środa, 22 stycznia 2014

kamienie w kieszeniach


Mroczny zrobił wpis o huśtawce....czytając go pomyślałam sobie, że moja życiowa huśtawka, ma chyba cykl dobowy. 
Ranek.....ranek jest zawsze spokojny, cichy, pełen pozytywnych myśli i wiary w to, że jest i będzie dobrze. Zachwyca mnie słońce za oknem i skrzący się śnieg i pachnąca kawa. I to chyba jest ten moment, kiedy huśtawka znajduje się w najwyższym punkcie. A potem, potem stopniowo opada w dół. Wraz z ogarniającym świat mrokiem, wszystko zaczyna wyglądać inaczej. A przecież tak naprawdę rzeczywistość nie uległa zmianie, a wszystko dzieje się tylko w mojej głowie. Więc o co chodzi? Skąd raptem takie postrzeganie? I chyba wiem. Zupełnie niepotrzebnie grzebię w przeszłości, próbując zrozumieć zdarzenia jakie miały kiedyś miejsce. Dłubię paluchem w ranach, przeciągam palcami po bliznach i analizuję....tylko po co? 
Chyba po to, żeby zrozumieć. Może, kiedy wreszcie wszystko zrozumiem, odzyskam spokój. Oczy przestaną zachodzić mgłą i będę widziała ostro i wyraźnie, jak piękny jest ten świat. Zrozumienie i pogodzenie się. Te dwa czynniki mogą pomóc oczyścić głowę z niepotrzebnie dołujących myśli. 
Nie płaczę już i nie drę szat, ale czuję ciężar. Żeby przepłynąć ocean życia potrzebne mi jest raczej koło ratunkowe, łódź i wiosła, a  nie kamienie w kieszeniach. 
Wymyśliłam sobie....powiecie że to głupie....ale wymyśliłam sobie, że zawsze, kiedy będę czuła, że znów mnie to dopada, będę sobie wyobrażać, że wyrzucam z kieszeni jeden kamień. Wyobrażę sobie jego kształt, kolor, wagę, potrzymam chwilę w ręku i cisnę z całej siły w ocean. Niech spada w otchłań, niech wraca tam, skąd przyszedł. Wczoraj poleciał już jeden. Był dość duży, ciemny z ostrymi krawędziami....




75 komentarzy:

  1. Jeśli "wyrzucanie kamieni" Ci pomaga, rób to. Nie ma w tym nic głupiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukam jakiejś metody, bo mnie już to wkurza.

      Usuń
  2. Julio...jak ci pomóc? Byłam kiedys w takim stanie jak ty. Życie mnie nie oszczędzało ale zawsze wiedziałam, że musi sie to zmienić. Piszesz o diecie, o kamieniach a ja ci powiem tyle- znajdź w sobie piękno, zaakceptuj życie takie, jakim jest. I każdego dnia szukaj pozytywów, nastrój się dobrze do wszystkiego. Po jakimś czasie będziesz korzystać z życia, polubisz je i siebie. Tak naprawdę wszystko przemija, dorastamy. Dziś jest mróz(przynajmniej u mnie) więc dzieciaki założyły dodatkowe skarpety na rajstopy a ja? A ja wspominam piękne czasy, kiedy moja mama tak o mnie dbała. Tylko widzisz...ona nie żyje już 24 lata a ja mam raptem dziesięć więcej. Wszystko się ułoży droga Julio bo świat jest bardzo piękny- pod warunkiem, że będziesz chciała to zobaczyć. Ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mi się łzy zakręciły w oczach.....dziękuję Paulinko :****

      Usuń
  3. Ty masz kamienie, ja demony wyłażące z kątów. Jak się pokazują, to mocno tupię na nie nogą i krzyczę "do budy" :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba! Z podkulonym ogonem :)

      Usuń
    2. Jesteś silną kobietą :)

      Usuń
    3. Jakbym była naprawdę silna, to bałyby się wyłazić :)

      Usuń
    4. Próbują wredne i uparte. Ale to że przeganiasz.....to już jest moc!!!!!

