niedziela, 11 maja 2014

coś dla ducha

Dziś pokażę Wam miejsce, które wywarło na mnie największe wrażenie, podczas mojego ostatniego pobytu w Italii. Miejsce, które, będąc w Bolonii, trzeba koniecznie odwiedzić, bez względu na to, czy ktoś jest wierzący, czy nie. 





Bazylika Św. Stefana


Moja koleżanka, która jest z Panem Bogiem poprztykana, zwyczajnie się tam popłakała. 

Bazylika Św. Stefana, to kompleks siedmiu świątyń, który powstawał od V wieku. Jest to jedno z najważniejszych miejsc w Bolonii, najbardziej szczególny kompleks kościołów nazywany prawdziwym sanktuarium i kolebką wiary ojców miasta. Według tradycji świątynia miała być zbudowana przez św. Petroniusza na miejscu dawnej świątyni Izydy. Kompleks tworzyło siedem kościołów poświęconych Męce Chrystusa oraz świętym Vitale i Agricola. Obecnie jest ich cztery i są to: Santo Stefano, St. John the Baptist (lub Holy Crucifix), Holy Sepulchre i San Vitale ed Agricola.


Z zewnątrz Bazylika wygląda zupełnie zwyczajnie, jak większość kościołów w Bolonii. Ale, kiedy wejdzie się do środka, przeżywa się coś w rodzaju podróży w czasie.
Na tych rysunkach można zobaczyć kolejne etapy rozbudowy i układ bazyliki. 

Kiedy tam weszłam, słychać było cichy śpiew klasztornego chóru......co dodatkowo potęgowało nastrój i sprawiało, że jeszcze bardziej czuło się szczególny charakter tego miejsca.
I Wy, zanim zaczniecie oglądać zdjęcia, włączcie cichutko muzykę, i przenieście się tam na chwilę......






 












Tak właśnie powinny wyglądać kościoły. Bez nadmiernych ozdób, złoceń, skromnie i prosto.....pięknie. 
Jest to najpiękniejszy kościół, jaki dane mi było, do tej pory, widzieć.

34 komentarze:

  1. Zgadzam się z Tobą, tak powinny wyglądać kościoły, bez tej nadmierności, która bije po oczach, razi.
    Kościół to sanktuarium modlitwy a nie pokaz bogactwa. Właśnie w takim jak pokazałaś, przeżywa się duchowość, zupełnie inaczej odbywa się rozmowa z Bogiem czy z własnym sumieniem.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu nasuwa się refleksja.....po co i dla kogo te kosztowne ozdoby?
      Na pewno nie dla mnie, mi przeszkadzają i rozpraszają.

      Usuń
  2. Piękne miejsce, masz rację, w modlitwie nie potrzeba tych wszystkich przedmiotów kultu ociekających złotem, widać jak kościół się zmienił na przestrzeni wieków i do czego doprowadzili ludzie ludzi. Ściskam

    Świetne zdjęcia Julio, bardzo mi się podobają :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie....ludzie....ich próżność i chciwość

      Dziękuję :*****

      Usuń
  3. Te ostatnie zdjęcia, B&W, powalają na kolana. To musi być fascynujące miejsce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jest....aż coś ściska za serce...

      Usuń
  4. Mam ciary,ale takie z wrazenia nie ze strachu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I widzisz....tylko oglądając zdjęcia masz ciary...
      a tam na miejscu....tam jest jeszcze bardziej niesamowicie

      Usuń
  5. To właśnie średniowieczna asceza...szkoda, że nie przetrwała do czasów dzisiejszych.

    Piękne zdjęcia Julio :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Julia, nie mam zaplanowanych wakacji, ale gdybym się tam wybierała zabieram Ciebie ze sobą- piękny kompleks, kościół chyba w stylu gotyckim i ten krzyż powalający cieniem... Piękne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście :)))
      Ja na wakacje zawsze chętnie :)
      Dziękuję :*

      Usuń
  7. prosto... pięknie.... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. też tak lubię... prostota ogromnie mi się podoba w kościołach;
    najpiękniejszą prostotę widziałam w kościółku u Sióstr Św. Rodziny w Nazarecie... coś przepięknego taki kościółek; tylko styl nieco inny aniżeli ten z Twoich zdjęć;

    dziewczyno, ale Ty masz oko do aparatu... łał!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam jeszcze mnie nie było :)

      A co do zdjęć....staram się w nich pokazać to, jak ja widzę rzeczywistość. A nawet nie tylko to, co widzę, ale i to co czuję. Staram się przekazać moje emocje. I jeśli choć w ułamku mi się udaje....to strasznie się cieszę :)

      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  9. Coś dziś mam włoski dzień. Chciałoby się... ech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się chce to któregoś dnia na pewno....
      I tego Ci życzę :*

      Usuń
  10. Też na mnie działają takie miejsca, takie klimaty. Z przyjemnością odwiedziłabym ten kościół. :) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli takie klimaty na Ciebie działają, to koniecznie!!!
      Uściski :)

      Usuń
  11. Podoba mi się Julia w tym refleksyjnym i wręcz metafizycznym wydaniu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w innym wydaniu to się nie podoba? Hę?


      Żartowałam oczywiście!
      to była taka próba znajdowania powodów do czepiania się :)))))

      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
    2. No przecież wiem, żeś taka Panna Czepialska... czasami. Choć Dies irae, dies illa... to nie Twój czas, by myśleć o dniu Sądu i gniewu Bożego. Jeszcze trzeba troszkę pożyć i nagrzeszyć, by miec stosowny bagaż na spotkanie z Ostatecznością:-)

      Usuń
    3. Bosz....jaki dzień Sądu :)))
      Ja jeszcze muszę na wakacje pojechać!!! O i na koncert w piątek!!

      Mówisz nagrzeszyć? Mój znajomy zawsze mówił, że lepiej coś zrobić i żałować za grzechy, aniżeli żałować że się czegoś nie zrobiło :)))))

      Usuń
    4. Zapodany śpiew gregoriański mówi o Dniu Sądu... niechcący go przywołałaś. Żałuj córko, póki czas:-))))

      Usuń
    5. Może by zmienić śpiew na jakiś bardziej.....przyjazny? :P

      Usuń
  12. Rzeczywiście ciekawe miejsce... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jest więcej takich miejsc.....wszystko przede mną :)
      Pozdrawiam deszczowoponiedziałkowo :**

      Usuń
  13. tak..kosciol powinien byc skromny, ascetyczny, bez zbednych udziwnien.
    tam sie czuje Boga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak.....tam można go usłyszeć.

      Usuń
  14. Oj spodobaloby mi sie tam... Na zdjeciach robi niesamowite wrazenie wiec wyobrazam sobie jak sie czulas bedac w srodku.. Piekne miejsce i zdjecia piekne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam to szczęście, że w czasie kiedy tam byłam, było pusto i cicho.
      I dzięki temu mogłam poczuć coś niezwykłego.
      Zaraz potem pojawiła się rozszczebiotana grupa dzieciaków....

      dziękuję :***

      Usuń
  15. chyba podobne odczucia miałam w miasteczku Cluny we Francji, gdzie to co zostało z tamtejszej katedry, to było 20 procent, a i tak było ogromne, a jeszcze na dodatek, kiedy sobie uzmysłowiłam, że budowę tego ogroooomnego kościoła zaczęto w 910 roku, czyli jeszcze przed chrztem Polski, to poczułam ciężar tej całej historii!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze.....Francja jeszcze jest przeze mnie nie odkryta, a pewnie mnóstwo tam perełek. Ale powolutku....i tam dotrę :)

      Usuń