poniedziałek, 26 maja 2014

Obyś nigdy, będąc chorym, w szpitalu nie musiał leżeć...

Bo zdrowy, to sobie jeszcze da radę. I do toalety sam pójdzie. I sam zje, bez karmienia, a jak trzeba to nawet i salę posprząta. 
Oj nie lubią siostry (na oddziale mego taty) swojej pracy.....nie lubią......
"A nie chciałaby pani aktywniej uczestniczyć w tej wizycie?" zapytała mnie pielęgniarka.
I zupełnie nie wiem o co jej chodziło. Tata niechodzący, to na spacer z nim nie pójdę. W ramieniu wbita kroplówka, to nawet przebrać nie mam jak. Przemilczałam.

Ale od razu powrócił koszmar wspomnień z mojego pobytu w szpitalu. 
Będąc dzieckiem trafiłam pod samochód. Wtargnęłam na przejście, nie rozglądając się na boki, no i bęc. Rozwalona głowa, utrata przytomności, pobudka w szpitalu. 
Obok na łóżku zagipsowana po szyję dziewczynka. Inna pokazuje mi jakieś rurki co jej z brzucha wystają. Przeraziłam się i zaczęłam płakać. Zjawiła się pielęgniarka.
- jak będziesz tak płakać to nie pozwolimy twoim rodzicom na wizyty - pocieszyła
Stłumiłam płacz, tak jak umiałam. Został tylko strach.
Wstałam ostrożnie z łóżka, żeby pójść do toalety. Ulubiona pielęgniarka pojawiła się z krzykiem, że po co wstaję, że nie powinnam się ruszać z łóżka. Gdyby nie ta dziewczynka od rurek w brzuchu pewnie bym się zsikała w łózko, bo nikt moich wołań nie słyszał.
Minęła noc, przyszedł nowy dzień. Wołam siostrę (z kolejnej zmiany) i proszę o basen. A ta do mnie:
- a co tak leżysz jak królewna, przecież możesz chodzić 
Zgłupiałam. To mogę, czy nie mogę wstawać? Ochrzan za ochrzanem. A ja byłam przerażonym dzieckiem, które nagle znalazło się w obcym środowisku i nie wiedziało już co ma robić. 
Na szczęście byłam tam tylko dwa tygodnie. Przetrwałam. Trochę dzięki dziewczynkom z sali które leżały tam już dłużej i nauczyły mnie jak nie zwariować w tym szpitalnym świecie. Małe pomocne dłonie.....




60 komentarzy:

  1. Julko, dużo siły Tacie. I Tobie.
    Miałaś nieszczęście trafić na niezbyt dobre anioły w bieli (zieleni) ...
    Byłam w ciągu ostatnim pięciu lat 3 razy w 2 szpitalach . Miałam szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i pacjent aniołom trudny się trafił.
      Dziękuję :*
      I dużo zdrowia życzę, żebyś już nie musiała tam wracać :*

      Usuń
  2. :(
    Dużo zdrowia dla Taty!
    i cierpliwości dla Ciebie

    Usciski !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :**
      O mamę też się martwię....jak ona to zniesie....

      Usuń
  3. ja tez pamietam moj pobyt w szpitalu..mialam wycinane migdalki w wieku 4 lat. trauma:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i powiedz dlaczego? Dlaczego tak jest?
      zwłaszcza dzieciaków mi szkoda, bo dorosły jakoś to zniesie.

      Usuń
    2. mnie pielegnraki straszyly, ze jak bede niegrzeczna to tata po mnie nigdy nie przyjedzie i zostane tu na zawsze...

      Usuń
    3. Oooo no to z tej samej szkoły pielęgniarki były!!!!
      Identyczne metody.

      Usuń
  4. traumę szpitalną z dzieciństwa mam i ja i moje dzieci. Nie wiem dlaczego tak jest. Zdrowia dla taty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Ciekawe czy to kiedyś się zmieni...

