedział spokojnie chłop.
    Gdy jego syn ujeżdżał jednego z dzikich koni, ten zrzucił go na ziemię. Chłopak doznał poważnej kontuzji.
    - Jaki pech!- współczuli sąsiedzi.
    - Pech czy szczęście? Któż to wie? - odpowiedział zamyślony chłop.
    Dwa tygodnie później we wsi pojawiło się wojsko i powoływało wszystkich zdrowych mężczyzn na wojnę.
    - Jakie szczęście ma twój syn - wzdychali sąsiedzi.
    - Szczęście czy pecha? Któż to wie...

    Przeciwności losu się zdarzają ale dziś może człowiek odbiera coś jako nieszczęście, ale za jakiś czas może się to okazać bardzo dobre, tak jak w tej przypowieści: szczęście czy pech? Któż to wie?…:)

    Pozytywna energia lubi wędrować i się mnożyć od jednego człowieka do drugiego , od jednego dobrego słowa do drugiego, od uśmiechu do uśmiechu ...od myśli do myśli...pozytywna energia lubi krążyć w powietrzu ....i jak my tu tak bardzo ciepło o Tobie myślimy to nie ma siły musi dojść...:)

    Pozdrawiam gorąco i przesyłam bardzo pozytywne i wspierające myśli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za to rozpisanie się :*** Kochana jesteś!!!
      I dziękuję za wszystkie ciepłe myśli. Ja się powolutku pozbieram.
      Chyba stopniowo odpływa stres, za to szyja zaczyna boleć ;) nie wiem co wolę.

      A co do umiejscowienia w czasie całej tej historii, to dziś po piątej rano przydzwoniła nam w tył auta ciężarówka.
      My jechaliśmy ok 100 km/h, nie wiem z jaką on musiał jechać kiedy uderzył, bo przydzwonił porządnie. Cudem nie zaliczyliśmy słupa stojącego na poboczu, nas zniosło.
      Ale za to bagażnik mamy w kształcie harmonijki. A żeby wyjąć walizki trzeba było użyć łomu a nie pilota.

      I wiesz, też tak myślę, że to było po coś......tylko jeszcze nie odkryłam po co
      Buziaki :*

      Usuń
    2. ta przypowiastka bardzo mi się spodobała... i chciałabym umieć zastosować ją do własnego życia...

      Usuń
    3. Kiedy dzieje się coś złego to stosuję. A kiedy coś dobrego po prostu się cieszę :)

      Usuń
    4. Dalia!!!
      genialna historyjka! - biorę :)

      Julio,
      no przykro mi bardzo, ale mam wrażenie, że z każdego "pecha" jest zawsze szczęście :)
      pozdrawiam :)

      Usuń
    5. No i ja mam taką nadzieję :)
      A tymczasem zaczynam oszczędzać, żeby nazbierać na jakieś wakacje, bo tamte przepadły bezpowrotnie.

      Usuń
  7. Jula ja dziś niekumata z tego upału....ale myślę i myślę i drętwieję z przerażenia ...bo sobie tę scenę wyobrażam...Jula kochana - Moc jest z Tobą - pamiętaj o tym :)!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz.....ja tylko się cieszę że to nie była czołówka, tylko tępe uderzenie z tyłu.
      Chyba trochę mniej strachu, za to potem bezsilność i żal po utraconych wakacjach.
      Dziękuję :****

      Usuń
    2. Juleńko dziś pierwsza moja myśl po przebudzeniu powędrowała do Ciebie...jak się czujesz ...a w zasadzie powinnam użyć liczby mnogiej jak się czujecie ?
      Ściskam pokrzepiająco i delikatnie :)

      Usuń
    3. Kochana jesteś :*********
      Czuję się chyba dobrze :)) bo że szyja boli trochę i plecki to raczej normalne. Bardzo miło mnie tu wszyscy w pracy przywitali. Aż się wzruszyłam. Naprawdę widziałam w ich oczach i troskę i radość że jestem.
      Także pozbierałam się już
      Dziękuję aniele :****

      Usuń
  8. Julia pomyśl że za moment będziesz cieszyć się słońcem, niebem, przyjemnością - przestań myśleć w czerni, bo czerń przyciąga najgorsze chwile...
    Zaczynam sie o Ciebie martwić...
    Był czas kiedy sądziłam, że nic dobrego mnie nie czeka - i sypało się wszystko.
    Zaczęłam myśleć o najlepszym, o tym co mnie czeka - o tym jak to ze mnie farciara...
    zmieniło się moje życie- zmieniaj je myśleniem
    i odrzuć ta czarną kredkę, bo Ci obraz zakreśla
    Pozdrawiam
    Wróć Pozytywna
    eksperyment-przemijania.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nosz kurna myślałam o słońcu, niebie i szampanie na śniadanie!

