środa, 12 lutego 2014

The Mambo Kings

 
"Królowie Mambo" to pełen energii film w rytmie kubańskiego jazzu. 
Film zarówno dla wielbicieli tego gatunku muzycznego, jak i dla wrażliwych i romantycznych kobiet, lubiących wzruszające historie miłosne :)

To ekranizacja wydanej w 1989 r. i uhonorowanej nagrodą Pulitzera powieści Oscara Hijuelosa, amerykańskiego pisarza kubańskiego pochodzenia. Opowiada historię dwóch braci - Nestora (Antonio Banderas) i Cesara (Armand Assante).
Pokrótce naszkicuję początek filmu. Nestor kocha się w pięknej Marii. Ich płomienny romans kończy się jednak gwałtownie, gdy okazuje się, że Marię zamierza poślubić właściciel nocnego klubu, w którym występują bracia. Ponadto nowy amant Marii przekazuje Nestorowi przez Cesara ostrzeżenie, chcąc pozbyć się rywala raz na zawsze. Bracia opuszczają Kubę i przyjeżdżają do Nowego Jorku, z zamiarem zrobienia wielkiej kariery muzycznej.
Zamieszkują początkowo u swojego kuzyna Pabla i jego rodziny. W Nowym Jorku Nestor poznaje Delores Fuentes, młodą i ładną służącą, która marzy o tym, by zostać nauczycielką. Gdy Delores zachodzi w ciążę, Nestor żeni się z nią. Ale nawet wtedy nie potrafi wymazać z pamięci wspomnienia swej pierwszej, wielkiej miłości. Jej wyrazem jest skomponowane przez niego bolero „Beautiful Maria of My Soul”..... reszta historii w filmie :)

Oglądałam go jakiś czas temu, na jednym z pokazów tematycznych w moim klubie tanecznym. Pamiętam, że bardzo mnie wzruszył i zapadł głęboko w serce. Pewnie nie jest to film który zachwyci wszystkich...ale ta muzyka....będzie za Wami chodzić......




23 komentarze:

  1. Dawno dawno temu widziałam, chętnie wrócę do tego filmu :) no proszę, gdyby nie Ty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie że nie tylko mnie się spodobał :)
      Są filmy do których chce się wracać, kiedy coś przyciąga....jak chociażby ta muzyka

      Usuń
  2. nie widzialam, ale podoba mi sie opis.
    kiedys lata temu podobal mi sie tez Banderas teraz juz nie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję....przez ....że Ci się spodoba :))
      A Banderas tu młodziutki i piękny. To jego pierwsza anglojęzyczna rola.

      Usuń
  3. Ach Julio!!!! Moje klimaty.... :* :* :* Moja muzyka.... i faceci, których uwielbiam :****

    A Antonia to zwyczajnie kocham :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba!! Kto się nie kochał w Antoniu :)))

      Usuń
  4. ode mnie dla Ciebie :)

    http://www.youtube.com/watch?v=DD97YL3wZ-w

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mrau......Ty wiesz jak mi sprawić przyjemność :))))
      Super kawałek!! I nie znałam go. Jesteś skarbnicą świetnej muzyki!!
      Dziękuję :***

      Usuń
  5. :))... nie widziałam, ale z chęcią zobaczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) zobacz
      Tylko pamiętaj....to nie jest film z gatunku "mega ambitny"
      To jest film fajny :D

      Usuń
  6. jeszcze nie widziałam ale skoro polecasz, to chętnie obejrzę, choć wczoraj miałam kumpelsko filmowy wieczór który przeciągnął się do 3 nad ranem. ( wiem, wariatki, ale co poradzić takie towarzystwo) oglądałyśmy : "miłość po francusku" - no i to lekkie i fajne i "ONA"- amerykański psychologiczny melodramat, wzruszający i też Ok, ale tyłka nie urywa :) przynajmniej mi nie urwało, jest na swoim miejscu.
    uściski :*!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie filmy nie muszą urywać tyłka :)
      Są takie które trafiają tylko do wybranych osób, które może przeżyły coś podobnego. U których film poruszył czułą strunę.
      Ten film kocham za muzykę. Jeśli taka muzyka podoba Ci się obejrzyj, jeśli nie.....niekoniecznie :)
      ściskam :*

      Usuń
    2. Ach ! Teraz widzę ze recenzowałaś "ONA" ,hm :) to nic więcej nie mówię, był ciekawy na tyle, że wytrwałam do tej 3.
      Wiadomo, że nie muszą urywać, bo ileż można go z powrotem przyszywać...;))
      Są filmy które kocham za muzę i dlatego pamiętam je nawet głębiej, mocniej, bo cenię bardziej niż samą fabułę.
      Ten obejrzę.
      :*

      Usuń
    3. Hahaha mów Migafko :)))
      Właśnie o to chodzi że ONA jest filmem szczególnym i nie każdemu może przypaść do gustu :D
      Chociaż...tak jest z każdym filmem. Każdy film ma swojego widza. Myślałam że może są filmy uniwersalne, takie jak Hobbit. Ale ostatnio znajomy mówi mi - Hobbit? W życiu na to nie pójdę, straszna nuda.
      A ktoś inny paznokcie na tym filmie zjada razem z XXL popcornem :)

      Usuń
  7. Julio :-)

    Z ,,Rosyjską Arką'' na razie się nie udało to pozwól że zachęcę Ciebie do 20 minutowego filmu z 1962 r pt.,,Piekareczka z Monceau'' świetnego reżysera Erica Rohmera.Jest dostęny ten obraz na you tube.

    serdeczności S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sebastianie :)
      Szukałam tej Arki i nie znalazłam :(
      Ale skoro mówisz, że Piekareczka jest na Youtube....obejrzę na pewno :)
      Dziękuję :)))

      Usuń
    2. No tak....łotr i drań. Piekareczka była dla niego takim czekadełkiem, przystawką przed daniem głównym. Wolał nieprzystępną i chłodną Sylvie...
      Film fajny :)
      A zauważyłeś jak ona specyficznie pakowała ciastka? No i czy w tym czasie w Paryżu były jeszcze rynsztoki?

      Usuń
  8. Czy tam u Was czas plynie wolniej?
    ''Koneser''juz czeka w kolejce,teraz ten film...no kiedy ja to obejrze,no?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie tam!!! Zapierdziela jak szalony!!!
      Tyle że Królów Mambo widziałam jakiś czas temu :)
      Korzystam z każdej okazji na oglądanie, bo wiosna tuż tuż a wtedy już na nic czasu nie będzie :)

      Usuń
    2. Konesera obejzalam w nocy,teraz siedze przy wiaderku kawy:))
      Mistrzostwo suspensu,podoba mi sie ten film:)

      Usuń
    3. :)))) cieszę się
      I obiecuję trochę zwolnić z nowymi filmami :*

      Usuń
  9. nie 'nadanżam'.... póki co...., ale daję znać, że byłam tu :)

    OdpowiedzUsuń