piątek, 28 lutego 2014

stłuczka


Jakiś czas temu miałam stłuczkę. Był wyjątkowo ciemny, deszczowy listopadowy wieczór. Jechałam wąską uliczką koło szkoły, kiedy nagle z parkingu ruszył samochód. Może miał zaroszone szyby, może gość się nie rozejrzał, czasem dzieje się tak przez zwykłą nieuwagę. Generalnie wjechał mi w bok. Pamiętam ten nieprzyjemny zgrzyt blach i strach. Na szczęście, poza wgiętym bokiem, nic takiego się nie stało. Złe dopiero zaczęło się dziać od tego momentu.

Młodzieniec kierujący autem wyskoczył wystraszony, popatrzył na straty i krzyczy do mnie - co pani zrobiła? Ze zdziwienia mało nie padłam. Mam wgięte drzwi on przód auta i to ja na niego wjechałam? Z tego co wiedziałam auta bokiem nie jeżdżą. Młodzieniec czym prędzej zdzwonił po pomoc w osobie rozwrzeszczanego tatusia, który na dodatek twierdził, że on wszystko widział. Tyle, że pojawił się na miejscu 10 minut po zdarzeniu. Oni krzyczeli, ja kuliłam się coraz bardziej. Byłam nawet gotowa przyznać się do tego, że jeżdżę bokiem, żeby tylko oni wreszcie przestali mnie atakować. Nie umiem się kłócić, nie znoszę awantur. Prędzej pięć razy kogoś przeproszę, niż wejdę w konflikt.

Wychowałam się w domu w którym bardzo często słyszałam krzyk. Ojciec potrafił zrobić awanturę z niczego, oskarżał mamę o wyimaginowane przewinienia. Włączałam głośno muzykę, kładłam poduszkę na głowę....nie pomagało. Próby włączenia się do dyskusji, pogarszały sytuację. Marzyłam o tym, żeby uciec z tego domu i nie musieć już nigdy słuchać krzyków i pretensji. Jak najdalej od złości, nienawiści, przykrych rozmów. I w sumie udało mi się, bo w moim domu nikt głosu nie podnosi i nie robi awantur. W codziennym życiu też staram się unikać miejsc, osób, sytuacji w których miałabym znów słyszeć pretensje, czy krzyk.....uciekam stamtąd jak najdalej. Wystarczy mi, że przez większą cześć mego życia miałam to w pakiecie.

A wracając do sprawy stłuczki. Jak się skończyła? Zwycięstwem prawdy, ale dopiero na kolegium. Napastliwy tatuś swoim krzykiem tak otumanił policjantów, że Ci (chyba ze strachu) uwierzyli, że możliwa jest jazda bokiem. Wszystko się wyjaśniło, kiedy przesłuchano 12-letnią dziewczynkę, która siedziała w samochodzie młodzieńca. Ona jedna z całej tamtej grupy nie kłamała, może po prostu jeszcze nie umiała. A może prowadzący sprawę umiał tak zadać pytanie żeby tę prawdę wydobyć. 

To było bardzo przykre zdarzenie, które na szczęście dobrze się skończyło. I pomyśleć, że już chciałam się poddać i dać zlinczować, dla świętego spokoju. Po to, żeby jak najszybciej znaleźć się jak najdalej od tych zakłamanych ludzi. Dobrze że mój facet mnie wtedy powstrzymał. Powiedział trzymaj się prawdy i nic się nie bój, będzie dobrze....




62 komentarze:

  1. co za koszmar...
    biedulka!
    najważniejsze że prawda zwyciężyła :) :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszmar...żebyś wiedziała.....krzyk i pretensje działają na mnie paraliżująco, nie umiem się kłócić....może przez to czasem czasem tracę,
      ale tak żyje mi się spokojniej, lepiej, w zgodzie z samą sobą

      Usuń
    2. na mnie paraliżująco działa nawet podniesiony ton... nieuzasadnione pretensje działają na mnie paraliżująco... ja w ogóle nie nadaję się do takich sytuacji :) i nie wynika to z żadnych przeżyć w dzieciństwie ... po prostu taki charakter. Nie burzy to jednak mojego przekonania o własnej racji i nie przyjmuję czyjegoś punktu widzenia tylko dlatego, że jest głośniejszy :)

