niedziela, 5 stycznia 2014

gorzki smak porównań


Ostatni numer Charakterów trafił w moje ręce w idealnym momencie, tuż po przepłakanym wieczorze. A przepłakanym zupełnie bez sensu. Kiedy się obudziłam, rano, wszystkie te nocne smutki wydały się wręcz śmieszne. 

Wielu z nas (ja czasem też) ma skłonność do porównywania się z innymi i budowania samooceny w oparciu o to właśnie kryterium. Ta przypadłość, jest dość naturalna. Trzeba tylko zadbać o to, żeby nie zdominowała naszego myślenia. Niech takie porównanie podnosi naszą samoocenę a nie ją obniża. Wszystko powinno mieścić się w granicach rozsądku. Wiadomo, że choćbym się zagłodziła, nie będę miała figury modelki bo nie mam 180 cm wzrostu. Nie zagram w tenisa jak Radwańska, bo ona ćwiczy od dzieciństwa, a ja gram od czasu do czasu. Nie zatańczę tak jak Ania Głogowska, choć bardzo bym chciała. Czasu też nie cofnę, ale gram, tańczę i wyglądam chyba nieźle...więc po co ja się zamartwiam, po co marudzę!

I właśnie w ostatnim numerze Charakterów, w artykule Katarzyny Klimek-Michno "Gorzej być nie może", jest taka ściąga, sześć przykazań, jak poskromić w sobie marudę, jak nie dać się zdominować negatywnym myślom. Będę to trzymać zawsze pod ręką i czytać, kiedy tylko poczuję, że dopadają mnie dołujące myśli.




Przydałaby się jeszcze jakaś energetyczna muzyka na koniec. 
Spodoba się może Mamince? :))



61 komentarzy:

  1. Któż tak pięknie śpiewa, jak ja? - nikt, tylko ja:-)
    I tego się trzymaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie codziennie przeprowadzam ze sobą "poważne rozmowy"
      Jedno moje ja mówi do drugiego: weź się uspokój i nie histeryzuj. To drugie kiwa głową ze zrozumieniem i zaczyna się niepewnie uśmiechać. Ale mija jakiś czas, i znów to samo. Szlag mnie trafia, no bo ile można!

      Usuń
    2. Witaj w klubie! Też tak mam, żyję z tym kilkadziesiąt lat, a załamanie przychodzi średnio raz w miesiącu. Jednego dnia płaczę, a drugiego sama się śmieję z powodu swojego płaczu. Ech, my kobiety :))
      http://dojrzalejestpyszne.blogspot.no/2013/09/psychiczne-niziny.html

      Usuń
    3. U mnie załamania zdarzają się częściej niestety :(
      ale pracuję nad sobą...cały czas.

      Usuń
    4. Stań codziennie przed lustrem i porozmawiaj z mądrym człowiekiem. Od razu poczujesz się lepiej:-)

      Usuń
    5. Praktykujesz takie rozmowy? Pomagają? :)
      Eeeeeee głupio pytam, Ty pewnie nie miewasz dołów.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. No to do zamęczenia, bo ja dużo znieść potrafię.

      Usuń
  3. Tańczę, własnie sobie tańczę:)))) ...No w takich klimatach i pod taką szerokością geograficzną będę ZAWSZE radosna jak skowronek, obiecuję.... ale nie w tym smutnym jak pi--a kraju, gdzie nawet słońce nie chce świecić!!!!

    Dzięki Julio, fajna muza....lubię takie, dodają mi energii :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodzi....szukajmy tej energii w muzyce, skoro za oknem jest to co jest!
      Buziaki :***

      Usuń
  4. no jakoś do mnie te złote rady nie trafiły :-)
    Bo ja mam swoje i zawsze stoję okoniem do takich uniwersalnych prawd. Jestem okropna:-P
    A porównywać się lubię i czasem potaplac w błocie z własnych łez też.

    Jestem jaka jestem.
    Gdybym nie lubiła siebie to pewnie byłaby rzeźnia,bo jestem mocno niedoskonała.
    Ale ja siebie lubię :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uparciuchu :)))
      Zacytuję Ci Twoje słowa jak tylko zaczniesz marudzić...pamiętaj!!!!!

