piątek, 17 stycznia 2014

Dialogi na dwie nogi i cztery łapy

W Wigilijną Noc ponoć zwierzęta mówią ludzkim głosem, ale czy muszą? I bez tego można się z nimi świetnie porozumieć. One rozumieją nas doskonale, czytają z tonu naszego głosu, gestów, zapachu.

No właśnie...ciągle się zastanawiałam dlaczego Homer rano usilnie próbuje mnie cmoknąć centralnie w same usta, po czym spokojnie człapie na swoje legowisko, żeby dospać. Teraz już wiem, bo wyczytałam to w Focusie. Otóż dla psa najważniejszym źródłem informacji jest zapach. To za jego pomocą wyczuwa nasz nastrój i nasze emocje. Rozpoznaje, czy jesteśmy radośni, czy przestraszeni.

Homer dużo odczytuje z intonacji mego głosu, z gestów, uśmiechu czy nawet z ubrań które zakładam. Jeśli do dżinsów z brzęczącą sprzączką od paska, dołożymy mój uśmiech i brak torebki w ręku...on już wie, że idziemy na spacer. Kiedy zapytam go słodko "idziemy na spacerek?" robi coś w rodzaju "teoloopa" (czyt. "tulupa" chyba) czyli obrotu wokół własnej osi w powietrzu. Po czym niemalże zabijając się o własne łapy gna w kierunku drzwi. Próbowałam to sfotografować, chyba nie wyszło :)


On potrafi zrozumieć dużo ale i ja odczytuję jego psią mowę i wiem, kiedy zamierza coś spsocić, albo skraść, bo zawsze wtedy chowa się pod stół :)) 


Wydaje mu się, że nikt go nie widzi, tak jak on nie widzi nikogo. Nie ważne, że cały tyłek wystaje poza stół i blokuje przejście. On się schował :))


Tu już po wszystkim. Po minie widać, że zeżarł coś, czego nie powinien był jeść. Trochę zawstydzony tym, co zrobił, bo wie, że zrobił źle, ale zlizuje jeszcze resztki z nosa :)


Tu, gotów do zabawy, tylko czeka, żebym rzuciła mu patyk. Ja mu rzucam, a potem on z nim ucieka, licząc na to że będę za nim biegać....trochę inaczej niż normalnie się to odbywa w tego typu zabawie z psami. Mój Homer nie aportuje, woli grać ze mną w berka :P


Powrót ze spaceru. Cofnęłam się na chwilę do ogrodu i zaraz on stanął w drzwiach, z tym swoim pytającym spojrzeniem - ej, a Ty nie wchodzisz? Sam sobie mam nasypać żarcia do miski?


I to zaniepokojenie, jakie dało się wyczuć, kiedy chorowałam. Podchodził, kładł głowę, zaczepiał łapą, aż w końcu wskoczył i troskliwie spojrzał na mnie z góry  - a co Ci jest? Dlaczego leżysz tak długo w łóżku?

A to zdjęcie, choć słabej jakości....rozwala mnie najbardziej :))) Wiem że nie w temacie mowy zwierzęcej ale......no czy nie jest słodki? Homer jako panna młoda :)


58 komentarzy:

  1. Prawdziwy przyjaciel na dobre i złe ;)
    Już go pokochałam po Twoich opowieściach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakbyś się jeszcze przytuliła do tego mięciutkiego futerka...to byś się od tego uzależniła :))))

      Usuń
  2. Ostatnie zdjęcie rozłożyło mnie na łopatki - kocham labladory, już chyba o tym pisałam, ale Twój pies jest naprawdę wyjątkowy...
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) a żebyś wiedziała, to wyjątkowo mądry pies.
      Umie zawołać, zaprowadzić i pokazać o co mu chodzi :)
      A najpiękniejsze jest to, że kiedy płaczę, on cały czas jest przy mnie i próbuje pocieszyć.

