czwartek, 16 stycznia 2014

ocean czy nauka?

Stanęłam dziś przed trudnym wyborem:


Albo powkuwać hiszpański, jako że dziś nie poszłam na zajęcia. Albo dokończyć książkę Neila Gaimana „Ocean na końcu drogi”

Wystarczy wziąć do ręki jedną i drugą książkę i już wiadomo która powinna zostać w dłoni, a która wrócić na półkę. 
Cudownie gładka i miła w dotyku okładka, lśniące wyczuwalne pod palcami napisy….tak, wybrałam „Ocean na końcu drogi”. 
To mroczna i tajemnicza baśń fantasy, której narratorem jest siedmioletni chłopak. Całe zamieszanie w życiu chłopca zaczyna się od momentu, kiedy lokator wynajmujący pokój w jego rodzinnym domu, popełnia samobójstwo. To zdarzenie uaktywnia siły zła i budzi ze snu przerażające potwory. Wkrótce potem chłopak poznaje Lettie Hempstock, Panią Hempstock oraz Starszą Panią Hempstock.  Z początku myśli o nich, jak o dziwnych sąsiadach z końca drogi. Dopiero później rozumie, jak ważne jest to, że je poznał. Bo tylko dzięki nim uda mu się zatrzymać całe zło. Książka jest napisana bardzo obrazowym językiem, wszystko dzieje się w niej, jakby na granicy jawy i snu. Czytając ją czuje się ciarki….tym razem ze strachu.


„ - No nie wiem. Dlaczego sądzisz że w ogóle czegoś się lęka? Jest przecież dorosła,     prawda? Dorośli i potwory niczego się nie boją.

- Och, potwory się boją – nie zgodziła się Lettie – Dlatego właśnie są potworami. A co do dorosłych… - Umilkła i potarła palcem piegowaty nos. – Powiem ci coś ważnego. Wewnątrz dorośli też nie wyglądają jak dorośli. Na zewnątrz są wielcy, bezmyślni i zawsze wiedzą, co robią. W środku wyglądają tak jak zawsze. Jak wtedy, gdy byli w twoim wieku.”


Może właśnie dlatego wciąż lubię bajki? :))



36 komentarzy:

  1. No jak tu się nie bać, gdy otworzy się taką książkę.
    Pierwszego nieboszczyka widziałem chyba w wieku 4 lat. Była to dwudziestoletnia dziewczyna. Powiesiła się na sznurku od bielizny w komórce na opał. Niemiły to widok, ale pozostaje wyrazisty do dzisiaj.
    To może już sobie pójdę, bo samobójcy mi się przypominają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko!!!! Nie chciałam wywołać takiej fali koszmarnych wspomnień!!!

      Usuń
    2. Przywołaj jakieś fajne wspomnienia z dzieciństwa :)
      Przypomnij tę koleżankę co to ją za warkocze ciągałeś.

      Usuń
    3. A myślałam, że nikt nie przebije mojego samobójcy w piwnicy, do której już nigdy nie zajrzę. Nie lubię się bać, ale tej książki z lewej też bym nie wybrała ;)

      Usuń
    4. Za warkocze to może nie ciągnąłem, ale była taka Danka, córka miejscowego taksówkarza, czarnulka, z którą w przedszkolu tańczyłem krakowiaka. Coś o tym wspomniałem TUTAJ. Dzięki za podpowiedź;-)))

      Usuń
    5. "Bo jest ładna i... dobrze tańczy" hahahahah fajnie :))
      Mnie taki jeden ciągał za warkocze, może też chciał się ze mną ożenić :)
      Dałam mu w ryj. To był pierwszy i ostatni raz kiedy przywaliłam facetowi :))

      Usuń
    6. Mirabelko w chorobie chyba wolę się bać niż uczyć :))))
      O ile filmów horrorów nie cierpię, o tyle ta książka....podobała mi się bardzo.

      Usuń
  2. Muszę ją mieć, książę, Gaimana - bardzo lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to pierwsza pozycja tego autora, ale na pewno sięgnę po inne.
      A książę....tez by się przydał, dlaczego by nie :*

      Usuń
    2. Pierwsze książki Gaimana dostałam od Matyldy http://matyldabo.blogspot.ie/

      Z resztą wiele książek odkryłam dzięki jej wnikliwości i świetnym recenzjom.

      a książkę... bye nie z bajki kochana :P

      Usuń
    3. Książę

      no co się ze mną dzieje...

