wtorek, 17 czerwca 2014

Dylemat wagonika



Znacie to? Przeczytałam o tym w zaległych, majowych Charakterach. To chyba najsłynniejszy z eksperymentów myślowych – zwany dylematem wagonika Trolley Dillema lub Trolley Problem


Na jednym torze znajduje się jedna osoba, na sąsiednim – pięć. W oddali nadjeżdża pociąg. Osoby znajdujące się na torach nie widzą pociągu ani nie mogą zejść z torów. Jeżeli pociąg wpadnie na nich, wszyscy zginą (odpowiednio: jedna osoba lub pięć osób).

W pierwszej z rozważanych sytuacji ty znajdujesz się pomiędzy pociągiem a osobami na torach. Nie możesz zatrzymać pociągu ani ostrzec osób na torach. Możesz za to użyć przekładni, w wyniku czego pociąg wjedzie na drugi tor. Jeśli tego nie zrobisz, pociąg wpadnie na grupę pięcioosobową (zabijając wszystkich). Jeśli zmienisz, pociąg rozjedzie jedną osobę z sąsiedniego toru. Na co się decydujesz? 

W drugiej sytuacji znajdujesz się na moście nad torami wraz z inną osobą. Nadjeżdżający pociąg za moment rozjedzie pięć osób. Możesz je uratować wyłącznie w jeden sposób: zrzucając z mostku inną, przypadkową osobę, która stoi tam razem z tobą. Nadjeżdżający pociąg ją zabije, ale zatrzyma się na jej ciele i nie rozjedzie stojącej dalej piątki. Co robisz?

Czy lepsze jest podjęcie jakiegokolwiek działania czy zaniechanie? 

Obym nigdy przed takim dylematem stanąć nie musiała. Bo dlaczego miałabym podjąć decyzję o uśmierceniu kogoś, dla ratowania życia innych pięciu osób? Dlaczego ta piątka ma być ważniejsza od tego jednego człowieka? 

Ludzie biorący udział w tym eksperymencie skłaniają się bardziej ku pierwszemu rozwiązaniu. Są gotowi przesunąć dźwignię zwrotnicy, żeby uratować tamtą piątkę i skazać na śmierć innego człowieka. Przed wyrzuceniem mężczyzny na tory mają już opory. W pierwszym wypadku mają uczucie, jakby jedynie zmieniali bieg wydarzeń, podejmowali działanie mające uratować grupę ludzi, a jednocześnie mogące przynieść skutki uboczne. Podczas gdy w drugim przypadku, widzą celowe wyrządzanie krzywdy.  

A przecież jedno i drugie zachowanie ma ten sam skutek. Poświęcenie własnego życia dla ratowania innych jest szlachetnym czynem, ale decyzja, by pozwolić na zabicie niewinnej osoby w celu ratowania pięciu innych osób.....nie ma uzasadnienia moralnego.

Przeczytałam o tym wczoraj i siedzi to w mojej głowie. Analizuję na różne sposoby i temat ten, nie może się ode mnie odczepić. Bo co by było, na przykład, jakby się okazało że człowiek, który miałby być poświęcony, dla uratowania tej piątki, jest pedofilem, czy mordercą? Ocena moralna tej decyzji ulega zmianie. Prawda?
A jakby w tej piątce na torach znajdowały się nasze dzieci....

Obym nigdy przed takim dylematem stawać nie musiała.....
 

38 komentarzy:

  1. ło matko!
    nie słyszałam nigdy o teorii wagonika ale przeżyłam ostatnio wypadek samochodowy po którym wiem jedno....takie ekstremalne sytuacje nie pozostawiają czasu na rozmyślanie...a dopóki nie staniesz w obliczu nie masz pojęcia jak się zachowasz..... i choćbyś wymyśliła na ten moment dziesięć scenariuszy to kiedy zostaniesz postawiona w tej sytuacji życie i tak napisze scenariusz jedenasty!
    Buziaki wielkie posyłam :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie!
      Czytając o dylemacie wagonika natrafiłam na wiele innych przykładów dylematów, chyba jeszcze bardziej drastycznych, bo dotyczących bliskich.
      Ale najlepiej, żeby życie nie stawiało nas przed takimi wyborami.
      Buziaki :***

      Usuń
  2. Przyznam, że takie teoretyczne dylematy czasem mnie irytują. Bo nie ma dobrego/lepszego rozwiazania. Ale to nadal jest tylko teoria. Natomiast w życiu ludzie tworzą mnóstwo sytuacji, od których może nie zależy czy ktoś będzie żyć czy nie, ale zależy kondycja psychiczna człowieka, poczucie wartości bezpieczeństwa... I też nie ma dobrych rozwiązań, każde możliwe niesie krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Codziennie stajemy przed wyborami, na szczęście ciężar tych dylematów jest mniejszy, ale jest. Pomóc temu czy tamtemu, kto bardziej jej potrzebuje, bo wiadomo że wszystkim pomóc się nie da.
      Dam żebrzącemu pod sklepem pieniądze, przyczynię się do jego śmierci, bo kupi wódkę? Czy pomogę mu, bo jest głodny.
      Można by tak wymieniać bez końca.

