wtorek, 28 stycznia 2014

wrrrrr


Znacie to uczucie, kiedy wszystko idzie nie tak, jakby czarną serią. Niby pierdoły, ale jedna po drugiej budują "nastrój". Wtedy praktycznie nie idzie nic, ani w pracy, ani w domu, ani nigdzie. 

Kiedy wyjeżdżam z parkingu pod firmą mam lewoskręt. Myślicie że ktoś chce wpuścić? Nie, przecież oni mają pierwszeństwo. Nie chcę tu uogólniać, ale najgorsze są kobiety i starsi panowie. Ci młodsi wpuszczają, ale najlepiej jest spuścić w dół szybę i łapać kontakt wzrokowy. Tyle tylko, że trochę zimno. 
Z tymi z lewej jakoś idzie. Wpuścili. Staję w połowie drogi, bo z kolei Ci z prawej nie mają zamiaru wpuścić. Widać wydaje im się, że zaparkowałam na środku ruchliwej drogi. No i poza tym wpuszczając mnie tracą cenne metry. O długość mego auta będą dalej od celu. Chyba nie potrafię tego przeliczyć, na ułamki sekund opóźnienia.
W końcu ktoś się lituje....może widzi, że blokuję ruch lewego pasa. Jadę...
Powiedzcie dlaczego jest tyle nieżyczliwości na drodze. Dlaczego ludzie walczą o każdy centymetr jezdni, wbijają się na chama i bez kierunku, skoro i tak przy następnych światłach spotykamy się. Nie ma zmiłuj. W mieście i w korku nie podgonisz. 
Dlaczego, przy wszelkich zwężeniach nie umieją wjechać jak ludzie na zakładkę, tylko cwaniaczą, kombinują poboczami. 
Zatrzymanie się i wpuszczenie pieszego? To jakaś abstrakcja. Pieszy ma stać, aż na amen zamarznie na tym przejściu. 
Wkurza mnie to. Zwyczajnie wkurza.

Ufffffffffffff.....no trochę lżej. Nazbierało mi się dziś....taki dzień.
A z rzeczy miłych.....pod Książnicą spotkałam pana Marcina, w boskiej futrzanej czapie. Poznał mnie (może przez te zające) uśmiechnął, przywitał, pogadaliśmy miło. Żebym tak wozem nie była, zaszłabym do niego, do baru,posłuchać tych zajęczych opowieści z mchu i paproci......no ale może innym razem :)

Muzyka, zupełnie nie w temacie....po prostu mi się podoba :)


48 komentarzy:

  1. właśnie wróciłam z dłuższej podróży samochodem i mam dzisiaj podobne nerwy. Jadąc cienkusiem dopiero jest się kiepsko traktowanym na drodze! Wydawało mi się, że sie już przyzwyczaiłam, ale dzisiaj mnie już wkurzyli wyprzedzający z lewej strony i wbijający się pod mój nos po to abym musiała ostro hamować! Czasami zadaję sobie pytanie czy to bardziej chamy czy bardziej idioci?:*******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba mieszanka z przewagą tego pierwszego. Królowie szos!
      Nie dość, że musisz ostro hamować, to jeszcze jednocześnie patrzeć we wsteczne, czy przypadkiem nikt Ci w tyłek nie wjedzie!

      Usuń
  2. A ja wpuszczam :) na luziku
    Przechodniów obowiązek- ale to mi się utarło z Norwegii, tu pieszy jest święty a tych z podporządkowanej też no ba ze nie wszystkich i nie wtedy jak pędzę jak torpeda ale to są sporadyczne sporadyczności, generalnie spokojnie z pełną kulturą i wtedy jakoś wszystkie niedogodności drogowe nikną. Brak zastojów i światła migają na zielono, warto być życzliwym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i o to chodzi!! Przejście dla pieszych tuż obok, i tak się zatrzymują, żeby przepuścić ludzi, to tak ciężko małą przerwę zrobić żebym wskoczyła?

      Zuch dziewczyna :****

      Usuń
  3. To ja Ci nie zazdraszczam takiego dnia... Chociaż może ten Pan Marcin... hymmm????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień ciężki strasznie....
      A Pan Marcin.....bardzo miły człowiek :)))
      Fajnie byłoby usiąść tam w tej piwniczce i posłuchać jego opowieści....to by pomogło....

      Usuń
    2. a nie mowilam... ciacho jak nic..;)))

      Usuń
    3. Hahahaha mogłam mu focię strzelić, w czapie wygląda fajnie. Ale jakoś nieśmiałość mię ogarnęła :P

      Usuń
  4. Niestety naszym kierowcom bardzo dużo brakuje do odpowiedniej kultury jazdy. Najbardziej mnie denerwuje cwaniactwo i brak wyrozumiałości. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może powinni uczyć uprzejmości na kursach na prawo jazdy?

