wtorek, 4 lutego 2014

Ona


"Ona", to niesamowity i bardzo emocjonalny film. Właśnie skończyłam go oglądać....i jestem co prawda zapłakana ale i  pod ogromnym wrażeniem. W zasadzie mogłabym go chyba powtórzyć jeszcze raz, tak od razu, na gorąco. Opisy filmu być może nie brzmią zachęcająco, ale naprawdę warto.

Rozgrywająca się w Los Angeles w niedalekiej przyszłości historia przedstawiona w filmie „Ona” /Her/ pokazuje losy Theodora (Joaquin Phoenix), uduchowionego i dość skomplikowanego faceta, który zarabia na życie pisząc innym przejmujące, osobiste listy. Uwagę poszukującego nowego celu w życiu, rozbitego po długim związku Theodora zwraca pewnego dnia zaawansowany system operacyjny, obiecujący intuicyjną i wyjątkową obsługę. System rządzi się swoimi prawami – aktywując go Theodor poznaje Samanthę, pogodnie brzmiący kobiecy głos (Scarlett Johansson), który, jak można przypuszczać, należy do wrażliwej, spostrzegawczej i zabawnej osoby. Z czasem potrzeby i pragnienia Samanthy wydają się narastać, podobnie rzecz ma się z Theodorem. Ta przedziwna przyjaźń wkrótce przeradza się we wzajemne zauroczenie i miłość.

Można by rzec, że to głupie i nierealne, no bo jak zakochać się w systemie? Bez dotyku bliskości, trzymania za rękę? I nawet na początku zaczęłam się zastanawiać, czy gdybym ja miała do wyboru człowieka z krwi i kości, który nie ma dla mnie czasu, nie chce wysłuchać, nie zwraca uwagi albo wirtualnego faceta, który dokładnie pamięta co do niego mówiłam, któremu nie muszę setny raz powtarzać że czegoś nie lubię, czy nie chcę, który wczuwa się we mnie i wsłuchuje, ma dla mnie wiele ciepłych słów....to co bym właściwie wolała. Zastanawiałam się nad tym do pewnego momentu. Do chwili, kiedy usłyszałam ich dialog:

- Czy rozmawiasz teraz też z innymi osobami?
- Tak
- Z iloma?
- 8316
-.....................czy kochasz jeszcze kogoś?
- Czemu o to pytasz?
- Nie wiem. A kochasz?
- Długo zastanawiałam się jak Ci o tym powiedzieć...
- Ilu
- 641

No właśnie.......i nie trzeba zbyt daleko wybiegać w przyszłość. Wystarczy spojrzeć na to jak bardzo zasysa nas życie wirtualne. Ile emocji pakujemy w relacje z ludźmi, których tak naprawdę nie znamy. Samej zdarzyło mi się kiedyś sparzyć, nie wiem czy byłam 641 osobą, czy "tylko" 10. 
I teraz.....teraz potrzebuję usiąść przy kawie i spojrzeć w oczy, żeby komuś w pełni zaufać....





48 komentarzy:

  1. Też muszę obejrzeć. Wszytko jest możliwe, to wiem na pewno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zdawać by się mogło, że jeśli najpierw pokochamy czyjąś duszę a nie ciało, to że uda nam się zbudować coś pięknego.
      Tak.....pod warunkiem, że dla tej drugiej strony będziemy równie ważni.
      W przeciwnym wypadku porażka....jak z zaawansowanym systemem operacyjnym
      Obejrzyj.

      Usuń
  2. Emma trochę dotknęła tego tematu mówiąc, że rozmowa jest najlepszym afrodyzjakiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie na każdego działa co innego.
      Ale słowa tak...mają ogromną moc.
      Słowa i muzyka.

      Usuń
  3. A gdzie mozna zobaczyc? na YouTube?
    Tez chetnie zobacze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oglądałam na bestplayer.tv

      Usuń
    2. Dupa salata,ja nie moge ogladac bo mi wyskakuje ze link bledny albo film usuniety:((
      A nawet sie zalogowalam:((

      Usuń
    3. Może w Stanach to nie chodzi :(((

      Usuń
  4. nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu. w necie jesteśmy zupełnie innymi ludźmi, niż w rzeczywistości.
    mam nadzieję, że kurujesz się skutecznie przy filmach i książce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuruję się :)
      Nie mam specjalnie siły na łażenie po domu :)

      Usuń
    2. no to leż i patrzaj jak wiosenka nadchodzi :))
      wysyłam moje +7 :))) i karton chusteczek

      Usuń
    3. Poproszę te zielone, z balsamem, nie obdzierają tak nosa ;)

      Usuń
    4. no nie! nie wywraca się troszeczkę w główce? :)))
      a żółte rumiankowe nie wystarczą jaśnie pani? :)

      Usuń
    5. No nie wiem.....a w bławatki nie ma????
      Ok. zwalmy to marudzenie na chorobę :))

      Usuń
  5. Ot i niebezpieczeństwo współczesnego świata...