      Usuń
    2. Luzik, Słonko.
      Cytuj ile wlezie.
      Kocham marudzić i uwielbiam się śmiać :-)
      Lubię słońce i kocham deszcz:-)

      Usuń
    3. Jaka rozszczebiotana :)))) cieszę się :****
      założę sobie kajecik Twoich cytatów do zabijania marudzenia

      Usuń
    4. ależ nie musisz, nie sądzę by zadziałały :-)
      po prostu uważam, ze w życiu potrzebne jest i marudzenie i łzy i śmiech i gorzki smak i kwaśny...
      Inaczej jest mdło. Nijak.

      Uważam ze człowiek powinien przyjmować to co go spotyka. Chandrę i marudzenie tez;-)
      <3

      Usuń
    5. Nawet jak to marudzenie bez sensu?? Też je przyjąć??

      Usuń
    6. Ale to,ze Ty nie widzisz w czymś sensu to nie znaczy, ze nie jest Ci to akurat tu i teraz potrzebne:-)
      Poza tym takie marudzenie to pozwala właśnie następnego dnia docenić wiele rzeczy i w ogóle twórcze jest i kanały łzowe przeczyszcza:-D

      Usuń
    7. Ooooo to ja mam czyściutkie, jak nie wiem co :))))

      Usuń
  5. Chandry dopadają człowieka zawsze, niezależnie od "dobrych rad". Ja sobię daję radę tłumaczeniem, że moje życie to wieczna sinusoida. Raz jestem w dołku, raz na górze. I zawsze tak będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, ale te smutki są takie bez sensu. Przecież tak naprawdę życie jest piękne i nie mam większych powodów do zmartwień. Jestem zdrowa, mam gdzie mieszkać, mam co jeść....a reszta, ułoży się sama :)

      Usuń
    2. Chyba tak do końca tak nie jest. Są zagrożenia, które czujemy pod skórą, czasami po prostu nie mamy na to wpływu, czasem coś zrobimy czego nie powinniśmy zrobić, a najważniejsze nie jesteśmy ze stali czy kamienia. Targają nami wątpliwości i zmiany nastroju. Ważne żeby na górkach się z nich cieszyć a w dołkach pamiętać, że są chwilowe :)

      Usuń
    3. jako matematyczka lubię, podobnie jak Marek, porównania życia do sinusoidy, stąd szybko się odnalazłam w jego opisie codzienności...

      ale myślę, że te rady mogą być nieraz pomocne do tego, by wychodzić z sinusoidalnej 'minusjedynki' - bo przecież nie zawsze samo przechodzi... potrzebny jest nieraz drugi człowiek (życzliwy), przyjaciel, pomaga uśmiech... potrzebny jest wysiłek, trud, walka ze sobą :-)

      czyli walczymy, kochana, prawda? :-)

      Usuń
    4. "Ważne żeby na górkach się z nich cieszyć a w dołkach pamiętać, że są chwilowe" dokładnie tak Marku. No i chyba te doły po to żeby z ich perspektywy zobaczyć jak wysokie są góry :)

      Usuń
    5. Walczymy eNNeczko cała życie to swego rodzaju walka z przeciwnościami i słabościami.

      Usuń
    6. Julka myślałem, że jestem optymistą ale przy Tobie to zaledwie realistą :)

      Usuń
    7. Ech...jakby tak inni pode mną dołków nie kopali, dopiero byłabym optymistką. Ale tak próbuję sobie jakoś radzić :)
      Czy jesteś optymistą....no tego jeszcze nie wiem, jeszcze znam Cię za krótko....ale na pewno jesteś pozytywnym i ciepłym człowiekiem. To się czuje od razu :)

      Usuń
    8. Julka w szafi pancernej mam dwie dubeltówki, sztucer i wiatrówkę powiedz tylko kto pod Tobą dołki kopie a już po nim :)

      Usuń
    9. I już widzę że moje problemy będą rozwiązane :))))
      Fajnie jest usłyszeć że ktoś chce stanąć w Twojej obronie....dzięki :***

      Usuń
    10. Julko, to Markowe zdanie idealnie wpisuje się jako 7. punkt do powyższej listy :)

      Usuń
    11. Dopisujemy więc :) bo to ważne zdanie!

