środa, 23 kwietnia 2014

Konik uciekł




"Konik uciekł" Jan Brzechwa
1. Bajka
Żyli sobie dwaj chłopcy gdzieś za siódmą rzeką.
(W kategoriach dzisiejszych to nie jest daleko.)
Jeden stale narzekał, drugi raźnie świstał,
Jeden był pesymista, drugi optymista.

Jeden dostał od wróżki (był to czas metafor)

Kolej, do tego szyny, stację i semafor.
Drugi chłopczyk otrzymał, choć miał zalet szereg,
G. końskie zawinięte w różowy papierek.
Pesymista powiedział: „Też zabawka śliczna!
Rozumiem, że jak kolej, to już elektryczna!
I co to za parowóz? Wnet popsuje to się.
Ja mam taką zabawkę, proszę wróżki, w nosie!”

Optymista zaś skakał ze szczęścia i fikał:

„Ja dostałem od wróżki pięknego konika!
Ileż z takim konikiem radości i uciech!
Ja dostałem konika, tylko… konik uciekł”.

Ten wierszyk przypomniały mi ostatnie "Charaktery", w artykule "serce a rozum", w części mówiącej o nastawieniu charakterystycznym dla naszego przeżywania świata. Artykuł generalnie bardzo długi i nie da się go tu streścić, ale ten fragment spodobał mi się bardzo. Idealnie obrazuje różnice między osobami o negatywnym i pozytywnym nastawieniu. 

Można szukać przysłowiowej dziury w całym, albo cieszyć się z czegoś małego. 

Ponury chłopiec narzeka na kolejkę, że nie elektryczna, że parowóz nie taki, że pewnie się zepsuje....na pewno każdy zna kogoś takiego ;)

Dziecko, w którym mieszka radość, cieszy się, że dostało w prezencie pięknego wierzchowca, tylko....konik uciekł. 

Już słyszę głosy pesymistów, że czego to cieszy się z "g....".  Hmmmm....a może warto nauczyć się czasem tę radość właśnie w pierdołach znajdować? To, w sumie, pożyteczna umiejętność. To, z jakim nastawieniem zaczniemy dzień, ma na pewno ogromny wpływ na dalszy jego przebieg. 
Chciałam dziś pomarudzić od rana, bo jakoś tak mi dziwnie od wczoraj. Może to poświąteczne przesilenie. Ale kiedy (jadąc do pracy) zobaczyłam, jak po trzech dniach ciepła i deszczu, rozszalała się soczyście zieleń.....no to nawet głupio byłoby w takich okolicznościach przyrody marudzić....nie? :) 

 

39 komentarzy:

  1. Wczoraj już chodziłam w sandałach :) Tyle z wisennego optymizmu. Muszę być dziśs optymistką, egzamin gimnazjany się zaczął.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wczoraj sandały kupiłam :)
      Gimnazjalny egzamin nie jest trudny :) ale mogę kciuki potrzymać :*

      Usuń
    2. Pewnie, że nie jest trudny, ale sporo od niego zależy i każdy punkt sie liczy...

      Usuń
    3. No to trzymam :)
      mocno!

      Usuń
  2. Czasami naprawdę nie warto się przejmować. Wystarczy docenić to, co się ma, zamiast narzekać na braki. Ja, wieczna pesymistka, ostatnio staram się cieszyć ze wszystkiego. A najbardziej z "małych rzeczy". Mam nadzieję, że Tobie też się to uda :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas pilnie się uczę :)
      A raczej przypominam, bo kiedyś przecież umiałam się cieszyć z wszystkiego.

      Usuń
  3. wierszyk mnie rozbawił do łez! :))))
    cudnego dnia Ci życzę kochana optymistko ;) :*********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))))) Tobie też cudnego :*
      no jakoś sobie musimy radzić :)))

      Usuń
  4. szukanie dziury w całym jest okropne
    nadmierny optymizm- męczący :)

    Wybieram stoicyzm i spokój ducha :))

    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie tak łatwo ten idealnie wyważony "środek" stanu ducha osiągnąć.
      Przeważnie bujamy się, góra-dół, góra-dół.
      Oby tylko amplituda za duża nie była ;)

      Uściski :)

      Usuń
  5. Szkoda czasu, zeby tracic czas na... narzekanie.
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak!!!
      I najlepiej jak najszybciej rozganiać złe nastroje :)
      Pozdrawiam Judytko :*

      Usuń
  6. Wiosna bucha:-)
    Tutaj i wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację, mi też jakoś głupio gdy za oknem tak pięknie. Poczekam na deszcz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekajmy na deszcz :))))) ale nie taki przelotny....tylko uporczywy!