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie internetowe uczucie trochę mnie przeraża. Do czego ten świat zmierza. Kuruj się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowa mają moc,jeśli się je odpowiednio dobierze i trafi w potrzeby osoby spragnionej czułości......albo bardzo samotnej...

      Usuń
  7. Szukam. Już wiem, że mi się spodoba. Dzięki Julio :*

    OdpowiedzUsuń
  8. w internet uczuc nie pakuje juz od jakiegos czasu. pelno jest popaprancow, ktorzy podszywaja sie pod kogos innego. ale z drugiej strony to szybko mozna odkryc jak sie umie czytac miedzy wierszami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :)
      Ale widzisz trzeba się sparzyć, żeby zmądrzeć :*

      Usuń
  9. znowu zaczelam dublowac hehe

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak Cię nie było, to nie było. Jak wróciłaś to w dwójnasób :)
    Cieszy mnie to niezmiernie :****

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam podobnie, bardzo. Myślę sobie, że wzbudzanie w sobie niepewności... no mnie przerasata, jakoś tak mocnno ostatnio to odczułam i wycofałam się, zanim zrobiłam krok do przodu. Czasami jesteśmy tylko seansem dla kogoś, krótką chwilą zapomnienia... lipa kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem lepiej w porę ten krok w tył zrobić.
      Ale wiesz....wierzę że to jednostki, Ci którzy potrafią zranić, i Ci dla których jesteśmy przelotną chwilą i zabaweczką.
      Ja jednak wciąż wierzę w ludzi :)
      Może dlatego że tak łatwiej mi żyć?

      A tak przy okazji.....jak zdrówko?

      Usuń
    2. byłam na zajęciach, nawet dobrze :) chociaż chetnie poleżałabym do końca tygodnia, ale lipa, mus to mus

      Usuń
    3. No i ja muszę w piątek do pracy, choć w zasadzie nie powinnam :(
      bo czuję się słabo

      Usuń
    4. a ja zakraplam nos i wkuwam :)

      Usuń
    5. Bosz....a co wkuwasz?

      Usuń
    6. wiersz po angielsku na pamięć :) hehe

      Usuń
    7. mam nadzieję, że krótki :))))))

      Usuń
    8. Ujdzie

      moja pamięć sobie z nim radzi

      Usuń
  12. Wiesz, obejrzałam dzisiaj ten film i mam jakieś mieszane uczucia. Po jakiś 40 minutach chciałam przerwać oglądanie. Jednak tego nie zrobiłam i dotrwałam do końca. Rozumiem, że przez świat wirtualny można kogoś poznać, porozmawiać, wymienić swoje poglądy, ale to tylko świat wirtualny, przecież najważniejsi są ludzie realni, świat realny, uczucia z tym związane. Nie można zatracić się tylko w świecie komputerów i internetu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodziło mi o zatracenie się w świecie internetu, raczej o omotanie słowem. O to jak bardzo można temu ulec. A wiem, że można :)

      Usuń
  13. niezwykła historia i pięknie sfilmowana .. smutno mi się zrobiło, że Phoenix nie dostał nominacji do Oscara ..ale stawiam na to, że to będzie najlepszy niezaadaptowan y scenariusz .. nie sposóby chyba oglądać bez spoglądania głęboko w siebie ...
    jedyne z czym miałem problem to krój spodni w przyszłości .. chybabym nie założył takowych ;^) ... bardzo ciepło pozdrawiam :^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Świetnie to zagrał!!! Wszystko działo się na jego twarzy....bardzo to czułam. Być może dlatego, że wiem, jak to jest kochać kogoś kto nie jest na wyciągnięcie ręki. Kochać kogoś kiedy ma się na co dzień tylko jego słowa i głos. Słowa które mogą zarówno otulić, jak i zranić.

      P.S. A co do spodni :)))) tez zwróciłam na nie uwagę. Przy Twoim wzroście wyglądałbyś koszmarnie :)))
      Buziaki :*

      Usuń
  14. Nie widziałam filmu i...chyba nie chcę. To przerażające...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, nie widziałaś, to nie wiesz czy chcesz.
      Może znajdziesz w nim coś zupełnie innego niż ja.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. No dobra, już go mam na kompie :)

      Usuń
  15. Granica między realnością, a marzeniem jest bardzo cienka...
    Samotność i potrzeba akcetacji pakuje nas w tę improwizację...
    Wcięło mój komentarz...Ktoś tutaj jest głodny
    Pozdrawiam serdecznie
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie...jestem po śniadanku :)
      Blogger bywa żarłoczny. Nie cierpię tego, bo czasem naprawdę sporo się naprodukuję w komentarzu i duppa.

      Idealnie ujęłaś.....samotność i potrzeba akceptacji.....to sprawia że widzimy i czujemy więcej. Budujemy to uczucie w sobie w zasadzie z niczego.

      Usuń