      Usuń
  6. Julio :-)

    Nie wiedziałem że grywasz w tenisa ?
    Jeśli chodzi o mnie to kiedyś tez grywałem w klubie SKT Sopot...natomiast na teraz to został mi tylko tenis stołowy ale przyjemnie jest pograć ze znajomymi. :-)

    uściski S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano "grywam" :) idealnie to ująłeś.
      Kiedyś grałam więcej, regularnie spotykałam się z moim trenerem. Świetny był, chwalił, choć nie zawsze było idealnie :)))
      uściski Sebastianie :*

      Usuń
    2. Jula większość kobiet, niezależnie od wieku wpada w "doły". Moje zycie to prawdziwa huśtawka. Raz jestem pełna wiary, żeby zaraz, za chwile popaść w czarną rozpacz. Właśnie od wczoraj siedzę w takim dole

      Usuń
    3. Wyłaź z doła, nie warto tam długo tkwić.
      Słyszałam dziś w radiu że my Polacy mamy skłonność do zakładania już na starcie że nam się nie uda. I tkwimy w tej niemocy.
      Ty za to jesteś dla mnie dowodem na to że jak się chce to można. I podziwiam Cię. Naprawdę podjęłaś ostatnio dużo poważnych decyzji, zaszło w Twoim życiu wiele zmian....i zobacz, udaje Ci się. Idziesz do przodu :)

      Usuń
  7. o jacie! coś dla mnie :))))))
    :********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam i o Tobie jak te przykazania zobaczyłam :***

      Usuń
    2. chyba wrzucę sobie na pulpit komputera :)))

      Usuń
    3. Tyle że pracując rzadko się pulpit ogląda :)
      lepiej przy łóżku położyć i po przebudzeniu czytać :)))

      Usuń
  8. Przepis na szczęście? Nie, dziękuję, jestem na diecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, nie,,,nie ma tak lekko żeby tu recepta na szczęście miała się znaleźć.
      To raczej forma samoobrony przed samą sobą :)

      Usuń
  9. Wychodzę z narzekania, tak mam tylko przez chwilę, ale ale, przepisuję i wrzucam w pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to bym wolała w ogóle w to marudzenie nie wchodzić. Spróbuję profilaktycznie...jak rutinoscorbin zażywać ;)

      Usuń
    2. o właśnie, profilaktyka podobno działa cuda, jutro rano zobaczę czy działa :)

      Usuń
    3. No i ja przetestuję to na sobie.
      Jeśli nie zadziała, to chyba w chwili słabości poproszę, żeby mnie ktoś ogłuszył ;))

      Usuń
    4. nie za mocno, ale jednak skutecznie :)

      Usuń
  10. Wszelkie rady warto przyjmować Julio, ale płacz nie jest sam w sobie niczym złym, czasami warto zapłakać nad sobą, aby właśnie uśmiechnąć sie do lustra z samego rana
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię tych łez.....nakręcam się wtedy jak samograj
      Jakbym płacząc dmuchała baloniki z napisem "mam problem"

      Usuń
  11. Kazda, nawet najdluzsza zmija ma swoj koniec, tak mowia w Kamerunie, i tak powtarzam sobie czesto ja /smiech/!!!
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby tylko nie zdążyła jadu do krwiobiegu wprowadzić :)

      Usuń
  12. A może za wysoko sobie stawiasz poprzeczkę? Po co mieć figurę modelki? Po co Ci w ogóle figura? Ważne co masz w głowie, a nie w cyckach, talii osy czy pośladkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W głowie jest raczej ok. nie mam uwag :)

      Usuń
    2. Więc nie przejmuj się resztą.

      Usuń
    3. Dopisuje w takim razie punkt ósmy do przykazań :)

      Usuń
  13. A ja jakoś w tych charakterach nic dla siebie (jeszcze?) nie znalazłam... Może prócz zaproszenia do przysłania wierszy ;P...

    No, ale tak. Marudzenie nigdy nie było moją mocną stroną, a najbardziej płaczę czytając książki z opisem wzruszających historii (właśnie przepłakałam dwie godziny i 1/4 (ostatnią) powieści)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysyłaj więc :)
      Też widziałam to zaproszenie, ale ja nie piszę.....na szczęście

      Usuń
  14. nie cierpie marud jeczacych z byle czego i unikam takich jednostek jak ognia. otaczam sie tylko pozytywnymi ludzmi z dobra energia. i nie dlatego, ze gdzies to wyczytalam w jakichs zlotych radach tylko po prostu zawsze tak mialam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego odnalazłaś mnie i mną się otoczyłaś :))))))

      Usuń
  15. tak, otoczylam sie Toba i zamierzam jeszcze bardziej:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej....to już chyba przenikanie będzie :D

      Usuń