sobota, 8 lutego 2014

ścieżki w zbożu


Kiedy byłam mała, niemalże całe wakacje spędzałam na naszej niewielkiej plantacji truskawek. Nie były to fajne wakacje, ale nie było wyjścia. Nie znałam innych wakacji więc jakoś szło. Nie miałam babci, nie mogłam zostać sama w domu, więc albo pomagałam zbierać truskawki, albo zwyczajnie siedziałam na kocyku w pobliżu łanu żyta i bawiłam się. Pichciłam wyimaginowanym gościom różne dania z kamyków i ziół, przy okazji poznając nazwy wielu z nich. 

Jednego z takich upalnych popołudni zauważyłam w oddali rządek, podskakujących w biegu, ludzkich głów. Zbliżały się w naszym kierunku. Zamarliśmy, bo w pobliżu znajdował się dom poprawczy, a te zbliżające się głowy należały do młodych chłopców i były ogolone na glacę. Przebiegli koło nas w milczeniu, zostawiając za sobą równy wygnieciony rządek w zbożu. Kiedy przebiegnie 6 rosłych chłopaków, kłosy już się raczej nie podniosą.

Moje życie jest jak ten łan zboża. Ktoś mnie zasiał, pielęgnował, dbał. Ktoś inny przebiegł przez moje życie w ciężkich buciorach. Im człowiek starszy tym więcej takich wydeptanych ścieżek. Po każdej takiej "przebieżce" coś we mnie umiera....i już się nie odradza. Już nigdy taki łan nie będzie wyglądał tak, jak przedtem. Chociaż......kiedyś, kiedy przyjdą żniwa, pewnie będzie mi już wszystko jedno, kto i w jakich butach biegał. 

Ale dziś.....jakoś smutno...



I jeszcze kawałek od Małgosi....wart zamieszczenia pod wpisem


62 komentarze:

  1. moi rodzice mieli plantację truskawek, uprawiali też marchew i porę, więc przez cały rok bywałam w polu. W starszych klasach znajomi to już nawet nie brali mnie pod uwagę, aaa Małgośka ma truskawki, albo marchewkę, albo porę, albo ma odciski na dłoniach, spaloną skórę na plecach, takie tam... przebieżki we mnie, są trwałe, tak jak w Tobie Julko, czyli wiemy o czym rozmawiamy, wciąż i wciąż

    ściskam sobotnio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, kiedy ktoś wie o czym mówię, bez zbędnych wyjaśnień
      Ściskam Małgoś :*

      Usuń
    2. http://www.youtube.com/watch?v=ptH60ktLqBM

      Usuń
    3. Dzięki....super!
      W takim razie zaparzę dwie kawy i podzielę się z Tobą ciastkiem. chyba że wolisz croissanta :)

      Usuń
    4. Ciastko chętnie :) kawa z odrobiną mleka :)

      http://www.youtube.com/watch?v=IaI5JCxOCdw

      Usuń
    5. nawet mogę spienić, jeśli lubisz :))

      Usuń
    6. Lubię :) a znasz/. E.S.T. esbjörn svensson trio

      http://www.youtube.com/watch?v=Cqnxod2qgrQ

      ich to mogę słuchać bez końca

      Usuń
    7. ależ mi tym zrobiłaś dobrze.....
      nie znałam
      mam gęsią skórkę :)

      Usuń
    8. Niestety Esbjörn Svensson nie żyje, zginął niespełna pięć lat temu. Mam kilka ich płyt, tej muzyki możesz słuchać godzinami. Dla mnie to najlepszy lek na wszystko, co mnie gdzieś tam w środku niepokoi.

      Usuń
    9. Faktycznie jest kojąca. Nic tylko zamknąć oczy i odlecieć.
      Płyty zapewne niedostępne w Polsce. Będę szukać w necie.

      Usuń
    10. myślę, że dostaniesz w Polsce bez problemu :) Tak myślę

      Usuń
    11. To już wyruszam na polowanie :)

      Usuń
  2. Choć smutno, to jednak bardzo pięknie to opisałaś.... jak przypowieść...
    jest się nad czym zamyślić....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Kiedyś pewien chłopak powiedział mi, że lepiej mu się pisze (wiersze), kiedy jest smutny.....może coś w tym jest....

      Usuń
  3. A ja każde wakacje spędzałam u Dziadków, z przyjemnością. A truskawki nie tylko zbierałam ale i pieliłam...ciężko było. Oprócz truskawek sianokosy, żniwa a czasem i wykopki...