      Usuń
  5. Ja podobnie zaczynam codzienny powrót do domu... Ale w końcu przecież wracam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mam to gdzieś...ale dziś.....no trochę cięższy dzień po prostu :)

      Usuń
  6. Powiedz mi, jak jeździsz, a powiem ci, kim jesteś...
    Zachowania za kierownicą na ogół odzwierciedlają dość dokładnie ludzkie
    charaktery, zatem niewiele da się tu zmienić.

    W Hiszpanii pieszy również jest święty. Gdy stoi przed pasami ma absolutne
    pierwszeństwo i należy się zatrzymać i go przepuścić, co zresztą wszyscy czynią.
    Inna mentalność, inna kultura jazdy, inna kultura picia alkoholu,
    a przede wszystkim życzliwość dokoła dominuje.

    A faktycznie tak jest, że "nieszczęścia chodzą parami" i jak już nie idzie,
    to nie idzie i już! Podobne przyciąga podobne i im bardziej nas coś będzie
    złościć, tym więcej przyciągniemy tego właśnie, co nas złości.
    Najszybszą metodą odwrócenia ciągu negatywnych wydarzeń jest
    zareagowanie w nietypowy sposób, czyli zupełnie na luzie, neutralnie,
    ze spokojem lub wręcz z radością. Jest to tak zwana "inwersja rzeczywistości".
    Na początku niełatwe, ale można się tego nauczyć. Stosowane regularnie
    i konsekwentnie przynosi znakomite rezultaty :)
    Jest to dokładnie opisane w książkach "Transerfing rzeczywistości" Vadima
    Zelanda, polecam bardzo!

    To chociaż miłego wieczoru Julio :)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba następnym razem spróbuję takiej metody na przełamanie złej passy.
      Mam ostatnio wrażenie, że miasto mnie dusi, przytłacza. Muszę stąd wyjechać, chociaż na chwilę, zobaczyć przestrzeń, odetchnąć świeżym powietrzem. Jak koń w kieracie jeżdżę praca-dom-praca-dom.
      Odzywa się chyba moja klaustrofobia.....
      Z braku możliwości wyjazdu (w tym właśnie momencie) udam się w podróż w marzeniach.....z kieliszkiem czerwonego wina

      Dziękuję Mar :*

      Usuń
    2. Po Londynie, w Bialymstoku czuje sie jak ....? ..... prawie jak w lesie. Spokojnie, cicho, nie smierdzi..:))) Same zalety. Czyzby dlatego ze bywam raz na "ruski" rok i to przelotem na Mazury...?

      Usuń
    3. Pewnie dlatego, że nie musisz tu dojeżdżać do pracy :)))
      Ale że nie śmierdzi to prawda i że zielono to prawda i chyba spokojnie.....poza paroma włamaniami ;)

      Usuń
    4. Z tymi wlamaniami wspolczuje, miejmy nadzieje ze Policja wie co robi i zrobi to profesjonalne:)

      A propos Bialegostoku, takie cos mi dzisiaj siostra wyslala:

      https://www.youtube.com/watch?v=MWblK8g4sw8

      Usuń
    5. Świetne!!!!
      A właśnie szukałam muzyki do dzisiejszego wpisu:)))
      Wpis będzie durny, to choć filmik fajny :D
      Jesteś kochana :************

      Usuń
  7. A wiesz ze i tutaj baby za kierownica sa gorsze,takie zawziete...nie wiem z kad sie to bierze,ale generalnie kultura jazdy jest i nie ma problemu z wpuszczaniem kogos do ruchu.
    W Polsce tylko jedno miasto w ktorym bylam(a bylam w wielu)spotkalam sie z kultura jazdy,kierowcy nie wpychali sie na sile,przepuszczali pieszych,nie bylo zadnej nerwowki.Juz myslalam ze nieswiadomie przekroczylam granice ale okazalo sie ze i w Polsce tak mozna,a miasto nazywa sie Bielsko-Biala:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałaś szczęście.
      W Polsce zdarzają się mili kierowcy.
      ZDARZAJĄ
      a to powinien być standard
      Abi jest chyba z Bielsko-Białej :)))

      Usuń
  8. To tutaj by Ci się podobało, pełen relaks, powolność, i kobiety są traktowane z namaszczeniem

    a Pan Marcin... ten od wina?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze....mówisz że z namaszczeniem?
      To raj!!!! To ja tam chcę :)

      A Pan Marcin...tak to ten :))) Miło, że zapamiętał, poznał, przywitał się....