      Usuń
  8. Mam kolegę, który jak już jest w tzw. czarnej d..., wyszukuje w swojej beznadziejnej sytuacji coś, z czego można się pośmiać. Zaczyna się z tego śmiać, my razem z nim, a po jakimś czasie okazuje się, że reszta - jakoś poszła i jest dobrze. Przyswoiłam sobie od niego tę umiejętność - naprawdę polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to szacun dla kolegi, bo w czarnej d...znaleźć powód do radości, to nie lada sztuka!

      Usuń
  9. Oj, głupio :D... :)... A cieszyć się z drobnych rzeczy jest cudne :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i w taki sposób uratowałam ten dzień :)))
      a mógł być paskudno-marudny

      Usuń
  10. Konik uciekł, ale zajączek jaki cudny :) (bo ja go dziś dopiero zobaczyłam po świątecznej blogowej przerwie ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda że uroczy :))))
      No jak się z takiego nie cieszyć :D

      Usuń
  11. uwielbiam tą historyjkę, mi też częto ucieka ten konik, ale to nic, wróci!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :))) koniki wracają!!!
      (w filmie widziałam)
      :))

      Usuń
  12. "Pesymista szuka przeciwności w każdej okazji.
    Optymista widzi okazję w każdej przeciwności" W.Churchil

    i ja raczej czekam na tego konika, choć, przyznaję, czasami ucieka bardzo daleko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konik jak to konik.....rozbrykany :)))

      Usuń
  13. wierszyk jest... odjazdowy :))) nie znałam, więc nieźle się pośmiałam....
    przywraca mi ten Twój wpis nutkę nadziei,
    że może jeszcze nie jest ze mną tak całkiem źle :-)

    no i będę dziś szukać dupereli do cieszenia się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szybciuteńko :))))
      I raporcik o radościach do mnie na maila poproszę :***

      Usuń
    2. proszę bardzo:
      raporcik nr 1 (wynikły pod wpływem posta u emki o powrotach):
      huuuuraaaa!!! już niedługo powrót na urlop :-)))))))))))))

      Usuń
    3. Hahahaha no i prawidłowo :))))
      jeden powód do radości się znalazł!

      Usuń
  14. Julia jesteś , jak tęcza... Kurna skąd w Tobie tyle optymizmu ...
    Co zaglądam to myślę, że czasami zbyt często marudzę i rozdzieram szaty, bo przecież zawsze moż być gorzej i jak teraz podrę szaty co będę strzępić w dobie kryzysu???
    Stanę naga i zrozpaczona...
    Bajki o nawozie w rózowym opakowaniu nie słyszałam, ale morał warty całości - CIESZMY SIĘ Z DROBIAZGÓW
    :)
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzisiaj sia napisałaś dokładnie to co myślę tylko nie potrafiłam ubrać w słowa :)

      Usuń
    2. Dziękuję :) staram się wykrzesać z siebie jak najwięcej optymizmu
      mówienie o smutkach tylko utrwala pamięć o nich
      a przecież one kiedyś miną
      i nie chcę ich pamiętać
      (a gorsze dni też miewam)

      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  15. Mnie to sie nawet podoba jak pada deszcz:)
    Nie lubie narzekac i nie lubie wiecznie narzekajacych;)),zycie zbyt krotkie zeby jojczec:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiecznie narzekający są nie do zniesienia
      I wcale nie chcą, żeby ich "uśmiechać"
      oni lubią jęczeć :)

      Usuń
  16. Noo właśnie :) wiersz z morałem :)

    pięknego wieczoru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Małgoś :)
      Będę się starać :*

      Usuń
  17. A ja jestem optymistyczną pesymistką ;)

    No i jak żyć, jak żyć? ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :)))) czasem marudzisz, ale na wesoło i na śmieszno
      czyli to się nawzajem znosi
      (chyba :))) )

      Usuń