    ...wydeptane ścieżki powiadasz...znam doskonale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co to wakacje u dziadków. Wakacje zawsze miałam w mieście albo na tym polu. Brakowało mi tam rówieśników.
      Żniwa....i owszem, nawet wiązałam powrósła....ale też tego nie lubiłam
      Kiedy wracałam do domu na podwórku nie było już nikogo.
      Pozdrawiam Maminko :)

      Usuń
  4. I co dnia, kazdej godziny zblizamy sie do tych najwazniejszych zbiorow... i dobrze, ze kazdego dnia jest blizej...
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ruchomy chodnik....przesuwa się, czy tego chcemy czy nie
      Ściskam

      Usuń
    2. ruchomy chodnik... to również bardzo piękne porównanie

      Usuń
    3. Bardzo jesteś miła :)
      Dziękuję :*

      Usuń
  5. Bardzo ciekawa metafora... I chyba tak ciut jednostronna... Bo przecież w tym zbożu pojawiają się także bociany, myszki, motyle, ktoś posieje chabry, a ktoś inny maki... :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ......a ktoś inny chwasty ;)
      Samo życie....
      ale ich mi już tego zboża nie zadeptują!

      Usuń
  6. A już miało być lepiej? Nie daj się!

    OdpowiedzUsuń
  7. piękne słowa Julka. pamiętaj jednak, że jesteś pięknym i słonecznym łanem i nawet jak ktoś Cię nadepnie i tak będziesz świecić swoim złotym blaskiem :)
    a dla bezpieczeństwa zasadź między kłosami jakiś bardzo kłujący oset. nikt się nie odważy Cię nadepnąć nawet w grubych buciorach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Polly :*
      Ci, co wydeptują ścieżki, nie boją się ostów. Przeważnie niewiele czują.
      Pięknego wieczoru :)

      Usuń
  8. Myslę że tak bywa...
    Ktoś przebiegł, ktoś zasiał...
    ale też my komuś przebiegliśmy i zasialiśmy
    wzajemność, interakcje, coś za coś...

    ważne żeby zebrać plon i wnioski
    tak myślę :*:*

    Ściskam popołudniowo :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można przez czyjeś życie przebiec, tratując wszystko jak popadnie. Albo wejść delikatnie, rozchylając dłońmi kłosy. Ja to nawet potrafię wyjść po swoich śladach, niezauważenie...

      A wnioski....wniosków nie da się wyciągnąć, bo wtedy trzeba byłoby całe pole ogrodzić drutem kolczastym, albo ustawić straże i to na dwie zmiany, a ja tak nie chcę, to by było bez sensu.
      Tylko co jakiś czas staję i patrzę na to moje poprzecinane poletko.....
      Ale tak jak Polly mówi...mimo wszystko....nadal będę świecić złotym blaskiem :)

      Ściskam wieczornie :*

      Usuń
    2. Może jednak dojdziesz do wniosku, że trzeba ogrodzić czymś to pole ze zbożem. Postawić solidny płot, ale zrobić w nim furtkę i wpuszczać tylko tych, którzy potrafią się wśród kłosów odpowiednio zachowywać. Jeżeli nie ogrodzisz, kiedyś może wjechać buldożer i zostawi za sobą nie tylko ścieżkę, ale zryty pas ziemi, na której już nic nie urośnie,

      Usuń
    3. I pewnie masz rację Różo
      Tyle, że takie "grodzenie", to nie po mojemu

      Usuń
  9. Wspomniałem już chyba, że bardzo dobrze się tu czuję. Specyfika twojego widzenia świata bardzo mi się podoba. Piszesz ciepło i osobiście a jednocześnie jest w tym jakieś filozoficzne przesłanie. Tak jakbym słuchał opowieści o przyszłości, a nie o tym co było. Skłaniasz mnie do zadumy. Do zatrzymania na chwilę. Posiedzę tu chwilkę. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę szczerze, nie zmyślam bajek i nie tworzę nierealnych historii.
      Opowiadam tak, jakbym opowiadała siedząc na kawie z przyjaciółmi.
      Szczerze i od serca, o tym co we mnie.
      Dlatego, każdego dnia można tu znaleźć coś innego. Od śmiechu po łzy.
      Usiądź, zamknij oczy i zadumaj się....
      Dziękuję :)

      Usuń
  10. http://www.youtube.com/watch?v=YWCkqxv0quU

    :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :******
      Aż się popłakałam :)
      ze wzruszenia
      że myślisz o mnie :*

      Usuń
  11. Przypomniałaś mi Julio długie kilometry pola obsadzonego porami, motyki i słońce, I do picia za słodka herbata miętowa. NRD , sto lat temu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to pewnie słabe wspomnienia, co?
      Czy może wydarzyło się tam coś miłego....co przyćmiło te godziny w słońcu?

