piątek, 7 lutego 2014

Przygoda z kwiatami....czyli o tym jak mozna zniszczyć marzenia

Tak sobie myślę.....że nie można psuć niektórych marzeń, próbując je realizować....

Miałam kiedyś takie marzenie....chciałam zostać kwiaciarką, czy jak to się teraz mówi florystką. Mało ambitnie nie? Ale wśród kwiatów czuję się jak w raju. Uwielbiam ich delikatne chłodne płatki, zachwycam się kolorem, kształtem, zapachem. Chciałam uciec z tego zakichanego biura do magicznej krainy. 
Mówią, że żeby zrealizować marzenie, trzeba zrobić pierwszy krok, nawet malutki. No to zrobiłam. Poszłam na kurs florystyczny. 
To była niesamowita przygoda, móc pracować pod okiem florystki. Tym milsze to było doświadczenie, że prowadząca zajęcia chwaliła mnie za prostotę, elegancję, smak i szybkość. Czułam jak rosnę....taaaak to musi być moja przyszłość!!

Ten kurs odsłonił jednak przede mną i ciemne strony tego zawodu. Tak naprawdę to fizyczna praca, poranione i brudne ręce, no i to, co by mi chyba mi najbardziej przeszkadzało, popadanie w rutynę. Na kursie miałyśmy się między innymi nauczyć, jak zapamiętywać wzory wiązanek, po to żeby umieć potem szybciutko zrobić dwadzieścia takich samych kopii. Ej.....to już nie jest fajne. To już nie tworzenie tylko wyrobnictwo. 
- Chcą panie zarobić, muszą się panie nauczyć robić szybko, kopiować i nie marnować czasu na zastanawianie się nad kompozycją.
No to ja już teraz wiem dlaczego z kilkunastu wiązanek w kwiaciarni nie umiem wybrać tej jednej. Po prostu one wszystkie są niemalże takie same..... 

Zapytałam prowadzącą jak to jest, tak naprawdę, w tym zawodzie. Odpowiedziała szczerze. Mała kwiaciarnia nie zapewni mi wystarczającego dochodu. To musi być większe przedsięwzięcie, firma zajmująca się dekorowaniem sal weselnych i bankietowych, wnętrz kościołów na czas uroczystości, ozdabianiem stołów. Firma która powinna zatrudniać ludzi, zdobywać rynek, walczyć o klienta. 
To ja tak nie chcę, to nie o to mi chodziło.  Ja chciałam mieć mała kwiaciarnię, sama układać bukiety a nie zarządzać ludźmi.
Pomyślałam sobie niech ta florystyka pozostanie nadal tylko moja pasją. Będę pracować z kwiatami na użytek własny i moich najbliższych i tak wystarczy....nie będę niszczyć mojego marzenia....

Dorzucę kilka zdjęć, moich pamiątek z kursu :)

stroik świąteczny

 przystroić stół na stypę też musiałyśmy umieć


 wiązanka "na bogato" ze storczyków

i prawie z niczego
kwiatów do pracy było niestety niewiele
 


 no musiałyśmy umieć ozdobić kwiat doniczkowy
tak żeby się nadawał na prezent

P.S. Zastanawiam się teraz nad jakimiś warsztatami fotograficznymi....ale sama nie wiem. Bo zdjęcia też lubię robić, mam z tego frajdę. Bawię się tym. A jak mi te warsztaty odbiorą radość eksperymentowania?

81 komentarzy:

  1. Wszystko jest ciekawe dopóki nie trzeba myśle sobie zarabianiu i sprzedaży ... Z blogowaniem pewnie to samo by było, gdyby nagle okazało się, ze mogę zostać dziennikarka i pisać za pieniądze , to szybko by to przestało był takie fajne z terminami, korektami, skracaniem tekstów i narzuconymi tematami.
    Zgadzam się z tobą, ze niełatwo połączyć prace z pasja.
    Rozumiem, ze "wykończyłas" choróbsko?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie....czasem mi się zdaje że lepiej za głęboko w nic nie wchodzić...żeby się nie rozczarowywać.