      Usuń
  9. Oszszsz q-wa!!!
    No współczuję z całego serca!

    Julio, zgłoś się na SOR niech prześwietlą głowę! Koniecznie!
    Ja tez kiedyś zaliczyłam " w dupę" i dopiero jak stres odpuścił pojawiły się bóle głowy, szyi i pleców. podczas wypadku głowa tak silnie odskoczyła najpierw do tyłu a potem do przodu, że nastąpiło naruszenie kręgów- czego w pierwszym momencie nie czułam. Fachowo to się nazywa uraz w "mechanizmie bicza". Zalecono chodzenie w kołnierzu ortopedycznym. Nie było to przyjemne ale tak trzeba było.
    Dostałam 2 tyg, zwolnienia lekarskiego. Zgłosiłam 2 szkody: komunikacyjną i osobową. Dostałam niezłą kasę-szczególnie za osobową-a gdybym poszła jeszcze na udokumentowaną rehabilitację to było by kasy jeszcze więcej. Nie chciałam jednak bo po tych 2tyg. czułam się już całkiem dobrze. Zresztą nie kasa tu najważniejsza tylko zdrowie!!!! Czasami pojawiają się tzw. późne objawy pourazowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pójdę i przebadam się. Chociaż aż tak mnie nie boli ta szyja jak kiedyś przy podobnym wypadku.
      Mamy zagłówki NECK-PRO (dowiedziałam się przy okazji wypadku) dobrze podpierają głowę, co zmniejsza ryzyko tzw. urazu biczowego kręgosłupa.
      Ale przebadać się warto na pewno.
      Dziękuję Maminko :*

      Usuń
  10. Wybrałbym szklankę do połowy pełną, ale... mówię tylko za siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jest wybór to zawsze lepiej wybrać do połowy pełną.

      Usuń
  11. O cholera! Julka, dobrze ze to tylko tak sie skonczylo.... na wakacje jeszcze pojedziesz, nie raz.
    Mocno przytulam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana :*
      Jak uda się zorganizować wyjazd to pewnie, że pojadę. Tylko na razie mam traumę. Trochę źle mi się kojarzy droga na lotnisko.

      Usuń
    2. Mazury masz niedaleko.....:)

      Usuń
    3. :) Mazury najfajniejsze po sezonie
      poczekam

      Usuń
  12. Szczęście w nieszczęściu, że jesteście cali. Uff!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Szczęście w nieszczęściu!!
      Mogło być marnie....

      Usuń
  13. Kiedy mi przytrafiła sie stłuczka, znajomy powiedział
    - ważne, że Tobie się nic nie stało, to tylko blachy.
    Wtedy nie rozumiałam. Bo jednak naprawa, stres itd.
    Teraz kiedy o stresie już dawno zapomniałam, wiem, że on miał racje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stres ogromny! I żal, bo przepadły wakacje i przepadły pieniądze, nikt nam tego nie zwróci. Samochód naprawią i ubezpieczenie to pokryje.

      Moi znajomi też tak mówią....ważne, że nic Ci nie jest.
      I ja też tak myślę....żal żalem, ale szczęście ogromne.

      Usuń
  14. okropnie mi przykro. ja też bym wyła i się podłamała. potem, jak bym się otrząsnęła zaczęła szukać dobrych stron. może faktycznie tak miało być. może za jakiś czas wydarzy się coś, co o tym zaświadczy. w życiu naprawdę nic nie dzieje się bez powodu. nie koniecznie ta sytuacja miała dotyczyć tylko Ciebie. może gdyby ten tir nie wjechał w Twój samochód, wjechałby w inny i spowodował o wiele gorszy wypadek. wiem, wiem, wiem. gdybać można, a Tobie i tak jest smutno, przykro i źle. miało być fajnie, a nie wyszło.
    z całego serca życzę Ci żebyś się pozbierała i wykorzystała te wakacje w inny sposób, w innym miejscu. wiem, że potrafisz to zrobić :)
    buziaki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znalazłam jeden powód dla którego los mógł mnie zawrócić. Wypisują dziś mego tatę ze szpitala, a nie doszedł jeszcze do siebie po operacji. Mama będzie potrzebować pomocy, sama nie da rady.
      A o wakacjach chwilowo nie myślę. Pomyśle o tym później :)
      Buziaki Kochana :*

      Usuń
  15. a jeszcze tak na pocieszenie :)
    ja kiedyś musiała skrócić wakacje ze względu na powódź i uciekałam z nich pędem i to w strugach deszczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to też niewesoło.
      Może już wyczerpałyśmy limit nieudanych wakacji?
      U mnie trochę tego było :)

      Usuń
    2. Wierzę w to, bo od kilku lat mam tylko fajne wakacje :)) I na Ciebie przyjdzie pora. Trzymaj się :)

      Usuń
    3. No ja mam nadzieję :)

      Usuń
  16. chyba tak jak emka.... zaniemówiłam i nie wiem, co tu dopowiedzieć...
    może już słów nie trzeba? będę pamiętać przynajmniej :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się pozbierałam. Teraz martwię się o zdrowie innych, a o tej stracie czas już chyba zapomnieć.
      Dziwna uczucie mnie wczoraj dopadło....jak łatwo poszło rozpakowywanie walizek. Żadnego prania, wszystko w kosteczce wprost do szafy. Hmmm....