      Usuń
  12. Święte słowa mojej koleżanki: "Gdy ci smutno, gdy ci źle, opierdziel czekoladę, albo lepiej dwie".
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opierdzielam wino póki co.
      ale jutro
      jutro ruszę w miasto na moje ulubione apple crumble
      :*

      Usuń
    2. Mmm... nie jadłam, ale brzmi pysznie ;)
      A wino też dobre. Ja właśniesię zastanawiam, czy sobie nie podgrzać...

      Usuń
    3. Jabłko z cynamonem i cukrem, zapiekane pod grubą warstwą chrupiącej kruszonki, podane na gorąco z gałką waniliowych lodów....poezja :)

      Usuń
  13. Ach, jeszcze jedno:) Ja tu widzę same kobiety - czy nie wszedłem tam gdzie jako facet nie powinienem? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i za chwilę chłopaki strzelą focha :P
      Nieco wyżej komentował Krzysztof.
      Bywają tu Piotr, Marek, Sebastian, Dark, Paweł, Rafał, Łukasz.
      Bywało jeszcze kliku panów :)
      Nie ma strachu :P

      Usuń
    2. a nawet gdybyś był tylko sam - byłbyś po prostu 'błogosławiony między niewiastami' :)

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że zielonemaliny (chętnie nadałabym Ci jakieś imię....na przykład Eryk) nie mają nic przeciwko towarzystwu kobiet :)

      Usuń
    4. Podoba mi sie: 'błogosławiony między niewiastami', boskie :)

      Usuń
    5. Czyli nie masz nic przeciwko ;)
      Panowie mogą wziąć dziś wolne

      Usuń
    6. Zaglądam z uśmiechem:) Niedziela a tu tak miło. Przeczytałem jeszcze raz i podoba mi się niezmiennie.
      "Im człowiek starszy tym więcej takich wydeptanych ścieżek." Wczoraj ktoś wydeptał u mnie kolejną... Miłego dnia:)

      Usuń
    7. W niedzielny poranek jest tu cicho i spokojnie. Niewielki ruch, drzwi rzadko się uchylają. Z głośników snuje się spokojna, miękka muzyka. Pachnie kawa i szarlotka, albo ciastka cynamonowe.
      Niedzielne poranki przynoszą spokój :)

      Usuń
  14. Piekna metafora..... Smutno mi ze ci smutno..... Przytulam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przytul....bo to taki wredny smutek. Ale wiem że minie, musi :*

      Usuń
  15. Jak byłem mały miastowy chłopczyk, (taki jak ten twój synek sąsiadów z ręcznikiem, kanapką i żebyś go zabrała nad morze) to zapuściłem się właśnie kiedyś w zboże. Tak z ciekawości. A że było ono o wiele większe ode mnie a ja z typową dziecięcą energią wlazłem tak daleko, że nie wiedziałem co dalej, w którą stronę i pojawił się strach i panika. I wtedy spotkałem właśnie te podeptane, połamane zgięte w pół. Najpierw mnie uspokoiły bo się zacząłem im przyglądać z bliska, a u tych wyrośniętych nie widziałem przecież kłosów. A potem, dzięki właśnie tym po których już ktoś raz przeszedł, ja też znalazłem wyjście z łanu. Wnioski z historii: Cieszę się, że Cię poznałem Julio K i że nie zbudowałaś wokół siebie płotu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie...znalazłeś jakieś plusy w tych wydeptanych ścieżkach :)
      Chociaż właśnie wyobraziłam sobie lęk dziecka zagubionego w wysokim zbożu......to jak las przecież! Ale wyszedłeś.....mądry byłeś od małego :)

      I ja się cieszę, że Cię spotkałam....jesteś bardzo, bardzo miły :)

      Usuń
  16. Pięknie napisłaś Julka

    OdpowiedzUsuń
  17. takie ścieżki, to jak linie papilarne!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony tak, bo niepowtarzalne, na każdym polu inne. A z drugiej.....linii papilarnych z wiekiem nie przybywa...

      Usuń