wtorek, 3 czerwca 2014

blue light

Zastanawiałam się ostatnio co zrobić, żeby facet nie przynosił z pracy do domu złej energii. Bo to przecież odbija się (zupełnie niepotrzebnie) na naszych relacjach. 
Przeczulony, poirytowany, drażliwy....omijam go więc wielkim łukiem i unikam. W przeciwnym wypadku zaraza przejdzie na mnie, a ja przekażę ją dalej i dalej….a po co to świństwo rozprzestrzeniać. Lepiej jakoś zdusić w zarodku.

Gdybym tak była Pomysłowym Dobromirem, albo miała zaczarowany ołówek, narysowałabym coś w rodzaju bramki oczyszczającej, tuż przed wejściem do domu. Tak, żeby facet wracający z pracy, zostawiał w niej wszystkie swoje złe emocje i nie przenosił ich za próg. 

Koleżanka wymyśliła, że oni powinni migać jakimś niebieskim ostrzegawczym światłem, kiedy wracają wściekli. Pytanie tylko, czy to światło nie migałoby tak przez całą noc? Weź wtedy zaśnij i śpij spokojnie, kiedy nawet czerwona kontrolka paląca się na dekoderze potrafi budzić, a co dopiero migający niebieski facet.

Myślę że mój pomysł z bramką byłby lepszy. Coś jak komora między strefą skażoną a wolną od skażenia. W wielu filmach to widziałam….tylko jak to zastosować w domu? Trzymać go w wiatrołapie aż zacznie się uśmiechać, albo przestanie świecić na niebiesko?

 

57 komentarzy:

  1. nie znam na to sposobu...
    ba! nie znam sposobu nawet na siebie aby zostawić złe pracowe emocje poza sobą....
    :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na siebie to ja mam...zmachać się tak na maksa, żeby sił na złość nie starczało :)))

      Usuń
  2. Może za rękę i od razu na spacer , nim złość zacznie wtapiać się w ściany i nasączać domowe powietrze? Może wymyślić zepsuty zamek w piwnicy, albo gdzieś?:D w działaniu przestanie migotać niebieskim światłem i będzie szczęśliwy, że mógł Cię uszczęśliwić pomagając Ci:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))) zepsuty zamek sprawi, że włączy się jeszcze sygnał dźwiękowy, podobny do wycia syreny!!!
      Prędzej z tym spacerem by może się dało....

      Usuń
    2. No raczej tak....przemęczenie i sfrustrowanie tłumionymi emocjami

      Usuń
  3. Czyżby aż tak mocno migotało??? Może przebywał w jakiejś radioaktywnej strefie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie inaczej. A wiesz, że w dzisiejszych czasach to wszędzie "radioaktywnie" ludzie bardzo nerwowi się stali.

      Usuń
    2. Może napił się czegoś paskudnego?

      Usuń
    3. mleka z kożuchem? bleeeeeeeee

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Bardzo przepraszam, ze osmieliłam się komentować na tym blogu

      Usuń
  4. Zielone światło zamontować w wiatrołapie niech tam przez chwile postoi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha myślisz, że złagodzi nastrój?
      miałam gdzieś w domu kolorowe żarówki....mus poszukać ;)

      Usuń
  5. Bramka znakomity pomysł! ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha!
      Ale jak ją skonstruować? Z czego?

      Usuń
  6. A może... karmić od razu? Na jednego, który mi kiedyś zawsze w złym humorze wracał pomagało. Pewnie jednak i nie te emocje i nie ten wiek...
    Czy on wie jak Tobie ciężko z tym?
    Pogadanie na tym spacerze nie pomoże? Każdy facet inny... Ale jemu też przeciez ciężko i to w sumie jakoś nad usunięciem źródła trzeba pracować, a nie objawów tylko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głód to też być może....ale jakby co pasza w kuchni jest zawsze.
      Tylko na początku trzeba gdzieś się schować, zanim informacja o zaspokojeniu głodu dotrze do mózgu ;)

      Usuń
  7. Jeśli on nie ma jej gdzie po drodze zostawić, to musi ją przywlec do domu.
    Jak umiesz rozpoznać, że błyska, to już pierwszy sukces. Omijanie - w pewnym sensie drugi. Ale co dalej? Łatwo się mądrzyć, gorzej.... wprowadzić w życie.
    Najchętniej w takich sytuacjach zwiałabym we własny świat, ale to też nie zawsze wykonalne. Ups.... rozkładam łapki bezradnie i nie wiem, co podpowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie jesteś w tym rozkładaniu łapek osamotniona.
      Na to wszystko potrzeba dużo cierpliwości....to pewne :)

      Usuń
    2. Bo wiesz, mnie się zawsze naiwnie wydawało, że trzeba rozmawiać, że wystarczy rozmawiać.... ale to jednak było naiwne. Czasem myślę, że lepiej przeczekać, albo znaleźć 'jej własny' sposób na drugą osobę (zwłaszcza gdy się ją zna lepiej i więcej).