      Usuń
    2. cóż... to w takim razie mogę już napisać, co pomyślałam w pewnej chwili... że to łaska Boska chyba że strzelił Was od tyłu i że to walizki w harmonijkę były, a nie że od przodu i że Wy... w harmonijkę... aż mi w oczach pociemniało na samą myśl;
      a dzielę się, bo od razu mi przyszło do głowy po tych 'kosteczkach wprost do szafy'
      ale posłuchaj rady Maminki i pobiegnij się przebadać również

      Usuń
    3. Pobiegnę...jak tylko znajdę chwilę wolną.
      tatę dziś wypisują ze szpitala, a świeżo pozszywany jest...więc nie wiem czy tam nie będę potrzebna.
      A wiesz jak teraz analizuję ten czas przed wyjazdem, to widzę pewne sygnały, które mogły świadczyć o tym, że coś może być nie tak. Takie wiesz.....impulsy co się w tyle głowy pojawiają, mojej i nie tylko mojej. Tyle że kojarzę to i łącze w jedno dopiero teraz.
      No ale, najważniejsze że jesteśmy cali.

      Usuń
  17. jestem za wersią optymistyczną i ja sama też cieszę się, że żyjesz, a że bagażnik w harmonijkę, to przykro, ale bywają gorsze rzeczy!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się cieszę!!
      A dziś nawet moja była kierowniczka, która (jak mi się wydawało) nie przepadała za mną, powiedziała że się cieszy, że nic mi się nie stało. Szok! :)

      Usuń
  18. Że też przed wyjazdami, zawsze takie myśli muszą kręcić się po głowie... A gdzie ahoj przygodo? ;-) Szczęśliwej podróży!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano następna podróż nieprędko :)
      a ta trwała dość krótko.

      Usuń
  19. Po wyjściu z wypadku, cało i zdrowo, można tylko myśleć o tym, że miało się szczęście.

    A, co do tego, skąd czerpać pozytywną energię.

    Gdy sama przeżywam ciężkie chwilę, oczywiście czerpię pozytywną energię, od najbliższych.
    Podczas każdego takiego zdarzenia, gdy już jestem sama w pokoju, włączam bardzo bliskie mi dźwięki muzyki i przypominam sobie piękne chwile z ważnymi dla mnie Osobami.
    To zawsze mi pomaga.

    Jestem myślami z Tobą Julio!
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba już do mnie dotarło, że miałam szczęście.
      I już tak bardzo nie boli strata,
      pogodziłam się z nią.
      Dziękuję Kasiu :*

      Usuń
  20. I'm glad it went well with you Julia,, uff,,
    Hugs from Marit.

    OdpowiedzUsuń
  21. Tyle tu juz masz wpisow, ze chyba porady to juz nie potrzebujesz, przyszlam wiec napic sie z Toba winka... a tak ogolnie, to jestem z Dalia - moje powiedzonko to: Everything happens for reason! Wakacji, pewnie, ze szkoda, i kasy, ale nie wiesz i nigdy sie nie dowiesz, co innego mogloby Ci sie tam przydazyc...i mysle, ze ten tir Ciebie od tego wlasnie oszczedzil....Hey, moj kieliszek jest ciagle do polwy pelny...mysle, ze Twoj tez, buzka wiec, usmiech i wyruszaj gdzies blizej, pstrykaj i pisz... przytulam mocno Rudzielcu kochany!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyruszę Kochana, jak tylko sytuację z tatą ogarnę. Kurcze....dlaczego jak dopada to wszystko naraz?
      Buziaki Misiu :*

      Usuń
  22. Julka kurczę muszę ci jakiś talizman zorganizować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz jakiś pomysł, to ja bardzo chętnie!

      Usuń
  23. Przybicie latem? To chyba niemożliwe!
    Proponuję trochę relaksu i czasu poświęconego wyłącznie własnej osobie. Z pewnością poczujesz się lepiej :)
    Buźka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak! O piątej rano być może kierowca przysnął i przydzwonił z pełną prędkością.
      Jak tylko ogarnę temat opieki nad ojcem, na pewno zajmę się sobą :)
      buźka.

      Usuń
  24. Szczęście...
    Być może po nic ;P...

    OdpowiedzUsuń