środa, 8 stycznia 2014

szlachecka cytrynka

W Trójce mówią dziś o karnawałowych balach, o balach przebierańców. Przypomniał mi się i mój pamiętny bal :)

Jest takie urocze miejsce pod Białymstokiem, koło Tykocina, Kiermusy. A w nich zamek, dworek, karczma, czworaki, nawet domek Rasputina. I do tejże karczmy dostałam zaproszenie na bal karnawałowy, bal przebierańców. 


Ktoś mi je podarował w ostatniej chwili, bo nie mógł iść i nie chciał, żeby się zmarnowało. Tańczyć lubię, z przebieraniem się nie mam problemów, zapytałam tylko jaki temat......dowolny. To już w ogóle super. Czasu mało, poszliśmy do szkoły odzieżowej, przy której mieści się tez wypożyczalnia strojów karnawałowych, uszytych przez uczniów. Wybór był już  niewielki. Jeśli nie chciałam być księżniczką (a nie chciałam) mogłam być tylko cytrynką. Uroczą cytrynką. Mini sukieneczka z żółtego tiulu, z zielonymi listkami pod szyją do tego wianek z cytrynowych gałązek. Dokupiłam żółte kabaretki i baletki i było fajnie. Wdzięcznie i kolorowo. Mój facet wypożyczył strój Sindbada. Wiem, że nie bardzo do siebie pasowaliśmy, ale nic innego nie było. Grunt to fajnie się bawić nie? Co prawda nikogo tam nie znaliśmy, no ale nie musimy siedzieć przy stole, parkiet nasz.

Przebraliśmy się, wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na bal. Kiedy tam weszłam i rozejrzałam się....zbaraniałam. I sama nie wiedziałam czy zdejmować płaszcz. 


Dookoła żupany, hajdawery, suknie, atłasy, aksamity, lisie kity nawet.....a pośród nich ja.....cytrynka :)))
No ale do odważnych świat należy, skoro już tu dotarłam.....wchodzę. Nie mogłam przestać się śmiać....taka wtopa!!! Cytrynka wśród szlachty. 
Ale powiem Wam, że przyciągałam mnóstwo spojrzeń i powodzenie na parkiecie też miałam. Przynajmniej wyróżniałam się z tłumu szlachcianek :)


34 komentarze:

  1. Pewnie też doskonale się bawiłaś -karnawałowo pozdrawiam :)
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bawiłam się dobrze...bo rozbroiła mnie idiotyczność całej tej sytuacji :)))
      Moja żółta sukienusia musiała poprawić tez nastrój innym :)))

      Usuń
  2. chce zobaczyc cytrynke!!!:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i będzie problem. Strój oddany do wypożyczalni i tylko rajstopki mi zostały i baletki :)))

      Usuń
    2. i żadnego zdjęcia? nic? zupełnie nic? nawet nieostrego?

      Usuń
    3. No zupełnie :)
      Wiesz....ja nie lubię swoich zdjęć.....bardzo :*

      Usuń
  3. Szlachta i cytryna... pierwsze skojarzenie, to Krajobraz po uczcie Kaczmarskiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Na dębowym blacie obrana cytryna" ?
      Nie dałam się obrać szlachcie :))))))

      Usuń
  4. hehehe, no świetna opowieść, przebranie dowolne :) umówili się po szlachecku, a cytrynka smaczna jest, więc dałaś radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jakbym miała byle jaką suknię, pewnie bym się źle czuła. Ale byłam cytrynką....gorzej już nie mogłam trafić w strój...no chyba, że zaliczyć to do przebrania się za element menu ;)
      a kiedy jest beznadziejnie idiotycznie człowiek zaczyna się po prostu śmiać :)))

      Usuń
    2. ale ważne jest, że było fajnie i masz takie wspomnienie :)

      Usuń
    3. O tak ten bal zapadł mi w pamięć, te pozostałe gdzieś się rozmyły i zlały w jedno :)

      Usuń
  5. dodajmy jeszcze tego Sindbada.... w całokształcie widok musiał być niezwykły :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sindbad to się jeszcze całkiem nieźle wkomponowywał w towarzystwo. Za to ja mogłam tylko na stół wskoczyć :D

      Usuń
  6. bahahaha ale skąd w ogóle pomysł żeby na cytrynkę???Niemożliwa jesteś!:))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba! trzeba być oryginalną nie? :D

      Usuń
  7. od dziś bedę nazywać Cię Cytrusikiem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze Iskierko :***
      Chociaż jako Karmelek czułam się tez dobrze :P

      Usuń
    2. karmelizowany cytrus:P

      Usuń
    3. W polewie czekoladowej? :)))

      Usuń
    4. obsypany płatkami róży :)

      Usuń
    5. Bosz....jak romantycznie.
      I w jakimś ładnym pudełeczku?

      Usuń
    6. ale że TY ?? w pudełeczku ??:P

      wolałabym nie;)

      Usuń
    7. I bardzo dobrze, bo w chwili ostatecznej to ja wolę być w ładnej wazie niż w pudełeczku ;)

      Usuń
  8. Z pewnością po pierwszym "szoku" Ty się wspaniałe bawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. niejedna osoba zwiałaby czym prędzej więc tym bardziej podziwiam Twój wspaniały charakter :)
    Dziękuję i również tulę mocno :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) jesteś!
      A już się zaczęłam zamartwiać.
      Dobrze że jesteś :*

      Usuń
  10. Ale cytrynki fajne są ;) Dobrze, że nie króliczek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W stroju króliczka jednak chyba bym tam nie weszła ;)

      Usuń
  11. Otóż to! Poprzebierane szlachectwo stanowiło dla Ciebie tło. Żałuję tylko, że choć skrawka siebie w tym stroju na pomieściłaś, by blogową gawiedź ucieszyć tym przebraniem:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nie umieściłam,a le wierzę w waszą bogatą wyobraźnię
      Przy następnym wpisie skrawek siebie umieszczę :)))

      Usuń
  12. Cytrynko Kochana, wycisnęłaś ze mnie łzy radości, że sama poczułam się jak wyciśnięta cytryna :)))
    No cudne po prostu :)
    Ale gdzie jest zdjęcie cytrynki ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo fajnie, że ta radość :)))))
      I o to chodzi!
      Zdjęć brak z powodu braku aparatu :)

      Usuń