      Pamiętam sytuację sprzed tygodnia. Siedziałam w pracy, adrenalina podniesiona, bo kolegi nie było, a sprawa goniła sprawę i był chłopak potrzebny niemal... no... mhm.... na gwałt. Dzwonię do niego czy jeszcze przyjdzie po południu, irytację chyba wyczuł, bo w międzywierszach spytał: Jagienko, a miałabyś ochotę zjeść trochę bloku z białej czekolady? No i mnie podszedł... rozładował napięcie, ale postawiłam warunek: że wspólna kawa do tego bloku musi być. I była. I pomogło...

      Usuń
    3. A nie.....mężczyźni nie lubią rozmawiać
      Dostają wysypki, kiedy się próbuje problem "przegadać: :)))

      Usuń
  8. Ja sama ostatnio miałam gorszy czas i niesamowicie dla mnie trudne sprawy do załatwienia i też bym potrzebowała takiej bramki - śluzy. Szkoda, że jej nie było.
    Póki co zbieram żniwo za te szkody...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łomatko.....mam nadzieję że dużo tych szkód nie było.

      Usuń
    2. Szkody na szczęście opanowane, ale było kilka momentów, kiedy było groźnie.
      Młode rośliny należy bardzo dobrze chronić, podobnie jak młode uczucia, dlatego tak bardzo się bałam, że może być gorzej. Na szczęście uczucia zwyciężyły. Ale uważać trzeba i uczyć się innych reakcji, bo stare są często bardzo szkodliwe...

      Usuń
    3. Oj tak o uczucia trzeba dbać.....
      Oby już więcej zagrożeń nie było :*

      Usuń
  9. Kiedy Paddy wraca naładowany z pracy i widzę jego spojrzenie, zaciągam go do łóżka... działa, bo wiesz, my się nie potrafimy unikać, a uwielbiamy przenikać.

    Jakoś trzeba sobie z tym napięciem radzić. Ściskam ciepło i życzę Ci abyś znalazła zaczarowny ołówek i wymyśliła coś na te wszystkie dociążające historie

    kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to też może być metoda :))
      Dziękuję :***

      Usuń
  10. Poor energy from others are heavy laden, one must try most to avoid the vibes.
    The workplace today is hard for many when one has to work home.

    I escape into the garden or go for a walk when my husband is in the mood.

    Great new summer week from Marit.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. escape to the garden....good idea!!!
      thank You Marit :)))

      Usuń
  11. Ech, nie znam sposobu na rozładowanie złej energii przynoszonej przez M. z pracy, wszelką inną z łatwością rozproszę (zagadam!), ale problemy zawodowe są dla mnie ciężkim orzechem do zgryzienia. Na szczęście mój długo nie potrafi się tak gryźć, jest raczej wybuchową osobowością i nastroje szybko mu mijają :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i tak lepiej!
      Powiedzieć co leży na wątrobie, wygadać się, to i ja niepotrzebnie nie będę snuć domysłów.

      Usuń
  12. Jesli moj facet przynosi jakies fochy z pracy do domu to dostaje odemnie opierdol i to nawet dziala ,ba,dziala na dluzsza mete bo juz nie pamietam kiedy przyszedl z muchami w nosie.
    Owszem rozmawiamy o pracy w domu ale bez niepotrzebnych emocji.
    Dom to dom------praca to praca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz że tak myślałam że z Tobą to nie ma ten tego, nie certolisz się.
      Może na przeszkolenie powinnam podesłać mego faceta ;))

      Usuń
    2. Zaraz tam szkolenie;)))))
      Przestan sie certolic.Powiedz zeby nie psul domowej atmosfery ,w taki sposob zeby dotarlo.
      Taki migotajacy chlop w domu to stres dla calej rodziny,trzeba szukac wylacznika tego migotajacego swiatelka.

