czwartek, 29 maja 2014

Po co wybaczać?



"Po co wybaczać?
Bo na końcu jest spokój.
Nie radość, szczęście, bo to byłoby nienormalne
Spokój…"



Kilka refleksji po przeczytaniu artykułu w majowych „Wysokich obcasach”, który jest spojrzeniem na problem wybaczania oczami psychologa, filozofa i księdza.

To jak to jest z tym wybaczaniem? Łatwe to czy trudne? Jak myślicie?
Wydaje mi się, że kiedy ktoś przeprasza i okazuje skruchę, to jest łatwe. Przynajmniej ja nie mam z tym problemu. Ale co, jeśli ten ktoś rani nas po raz kolejny, a potem jeszcze raz i jeszcze raz? Czy można mu wybaczać w nieskończoność?

Myślę, że można wybaczać wiele razy i każdy ma pewnie swoją „normę”. Ale w końcu przychodzi ten ostatni raz, kiedy wybaczam i znikam z życia tego człowieka. Chronię siebie przed tym, żeby nie stać się jego ofiarą. 
I to ostateczne rozliczenie się z nim też jest bardzo ważne, no bo stanę się ofiarą również jeśli nie wybaczę. Bo to uczucie żalu, które w sobie zatrzymam, zniszczy mnie samą.
Owszem żal jest naturalna reakcją i nie sposób się przed tym obronić, ale czy warto w nim pozostawać. Czy warto pozwalać na to, żeby zawładnął naszym całym życiem? 

Po przeczytaniu artykułu zastanowiłam się….jak to jest ze mną?
Z tym wybaczaniem i żalem....
I wiecie co…..chyba jest dobrze…..bo czuję spokój :))



40 komentarzy:

  1. uuufffff
    odetchnęłam z ulgą!
    to dobrze, że jest dobrze :)

    i u mnie też nie jest źle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego się trzymajmy!
      Dobrze jest poczuć ten spokój.....choćby nawet przez chwilę :)
      Ściskam :*

      Usuń
  2. Jest takie powiedzenie ze czas leczy rany.
    Zgadzam sie z tym,bo choc jestem pamietliwa osobka to z uplywem czasu zaciera sie wszystko i jest tylko wspomnieniem,ktore juz nie boli.
    Nie wiem jednak czy potrafilabym wybaczyc wszystko.Na szczescie nie dotknelo mnie nic takiego,a to co mnie dotknelo z czasem stalo sie wspomnieniem....to chyba wybaczylam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I najlepiej żeby i to wspomnienie się zatarło
      Ściskam :*

      Usuń
    2. Najwazniejsze ze juz nie boli:)
      :*

      Usuń
  3. a ja mam z tym problem... nie w sensie wybaczania, bo przeważnie szybko znikają urazy i nie czuję złości ani nikomu nie życzę źle... ale nabywam w stosunku do tej osoby tak wielkiej rezerwy, że boję się mieć więcej z nią do czynienia. Tracę zaufanie i sympatię....
    Buziaki kochana :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to jest ta ucieczka, o której mówię. Naturalny instynkt. Tak jak cofamy dłoń kiedy się popatrzymy, tak i wycofujemy się kiedy czyjeś zachowanie nas "sparzy". Każdy ma tę granicę wytrzymałości ustawioną w innym punkcie.

      Buziaki :****

      Usuń
    2. ja ją mam wyjątkowo blisko... wystarczy raz...

      Usuń
    3. Chyba tylko kiedy się kocha, tylko wtedy ta granica znajduje się bardzo daleko...

