środa, 28 maja 2014

Pirorytety

Wczoraj pisałam test z hiszpańskiego. Test zamykający ten rok. Na początku stresowałam się bardzo, no bo głupio nie napisać nic, albo napisać marnie. Atmosferę napięcia podkręcały jeszcze dwie "peloty" czyli kujonki, będące ze mną w grupie. Przypomniały mi się czasy studenckie i koleżanki, które potrafiły całe tomiszcza wkuć na pamięć. Tylko po co?

Te moje "peloty" też podobne. A ja myślałam, że taka atmosfera "wyścigu" panuje tylko na kursach z angielskiego, a hiszpańskiego uczy się dla przyjemności. I taka była moja pierwsza grupa. Sami fajni ludzie, z dystansem i poczuciem humoru. Na luzie podchodzący do zajęć i nauki. Tamte zajęcia dawały mi ogromną radość, oderwanie, relaks. Tyle, że grupa się rozsypała, no i teraz jest jak jest.

Przed samymi zajęciami widzę jak J. siedząca obok mnie stresuje się:
- nic nie umiem, nic nie napiszę
- nie przejmuj się - powiedziałam - świat się nie zawali
- ale nie miałam czasu nauczyć się
- ja też, ale pomyśl, co jest dla Ciebie w życiu najważniejsze?
- amor (miłość) - odpowiedziała
- no właśnie, a czy wynik testu cokolwiek w tej dziedzinie zmieni?
- no nie - odpowiedziała trochę zdezorientowana

Uśmiechnęłam się. Sama wpadłam na to też dość późno, bo dzień przed testem. 
Co jest dla mnie ważne, co najważniejsze, jak to wpłynie na moje życie? 
Te pytania zawsze trzeba sobie zadawać kiedy czujemy przed czymś strach. 

 


P.S. Dziękuję wszystkim, którzy trzymali wczoraj za mnie kciuki. Test poszedł mi całkiem dobrze :)))

64 komentarze:

  1. I o to chodzi :-))) Sama istota!
    Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej no, wyniki nie są jeszcze znane, ale jest ok :)))
      Dziękuję :******

      Usuń
  2. Julia uwielbiam tę Twoją muzykę - Ty też jesteś energetycznai nie ma co karmić się frustratami... Dałaś radę, bo zjadasz tę Hiszpanię na śniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się tą moja Hiszpanią delektuję :)))
      Dzięki!

      Usuń
    2. i o to chodzi....
      bravo Julka :)

      Usuń
  3. Brawo zdolniaszka! O widzisz hiszpański, to tak, to można sie wsłuchać jak w muzykę, uczyłam się włoskiego i dla mnie to też piękny język, z tych pięknych jeszcze francuski którego słuchać lubię że dla uszu rarytas. No o angielskim nie wspomnę bo tu nie ma co patosów piać. Tymczasem mnie przyszło sie uczyć norweskiego, i tu powiem Ci Julka m a k a b r a, bo nijak to się ma w głowie i w uszach, ale powoleńku coś się układa.
    Być może ja za luzacko podchodzę?
    W końcu to co robimy ma sprawiać frajdę, wiadomo, że czasem kosztuje trochę wysiłku, ale w ogólnym podsumowaniu: po co samemu z dupy spinacz sobie robić? ja tam wolę jędrne pośladki.
    :)) Buziak Julka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Norweski :)))) brzmi trochę jak czkawka :)))
      Podziwiam! Bo chyba z wymową najtrudniej, co?

      No i stanowczo jędrne pośladki są lepsze :)))
      Buziak Migafko :***

      Usuń
  4. Jak dobrze , że już po stresie.....i jak dobrze, że doszłaś do wniosku , że szkoda czasu na stresy..naprawdę szkoda:):):)
    Całusy
    słonecznego dnia
    U mnie burza:):)!!!!!!!!chyba powinnam wyłączyć kompa???:):):???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej tak! Mi kiedyś wywaliło jakieś bezpieczniki na wejściu.
      Całusy :****

      Usuń
    2. Julio ma miła przytulanko!!!!!!..A jak z tatą???

      Usuń
    3. A z tatą trzeba cierpliwości, tak mówią lekarze. Poprawa niewielka ale jest.
      Dziękuję :*

      Usuń
    4. I to najważniejsze:):
      Dobrego dnia:)

      Usuń
    5. Dobrego dnia Kochana :*

      Usuń
  5. A to zmyślnie pocieszyłaś koleżankę :):):)
    Taki stan stresujący jest mi bardzo dobrze znany ..oj może dać się we znaki ...
    A jak tam konkurs minął , bo chyba nie pisałaś ...?
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w konkursie Wygrałam tak zwane gadżety :)
      czyli koszulkę, pendrive, jakieś książeczki o Hiszpanii,
      o....i coś co mnie rozbawiło.....licznik kroków :)))
      od razu sprawdziłam czy działa
      i działa
      ale nie wiem, po co ja mam te kroki liczyć :))))