      A choróbsko łaskawie zezwoliło mi na wyjście z łóżka (bo już nie robi mi się słabo) ale wcale sobie nie poszło. Siedzi gadzina przyczajona!!!
      Ale tłukę ją, jak umiem :)

      Usuń
  2. Moja mama jest florystka samoukiem. Robi przepiekne bukiety, z pasja i zaangazowaniem. I niepowtarzalne:) ja tego nie umiem, niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ma kwiaciarnię?

      Usuń
    2. nie ma niestety. juz i nie te lata.

      Usuń
    3. No pewnie tak, bo to jednak ciężka praca.
      Zwłaszcza ta codzienna wymiana wody w wiadrach...taksie zdaje

      Usuń
  3. Ale zrealizowałaś swoje marzenie.... to jest ważne :) Teraz możesz sobie kupić kwiaty lub ściąć z ogródka i zrobić z nich coś niepowtarzalnego dla swoich bliskich. :)
    Zdrowia życzę :)
    :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I robię to z radością :)
      Dekoruję stoły, robię bukiety, auto bratu do ślubu też udekorowałam żywymi kwiatami....profesjonalnie :) a co!

      P.S. Tęsknię trochę za wieściami od Ciebie :*
      nie wracasz do blogowania?

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. całuję ;) :*********

      Usuń
    4. rozumiem :****
      bardzo
      wiesz ciągle o tym myślę.....zrobiłabym tak samo

      Usuń
    5. to już nie zaprzątaj tym sobie głowy :) jest tyle innych rzeczy do obmyślania :) życie idzie do przodu ... nieubłaganie :) :*****

      Usuń
    6. Oj tam oj tam, daj się trochę porozglądać :)))

      Usuń
    7. moja dewiza ostatnio - byle do przodu. Nie rozglądać się w teraźniejszości - bo bura ... nie zaglądać w przeszłość - bo też różna... do przodu... kiedyś przecież musi być lepiej :)

      Usuń
    8. Będzie lepiej!!! Jestem tego pewna :***

      Usuń
  4. ja chciałam być kioskarką RUCH-u :)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak byłam małym dzieckiem, to też mi się ta fucha wydawała fajna :)
      Może dlatego, że kiosk kojarzył mi się z domkiem dla lalek :)

      Usuń
  5. Wszystko dopóki jest pasją, jest fascynujące. Później zaczynasz myśleć i kierować sie zasadami, nie przekraczać, w podśwdomości dochodzi aspekt oceny przez innych... to poddawanie się ocenie, nie tylko klienta, ale ogólu

    no wracam na bloga, kaszląca, kichająca na wszystko

    ot co!

    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bosz....dziewczyno Ty powinnaś jednak choróbsko wyleżeć.
      jest takie smaczne lekarstwo na kaszel
      mleko zagotowane z suszonymi figami
      spróbuj :*

      Usuń
    2. Nie nie nie, ze mną już jest cacy, wczoraj wypiłam resztę amarone, spalam do południa, nic mi nie jest, tak tylko ogólnie o zjawisku napisałam :)

      chociaż te suszone figi gotowane w mleku... mniam

      Usuń
    3. aaaaaaaaaaaaaa jak ogólnie to dobrze :)
      a mleko z figami.....pycha
      można jeszcze kombinować ze smakiem i coś dodawać
      żeby tylko nie przedobrzyć :)

      Usuń
  6. Ale tu się poważnie zrobiło. No ale tak to właśnie jest z miłością do zawodu wykonywanego. Jak zaczynasz robić coś z pasji kończy się na rutynowym profesjonaliźmie.
    A rozcieranie ziarnka pieprzu nie pomogło?! To może te malutkie ziarnko gorczycy rozetrzyj na musztardę i uśmiechnij się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rafał jakbym cały czas się wydurniała byłoby nudno :)
      Czasem z uśmiechem, czasem przewrotnie, czasem trochę poważniej lub ze łzą w oku...jak w życiu :)
      A musztardę to ja lubię z całymi ziarnkami taką francuską :P
      Jak już bym miała cokolwiek wcierać czy rozcierać.....to chyba olejek z avocado albo jeszcze lepiej z kokosa :D