      Usuń
    2. Te przykład z żebrzacym to jeszcze wydaje mi się stosunkowo łatwy. Bo w sumie wystarczy w ramach testu zapytać, czy chce, aby mu kupić chleb albo przypomnieć gdzie dają obiady (u nas są takie miejsca).
      Ja myślałam o rzeczach gatunkowo innego kalibru, takich, w których każda decyzja łączy sie z czyjąś mniejszą czy większą krzywdą, a które są czasem daleką pochodną lekkomyślnych decyzji i wyborów.

      No a z drugiej strony trzeba umieć przewidywać konsekwencje swojego postępowania.
      .

      Usuń
    3. no przynajmniej starać się
      bo przewidzieć do końca wszystkiego i tak nie damy rady

      Usuń
  3. Ciężki temat...i nie ma tu "dobrego" rozwiązania...

    Podobne dylematy miałam po obejrzeniu Szeregowca Ryana - czy warto narażać życie ośmiu ludzi by ratować jednego??!!
    Ekspedycja kpt. Millera wędruje przez pola śmierci w poszukiwaniu nieuchwytnego Ryana gdzie żołnierze giną po kolei!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ci żołnierze wykonywali rozkaz dowódcy. Gdyby to była ich decyzja, że chcą iść ratować kolegę, wyglądałoby to inaczej.
      W ostatnią niedzielę usłyszałam w radiu komunikat, utonęło dwóch młodych chłopaków. Scenariusz zawsze podobny, wskakuje jeden, drugi idzie ratować i przeważnie obydwaj idą na dno. Ale gdyby nie wskoczył, nie ratował kolegi, pewnie żyłby z ogromnym ciężarem.
      trudny temat, dlatego tak mnie od wczoraj dręczy

      Usuń
    2. Oni poszli na ochotnika by uszczęśliwić jego matkę, która w tej wojnie straciła już czterech synów...

      Mnie też długo dręczył ten film...została poniesiona ofiara ośmiu żołnierzy by uratować tego jednego - dla jego matki. A przecież oni tez mieli matki, żony i dzieci.
      Z drugiej jednak strony rzecz ujmując, nie wiadomo czy i tak nie zginęłyby w tej okrutnej wojnie.

      Usuń
    3. otóż to...nigdy nie wiemy jak potoczyłyby się nasze losy gdybyśmy podjęli inną decyzję.

      Usuń
  4. Obyśmy nigdy nie musieli stawać przed takim wyborem...możemy sobie wyobrażać różne scenariusze a i tak nie przewidzimy dokładnie swojej reakcji " na żywo" w danej sytuacji wybieramy nadrzędne dobro w/g własnych wartości .....przyczynić się bezpośrednio do czyjejś śmierci w imię sprawy czy nic nie zrobić i pozwolić aby ktoś ucierpiał .. .najgorsze że każda z opcji jest przykra ...i nieodwracalna ...każda może wywołać potężne poczucie winy ( pod warunkiem że nie jest sie socjopatą ...a zakładam że nie )
    Tak czy inaczej takie rozmyślania mogą przyprawić o duży ból głowy...
    Dlatego tak ważne jest aby nie osądzać i pastwić się nad ludzmi którzy stanęli przed takim wyborem...tu nie ma jednoznacznych rozwiązań ...a mądrzyć sie po wszystkim jest nie na miejscu..
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie....ból głowy, nie wiem czy od tego myślenia, czy za wcześnie po wypadku wsiadłam na rower.
      A co do oceny....ludzie chętnie oceniają innych i wydają wyroki. A to przecież nie nasza rola i nie nasze prawo.
      Ściskam :*

      Usuń
  5. Skojarzyły mi się różne sytuacje z tematyki mi bliskiej - czyli wędrowania po górach. Bo przed takimi decyzjami staja np. odpowiedizalni za ekspedycje ratownicze w górach. Ciekawie pisze o tym Michał Jagiełło w "Wołaniu w górach". Pisze też o swoich dylematach, o łatwości osądzania, o odpowiadaniu na pytania "Dlaczego podjęliście taką decyzję?".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam na jego wieczorku poetyckim u nas w Białymstoku :)

      Usuń
  6. Ale dlaczego są tam uwięzieni na tych torach? Przywiązani? Przykuci? To jakieś dziwne jest, masakra piłą mechaniczną 10?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie! Przywiązani!