      Usuń
  4. Najgorsze jest to, ze najciezsze kamienie wciskasz ciagle w glab kieszeni nie mogac sie z nimi rozstac, a pozbywasz sie tych lzejszych. tak mysle. ale z czasem damy rade i tym "glazom" :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie udźwignę tych najcięższych, to spróbuję rozkruszyć....ale cudnie byłoby tak z pustymi kieszeniami.....
      buziak :*

      Usuń
  5. rozkruszyc tez dobrze tylko potem bedzie wiecej pracy ze zbieraniem i szukaniem tych okruchow po zakamarkach kiesze..znaczy duszy.
    ja jestem zwolennikiem szybkich ciec. ale to ja. Ty musisz to zrobic po swojemu Julcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż....jak po mojemu to po jednym, ale systematycznie

      Usuń
  6. Nie dam ci rady , bo wiem , ze w takich chwilach slyszac jakakolwiek rade mysli sie jedno-tylko ja wiem co czuje i tylko ja sama moge sobie pomoc i masz troche racji . Powiem ci jedno - wyrzucone kamienie beda wracac do twoich kieszeni, z tym ze za kazdym razem bda one ciut mniejsze, jednak zmniejszac beda sie one tylko wtedy kiedy bedziesz tego chciala i nie wpadniesz w pulapke litosci nad sama soba .
    Wyrzucaj do skutku i ciesz sie , kiedy w koncu znajdiesz w kieszeni ziarnko piasklu .:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że wracają?
      No ale jakoś muszę zacząć intensywniej pracować nad sobą, nad swoja psychiką....bo kurde nie mam powodów do dołowania się. Życie jak życie....normalne. Szału nie ma, ale źle też nie jest.
      Dziękuję :)

      Usuń
    2. Julka, to tak moment. Minie, przejdzie, zatoczy koło znów wróci, a potem odejdzie. Jak w życiu u każdego z nas. Nos do góry!

      Usuń
    3. A niech w cholerę sobie idzie i nie wraca!
      Buziak :*
      I dla piosenkarza drugi :*
      :))

      Usuń
  7. A, jeśli tylko pomaga wyrzucanie kamieni, to pewnie że wyrzucaj aż zupełnie ulga będzie!

    OdpowiedzUsuń
  8. u mnie odwrotnie. rano budze się pełna obaw, wszystko co wczoraj wieczorem wydawało mi się piękne rano gaśnie..
    z upływem dnia powoli wszytsko mi się rozjaśnia. Najpiekniejsze mam wieczory. Wtedy dobrze się ze sobą czuję

    I już z tym nie walcze. tak właśnie mam. taka jestem i już tego nie zmienie
    I masz racje
    To nie świat bywa trudny tylko my sami dla siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noc przynosi ukojenie i oczyszcza umysł. Rano, nawet nie chce mi się wracać do tego, co było przyczyną lęku i łez....

      Wieczorami powstaje chyba wiele Twoich pięknych zdjęć....to Twój czas :)

      Usuń
    2. wieczorem jest cisza, czas tylko dla mnie..tak wtedy siedze przy zdjęciach, wtedy tez rodza mi się najlepsze pomysły na nowe

      Usuń
    3. moje chwile ciszy to niedzielne i sobotnie poranki, kiedy jeszcze dom śpi.....dlatego chyba tak je lubię :)
      No i te chwile w aucie, sam na sam z muzyką.....to też mój czas

      Usuń
  9. i jeszcze jedno
    uwielbiam Dybdhalaw tym kawałku zwłaszcza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie :)
      "odkryłam" go jakiś czas temu :)

      Usuń
  10. Ładnie to sobie wymyśliłaś :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kombinuje Dzejku jak tu się uwolnić.
      Najpierw opieliłam wspomnienia a teraz wyrzucam kamienie :)
      uda się....musi się udać :***

      Usuń
    2. ja kasuję hurtem, nie mam czasu na opielanie :P:P

      Usuń
    3. hahahahahaha no i sobie to wyobraziłam, jak rwiesz z pasją i garściami wszystko co z ziemi wystaje
      leżę i kwiczę
      dziekuję :)))))))))

      Usuń
    4. Orka na ugorze...nie jest łatwo, ale z upływem czasu będzie lepiej, bo tak na prawdę tylko czas leczy rany, zaciera blizny....