      Usuń
  7. Ukladam kwiaty, bardzo to lubie, wrecz uwielbiam! Moje niespelnione marzenia sa dwa: miec kwiaciarnie z dusza to jedno, a drugie wyjawie przy kolejnym Twoim poscie, ktory byc moze, poruszy kwestie mojego drugiego marzenia /smiech/! W jakis sposob realizuje moje kwiatowe marzenie, ale to nie jest do konca to, co w duszy gra.
    Zdrowia zycze i pieknych pomyslow na kompozycje kwiatowe!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak nie poruszę tematu Twego drugiego marzenia? No weź opowiedz :)
      Ściskam :*

      Usuń
  8. Julka, ja też miałam kiedyś takie marzenie. Uwielbiałam patrzeć, jak w kwiaciarni układają wiązanki. Nie zrealizowałam marzenia z wiadomych przyczyn, zdrowotnych. Rozumiem jednak o co Ci chodzi Czasami pasja zostaje zabita przez prozę życia. Dobrze, że jej nie porzuciłaś, bo Twoje prace są piękne. Pamiętam jak kiedyś pokazywałaś samochód udekorowany do ślubu :)
    O fotografii myślę tak, jak Ty i też chcę to rozwijać. Zobaczymy co z tego wyjdzie :))
    Mam nadzieję, że jesteś zdrowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca zdrowa. Ale przez weekend mam nadzieję wydobrzeć.
      A w fotografię też wolę za głęboko nie wchodzić, żeby nie ześwirować i nie koncentrować się za bardzo na parametrach i ustawieniach. Chcę nadal mieć frajdę i możliwość odkrywania czegoś nowego.
      Dziękuję :****

      Usuń
    2. Dokładnie tak, bo to co teraz sprawia nam przyjemność i jest po prostu łapaniem w obiektyw piękna i magii świata, zamieni się w techniczne ustawienia. Wiadomo, że podstawowa wiedza i znajomość aparatu jest pomocna, ale bez przesady :)

      Usuń
    3. Dokładnie tak.....kiedy stajemy w obliczu piękna szkoda czasu na kolejne próby z ustawianiem dajmy na to ISO, bo kiedy tym pięknem się zachwycać.
      (zara mnie fachowcy zjadą, że się nie tak wyraziłam :)))))

      Usuń
  9. Ja mam świetne warsztaty z Inez Baturo :)... Absolutnie niczego nie odbierają, a nauczyłam się naprawdę dużo... Wiem jednak (choćby patrząc na zajęcia na studiach), że takich nauczycieli i tak prowadzonych zajęć ze świecą szukać...

    Bukiety śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))
      Miałaś szczęście w takim razie.
      Koleżanka pojechała na warsztaty do Toskanii. Owszem zdjęcia robi poprawne, dobrze skadrowane, ale martwe. Są tak martwe jak mieszkania urządzone przez architektów. Piękne, nowoczesne, katalogowe.....ale bez duszy.
      I mam wrażenie że ona im więcej się uczy, tym więcej traci duszy.

      Usuń
    2. Bardzo by mi było żal gdyby w fotografii Twojej brakło duszy... Nie jedź może do Toskanii na warsztaty :P.

      Usuń
    3. Nie pojadę :)
      Za bardzo lubię Toskanię, żeby mi jakiś fotograf miał mówić jak mam na nią patrzeć!