      Usuń
    4. I wtedy przydaje się przyjaciel, który strząchnie, sprowadzi na ziemię i dopilnuje, żeby nam się krzywda nie działa :)

      Usuń
  4. Uraza, żal niszczą od środka - wybaczenie ale takie szczere jest potrzebne - właśnie tak jak piszesz dla spokoju , słusznie nazywanego "świętym" bo spokój i harmonia są bezcenne ...bywa że czasem trudno coś jest wybaczyć ale na pewno nie warto zatracać się w żalu i rozpamiętywać krzywdę bo rozdrapuje się tylko te rany ....i cierpiętnikiem się staje ;)
    ja tam lubię i cenie sobie spokój , nie lubię pamiętać - choć zdarza się że ktoś szczególnie się zapisze w mej pamięci - to pozostaje jedno : odseparować się i nabrać dystansu ..w spokoju :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem potrzeba dużo czasu żeby minął ten żal.
      Wybaczenie jakby szybciej przychodzi i tylko żal zatruwa życie.
      Ale powoli da się....wybaczyć i zapomnieć.
      Buziaki Dalijko :*

      Usuń
  5. Julia wybaczanie oczyszcza wybaczających.
    Można wybaczyć równolegle nie dając się krzywdzić- nie wchodząc ponownie do tej samej wody...
    Kurcze muza jest nastrojowa :)
    Pozdrawiam
    eksperyment-przemijania.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muza to boska jest :)))
      Mnie zdarzyło się wielokrotnie wchodzić do tej samej wody....naiwność, łatwowierność, za miękkie serce? sama nie wiem
      ale na wszystko przychodzi kres
      Ściskam :*

      Usuń
  6. cieszę się, że czujesz spokój, to tak, jak ja :)
    kiedy zaczynałam pracować ze swoja psychiką, najpierw uczyłam się wybaczać. byłam zaskoczona, jak wiele mi to dało, jak dużo radości i pogodzenia. od czasu do czasu muszę sobie przypominać o wybaczaniu, bo wiem, że urazy bardzo niszczą i męczą.
    spokoju Julka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im szybciej się człowiek z tym rozprawi tym lepiej.
      Czasem pomaga rozmowa z kimś, kto pokaże jak nabrać do tego dystansu.

      Spokoju Polly :D

      Usuń
  7. Najgorsze jest rozpamiętywanie uraz - a niektórzy potrafią to robić latami...
    Ale ja też czasem nabywam rezerwy w stosunku do niektórych osób - wolę nie mieć z nimi do czynienia.

    Święty spokój w tym rozumieniu jest rzeczą bezcenną :))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dystans jest chyba najlepszym rozwiązaniem.
      A co do rozpamiętywania przeszłości.....oj znam ja takich co zdarzenia sprzed 10 lat mielą jak tylko mają okazję :)
      Pozdrawiam ciepło :*

      Usuń
  8. Pamiętasz?! Powiesiłam kiedyś kartkę z tekstem: Wszystkim życzę dobrze, ale niektórym z dala ode mnie!

    I tak to właśnie wygląda, wybaczam zawsze kilka razy, ale w nieskończoność tylko moim dzieciom.

    Osoby, które wykorzystują naszą dobroć, powinny wiedzieć, że nie ma skutku bez przyczyny, że kiedy coś się kończy, to jest ku temu konkretny powód. Powinny spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie: Tak, mam co chciałem/chciałam.


    Kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość matki do dziecka nie porównywalna z żadną inną miłością......tak tu cierpliwość się nie kończy :)

      I wiesz....myślę że Ci którzy wykorzystują naszą dobroć nie widzą tego że w pewnym momencie linka łącząca nas z nimi może pęknąć, nawet ta najgrubsza.

      Usuń
    2. Myślę, że to jest takie udawanie, to sprawdzanie ile ta nić wytrzyma. Nie jesteśmy potrzebni tym ludziom, oni muszą czuć smak rozgrywki... a znowu mi wybaczyła/wybaczył, sprawdzę ile tym razem uniesie. I zwiększą siłą, rozmachem, dowalę jej, a co tam, a kiedy mówisz dość, słyszysz: ale dlaczego? I znowu obnoszenie się z odrzuceniem, pokazywanie jaki jestem nieszczęśliwy, szukanie pocieszycielek... Tyle, że jeżeli ktoś odrzuca naszą cierpliwość, przyjaźń, lojalność, nie może czuć się odrzucony, powinien poczuć stratę, ale z powodu własnej nieuczciwości, z powodu, jakby nie było, wyboru.