      ...ale, ale jeśli pomaga Ci rzucanie kamieniami, to rzucaj....kurcze, chyba kupię sobie kask ;))))

      Usuń
    5. hahahaha Maminko nie dorzucę tak daleko :))))

      Usuń
  11. pięknie to napisałaś :) takie wyrzucanie kamieni to świetny symbol pozbywania się ciężarów przeszłości. mam nadzieje, że szybko i skutecznie opróżnisz kieszenie, tak żeby nawet drobinki nie pozostały.
    potem ewentualnie wymyśl sobie dobry odkurzacz, żeby wyciągnąć okruszki z zakamarków kieszeni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już wyrzucę wszystkie, stanę na głowie i okruszki same wypadną :)

      Usuń
  12. Wyrzucaj te kamienie z kieszeni i tylko przyjrzyj się czy jakiś nie trzyma cię w miejscu przywiązany łańcuchem do nogi. Wtedy radykalne cięcie jest jedynym rozwiązaniem . A na zimowe nastroje mnie pomaga specjalna biała lampa do lumińoterapii... Zainwestowalam w nią z 20 lat temu i to była chyba najlepsza rzecz jaka mogłam zrobić :) pozdrawiam z loża boleści bo mnie dziś rozlozylo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przez te loty, zwłaszcza zimą.....ja też odchorowuję.
      Teraz mam coś w rodzaju luminoterapii, słońce pada mi na twarz i milutko grzeje :)
      Zdrówka życzę :*

      Usuń
    2. Ciekawie zwizualizowałaś to wszystko, co Cię dręczy. Musze spróbować tego. Może uda mi się pozbyć balastu doświadczeń.

      Usuń
    3. Krzysiu próbuje na wszelkie możliwe sposoby okiełznać siebie, łatwe to nie jest.....ale nie siedzę bezczynnie :)

      Usuń
  13. Uśmiech najlepiej kasuje kamienie, a jak nie ma siły na uśmiech to ewentualnie polecam jakieś mocne słowo. Też pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiecham się bardzo często :)
      Może trzeba uśmiechnąć się do wewnątrz....

      Usuń
  14. nie tylko kształt, kolor, wagę... ale jeszcze nadaj mu konkretne imię: 'smutek', 'ból', 'niesmak', 'rozczarowanie'.... itd.... i wtedy z całą siłą: precz!!!

    miałam takie skojarzenie czytając: blizny, gdy są świeże, goją się... to trwa, trzeba na to czasu, żeby się zabliźniły, żeby zrobiły się strupki, a potem by te strupki powoli odpadły... nie wszystkie jednocześnie, ale kawałkami, małymi odpryskami... na dodatek te blizny swędzą, gdy się zabliźniają, więc człowieka ciągnie w to miejsce i drapie, a nawet rozdrapuje... czasem na nowo do krwi
    puenta: trzeba czasu, by zabliźnić blizny.....

    całusy, Julko :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm....dobry pomysł!
      Będę im nadawać nawet bardziej konkretne imiona, te które przychodzą na myśl, kiedy dotykam blizn.

      Buziaki eNNko :***

      Usuń
    2. domyślam się, że wiesz najlepiej, jakie to imiona... o to mi właśnie chodziło!

      masz jeszcze zwolnienie czy już Cię praca zawołała?

      Usuń
    3. Dzielnie tkwię na placu boju!!
      nawet się ucieszyli na mój powrót......tęsknili :)))

      Usuń
    4. i to jest naprawdę miłe :) super!

      Usuń
    5. Noooooo.......bardzo :))))

      Usuń
  15. Jula nie ważne jakiego sposobu użyjesz, mogą to być kamienie, ważne aby to było skuteczne i pomogło.

    Wiele strachów przeżyłam, wielokroć upadałam i wiem, że jedyna rzecz która pomaga to "czas" i "miłość do drugiego człowieka" I nie ważne czy masz 20 czy 50 lat, czas pomaga zapomnieć a nowa miłość dodaje skrzydeł :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas na pewno.....zawsze pomaga.....

      Usuń
  16. Wyrzucaj te najciężesze, czując lekkość, szybciej pozbędziesz się pozostałych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten wczorajszy był całkiem spory
      i wiesz
      dziś jakby ludzie milsi....albo to ja słyszę wyraźniej
      a oni mili zawsze byli :)))

      Usuń
    2. Uśmiechy posyłam, oddaj mi kilka do kwiatków :)

      Usuń
    3. Kamyków? Ale to złe kamyki, kwiatki od nich padną :)
      Nie dam Ci
      A uśmiechy odwzajemniam :))))

      Usuń
    4. a to może rzeczywiście nie ma sensu. Chociaż ja kamienie wygotowuję i wypiekam. Ale te Twoje, to już pod torturowanie można byłoby podciągnać :)

      Usuń
    5. Jak je wygotujesz i wypieczesz, to może całe zło z nich wylezie. Pytanie tylko dokąd pójdzie jak wylezie? ;)

      Usuń
    6. Przekonałaś mnie, wyrzuć je wszystkie do oceanu, niech się utopią :*

      Usuń
    7. Dokładnie!!! Za duże ryzyko!!! :)

      Usuń
  17. A może Ci się uda naraz wszystkie naraz wyrzucić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak nie idzie. Trzeba pojedynczo nazywając rzecz po imieniu. :)
      Też nie wiem, czy się sprawdzi....ale próbować trzeba!