      Usuń
  10. Ta kompozycja z wrzosem przepiękna :) Na pewno ciekawe doświadczenie życiowe taki kurs :) Ale no niestety - jak chcesz sobie swoje hobby obrzydzić, zacznij na nim zarabiać - tak jest w większości przypadków. Ale jeśli nadal w swoim zakresie robisz wiązanki i masz z tego przyjemność, to super :)

    Co do kursów foto, to zrób dokładne rozeznanie w tym, kto ten kurs prowadzi, jakie robi zdjęcia... I nie licz, że nauczą Cię tam robić ładne zdjęcia. Fajna rzecz w takich kursach to to, że nauczą Cię lepszej obsługi aparatu od technicznej strony. Ale mogą też zabić w Tobie takie "świeże spojrzenie" - jakże ważne :) i nauczyć robić sztampowe zdjęcia. Ja bym coś takiego wybrała jedynie ze względów towarzyskich, z celem poznania jakichś sympatycznych ludzi. Jak chodzi Ci tylko o robienie zdjęć - doskonal się sama, oglądaj dużo zdjęć na internecie, obrabiaj je w programach, a na pewno zobaczysz postępy :) W razie czego służę pomocą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak lubię :) i lubię dekorować stół na przyjęcie, to mi daje ogromną frajdę!

      A co do zdjęć....no właśnie nie chcę żeby ktoś mnie uczył kadrowania, czy innego spojrzenia. Bo ja raczej wiem co i jak chcę sfotografować. Tylko umiejętności techniczne, a raczej ich brak czasem przeszkadzają. Ale kupiłam sobie fajną książkę, czytam i nawet rozumiem o co chodzi :D
      Jak już ją przeczytam.....będę mogła z Tobą pogadać
      Dziękuję :)))

      Usuń
  11. Też kiedyś o własnej kwiaciarni marzyłam. Kwiaty są tak piękne, że chciałoby się być z nimi cały dzień. Jednak jak zaczęłam już bliżej się temu przypatrywać, to zrezygnowałam, bo dalej chce kwiaty kochać. Kurs fotograficzny może nauczy obsługi aparatu, różnych trików fotograficznych, ale tego wolę uczyć się sama. Szkoda mi na kurs czasu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to że kochasz kwiaty da się zobaczyć u Ciebie na blogu :))))))
      Na kurs na razie nie mam czasu.....ale głośno myślę, warto czy nie.

      Usuń
  12. Też miałam marzenie... ogromnie chciałam uczyć matematyki w szkole...
    studia matematyczne jako pierwsze trochę ostudziły mój zapał;
    potem uczyłam... mniej matematyki, więcej religii
    i musiałam 'zejść na ziemię' - teraz nie chciałabym za nic wrócić do zawodu nauczyciela

    czyli jednak życie potrafi namieszać i weryfikuje marzenia....

    dziś tak na poważnie, bo nastrój jakiś nie 'ten'...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nawet takie przekleństwo "a bodajbyś cudze dzieci uczył" czy jakoś tak :))
      a ty chciałaś to po dobroci?
      Ty to umiesz wyczuć nastój miedzy wierszami....tak eNNeczko.....ludzie mnie rozczarowują :( chociaż powinnam się już chyba do tego przyzwyczaić, że tak bywa. A jednak...za każdym razem to mnie dziwi.

      Usuń
    2. nie wiem, czy wyczułam... raczej współodczuwam podobny nastrój, tylko... jestem nie tyle ludźmi rozczarowana, co sama sobą :( Strzeliłam taką głupotę, że aż mi wstyd...

      Usuń
    3. Coś ty tam narobiła???? Jak się na publiczne forum nie nadaje spowiadaj się na maila :P

      Usuń
  13. Julka! Nie idź na żadne kursy! Jeśli nie zamierzasz robić tego zawodowo - ucz sięsama. Próbuj, improwizuj, twórz, eksperymentuj,ucz się na swoich własnych błędach. To najlepsza metoda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nawet już jednej rzeczy nauczyłam :)))
      Zawsze sprawdź czy masz naładowaną baterię :P

      Usuń
    2. Oj tak ;) Mogę Ci podpowiedzieć drugą - czasami przydają się zapasowe ;)