      Usuń
    2. W Londynie miałyśmy w domu suczkę, doskonale potafiła bawić się z dziećmi, mało tego grywała z nami w piłkę nożną

      Usuń
    3. U sąsiadów jest taka suka, grająca w piłkę, nawet przebiera łapami jak Dudek na bramce :)))

      Usuń
  3. No to mamy jasność sytuacji: Julia rozumie mowę zwierząt, a Homera to rozumie szczególnie. Znam takie sytuacje i okoliczności, bo psy towarzysza mi od dziecka. Znakomicie komunikują wszystko, czego chcą lub nie, udają głuchotę, niewinność itp.
    Dobrze mieć przy sobie czworonoga, który rozumie nas lepiej niż człowiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak!!! Zżyci jesteśmy bardzo :)
      Nawet kiedy idę pod prysznic, on kładzie się obok kabiny, na moich kapciach, jakby chciał mi je wygrzać :)))

      Usuń
    2. W papciach jest zapach Twoich stóp... to go przyciąga:-)

      Usuń
    3. Jasne!!!
      A kiedy ostatnio wykąpałam się waniliowym żelem pod prysznic...kichał, nie leżało mu to :)

      Usuń
  4. No nie:)))))To ostatnie zdjecie rowalilo mnie na lopatki:)))))
    Mialam w Polsce psa,wodolaza,jak bylam chora lezal caly czas przy lozku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochane zwierzaki...wiernie trwają.
      Ale wodołaz to ogromny pies!!

      Usuń
  5. Cudnego masz psa :) Labrador jest dobrym terapeutą. A psy szczególnymi przyjaciółmi. Miałam przez 13 lat takiego właśnie przyjaciela. Obecnie strasznie za nim tęsknię i wiem, że takiego psa (przyjaciela) jak Aron to nie będę mieć już więcej :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jakby pojawił się nowy pies, odnalazłabyś w nim inne niesamowite cechy. I też by Cię zachwycał, tylko czymś innym :)

      Usuń
    2. Możliwe. Chociaż z drugiej strony w moim domu, na podwórku biegają dwa psy i nie jestem z nimi tak związana emocjonalnie jak z Aronem (może, dlatego że pojawiły się u nas, wtedy, kiedy zaczęłam studia i sama nie pozwoliłam się do nich zbliżyć).

      Usuń
    3. Może....może też i trochę dlatego, że są na podwórku, spędzasz z nimi mniej czasu niż gdyby były zawsze blisko

      Usuń
  6. piękny pies! :)
    ja z moją psicą też mamy porozumienie bez słów :) Ona zawsze wie co u mnie w trawie piszczy, a jak chce mi coś powiedzieć to zrobi to w taki sposób, że zrozumiem :) Psy to fantastyczni przyjaciele :)
    :***

    OdpowiedzUsuń
  7. Pan E powiedział mi dzisiaj: "A wiesz, że osoba obudzona pocałunkiem zawsze wstaje właściwą nogą?". I o tym właśnie pomyślałam czytając, że Homer zawsze rano tak Cię budzi. Widzisz więc, robi to z miłości;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha...i już wiem skąd moje pozytywne nastawienie do świata :))

      A on...jakby wyczuł, że o nim mowa, wstał (bo przecież spał) i podszedł zajrzeć w komputer. Jako że czytać nie umie, przeczytałam mu ;))))

      Usuń
    2. Spryciarz :) I co, spodobało mu się? Pogłaskaj go ode mnie ;)

      Usuń
    3. Pogłaskałam i potarmosiłam :)
      On i tak ma dziś ze mną dobrze, cały dzień siedzi obok i wygłaskany jest jak nigdy dotąd :)

      Usuń
  8. Piekna panna mloda :) NAsze koty tez swietnie wyczuwaja gdy ktores z nas chorije lub po prostu zle sie czuje. Obstawiaja nas wtedy ze wszystkich stron i pilnuja co sie dzieje. Zaden wtedy nie rusza sie z domu.
    FAjny jest ten twoj psiuniek… Taki do glaskania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie miałam kota...nie umiem czytać ich mowy :) wiem tylko że jeśli ma uniesiony do góry ogon mogę głaskać i raczej nie powinien drapnąć :)
      Teraz nie wyobrażam sobie, jak by to było, gdyby nie było Homera...pusto i smutno.