      Usuń
    3. O!!!!!
      znaleźć wyłącznik....będę szukać :))))

      Usuń
  13. He, he taka komora dekontaminacyjna to super pomysł w kaźdym domu takowa powinna być...opatentuj to Jula :)
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale myślisz że z czego to zrobić?
      mam dużo pustych plastikowych butelek
      i trochę styropianu
      ale to chyba się nie nada ;)

      Usuń
  14. Juli , najpierw niech z podeszwy syf zostawi na wycieraczce.
    Zmyj mu głowę pod prysznicem i zabierz umyte ciało z odświeżoną duszą na nagi spacer do łóżka :)
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde.....dużo "mokrej" roboty ;)
      Zwykle to z Homerem tak jest, tylko, że odwrotnie. Najpierw biorę go na długi spacer do lasu, on tam upieprzy się błotem. No i potem biorę go pod prysznic, po którym on idzie do łóżka (swojego)

      Usuń
  15. a ,mnie się podoba taki niebiesko świecący facet, zawsze może go wstawić do szafki na szczotki, jak za mocno świeci!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo zrobić imprezę a faceta ustawić koło głośników
      coby tylko w rytmie muzyki migał ;P

      Usuń
  16. Julio , facet to też człowiek. Mój zmarły mąż też przynosił "emocje" do domu i dusił je w sobie , aż skończyło się to zawałem. Wybacz, nie chcę Cię straszyć , ani pouczac , ale ja zostawiam swoje stresy w ziemi . Mam ogródek i fizyczną pracą "spalam" to co złe. Wiem , powiesz nuuudaaa - ale ile "k ... mać" moje grządki usłyszały , a roślinki rosną jak głupie. Może to dobra terapia ? Przytulaski od starszawej laski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No gdzie nuda....ogródek może być fajny. Pracujesz i widzisz efekty swojej pracy, to działa budująco :)))
      Uściski :)

      Usuń
    2. Jola ma rację z tym grzebaniem w ziemi. niektórzy nazywają to uziemianiem energii. są też inne metody na uziemianie, ale ten jest najprostszy moim zdaniem i bardzo skuteczny. czasami wystarczy po prostu zanurzyć ręce w ziemi, poczuć jej ciepło i pozwolić żeby przesypywała się między palcami. spróbuj :)

      Usuń
    3. Oooooo to ja tak lubię na plaży robić :))

      Usuń
  17. Czasem każdemu przydałaby się taka bramka... Ale można ją zastąpić czymś innym: bieganiem, basenem, siłownią, dobrym jedzeniem, muzyką, książką itd... Czymś, co odwróci tę złą energię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak....tylko na to trzeba trochę czasu, którego przeważnie nie ma. Takie zapracowane czasy....

      Usuń
    2. Czas się znajdzie. Kwestia organizacji ;)... I priorytetów. Lepiej mieć złą energię przez resztę dnia i nocy, czy "stracić" godzinę lub półtorej na oczyszczenie?

      Usuń
    3. O...to ja mu to przekażę, że to nie tylko ja tak uważam.
      Bo na basen i siłownię nieustannie próbuję namówić i NIC

      Usuń
  18. jedyny sposób to omijać z daleka, pozwolić żeby wysiedział się w swojej jaskini, a kiedy już mu przejdzie to po prostu pogadać, żeby może fochy częściej zostawiał przed drzwiami i nie wyżywał się na wszystkich. u mnie podziałało, chociaż kosztowało mnie to baaaaaaaaaaaaaaaaardzo dużo pracy i cierpliwości. najgorzej było, kiedy i ja miałam zły dzień i nie było nikogo, kto by zapanował mądrze nad emocjami :) burza gradowa z piorunami to było nic w porównaniu z nami :))) poza tym mąż w takich chwilach wyskakuje na rower albo zwyczajnie idzie drzemać i mam go z głowy. potem wraca stęskniony i zregenerowany.
    życzę Ci powodzenia i dużo cierpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby poszedł drzemać, to pewnie już do rana
      niby też metoda......ale wtedy wcale byśmy się nie widywali....
      Może niech trawnik pójdzie pokosić......nie, nie zechce....

      Usuń
  19. Słyszałam kiedyś (nie wiem, ile w tym prawdy), że to poniekąd właśnie z tego powodu kobiety są niechętnie przyjmowane do policji. Bo to stresująca praca, a facet po pracy może wyżyć się w domu. Kobieta zaś nie ma do tego prawa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to może być prawda!!!
      Bo kobieta nie dość że złego nastroju przynieść nie może, to jeszcze musi poradzić sobie z fochami domowników.

      Usuń