      Usuń
  18. Wazne ze podejmujesz wysilek zwiazany z wyrzucaniem tych kamieni.
    Masz dokola siebie sporo osob Ci zyczliwych,mysle ze one dzialaja jak skalpel na Twoje kieszenie,i dzieki temu te wszystkie kamienie same wypadna.
    Nie mozna az tak tkwic w tym co bylo,nie ogladaj sie za siebie...patrz w przyszlosc,wierze w to ze ona bedzie dla Ciebie..poprostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Małgoś.....czasem myślę, że mam w sobie taką siłę, taką moc...że ze wszystkim dam radę
      A czasem czuję się jakby mnie przygniótł ogromny głaz.....już nie tylko te kamienie w kieszeniach...

      Usuń
  19. Pięknie to sobie wymyśliłaś :)! Super! Kamienie do wyrzucania :)...

    A niektórych rzeczy nie da się zrozumieć. Po prostu. Ale może jeszcze jesteś za młoda, aby to zrozumieć :D... ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wizualizacja....może to coś da :)

      P.S. "za młoda" jak miło to słyszeć :)

      Usuń
  20. Zadziała, wiem, że zadziała i ze wszystkich sił Ci tego życzę... też mam wrodzony dar do analizowania, gmerania, babrania się, szukania czegoś, sama nie wiem... potem wycie... szukanie odpowiedzi na nieistniejące pytania... Jak mawia mój przyjaciel: Ty to nawet żelazną szynę byłabyś w stanie zwinąć w ciasny kłębek, zaplątać.
    Bądź dzielna i opróżniaj kieszenie nie zważając na nic :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak!!!! Właśnie taka jestem!!!

      Opróżniam......dziś poleci mały kamyk bo na duży jakoś sił nie mam
      No chyba, że potem dorzucę jeszcze kilka większych.
      Dziękuję :)

      Usuń
  21. Trafiłam tu na odpowiednią notatkę, dedykowaną jakby dla mnie :-)
    Dziękuje nowa w tym świecie blogowym ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Witaj Ruda Damo w moim rudym świecie :)

      Usuń
  22. ehhh kochana.... mam nadzieję jak wszyscy powyżej, że szybciutko pozbędziesz się wszelkich obciążeń i lekka i zwiewna wskoczysz w luty! Zwizualizuj to sobie!'
    Buziaki wielkie :*******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luty?.....nieśmiało o marcu myślałam....i to nie wiadomo, no ale próbować trzeba :)
      Dzięki emko :***

      Usuń
  23. Julio bez tych chwil smutku i bez tych łez nigdy nie zrozumiałabyś radości z promyka sadowiącego się na twarzy improwizującego wiosnę ....
    Pozdrawiam kochana
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem....tylko czasem naprawdę zupełnie niepotrzebnie sama się nakręcam.
      Pozdrawiam cieplutko :*

      Usuń
  24. Jeżeli to Ci pomaga i w przyszłości da Ci spokój to, rób to jak najczęściej, zwłaszcza pozbywaj się tych najcięższych kamieni.
    Wymyśliłaś sobie fantastyczny (metaforycznie) sposób na pogodzenie się z przeszłością. Trzymaj tak dalej, a wierzę że Ci się uda.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też staram się robić. Wczoraj wieczorem było trochę gorzej, bo rzeczywistość przygniotła, ale już się podniosłam :)
      Pięknego dnia Dziewczyno :*

      Usuń
  25. Tak bardzo zmagasz się z sobą... Znam to uczucie, gdy hustawka nabiera rozpedu i leci w dół z zawrotna szybkością... Tylko ty sama możesz sobie z tym poradzić, to długotrwały proces... dlugotrwały i bolesny... ale mozliwy do przejścia. Nie możemy go za ciebie przejść, ale milcząco i serdecznie ci towarzyszyć. Odwagi Julka! wszystko przemija i odradzamy się na nowo. Silniejsze. Czyz nie o to chodzi, gdy w ogniu hartuje sie stal?... Buziaki

    OdpowiedzUsuń