      Usuń
  5. dobrze, że tato nie jest sam i ma Ciebie.
    ja tez mam przykre wspomnienia ze szpitali, licznych zresztą. najgorzej było tuz po operacji, gdzie wokoło sami obcy ludzie, a rodzice oddaleni 600 km. kiedy leżałam w sali pooperacyjnej i płakałam z bólu, usłyszałam tylko od pielęgniarek, że skoro była operacja, to musi boleć, ale w końcu przestanie. tylko jak to ma wytrzymać samotne, wystraszone sześcioletnie dziecko?!! one wolały siedzieć za obrzydliwą zasłoną w kwiatki i plotkować. najbardziej cieszyłam się, kiedy wróciłam na swoją salę do koleżanek. przynajmniej było wesoło, a jedna z nich zabijała nudę grając na skrzypcach :) teraz i tak trochę się zmieniło, ale niestety nie wszędzie. tylko w filmach szpital jest cudowny, a lekarze i pielęgniarki sa aniołami.
    życzę Wam dużo siły i zdrowia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej!!!! To dużo gorzej miałaś niż ja. Co tam u mnie, raptem kilka szwów na głowie. Więcej strachu niż bólu.
      Kiedyś myślałam, że ten zawód wybierają ludzie z powołaniem.
      Widać nie wszyscy.
      Ściskam Polly :*

      Usuń
    2. ale wiesz, jak to jest. co nas nie zabije.....
      :D

      Usuń
  6. Wszędzie brakuje ludzi z powołaniem. Dobrze że możesz mu pomóc własną obecnością. Czasami warto przypomnieć takim ludziom że powinni lepiej wypełniać swoje obowiązki. Śwież w pamięci mam pobyt Młodego w szpitalu...
    Mieliśmy sporo szczęścia i do lekarzy i pielęgniarek, bo na czterech jeden jełop się znalazł, który utrudniał mi zasięgnięcie informacji...
    Cóż wszędzie gdzie ludzie, tam brakuje ludzkiego serca- dzicz...
    Trzymajcie się mocno i wspieraj tatę...
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to proporcje akceptowalne jeszcze jeden na czterech.
      Są zawody w których jednak to serce ludzkie jest niezbędne!
      Dziękuję i pozdrawiam :*

      Usuń
  7. Oj Jula, szpitale...służba zdrowia...ręce opadają ...osobiście mam bardzo przykre wspomnienia i nawet nie chcę o tym myśleć...wychodzę z założenia że lepsza taka pomoc niż żadna ale ...nie mam za grosz zaufania ...większość tych ludzi pokazuje nam że tak naprawdę nie lubią swojej pracy a kontakt z pacjentem uważają za zło konieczne...zero empatii...( mówię na podstawię swoich doświadczeń )
    Pozdrawiam trochę smutno , bo mi się smutne rzeczy przypomniały ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie....czy ja interesanta sadzam przy biurku i proszę, żeby aktywniej uczestniczył w wizycie i zrobił za mnie to, co ja powinnam?
      Dopiero byłby szum, jakbym tak zrobiła!!!!
      Przepraszam, że obudziłam smutne wspomnienia :*****

      Usuń
    2. Nic nie szkodzi...:) Już mi lepiej jak sobie wyobraziłam aktywne uczestnictwo tego interesanta ...np. to ja kasuję należność a pan sobie wypisze pokwitowanie czy fakturę jak pan tam sobie woli ale hola, hola gdzie pan ...to moje biurko ...proszę sobie swój druk przynieść , co najwyżej długopis pożyczę i na korytarzu są stoliki ...no ...:):):)

      Usuń
    3. No dokładnie!!!
      I aktywnie proszę, ruchy!, bo kolejka za panem się utworzyła. No co za gapa, nawet prostego dokumentu nie umie stworzyć, a do biura taki się wybiera....co za ludzie! ;)))

      Usuń
    4. Buziak dla taty , pozdrawiam bardzo serdecznie :)

      Usuń
  8. Współczuję serdecznie i dużo sił i cierpliwości wszystkim po kolei życzę.
    Szpital jest trudny z każdego punktu widzenia. Znam trzy: chorego, odwiedzającego i rodzica, każdy trudny i wymagający.
    Trzymajcie się! To brzmi zdawkowo, ale wkładam w te słowa tyle serca, ile tylko potrafię.