      Usuń
    3. "nie przyjmuję czyjegoś punktu widzenia tylko dlatego, że jest głośniejszy"
      idealnie to ujęłaś
      wcale, ten co dużo krzyczy, nie musi mieć racji
      choć na pewno jest bardziej słyszany przez otoczenie
      Pięknego dnia emko :****

      Usuń
    4. i wzajemnie Julio :) miłego i spokojnego dnia :) :****

      Usuń
    5. Dziękuję Kochana :**
      Spokój....to to czego najbardziej mi trzeba :)

      Usuń
  2. :D

    podoba mi się puenta :**

    miłego dnia Rudzielcu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) tylko spokój nas uratuje

      Gdzie go znajdę jak nie w sobie? A żeby go tam znaleźć, muszę o niego zadbać. Dlatego odcinam się od wszelkich awantur. I (jak wiesz) mam bzika na punkcie szczerości :)
      Będzie dobrze :)

      Miłego dnia Dżejku :*

      Usuń
  3. Oj, tak, czasami jesteśmy w stanie powiedzieć wszystko, by tylko mieć święty spokój...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie.....przytaknąć i odejść jak najszybciej.....jak najdalej od krzyku

      A jednak....czasem warto poczekać, wszystko jakoś samo się poukłada.
      No w tym akurat przypadku przy pomocy kolegium ;)

      Usuń
  4. ja walcze pazurami jak wiem, ze moja racja. ale nie ludzmy sie prawda nie zawsze zwycieza..

    buziak:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i nie tej waleczności brakuje....

      Buziak na dobry początek dnia :***

      Usuń
  5. Julio, jak ja Cię dobrze rozumiem:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czułam, że masz podobną duszę....
      Buziaki PrimaVero i pięknego dnia....bez krzyków :******

      Usuń
  6. Prawda najczęściej pada ofiara interpretacji i cudzych obsesji. Dobrze, że przetrzymałaś tę wyimaginowaną przez sprawców sytuację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przetrzymałam....bo nie byłam sama....
      Dobrego dnia Krzysiu :)

      Usuń
    2. I chyba to jest najpiękniejsze - mieć wsparcie, czuć się kochaną i wiedzieć, że się w danej sytuacji nie jest samemu :)

      Usuń
    3. Wsparcie jest bardzo ważne...zwłaszcza w takich chwilach
      Nie tylko tych najbliższych, przyjaciele są też wtedy nieocenieni :)

      Usuń
  7. Kolegium? To musiało być bardzo dawno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no kilka lat temu
      a historia przypomniała mi się w związku z zupełnie inną historią

      Usuń
  8. Rozumiem doskonale niechęć do kłótni. Też nie znoszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wiesz....nasze milczenie często może być najlepszą odpowiedzią
      Ktoś, kto wyrzuca z siebie złość, zostaje w tej pozycji atakującego sam...i wygląda z tym dziwnie
      Pięknego dnia Agajo :)

      Usuń
    2. Tak się składa, że ostatnimi czas kilkakrotnie znajdowałam się w sytuacjach, kiedy musiałam podejmować trudną dyskusję. Zachowanie spokoju wiele mnie kosztuje i potem to odchorowuję. Bo są sytuacje, kiedy nie można nie zabrać głosu.
      Miłego popołudnia - mój dzień jest miły zgodnie z Twoim życzeniem, choć pracowity :)

      Usuń
    3. Ech....no to współczuję tych trudnych dyskusji....