      Usuń
  9. hihi .. dlatego w Krakowie nie będę miał samochodu .. mniej stresów .. rzeczywiście ludzie za kierownicą są raczej nie do zniesienia w naszym kraju .. za chwilką wysiądą i chcąć przejść przez pasy będą narzekać na niedobrych kierowców :^)) ..

    jak dla mnie Londyńczycy to byli najbardziej cierpliwi i kurtuazyji kierowcy .. dróżki na konika .. parkujesz na kopertę ciasno a tu nagle dwupiętrowy autobus Cię wita .. jest stress na chwilkę ale wszystko fajnie każdy poczeka ... w Stanach też nie jest wcale żle .. po prostu wszędzie postawili znaki stopu :^)) a za przejechanie takowego 300 dolarów mandaciku i od razu ubezpieczenie w górę :^) .. jutro jest nowy dzień Julio :^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się mieszka pod Wawelem i nie jeździ do pracy to można samochodu nie mieć :)))
      Nowy dzień się zaczął mrozem i świszczącym wiatrem.....ale nie przesądzajmy, dajmy mu szansę na poprawę :)

      Usuń
  10. Ja sie w Polsce boje jezdzic, uwazam Polakow za jednych z najgorszych kierowcow w Europie. Kultura jazdy jest im obca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście Białystok nie jest tak zatłoczonym miastem jak Warszawa, więc strachu nie ma, ale kultury brak i tu i tu.
      Kiedy jestem za granicą nie mogę się nadziwić jak miło jeździ się po tamtejszych drogach.

      Usuń
  11. ja wpuszczam i wypuszczam i przepuszczam i odpuszczam aż mnie obtrąbią chamy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahaha no i tak się zdarza :))))
      Ale wpuszczaj nadal :*

      Usuń
  12. Z niczego się to nie bierze. Przykłady pogardy dla prawa idą z góry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale trzeba szukać dobrych wzorców.
      Prawda?

      Usuń
  13. Ja wpuszczam i przepuszczam i cieszę się, kiedy ktoś mi podziękuje. To takie fajne dać komuś radość i otrzymać ją z powrotem :) Czasami tylko stresuję się, kiedy ktoś na mnie trąbi albo warczy, że niby jeżdżę jak pierdoła :)) A ja jestem szatanem za kierownicą, ale takim kulturalnym :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha kulturalny szatan :)))) właśnie próbuję sobie wyobrazić
      Z tym dziękowaniem, to też słabo ludziom idzie. Autobusy dziękują, reszta różnie.

      Usuń
    2. Właśnie najbardziej lubię autobusy, kiedy migają :)))

      Usuń
    3. Dziś mignęła mi osobówka :)))))

      Usuń
  14. A ja mam zupełne inne odczucia. Po Włoszech, gdzie wszyscy jeżdżą na hardkora. Żeby przejść przez ulicę, podnosi się rękę w górę i rzuca między samochody odmawiając zdrowaśki. Ale statystycznie jednak u nas więcej wypadków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))) naprawdę z tą ręką???
      Może Włosi to bardziej rozmodlony naród :))

      Usuń
  15. A ja uwielbiam zatrzymywać się przed przejściami, by przepuścić pieszych. Najbardziej lubię to robić, gdy za mną jedzie pan w jakimś wypasionym aucie i zgrzyta zębami (nie tylko hamulcami). Kurde, noo. siedzi w ciepłym autku a pieszy ma stać na mrozie, deszczu? A dupa! Będzie za mną stał ten w wypasionym autku:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, może nauczymy kogoś kultury.
      Najgorzej jest, kiedy ja się zatrzymuję, a sąsiednim pasem z zawrotną prędkością przejeżdża inne auto.

      Usuń
    2. I punkciki pewnie też.
      Ale widać gościów stać i na pińćset i na punkciki ;)

      Usuń
  16. Nie ma to jak piesi nagle wchodzący na pasy, gdy pod kołami masz lód.
    Jeśli liczą, że mój abs cokolwiek zdziała to się przeliczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu przyznam Ci rację, nie ma nic gorszego nisz pieszy-kamikadze
      Ale myślę, że oni z czystej desperacji pakują się pod auto, bo faktem jest, że jak nogi nie wysuną to nikt się nie zatrzyma....

      Usuń
  17. Oj, znam to! codzienna walka na drodze o te parę metrów :) jak walka o przetrwanie...

    OdpowiedzUsuń