    OdpowiedzUsuń
  9. tak mi przykro kochana :(
    niestety wszędzie dokładnie tak samo...
    Dla Taty przesyłam życzenia najserdeczniejsze powrotu do zdrowia a dla Ciebie kochana siły życzę :***** ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :***

      I nadal pojąć nie mogę dlaczego tak jest

      Usuń
    2. i mnie trudno ...
      i nie tyko mnie ...
      ale swoich pobytów w szpitalu nawet wspominać nie chcę
      tym trudniej mi czekać na 1 czerwca kiedy to mój tato idzie na zabieg :(

      Usuń
    3. Może będzie miał szczęście. A Ty zrobisz wpis o tym że w szpitalach wcale nie jest tak źle.

      Usuń
    4. chciałabym w to wierzyć...

      Usuń
    5. będziemy trzymać kciuki :*

      Usuń
  10. Bardziej aktywnie... ona się zwyczajnie dopytywała ile dasz w kopertę, żeby ona była aktywna w pracy

    Okropność, wszyscy wiedzą o tym wymuszaniu kasy na rodzinie pacjenta, a dyrektorzy szpitali udają, że nic się nie dzieje, przełożone pielęgniarek wyjadają czekoldaki, wypijają kawy, soki i ciągle jest źle... oczywiście nie wszyscy są zepsuci, ale że system jest chory, to wiadomo od dawna.

    W szpitalu mają być tylko aktywni pacjanci, żeby pielęgniarki mogły oglądać swoje ulubione seriale... o lekarzach

    kiss dla Ciebie i taty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ją w takim razie rozczaruję.
      I owszem, mogę uznać, że opieka jest dobra i podziękować czymś słodkim, jeśli uznam to za stosowne, Ale nikt nie będzie na mnie wymuszać haraczu!

      Dziękuję Małgoś :**

      Usuń
  11. Dużo zdrowia dla Taty Julio, i wytrwałości dla ciebie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szykuje się dłuższa batalia.....ale damy radę. nie ma innego wyjścia.
      Dziękuję :***

      Usuń
  12. Oj wspczuje....przypomniay mi sie batalie przez jakie przeszlam kiedy moj Tata byl w szpitalu... i powiem ci ze zrobienie awantury nie zaszkodzi.
    Zostal zabrany do szpitala przez pogotowie ( po kolejnej nagles utracie przytomnosci), po czym nastepnego dnia mial byc wypisany bo " nic mu nie jest"
    Udalam sie do sekretarki dyrektora szpitala, zeby mnie umowila na spotkanie, bo chce podziekowac:))) po czym zapytalam " czy nie ma pan nic przeciwko temu zebym nagrala ta rozmowe@"? i
    " Grzecznie " poprosilam, na pismie, zeby mi odowiedzial rozniez na pismie, na podstawie jakich badan stwierdzino ze mojemu tacie nic mu nie jest. Nastepnego dnia mial innego lekarza prowadzacegi, szereg zleconych badan. Po ktoryms znalazla sie przyczyna...
    Skuteczne to bylo, ale ile nerwow...!
    Tak wiec nie boj sie tupnac noga Julka!
    Moim zdaniem to ludzie przyzwyczajaja personel szpitali do takich zachowan! Co prawda lekarka prowadzaca dostala piekny bukiet kwiatow od taty, ale juz po wszystkim...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest....ludzie uczą tych złych nawyków!!!
      I potem jak się trafi zwykły pacjent, co nie daje, to jest niezadowolenie.
      I oczywiście czuwać będę.....i jak trzeba to tupnę nogą
      Póki co udaję, że aluzji nie wyłapałam.

      Usuń
  13. Racja, oj racja Julka, omijać szpitale z daleka!
    Ja raz byłam u babuni w szpitalu a starsza Pani obok której nikt nie odwiedzał nie mogła się doprosić łyka wody. Dla mnie wejście do tego przybytku nawet w odwiedziny to koszmar, nie trzeba horrorów oglądać. A dodam jeszcze że mam kolegę który jest tak upierdliwy dla lekarzy -do bólu że obchodzą się z nim jak z jajkiem, bo on ma prawo wiedzieć i dopytuje chodzi i niech tylko próbują go lekceważyć, zbiera siły podwójnie. Niestety nie każdy tak potrafi, ja nie.