      Moje popołudnie, a raczej wieczór, na parkiecie.....salsa, bachata, czyli to co kocham. Tam odreagowuję wszystkie stresy. Będzie miło :)
      Buziaki :*

      Usuń
  9. Mam tak jak Ty, nie potrafię się kłócić. Wolę ustąpić i mieć święty spokój. Nie jest to jednak zawsze dobre, bo daję się przeciwnikowi satysfakcję, że to on miała rację :(. Dobrze,że u Twoim przypadku prawda zwyciężyła. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwracając się i milcząc oszczędzamy sobie zbędnych nerwów. I mamy satysfakcję, że nie daliśmy się sprowokować.
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  10. Rozumiem i czuję mocno.
    Nieraz dawałam się zakrzyczeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzyk, pretensje...to boli. Jeśli bym zareagowała czułabym się jeszcze gorzej.
      Byłaby we mnie pamięć tego, co usłyszałam i wstyd, że dałam się sprowokować, być może jeszcze żal z powodu słów które padłyby w złości.
      Wolę przemilczeć i odejść
      Pięknego dnia Magdo :)

      Usuń
  11. Prawo jazdy ponoć zdać coraz trudniej a na drogach coraz większe bałwany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młody chłopak to był, pewnie ledwo co dostał prawko.

      Usuń
  12. ja też nie lubię takich sytuacji, kiedy na siłę muszę przekonywać do prawdy i udowadniać, że to nie ja kłamię. okropne. dobrze, że prawda i tym razem zwyciężyła, szkoda tylko, że kosztem Twoich nerwów.
    buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak kosztowało mnie to dużo nerwów.
      Widzisz, kiedy jestem winna nie mam najmniejszych problemów z przyznaniem się do winy, ciążyłoby mi gdybym kogoś wrabiała.
      Po tym incydencie miałam taki "zespół stresu" kiedy było ciemno i padał deszcz, żołądek podjeżdżał mi pod gardło.

      Buziaki Polly :*

      Usuń
  13. Że też pamięci nie możemy wymazać. Takie sytuacje wracają, szczególnie, keidy ktoś coś nam wmawia. Tobie jazdę bokiem, moja mama powtarzała, że człowiekowi można wszystko wmówić, nawet dziecko w brzuch - absurd! Trzymaj się prawdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam się prawdy i przyjaznych dłoni.
      Dobrego dnia Małgosiu :*

      Usuń
  14. Mądry ten Twój facet :) Podpowiedział idealnie :)
    Ale w całej takiej sytuacji trzeba mieć naprawdę niesamowicie mocne nerwy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosztowało mnie to mnóstwo zdrowia

      Awanturnicy tylko stracili, a przecież jakby chcieli ze mną rozmawiać, a nie tylko oskarżać, dogadalibyśmy się
      Obyłoby się bez mandatu i niepotrzebnych kosztów.

      Usuń
  15. mam podobne wspomnienia z dziecinstwa, do tego stopnia ze zaraz po maturze zwialam
    na studia za granice... teraz te wspomnienia sa coraz bledsze, ale podniesiony glos nadal je przywoluje i moze dlatego mam wyjatkowa alergie na krzykaczy Mimo tego doskonale potrafie walczyc o swoje, w sprzeczkach wlasnie spokojem, dobra argumentacja i odpowiednia dawka jadu, nie raz udalo nie sie krzykacza ujarzmic. Ale ile to nerwow....!
    Wolalabym tego uniknac..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We mnie widać jest trauma z dzieciństwa. Kiedy ktoś mnie atakuje kulę się i uciekam.
      Kiedy jestem bardzo zdenerwowana zaczynam mówić powoli i wyraźnie, zastanawiam się nad każdym słowem bo wiem, że w złości można powiedzieć za dużo, a potem słów się nie cofnie.

      Usuń
    2. oh zeby wszyscy mieli tyle rozwagi... jest raczej odwrotnie
      sciskam Julcia:)

      Usuń
    3. Żyłoby się na pewno łatwiej
      Ściskam :****

      Usuń
  16. Wiesz Julio jak tak czytałam Twój tekst to jakbym siebie widziała, doskonale rozumiem jak się czułaś, ja uciekam od konfliktów i krzyku jak najdalej się da - do dziś nie rozumiem jak można tracić tyle energii na wrzaski i niepotrzebne kłótnie a swoje frustracje wyładowywać na innych...kiedyś byłam w podobnej sytuacji , oskarżona fałszywie o coś czego nie zrobiłam a w zasadzie nie tyle ja co mój kochany zwierzak który był tak łagodny że nawet szczekał od święta :) Wtedy sprawa skończyła się też całkiem niespodziewanie w sądzie i sprawiedliwość wygrała Temida w tym dniu przejrzała na oczy - tak jak na szczęście i u Ciebie :)
    Ale wiem jak to jest gdy się jest gotowym zaprzeczyć prawom logiki aby tylko uzyskać spokój ..:)
    ps. juz wiem co mnie tu do Ciebie tak ciągnie :)
    Pozdrawiam cieplutko i zostawiam moje ulubione powiedzenie Jedi ze świata Gwiezdnych Wojen : " Niech MOC będzie z Tobą "
    pa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze powiem Ci że sie zwykle tak nie rozpisuje , ja raczej małomówna nawet pisemnie jestem a tu bach...:)

