niedziela, 8 grudnia 2013

zimowa historia...czyli coś na rozweselenie



Na zakończenie pięknej śnieżnej niedzieli "Zimowa historia" to taki mój poprawiacz nastroju, doprowadza mnie do łez :))) 
Wszystkich nadwrażliwych na wulgaryzmy uprasza się o nieczytanie drugiej części historii. Przepraszam za słownictwo, no ale tak było w oryginale. I gdybym próbowała wulgaryzmy wykropkować, tekst mógłby się stać niezrozumiały : )


2 sierpnia
Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu w Karkonoszach. Jak tu pięknie.
Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem.

4 października
Karkonosze są najpiękniejszym miejscem na ziemi !!!
Wszystkie liście zmieniły kolory na tonacje pomarańczowe i czerwone.
Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie wspaniałe i okazałe, jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na świecie. Tutaj jest jak w raju. Boże !!! Jak mi się tu podoba.

11 listopada
Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się, a za oknem wszystko było przykryte białą, cudowną kołderką. Wspaniały widok. Jak z pocztówki bożonarodzeniowej. Wyszliśmy całą rodziną na zewnątrz. Odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdową do naszego pięknego domku. Później zrobiliśmy sobie świetną zabawę bitwę śnieżną (oczywiście ja wygrałem).
Wtedy nadjechał pług śnieżny i zasypał to co wcześniej odśnieżyliśmy, więc znowu musieliśmy odśnieżać drogę dojazdową.
Super sport. Kocham Karkonosze.

12 grudnia
Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Odśnieżyłem drogę, a pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z zasypaniem drogi dojazdowej. Po porostu kocham to miejsce.

19 grudnia
Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdną drogę dojazdową nie mogłem pojechać do pracy. Jestem kompletnie wykończony ciągłym ośnieżaniem. Na dodatek bez przerwy jeździ ten pieprzony pług.

22 grudnia
Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Całe łapy mam w pęcherzach od łopaty. Jestem pewien, że pług śnieżny czeka już za rogiem żeby wyjechać jak tylko skończę odśnieżać drogę dojazdowa - skurwysyn

25 grudnia
Wesołych, Pierdolonych Świąt !!! Jeszcze więcej napadało tego białego, gównianego śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten skurwiel od pługu śnieżnego przysięgam - zabiję chuja. Nie rozumiem, dlaczego nie posypują drogi solą jak w mieście, żeby rozpuściła to zmarznięte, śliskie gówno.

27 grudnia
Znowu to białe kurestwo spadło w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem nosa z  domu, oczywiście z wyjątkiem odśnieżania tej jebanej drogi dojazdowej za każdym razem kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać. 

Samochód jest pogrzebany pod wielką górą białego gówna. Na dodatek  meteorolog w telewizji zapowiedział dwadzieścia pięć centymetrów dalszych opadów tej nocy. Możecie sobie wyobrazić ile to jest łopat pełnych śniegu.

28 grudnia

Jebany meteorolog się pomylił !!! Napadało osiemdziesiąt pięć centymetrów tego białego kurestwa. Ja pierdole - teraz to nie stopnieje nawet do lipca.
Pług śnieżny na szczęście ugrzązł w zaspie, a ten chuj przylazł do mnie pożyczyć łopaty. Myślałem że go od razu zabiję, ale najpierw mu powiedziałem, że już sześć łopat połamałem przy odśnieżaniu, a siódmą i ostatnią rozpierdoliłem o jego zakuty, góralski łeb.

4 stycznia
Wreszcie jakoś wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić cos do jedzenia i picia. Kiedy wracałem, pod samochód wskoczył mi jeleń. Ten pojebany zwierz z rogami narobił mi szkód na trzy tysiące. Przez chwilę przebiegło mi przez myśl, że jest on chyba w zmowie z tym chujem od pługu śnieżnego. Powinni powystrzelać te skurwysyńskie jelenie. Że też myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie.


3 maja
Dopiero dzisiaj mogłem zawieźć samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie jak zardzewiał od tej jebanej soli, którą jednak sypali drogę.
Na podjeździe stał zaparkowany, umyty i błyszczący pług śnieżny z nowym kierowcą. Tamten podobno jeszcze leczy rozjebany łeb. Na szczęście od uderzenia stracił pamięć, bo jeszcze poszedłbym za chuja siedzieć.