      Usuń
    2. To jest dziwne, kto przywiązuje piątkę ludzi do torów? Nie, to jest abstrakcyjne, jakby ktoś zadając pytanie szukał rozwiązań do scenariusza filmu...

      Usuń
    3. Philippa Foot :) przywiązuje
      teoretycznie

      Usuń
  7. Mnie się jeszcze kojarzy sytuacja chyba dobrze obrazująca ukazany tutaj problem. Państwo posłowie i konieczność głosowania, gdy każdorazowo głos oddaje się za czymś, co jest moralnie złe (a tak bywa, niestety). Jedynie można wybrać 'zło moralnie większe' lub 'zło moralnie mniejsze'. Straszne są takie dylematy. Wolałabym nie musieć stanąć przed takowymi....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pewnie dlatego żadna z nas nie jest ani dowódcą w wojsku, ani posłem w Sejmie :)

      Usuń
  8. Straszne. Ale to po prostu decydowanie o tym, co jest "mniejszym złem". To takie życiowe. Wiesz, w sumie zawsze można samemu skoczyć z tego mostu, żeby uratować tą piątkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby w tej piątce były nasze dzieciaki, to pewnie byśmy skoczyły :*

      Usuń
  9. Bardzo trudny wybór, tak zwanego mniejszego zła..., które jednak nie poddaje się wartościowaniu. Więc na dzień dzisiejszy, nie zrobiłabym nic.

    OdpowiedzUsuń
  10. Julia, ludzie piszą, bo to nie wymaga decyzji. Z tym ratowaniem na torach, to tak, jak jeden się topi a piątka w panice ucieka i właściwie nie zdaje sobie do końca sprawy dlaczego to zrobiły...
    Tak to z tymi decyzjami jest - zaskakują nas samych :)
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie że mnie by sparaliżowało
      ale tak jak mówisz...nie wiadomo jak działałabym w stresie

      Usuń
  11. Ja nie odpowiem Ci na to pytanie.
    To takie gdybanie,co by bylo gdyby,..............ja nie wiem co bym zrobila.
    Jedno jest pewne,trzeba zawsze ostrzegac przed bezmyslnym staniem na torach,zeby pozniej ktos inny nie musial podejmowac trudnych decyzji.
    Nawet gdybym podjela jedna z dwoch do wyboru to (przynajmniej dla mnie)dalsze zycie z takim ciezarem nie mialoby juz sensu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tu nie ma dobrego wyboru chyba
      Na szczęście to tylko teoretyczne rozważania

      Usuń
  12. Czytałam kiedyś, że kobieta podczas wojny zadusila swoje dziecko, niemowlę, żeby uratować grupę ludzi z którymi była. Okrutna historia! Nie, nie chce mi się nawet myśleć, co bym zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym czytałam, to było również przedstawione jako przykład dylematu moralnego. Postawione pod ocenę. Makabra.

      Usuń
  13. Nie dla mnie "Charaktery". Wolę treść, niż formę przekazu. A nie są nią dla mnie takie zagadki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię Charaktery. Nie zawsze numer jest ciekawy,a le czasem od deski do deski czytam.

      Usuń
  14. :^)) .. moim skromnym zdaniem to takie bzdurne sytuacje wyssane z palca.. życie tak nigdy nie wygląda a jeśli tak wygląda choć trochę to tylko w tamtym momencie się wie co robić .. jedni zasłaniają ciałem innych przed kulami inni uciekają .. nikt tego nie wie dlaczego ani wtedy ani potem ..

    pozdrawiam bardzo ciepło :^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta sytuacja akurat wyssana z palca, ale życie stawia przed nami czasem bardzo trudne wybory.
      Pozdrawiam Piotrze :*

      Usuń
  15. Julio dlaczego te osoby były tak zachinotyzowane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie to jakiś eksperyment myślowy. Na szczęście to tylko fikcja.
      Ale powiem Ci, że tyle makabrycznych kryminałów oglądałam, w których gorsze rzeczy się działy, niż tylko przywiązanie do torów, że sama nie wiem co mogłoby ludziom przyjść do głowy.

      Usuń
  16. Straszne stanąć przed takim dylematem... Oby nigdy nie musieć... żebrakom daję! I tak na tym etapie nie uratuje mu zycia jeśli jest alkoholikiem/narkomanem, a moze ten jeden na tysiac - nie jest i właśnie ocalilam komuś zycie... dlatego daję zawsze, choć inni to krytykują. Cokolwiek co sklonilo tego człowieka do żebrania - nałóg, ubóstwo, upadek moralny, załamanie - to juz jest to wielkim dyskomfortem, ze znalazł się w takiej sytuacji. Nawet jesli to cyniczny wyłudzacz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem to bywa ich sposób na życie, ale trudno to ocenić, nie znając dokładnie ich sytuacji. Ja daję, a raczej przelewam na wspierające instytucje.

      Usuń