      Usuń
    3. a i jeszcze jedna lekcja
      zaraz po zgraniu na komputer zdjęć, włóż kartę z powrotem do aparatu
      inaczej kolejne zdjęcia się po prostu nie zrobią :P

      Usuń
    4. jeszcze trochę i będziecie mogły same taki foto-kursik poprowadzić ;)

      Usuń
    5. Będziesz naszą pierwszą kursantką :)))

      Usuń
    6. Bez kitu - zbijemy na tym majątek ;)

      Usuń
    7. Marnie to widzę....eNNka nie wyraziła zainteresowania :(

      Usuń
    8. nadrabiam.... i wyrażam :)
      założę sobie zeszycik na pierwsze trzy porady i czekam na następne :)

      Usuń
    9. :))) Załóż zeszycik i zrób pierwszą stronę
      Zawsze najbardziej lubiłam to robienie pierwszych stron w zeszycie :)

      Usuń
    10. Pierwsze strony - oj tak! Ale, tak sobie myślę, to musiałaby być chyba spółka z o.o.
      ;)

      Usuń
    11. Trzeba by to skonsultować z jakimś prawnikiem :)
      Ale na razie mamy dziwne proporcje 2:1
      dwóch nauczycieli na jednego kursanta
      musimy poczekać na tłumy :P

      Usuń
    12. Z pierwszą stroną to przyjdę do Iny :)

      Usuń
    13. Nie kombinuj!!! Bez problemu rozpoznam jej styl. Masz sama zrobić pierwszą stronę!!! :P

      Usuń
  14. Moim największym marzeniem od dzieciństwa było nauczyć się latać, oglądać świat z wysoka, widzieć jak najdalej. Będąc chłopcem wdrapałem się na bardzo wysokie drzewo rosnące przy moim dwupiętrowym domu. Było wyższe. Wspinaczka szła bardzo łatwo i po dłuższej chwili osiągnąłem szczyt. Mogłem teraz, powyżej dachu domu zobaczyć panoramę miasta, daleko, daleko. Byłem taki dumny z tego, że nawet nie zauważyłem, że wierzchołek drzewa porusza się ruchem wahadłowym, powoli ale wyczuwalnie. Gdy dotarło to do mnie to wpadłem w taką panikę, że wczepiłem się, oplotłem ramionami i tak przesiedziałem w panice do wieczora. Dopiero wtedy zauważono moją nieobecność w domu. Operacja sprowadzenia mnie na dół, przy pomocy ojca i dwóch sąsiadów, trwała wieki... Od tamtej pory nie marzę już o lataniu. Świetnie się czuję leżąc w trawie i gapiąc w niebo:)
    A Twoje zdjęcia z kursu fantastyczne. Stroik świąteczny The best :) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latanie....wystarczy mi to w snach. Wczoraj kiedy tylko przymknęłam powieki, od razu poczułam to miłe łaskotanie jakie się czuje przy starcie :)
      Chciałam skakać ze spadochronem. Zabrakło chyba odwagi. Chciałam latać motolotnią.....i tego samego dnia dowiedziałam się, że ta spadła i dwie osoby zginęły na miejscu. Wtedy powiedziałam sobie że wystarczą mi loty rejsowe dużymi samolotami. No i to latanie we śnie :)
      Po drzewach chodziłam,a le na wysokość drugiego piętra.....nigdy!

      Dziękuję za miłe słowa :))

      Usuń
    2. Już polubiłem przychodzić tu na pogaduszki :)

      Usuń
    3. W takim razie zapraszam :)
      Kameralnie i chyba przytulnie tu u mnie. No przynajmniej tak chciałabym żeby było :)

      Usuń
    4. Trochę mnie tutaj onieśmiela tłum, ale sobie przycupnę z boku :))) Bardzo kameralnie i przytulnie. Fajnie

      Usuń
    5. Hahahaha ale to taki kameralny tłum :))))
      Jako "zielonemaliny" masz prawo czuć się onieśmielony. Kolor ukryty w tej nazwie (i w zdjęciu)....zielony - czyli początkujący....mówi sam za siebie :)