      Usuń
    2. Fałszywe oskarżenia są okropne.....paraliżują wręcz!!!
      Wczoraj "pyk" dziś "Niech MOC będzie z Tobą"....rozbrajasz mnie tymi powiedzonkami :))))))

      Bratnie dusze widać się przyciągają :)
      Ściskam :***

      Usuń
    3. I bardzo się cieszę, że się rozpisujesz....widać mamy o czym gadać :)))

      Usuń
  17. abyś nie musiała więcej się kulić pod wpływem krzyków...Spokojnego dnia
    ciszy za oknem, harmonii w sercu i życzliwych Osób ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Twoje życzenia się spełniły. Bo ja za dużo nie chcę od życia.
      Dziękuje Pat :********

      Usuń
  18. Mam bardzo podobnie jak Ty. Krzyk mnie paraliżuje. Najlepiej schować się do mysiej dziury i przeczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to taka nasza forma samoobrony.
      Pozdrawiam ciepło Grażynko :*

      Usuń
  19. Ufff!!! Przyznam, że to nie brzmiało optymistycznie... I jakoś nadal nie brzmi, bo wydaje mi się, że to nic optymistycznego z lęku przed powtórzeniem traum domowych dać się wykiwać... I dobrze to rozumiem... buuuuuuuuuuuuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolę ustąpić, zrobić dwa kroki w tył niż znów czuć to co kiedyś.....
      Pozdrawiam Abi :*

      Usuń
  20. przykro mi.
    ja miałam lusterkową jakiś czas temu i kobieta krzyczała na mnie, że moje lusterko jest całe (złożyło się), a jej się zbiło, to mam jej odkupić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że krzyczące kobiety mogą być jeszcze gorsze od krzyczących mężczyzn ;)

      Usuń
  21. Prawda zawsze wyjdzie na światło dzienne. Ja tak samo jak Ty unikam kłótni, nie lubię ich, wielokrotnie daję za wygrane przeciwnikowi, wielokrotnie gryzę się w język, żeby nie wypowiedzieć słów, których później bym żałowała. Czasem wysłucham, uśmiechnę się i pójdę w swoją stronę zostawiając samemu sobie 'krzykacza'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie!
      Nie muszę się kłócić i nie muszę tego słuchać!
      Buziaki Cząstko :*

      Usuń
  22. Tez nie lubie krzyku ,jestesmy podobno rozwinieta cywilizacja i uwazam ze wlasnie w taki sposob powinnismy rozwiazywac problemy,czyli spokojnie w rozmowie,nie w krzyku i nie daj blog rekoczynami.
    Unikam ,przynajmniej staram sie unikac takich sytuacji,bo jesli juz ktos podnosi na mnie glos to przestaje byc mila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że umiesz się bronić :)
      jesteś silną kobietą :**

      Usuń
  23. Często kłamstwu towarzyszy krzykliwośc i napastliwość. Podczas mojej stłuczki tez tak było, ale na szczęście był odważny świadek, który nie przestraszył sie napastliwego sprawcy kolizji, który chciał na mnie przerzucić winę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie po jakimś czasie pojawił się sąsiad i powiedział "jak chcesz to mogę świadczyć" ale nie chciałam, kłamstwo i tak zawsze wypływa. A ja nic złego nie zrobiłam, to mnie zrobiono.
      I miałam rację....to była dobra droga :)

      Usuń
    2. Dziewczyny obie Agnieszko. Julio ściskam Was!!! Miłego dnia:):)

      Usuń