      Usuń
  9. on jest przecudny

    chcę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przyjedziesz przytulisz :)
      Nie gryzie i nie drapie na dodatek :D

      Usuń
    2. jakiś taki ... bez charakteru :P

      :))))))

      Usuń
    3. Czuły, radosny, kochający - to też charakter :)))
      Tylko ze dobry :)

      Usuń
  10. A. Widzę temat częściowo podobny do mojego. Cóż, nie mam tak bogatych doświadczeń jak Ty, więc niczego mądrego tu nie dorzucę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak? A radość z powitania?
      Możesz też dorzucić coś o Pechu, bo na kotach zupełnie się nie znam.

      Usuń
    2. To nic mądrego(?).
      O, Pech nie jest osobą o której można książki pisać. Leniwy, arogancki i milczący. Nie pozuje do zdjęć i śpi więcej niż przyzwoitość nakazuje.

      Usuń
    3. I żadnych wybryków, eskapad, walk z dachowcami?

      Usuń
    4. O niczym mi nie wiadomo.

      Usuń
    5. a to taki....niekłopotliwy raczej współlokator

      Usuń
    6. Jakby go nie było, racja.

      Usuń
    7. Pies robi jednak więcej zamieszania, chociażby samym ogonem, który nieustannie jest w ruchu :)

      Usuń
    8. Dlatego ja nie mam psa.

      Usuń
    9. Byłoby weselej. No i ktoś by Cię codziennie wypatrywał i witał z radością :)

      Usuń
    10. Tak, bo tego w życiu potrzeba mi najbardziej. Możemy skończyć?

      Usuń
  11. No cudny jest prawie jak moja Zara:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Znasz swojego przyjaciela, wiesz czego chce i jak Cię kocha. Moja Pepa jak coś skradnie chowa się pod łóżko i trudno ją stamtąd wyciągnąć :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój, to co da radę połknąć, łyka na miejscu w całości, a to co nie da rady wlecze do łazienki :)
      więc już wiadomo, jak śpiesznie drepcze w tamtym kierunku, trzeba sprawdzić co buchnął :)

      Usuń
  13. prześliczna opowieść o przeuroczym Homerze :-)

    a.... co on zeżarł, czego nie powinien był?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wszystkie grzechy wymienić, czy tylko ten ostatni? Bo ostatnio zeżarł te piękne ciasteczka z łosiem włącznie!!!!!
      A z grzechów głównych to kawał polędwicy wołowej, całą blachę sernika i garnek żurku z kiełbasą. Do tej pory nie wiem kto mu zdjął pokrywkę ;)

      Usuń
    2. ojacie..... zdolny on Ci niesłychanie :-)))))
      i możliwości ma, trzeba przyznać....
      ciekawam jak Ty to emocjonalnie zniosłaś? tę polędwicę na ten przykład albo tego łosia?

      Usuń
    3. Z psem jak z dzieckiem, najpierw skarcisz, a potem kochasz tak samo mocno :)) Ale wiesz....bardziej mnie to bawi niż gniewa :))

      Usuń
  14. Czyli Homer z tych, co lubią zapach ust o poranku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać nie przeszkadza mu to, bo to zapach jego pani, którą bardzo kocha. Najpiękniejszy pod słońcem :)

      Usuń
  15. taka mordeczka rozczula o każdej porze, ale w welonie, to już powalający!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozczula i to bardzo :)
      Aż się chce przytulać :D

      Usuń
  16. Boski członek rodziny

    piękny jest :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudny jest! moja najukochańsza rasa! no, teraz to juz ide spać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech.....noc zarywać dla blogów :P
      :***

      Usuń