      Uśmiechy posyłam

      Usuń
    3. Nic dodać, nic ująć
      trafiłaś w samo sedno!!!!

      uściski Małgoś :*

      Usuń
  9. Bronie sie przed swietym spokojem...
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*
      rozumiem Cię doskonale
      pozdrawiam Judytko :)

      Usuń
  10. Różnie to bywa z tym spokojem... Bo nawet jak się wybaczy, to się pamięta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamięta się początkowo....ale potem z czasem....umysł wypiera te przykre wspomnienia. Jeśli się nie będzie do nich wracać myślą....odpłyną

      Usuń
  11. O! umieć wybaczać to sztuka która przychodzi z czasem.
    Nie czuję ciężaru, mam lekko i spokojnie, i śpię naprawdę dobrze.
    Bywa że ciężary wkręcamy sobie sami a potem z nimi żyjemy, po co? Wybaczyć i już, a nawet zapomnieć bo nie warto rozpamiętywać.
    A najważniejsze mieć dystans do siebie i innych, bo nikt nie jest doskonały
    Z wiekiem doceniam spokój ;) i warto go mieć w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie....to chyba przychodzi z wiekiem :)
      Ta większa dbałość o wewnętrzny spokój.

      Usuń
  12. Zgadzam się ze wszystkim co tutaj zostało napisane, więc nie będę tego powtarzać :) Powiem jedynie, że łatwiej jest Komuś wybaczyć, trudniej natomiast wybacza się samemu sobie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam z tym problem, potrafię bardzo długo wracać do tego i wyrzucać sobie swój błąd.
      Ściskam :*

      Usuń
  13. Zdarzało mi się wybaczać, coraz łatwiej mi to przychodzi i dobrze, bo jest tak jak piszesz - spokój i przede wszystkim pomoc dla siebie. Gniew, który emituję, niszczy w pierwszej kolejności właśnie mnie, dlatego wolę wybaczyć i to jak najszybciej. Mój honor wcale nie ucierpi na tym, sędzią też nikt mnie nie mianował, zresztą, każdy zbiera to co zasiał :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wymaga to pracy i rozmowy z samą sobą, ale wybaczenie przynosi prawdziwą ulgę. Warto nad tym pracować.
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  14. "I tylko taką mnie ścieżka poprowadź...", na końcu której jest spokój.
    Spokojności wszelakich dziś, jutro i zawsze. Nie wdawaj się w sytuacje i okoliczności, kóre będą zmuszać do "przebaczeń".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Krzysiu czasem życie zaskakuje. Nieoczekiwany obrót wydarzeń, szast prast i obrywam. Nie przewidzisz wszystkiego.
      Ale generalnie unikam wszelkich konfliktów.

      Usuń
    2. Cóż za blog, ze kasowane sa komentarze??? Włascicielka pozjadała wszystkie rozumy

      Usuń
    3. Właścicielka prosiła Panią wiele razy, żeby Pani pisała bezpośrednio do Caddiego i z nim samym rozmawiała.
      Wiem że komentowała Pani również u Laviolette i tam przestała Pani to robić

      Usuń
  15. Przebaczenie, to najlepsza rzecz pod słońcem, jaka możemy bardziej sobie, niz komuś"zafundować". Ale trzeba do tego dojrzeć, by zrozumieć. Przebaczając doznajemy niesamowitej ulgi. Jak szkoda, że tak wielu ludzi tego nie rozumie tkwiąc w swoim zacietrzewieniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak....latami pamiętają doznane "krzywdy" które przez ten czas urastają w ich głowach do rangi tragedii.

      Usuń