      Usuń
    2. Ej i nie pochwaliłaś się...?
      Jak to po co ? od punktu A do punktu B jest tyle a tyle kroków a Ty sobie idziesz rozglądasz się wokół a samo sie liczy .....przydatne przy szukaniu skarbów :)

      Usuń
    3. Myślisz? Że można z tym krokomierzem jakiś skarb znaleźć?
      Ale do tego chyba mapa potrzebna, nie? :)))

      Usuń
    4. Ważne są kroki i punkt odniesienia...a ten punkt może się znajdować wszędzie - na mapie, na obrazie, w wierszu...spiskowa teoria dziejów na każdym kroku...czytam właśnie Dana Browna , który się specjalizuje w takich szyfrach więc ponosi mnie wyobraźnia....sama widzisz - zaczęło się od krokomierza a może skończyć kto wie ...na wyspie skarbów ?

      Usuń
    5. Jakbyś miała jakiś plan....to ja krokomierz już mam.
      i mogę kanapki na drogę zrobić :)))

      Usuń
  6. masz zupełną rację. są w życiu rzeczy ważne i mniej istotne. tylko trzeba je mądrze umieć oddzielić :) gratuluję wyników :)
    buziaki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choroba...wyniki jeszcze nie znane....może za wcześnie na gratulacje :)))
      Ale wiesz jak długo ja się męczyłam zanim doszłam do takich wniosków?
      Buziaki :*

      Usuń
    2. To ja gratuluję tego ze już się nie męczysz , bo to najważniejsze ....a wyniki...? i tak wiemy że jakie by nie były to passion się w tym wszystkim liczy a tego Ci nie brakuje :)

      Usuń
    3. Ototo ujęłaś samo sedno :)
      W Hiszpanii jakoś się dogadam, może użyję czasu przeszłego, zamiast zaprzeszłego, ale myślę że i tak mnie zrozumieją :))))

      Usuń
  7. o :)! Przegapiłam trzymanie kciuków, ale i tak nie było potrzebne :)... Inni trzymali po dwa :D...
    Masz rację... Trzeba sobie zadawać takie pytanie i uczciwie na nie odpowiadać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha no dość dużo tych kciuków było. I chociażby ze względu na trzymających głupio było dać plamę ;)

      Usuń
  8. No widzisz:) wiedzialam, ze tak bedzie:):):)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje!!!
    Wydaje mi sie ze jesli robimy cos pod presja to jest stres,
    A jesli robimy cos dla pczystej przyjemnosci to nie ma zadnych obaw:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz....czasem udziela się instynkt stadny
      i żeby się nie dać, trzeba sobie przypomnieć o co tu właściwie chodzi :)
      Dziękuję :)

      Usuń
  10. Na pytanie, co jest dla mnie najważniejsze w Życiu odpowiadam sobie Julio każdego dnia.
    I to nie dlatego, że wciąż się stresuje.
    A dlatego, że uwielbiam to uczucie, gdy co wieczór, lub co rano powtarzam sobie: "Nie ważne jak będzie ciężko z innymi sprawami, przecież najważniejsza jest Miłość, dla niej pokonam każdą trudność!"


    Ściskam:)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i ja powinnam codziennie o tym ze sobą rozmawiać.
      To naprawdę skuteczna metoda na różne strachy
      Ściskam Kasiu :*

      Usuń
  11. cieszę się, że jesteś zadowolona :) a teraz planuj kiecki na tańce i takie tam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz odpoczywam :)))
      Dziś sushi i białe wino, nie wiem czy pasuje, ale mi pasuje jak ulał :)

      Usuń
  12. Mądrego posłuchać warto. :)
    Serdeczności i sił nadal...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem coś mądrego mi się wymsknie :)))
      Dziękuję Agajo :*

      Usuń
  13. Wstyd się przyznać, ale paluchy musiałam wsadzać w co innego, ale choć dziś gratuluję, skoro test poszedł dobrze. :)

    Pozdrawiam moją rudą, śliczną hiszpaneczkę, Ty dobrze wiesz, co jest w życiu ważne! ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa jak Ty mi tu ślicznie mówisz!!!!!
      Dziękuję :**********
      zaraz pójdę poczytać w co Ty tam wsadzałaś te paluchy :)

      Usuń
  14. gratulacje kochana .. :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Jesli chodzi o naukę jezykow, nie testy i dyplomy sa wazne, wazne jest to, jak sobie radzisz " w terenie" .....:)))
    Test naprawde o niczym nie swiadczy....
    Tak mysle ja, ktora niby nauczona .
    w wieku lat 18 wyladowalam we Francji....
    Pierwsze na co mialam ochote, to skopac dupe Nauczycielowi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a Ty Hiszpanie masz w sobie,
      spokojnie mozesz "jezyk pokazac" prymusce.....
      SPOKOJNIE
      buziaki

      Usuń
    2. :)))) pocieszyłaś mnie! Dziękuję :**
      będę się uczyć po mojemu, poruszać się bardziej intuicyjnie, aniżeli na pałę wkuwać.
      Na pewno powinnam więcej słuchać i próbować rozumieć ze słuchu.
      Ale powolutku.....mnie się nigdzie nie spieszy :)

      Buziaki Kochana :****

      Usuń
    3. uczac sie " na odleglosc" pewne rzeczy warto wkuc, zeby bylo latwiej pozniej...
      ale nic na sile..! ogladaj filmy " z napisami", sluchaj radia(o? , a samo przyjdzie..... nic nikomu nie musisz udowadniac, przeciez robisz to dla siebie...:)?