    A siostry? Matko kochana! One są panie pielęgniarki a nie żadne siostry, ostatnio coś mi sie w wiadomościach obiło. A ja jestem wielmożny pan pacjent - UFF!

    Julka dużo wytrwałości i cierpliwości.
    :* Uściskuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego wszystkiego poszłam dziś do lekarza po skierowania na badanie krwi.
      Bo inne niezbędne robię regularnie.
      Kurcze lepiej zapobiegać, niż tam trafić!!!
      Uściski :***

      Usuń
  14. Cóż, wszędzie są ludzie i parapety...
    Uściski dla Was:*

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jak na razie , choć nie chcę tam być, mogę powiedzieć,ze nie mogę narzekać..miałam operację w Gliwicach z super obsługą..a i kontrolne wizyty są bez zarzutu..widać można:):
    Ale ogólnie..pomijamy wszyscy szpitale!!!!
    Zdrowia!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę że miałaś szczęście do ludzi, bo to bardzo ważne. W miłęj atmosferze szybciej się zdrowieje.
      Zdrowia Kochana :*

      Usuń
  16. oj te pielęgniarki!! Jednak czasem trafiają się fajne pielęgniarki i tego się trzymajmy!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby jak najwięcej tych fajnych!!! :)

      Usuń
  17. U Nas było różnie, co szpital to inna obsługa, inni lekarze i pielęgniarki i mogę z całą pewnością powiedzieć, że o tym ostatnim nie mogę żadnego złego słowa powiedzieć, mili, wyrozumiali, pomocni, wytłumaczyli to, co było trzeba itp.

    Wytrwałości życzę :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś byłam na pobieraniu krwi i też trafiły mi się bardzo miłe panie :)
      dziękuję :*

      Usuń
  18. moja mama jak złamała ramię (bardzo pechowy upadek zimą) leżała w szpitalu 7 dni a lekarze czekali na łapówke. I doczekali sie takiego ... opierdalu, że do tej pory z rozrzewnieniem mnie wspominają pewnie :) a poza tym to jedna taka pielęgniarka mi sie przypomina, że jak zamkę oczy to od razu bym trochę pochorował :) Sorki Julka, że tak mało wpadam ale wiesz - supełek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty....przecież ja rozumiem. I nawet wczoraj z troską myslałam o Tobie, że nieźle Ci się tam zapętliło, skoro nic nie publikujesz.
      Także trzymam kciuki za rozwiązanie supełka.
      A oczy.....pewnie, że warto czasem zamknąć :))) życie staje się bardziej znośne kiedy marzymy :)))

      Usuń
  19. ZDROWKA DLA TATY!!!

    Ta opieka z zdrowotna to koszmar jakis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Małgosiu :*
      Ano koszmar.....walczyć trza.

      Usuń
  20. Sił wszelkich: i fizycznych, i duchowych Wam życzę.

    Z każdej perspektywy szpital wygląda fatalnie!
    Życzę też sił i motywacji personelowi szpitala. To jest w końcu bardzo ciężka praca. I nawet, gdy ktoś wybrał ją z powołaniem, może przechodzić przez kryzys. Jak każdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie....jak każdy. W każdym zawodzie przychodzi czas wypalenia. Przydałby się dłuższy odpoczynek a nie krótki urlop.
      No ale.....pomarzyłyśmy sobie :)

      Usuń
  21. Zdrowia życzę i wytrwałości. Próbuje rozumieć te pracujące pielęgniarki, ale czasami brak zwykłej ludzkiej życzliwości. Nie ma nic gorszego niż być zdanym na łaskę lub niełaskę osób trzecich, zwłaszcza w takich upokarzających czynnościach jak czyjaś pomoc przy czynnosciach fizjologicznych.

    OdpowiedzUsuń