      Usuń
  15. Moim marzeniem bylo zostac kosmonauta,pozniej chcialam byc policjantem,takim lapiacym bandziorow grubszego kalibru,a skonczylam artystycznie:)
    Moze gdybym od poczatku chciala artystycznie to teraz latalabym w kosmos...(smiech)...
    Wiec moze gdybys Ty Julio chciala pracowac za biorkiem to zostalabys florystka.
    Wcale nie musisz byc wyrobnikiem,zostan projektantem flory:),tworz nowe niepowtarzalne wzory i sprzedawaj sam pomysl zeby juz go w pracy nie powielac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojjjjjjjj to by była poważna sprawa.
      A poza tym pojawiła się nowa moda, ludzie na wesela zamiast kwiatów chcą butelkę wina albo kupon totolotka. Marnie widzę przyszłość tej branży.
      A w kosmos, to Ty chyba regularnie Pięknego wysyłasz :)

      Usuń
  16. widzisz? Ja zrobiłam taki mały kurs florystyczny, ale bez dalekosiężnych planów i byłam zachwycona. Może nie należy zbyt dużo myśleć ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ i ja jestem zachwycona Dzwoneczku :)
      Tylko nie zamierzam już otwierać kwiaciarni :))

      Usuń
    2. ...., a to dobrze, to rób bukiety dla przyciół z każdej okazji, wtedy zostanie to przyjemnością!!

      Usuń
    3. Dziś kupiłam pierwsze hiacynty i żonkile
      nie mogę już się doczekać kiedy rozkwitną :)
      wiosnę czuję

      Usuń
  17. Nie wiem czy wypada.,.. ale ...
    mam prosbe
    zmien trzcionke albo tlo.,,,
    bo ja niewiele widze w tej wersji..::((
    Nie dosc ze gruba i stara to jeszcze slepa sie robie .. Ehhh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypada :)
      Na samym początku Krzysztof poprosił mnie o rozjaśnienie czcionki, bo jak dla niego były za duże kontrasty.
      Teraz ją znów przyciemniłam. Tło białe jednolite, więc powinno być czytelne. Jak zmienię na ciemne to ja z kolei nic nie widzę i chodzę potem z takim negatywem pod powiekami :)
      Jak powiększam czcionkę to wychodzą takie woły jak w książeczce do nabożeństwa :P
      Powiedz czy lepiej czy jeszcze mam coś robić.:)

      Usuń
  18. To trochę jak z malarstwem. Prawdziwe dzieła to unikaty, a w necie bardzo wiele jest ofert - możesz kupić cały obraz, albo tylko jego część, namaluję jak chcesz. Niby rozumiem - zawód plastyk, trzeba zarabiać, ale takie prace nie mają w sobie tego czegoś co zachwyca, pociąga... Dobrze, że nie muszę stawać przed takim dylematem, bo sama maluję kiepsko ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będziemy powielać będziemy tworzyć swoje dzieła :)

      Usuń
  19. Julia w Tobie chowa się skromna artyska, jesteś niesamowita
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Sia :***
      Żebyś wiedziała jak mi dziś takich ciepłych słów trzeba....
      ściskam :*

      Usuń
  20. Osiągniemy sukces tam gdzie pcha się nasza dusza..ona wie najlepiej do czego jesteśmy przeznaczeni...znam panią która prowadzi malutką kwiaciarnię i żyje sobie spokojnie..ale trzeba być u niej by zrozumieć..Ona sama powoduje,że chce się tam wracać....
    Szukaj Julio swego,szukaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukam....tylko jak już coś wymyślę, łapię stracha, że nie podołam :)

      Usuń
    2. przyjdzie taki moment,że tak bardzo mocno coś poczujesz,że to dla Ciebie,że nawet strach nie da rady wtedy...

      Usuń
    3. Miejmy nadzieję, że kiedyś to nastąpi :)

      Usuń