      Usuń
    4. No dokładnie......robię to dla siebie i dla przyjemności
      jeśli przyjemność się skończy, to pewnie odpuszczę....a wolałabym nie

      Usuń
  16. Od prawie dwóch lat uważam tak samo. Kiedyś przejmowałam się ocenami, strach przed egzaminami mnie paraliżował itp. Widząc na własne oczy kruchość życia zrozumiałam, że to nie jest ważne, że przez niezdany egzamin, czy słabą ocenę świat się nie zawali, że to w niczym nie pomoże. W życiu dzieją się gorsze rzeczy... No i w życiu ważna jest rodzina, ludzie, którymi się otaczamy, miłość, przyjaźń i przede wszystkim ważni jesteśmy My sami :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama ciągle mi powtarzała, żebym dała na luz, że oceny nie najważniejsze.
      Ojciec za to podnosił poprzeczkę....i tak mi zostało
      I zobacz kiedy sama doszłam do takich sensownych wniosków....późnawo ;)
      Uściski :*

      Usuń
    2. dokladnie tak Czasteczko...

      Usuń
    3. Zawsze przed jakimś egzaminem przypominają mi się słowa mego Taty: "Uczysz się dla siebie, a nie dla innych"
      W szkole podstawowej i w gimnazjum miałam problemy z wf (byłam za wolna, nie wychodziły przewroty, skoki w dal itp, jedynie co, to w koszykówce byłam dobra) Tata zawsze powtarzał, że "nie muszę być drugą Otylią, Korzeniowskim, czy innym znanym sportowcem, ważne żebym uwielbiała to, co robię" i to wystarczyło :)

      Usuń
    4. Miałaś bardzo mądrego tatę :*
      Mój pytał a dlaczego ta piątka z minusem? Nie można było lepiej?

      Usuń
    5. Tak, miałam :)
      Wiesz co często takie słowa słyszałam od Mamy, pamiętam, że to właśnie Tato bardziej motywował, dopingował, wierzył i uspakajał.

      Usuń
    6. I tacy właśnie powinni być rodzice :*

      Usuń
  17. Prosta logika. Pozytywne myślenie :)
    Gratuluję! :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzisz...sama jesteś kujonica!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahaha uwielbiam Cię :))))
      ale wyników testu jeszcze nie znam!
      tyle, że z siebie zadowolona jestem
      a to jeszcze o niczym nie świadczy
      chociaż to fajne uczucie :P

      Usuń
  19. wczoraj ozmawiałam o stresie z koleżanką, która powiedziała, że podobno obecność stresu w takich sytuacjach trzeba zwyczajnie zaakceptować, to wtedy łatwiej go opanować ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z akceptacją chyba miałabym problem....naturalny bunt się odzywa
      ale uświadomić sobie, że to nie jest takie ważne i nie ma czego się denerwować
      to już łatwiej :))

      Usuń
    2. wiesz? Na studiach pamiętam mieliśmy, a właściwie chyba powinnam napisać, miałyśmy(raczej dziewczyny go stosowały) taki sposób: trzeba było sobie wyobrazić egazminatora w stringach, albo w dziurawych gaciach, co sprawiało, że człowiek nie bał się tak bardzo!!!

      Usuń
    3. hahaha na studiach to tak, wielu by się nadawało do takiego rozśmieszania :))
      ale hiszpański prowadzi fajna młoda dziewczyna :)

      Usuń
    4. trza znaleźć inny sposób :(

      Usuń
    5. Mamy czas....bo na za rok trzeba wymyślić :)

      Usuń
  20. gratulejszyn! :) czasami jak się za mocno denerwuję - niewspółmiernie do powagi sytuacji, to sprowadzam się na ziemię jednym krótkim pytaniem: "Jakie to co teraz robisz bedzie miało znaczenie za 10 lat? czy swiat się zawali jak sie nie powiedzie?" I od razu sobie odpowiadam, ależ nie świat się skończy jak bomba wybuchnie, ziemia się zatrzęsie, samochód mnie zabije, a egzamin... Jeszcze raz podejde jak bardzo będę miała na to parcie:) Pomaga!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście że pomaga :)
      wystarczy przekonać.....samą siebie :)

      Usuń