18 maja
Sprzedałem tą zgnitą ruderę w Karkonoszach jakiemuś wypacykowanemu inteligentowi z miasta. Powiedział, że całe życie o tym marzył i zbierał kasę, aby na emeryturze odpocząć. A to się głupi chuj zdziwi jak przyjdzie zima i ten drugi chuj wyjdzie ze szpitala. Ja przeprowadziłem się z powrotem do mojego ukochanego i urokliwego miasta. Nie mogę sobie wyobrazić jak ktoś mający chociaż troszeczkę rozumu i zdrowego rozsądku może mieszkać na jakimś zasypanym i zmarzniętym zadupiu w Karkonoszach 
pozdrawiam

38 komentarzy:

  1. Hah. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem lepiej nie spełniać swoich marzeń :)))

      Usuń
  2. Ale mnie rozbawiałaś na dobranoc. Uśmiałam się do łez :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :))
      Mnie ta historia bawi za każdym razem tak samo :))

      Usuń
  3. Dobre, jeszcze się śmieje.

    Nie zawsze marzenia spełniają się tak, jakbyśmy chcieli. Jednak trzeba Marzyć, bez tego życie byłoby uboższe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))
      marzyć tak
      ale może nie wszystko realizować :)))

      Usuń
  4. Co tu dużo pisać okoliczności pogodowe potrafią odmienić punkt widzenia :)
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój Boże, oby nie wszystkie marzenia się spełniły. Oto Cię. Proszę. Amen

    OdpowiedzUsuń
  6. O rety, takiej ilości chujów w jednym wpisie moje (nie)winne oczęta jeszcze nie widziały! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecie wyraźnie napisałam, że niewinne oczęta czytają tylko do połowy!!!!

      Usuń
    2. Trudno.
      Zostałam bezpowrotnie zdeprawowana.
      Wreszcie! :))

      Usuń
    3. Zobacz.....ale że ja?
      Że mnie się udało? :))

      Usuń
  7. Teraz już wiem, dlaczego tak bardzo go nie lubię. Tego śniegu oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkałeś kiedyś w Karkonoszach :)))

      Usuń
    2. Nie, wtedy to bym go nienawidził ;)

      Usuń
    3. Hmmmm w takim razie musisz mieć spory kawałek do odśnieżania :D
      No bo skąd by inaczej ta niechęć ;)

      Usuń
  8. Kiedyś już to czytałam, ale bawi za każdym razem ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. hehe, pamiętam z minionej zimy, historyjka fejsowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostałam ją dwa lata temu na maila :) i trzymam na trudne dni :)

      Usuń
  10. Znam to,ale chetnie sobie przypomnialam,ja tam lubie snieg,moze dlatego ze u nas jest i zaraz niema:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja zaraz idę realizować zimową historię, bo w nocy dopadało ;)

      Usuń
  11. Ten tekst krąży już od jakiegoś czasu w internecie, ale bawi mnie za każdym razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare dobre historie, tak jak stara dobra muzyka, nigdy się nie nudzą :)

      Usuń
  12. To wszystko jest właśnie przede mną. Mam już nawet łopatę do śniegu z którą mogłem się co nieco zapoznać, bo już trochę popadało. Wszakże to tylko podjazd i odcinek z bramy do garażu, ale jak to skwitował teść - Spróbuj tylko zaniedbać regularne odśnieżanie to dopiero poczujesz zmęczenie w rękach. No i pługa w pobliżu na szczęście brak :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że kiedy w listopadzie przeczytałam Twój wpis "kilka minut po szóstej"....pomyślałam sobie, że tam gdzie jesteś jest na pewno pięknie, (wiem bo mój tata pochodzi z tamtych stron) no ale kiedyś przyjdzie zima...i się zacznie. :)
      Skoro jednak już zapoznałeś się z łopatą....będzie dobrze :)))
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  13. Znam to........ale za każdym razem bawi tak samo :))))))))))))))
    Z uśmiechem rozpoczął się dzionek :)))) czego i Tobie życzę Julio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oby cały tydzień taki był :))

      Usuń
  14. tak to jest, tak to bywa... ;)
    też chyba kiedyś czytałam... a właściwie to nawet nie doczytałam do końca, a i tak się uśmiałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) dalej to już można było się domyślić co będzie :)

      Usuń
  15. A ja, zerknąwszy na fotkę, już myślałam, że sąsiad takie piękne wały pobudował,
    he he ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach Mar.....to pewnie jego największe marzenie :)))

      Usuń
  16. Tylko mieszczuchom wydaje się że życie na wsi jest takie.
    Ja też marzę o spokoju ale czy chciałabym walczyć z łopatą ? i pługiem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza z pługiem. Nawet u mnie kiedy przejedzie ulicą i wwali mi zamrożone hałdy na podjazd mam pełne ręce roboty. A co dopiero na wsi, a jeszcze z dala od drogi.
      Kolega tak mieszka....duża działka za miastem
      Zimą klnie odśnieżanie (po podjazd długaśny)
      latem koszenie :) i jęczy że chce wrócić do miasta :)

      Usuń
  17. A ja nie znałam! Cudny facet! Taki normalny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. normalnie wkurzający się :))) jak trzeba!

      Usuń