      Usuń
    4. Hahahaha a już myślałam ze robisz to celowo :)))
      Jeśli książę to tylko prawdziwy :*

      Usuń
    5. Wiesz, ja jestem dyslektyczką, ciągle się muszę sprawdzać, a i tak przestawiam literki :)

      a przecież zaczęłam nosić okulary i miało być lepiej :*

      Usuń
    6. Ja z kolei piszę wszystkimi palcami i jedna ręka czasem pisze szybciej....to dopiero cyrki wychodzą :)

      Usuń
    7. dobry cyrk nie jest zły :*

      Usuń
  3. lubię takie mroczne historie. tego autora jeszcze nie czytałam, ale czuje tu podobny klimat do Zafona, chociażby "Marina"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tajemniczość, mrok, główni bohaterowie...trochę podobieństwa jest. Ale w "Oceanie...." dzieją się rzeczy nie z tej ziemi :)
      A "Marina" właśnie leży na moim stoliku przy łóżku :D

      Usuń
  4. To by była chyba za trudna bajka dla mnie ;-) /może dlatego, że jakoś nigdy nie przepadałam za SF/

    A jak się miewasz zdrowotnie?

    Poleciłam koleżance "Złodziejkę książek". Bardzo dziękowała i miała to samo poczucie co Ty... czekała na dalej. A ja czekam na czas, by też obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowotnie miewam się marnie. Gile do pasa, gardło nie daje spać. Może jak wygrzeję się i odpocznę....będzie lepiej. Ja tę chorobę to chyba sobie zamówiłam. Ostatnio czułam się już taka zmęczona, bardzo chciałam odpocząć....no i mam to co chciałam :)

      A książka nie byłaby za trudna dla Ciebie, jest w niej wiele bardzo pozytywnych przesłań o pokonywaniu lęku, walce ze złym, przyjaźni.

      P.S. Cieszę się, że film się spodobał :***

      Usuń
  5. Taaa, wszyscy dorośli tak naprawdę są dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty to na dodatek na zewnątrz jak 18 :)))

      Usuń
  6. Ja mam tak plastyczna wyobraznie, ze nie moge ani ogladac horrorow ani ich czytac. od razu widze trupa pod lozkiem i boje sie byc sama w domu.
    Ale ladnie zrecenzowalas te ksiazke:) (te czy ta? nigdy tego nie wiem! lata emigracji robia swoje)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też w sumie wyobrażam sobie wszystko, bardzo dokładnie.
      Są tam przerażające opisy ale i takie bardzo piękne.
      Złe ma wygląd szarych, łopoczących, porwanych płócien, które spadając na człowieka, przysysają się jak pijawki.
      Dobre.....to jedwabiste płachty barwy lodu, przepełnione małymi, migoczącymi płomykami świec :) Pięknie prawda?

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak się ma film do książki. Chociaż...przeważnie książki są lepsze niż ich ekranizacje.

      Usuń
  8. Takie książki zamieniające słowa w obrazy docierają najgłębiej.
    Teraz czytam Pawlisie i muszę skonczyć ćwiczonka a potem się biorę do poważnej lektury.
    :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Pawlisie? Ćwiczonka? Poważna lektura?
    a bliżej trochę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beata Pawlikowska KURS SZCZĘŚCIA.
      fajnie robi dla mózgu te ćwiczenia które zaleca autorka

      a poważna lektura jak już skończę owy kurs.
      jeszcze kwestia wyboru ;)

      Usuń
    2. A cóż to za magiczne ćwiczenia?

      Usuń
    3. poczytaj, odczytaj wskazówki dla siebie, zobaczysz, ale ważny by pewne rzeczy robić:)
      stara metoda nie warto tylko przeczytać i wiedzieć bo to nic nie zmieni, zmiany zaczynają się w nas, gdy wdrażamy wiedzę w działanie no i działam...
      i się okaże...
      ;)

      Usuń
    4. Wierzę.....sięgnę :)

      Usuń