wtorek, 4 lutego 2014

chorobowe umilacze


Kiedy leży się w łóżku, z wysoką gorączką, nie można skorzystać ze zbyt wielu chorobowych umilaczy. 

Telewizor hałasuje i drażni, komputer świeci po oczach penetrując zakamarki obolałej głowy.
W takim momencie najlepiej sprawdza się książka. 

"Małżeństwo we troje" to zbiór pięciu opowiadań, które intrygują i wciągają. Generalnie nie przepadam za opowiadaniami, bo pozostawiają jakiś niedosyt, ale tu zupełnie mi to nie przeszkadza. Książka czyta się lekko....wręcz zasysa. Opowiadania, choć zupełnie różne, mają coś co je łączy, wszystkie mówią o miłości, o różnych jej obliczach.

Potraficie wyobrazić sobie, że któregoś dnia do waszych drzwi puka prawnik i oznajmia, że staliście się jedynym spadkobiercą osoby, której nie znacie i o której istnieniu nie mieliście zielonego pojęcia? Przyjęlibyście taki spadek czy odrzucili? Wiadomo, że to może być zarówno wielki majątek, jak i wielkie długi.
Osiemdziesięcioletnia Genevieve postanawia zaryzykować. I tak nie ma zbyt wiele do stracenia. Tak oto staje się  dziedziczką ogromnej fortuny. Skąd, co, jak i dlaczego....o tym w książce.

Bardzo wzruszyło mnie drugie opowiadanie "Pies" o wielkim przywiązaniu człowieka i psa....ale to chyba wiadomo dlaczego :)

No.....to wracam do lektury. 

33 komentarze:

  1. lubię tego autora, ale tego nie czytałam. Słyszałam od moich tubylców, że E.Schmitt jest Alzatczykiem, ale nie sprawdziłam jeszcze tej wiadomości!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urodził się w Sainte-Foy-Lès-Lyon, małym miasteczku u podnóża francuskich Alp
      Tylem wyczytała :)

      Usuń
    2. no to nie specjalnie Alzatczyk ;(

      Usuń
    3. ale nie będziemy go za to linczować? :)

      Usuń
  2. I to jest właśnie jedyny chyba plus chorowania - czasobonus do wykorzystania na lekturę :-)
    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyny! Bo innych nie widzę. No może jeszcze spadek wagi i tyle :)
      Dzięki :)

      Usuń
  3. Czyli, że chora jesteś? To wracaj do zdrowia jak najszybciej :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NO znów....aż mi głupio, bo wyglądam jak symulant :(

      Usuń
  4. Znów pierwsza :)

    Erica Emmanuela Schmitta bardzo cenię jako autora. Wiele Jego zbiór przeczytałam i byłam bardzo poruszona wszystkimi historiami, które napisał. Tej akurat, którą polecasz nie czytałam, ale zapewne niedługo (po skończonej sesji) nadrobię.

    Polecam przede wszystkim "Oskar i pani Róża" i "Kiki van Beethoven"

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pisałam, to widniało mi, że jestem pierwsza, a teraz któraś z kolei :)

      A i szybkiego powrotu do zdrowia :*

      Usuń
    2. Skoro byłaś pierwsza, to znaczy że byłaś :)
      Dziękuję :**

      Usuń
  5. Wracaj szybko do zdrowia... szkoda czasu na chorowanie :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję emeczko, a żebyś wiedziała że szkoda
      cudne słońce za oknem, a ja w piernatach

      Usuń
  6. Nazwisko autora kojarzy się natychmiast z "Oskarem i panią Różą" (ostatnio widziałam adaptację pewnego teatru amatorskiego). I to jedyna rzecz, którą czytałam... ale właśnie sobie przypomniałam, że kolega zza ściany obiecał pożyczyć jeszcze którąś z książek tego autora. Muszę się przypomnieć...

    Życzę Ci, byś poczuła się lepiej na tyle, by umilaczy można było zaaplikować, ale... nie musiała się spieszyć do pracy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oskar to prawdziwy wyciskacz łez....
      Do pracy śpieszyć się muszę, ale uwaga....nie z powodu szefowej tylko współpracownicy. Ona nawet zwolnienia zazdrości :(

      Usuń
  7. To odpoczywaj, kuruj się i umilaj czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umilam....dziś już nawet jestem w stanie obejrzeć film :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. A jakiejś wiosny zza oceanu nie możesz podesłać?

      Usuń
    2. Chwilowo nie jestem w jej posiadaniu:))

      Usuń
    3. a tak na Ciebie liczyłam :((

      Usuń
  9. Jakoś nie przepadam za Schmittem...

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubie go, ale polecam Hipnotyzera. Ten jest cudny:)))
    Na zdrówko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko wyzdrowieję, wyruszę na poszukiwania Hipnotyzera :)
      Buziak :*

      Usuń
  11. Książka sprawdza się zawsze, nie tylko w chorobie, ale tu na pewno jest numerem jeden rozrywki. Nie czytałem ale już okładka budzi moje zainteresowanie, już tak mam, że obraz przemawia do mnie pierwszy. Ja z kolei lobię opowiadania, ale z kategorii groteski. Rozumiem, że dalej chorujesz i obraz zbóż z makami i chabrami nie podziałał? Pozdrawiam i życzę szybkiego wyzdrowienia. Inaczej zacznę opisywać co dzieje się w młynie po zachodzie słońca... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, podziałał :) Jest lepiej, ale jeszcze nie idealnie.
      Czekam na nocne opowieści z młyna, może to postawi mnie na nogi :)

      Usuń
  12. Hm... okładka i mnie się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  13. zdrowiej Julio .. wiele dobrych fal ~~~~~~~~~~~~ :^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdążyłeś w ostatniej chwili...jeszcze jeden dzień i pewnie bym padła :)))
      Dzięki :***

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Noooooooo nareszcie :)))
      Mnie ta książka bardzo poruszyła, zwłaszcza opowiadanie "Serce w popiele"
      Jeśli jeszcze nie czytałaś....koniecznie :*

      Usuń