środa, 4 grudnia 2013

Kim jestem

Musiało mnie nieźle pociągnąć w dół, żebym sięgnęła listopadowe Charaktery. Kupiłam je już dawno, ale tylko przerzuciłam, nie zagłębiając się w żaden z artykułów. Dziś wzięłam je ze sobą do wanny i w ramach próby uzdrowienia mojej psychiki przeczytałam jeden z nich "Kim naprawdę jestem". 
Artykuł zaczyna się przypowieścią de Mello ze zbioru "Modlitwa żaby"

Kobieta pogrążona w śpiączce umierała. Nagle odniosła wrażenie, że została wzięta do nieba i stoi przed Sądem.
-Kim jesteś?- zapytał Głos.
-Jestem żoną burmistrza- odparła kobieta.
-Nie pytałem czyja jesteś żoną tylko kim jesteś.
-Jestem matką czworga dzieci.
-Nie pytałem czyja jesteś matką tylko kim jesteś.
-Jestem nauczycielką.
-Nie pytałem jaki zawód masz, ale kim jesteś.
-Jestem chrześcijanką.
-Nie pytałem jaka religię wyznajesz, ale kim jesteś.
-Jestem ta, która zawsze pomagała biednym.
-Nie pytałem co czyniłaś, ale kim jesteś. Jeśli nie wiesz kim jesteś wróć do żywych i dowiedz się kim jesteś naprawdę. 
Gdy kobieta wydobrzała postanowiła odkryć kim naprawdę jest. 


Kim tak naprawdę jesteśmy i czy potrafimy być sobą? Taka wiedza znacznie ułatwiłaby nam życie. Kierując się w wyborze swoim prawdziwym Ja nie podejmowalibyśmy tylu błędnych decyzji. Jak odnaleźć to właściwe Ja z pośród wielu jakie mieszkają w nas?
Każdemu się wydaje, że zna samego siebie, ale czy na pewno? Czy nie jest to przypadkiem wypadkowa Ja realnego i idealnego czy też powinnościowego? 
Często szukamy siebie w oczach innych, którzy są źródłem naszych przekonań o sobie, tylko czy aby właściwych?
Artykuł jest bardzo długi, bo ma aż 10 stron, ale warto go przeczytać. 
Warto spróbować poznać siebie, żeby sobie do końca zaufać. Bo jak zaufać komuś kogo nie znamy?
Spójrzmy czasem sceptycznie na to, czego na swój temat nie jesteśmy pewni. Spróbujmy popatrzeć na siebie "z zewnątrz" z innej perspektywy, to też może nam wiele powiedzieć o nas samych. Nie bądźmy zakładnikami opinii innych ludzi o nas, wszyscy nie musza nas kochać, to nawet nierealne. I wreszcie dopuśćmy do siebie myśl, że mogą w nas mieszkać różne sprzeczności, nie walczmy z samym sobą. 



75 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz całkowitą rację, Julio.

    Twój post przypomniał mi moje własne słowa, które napisałam w czerwcu, wtedy kiedy jeszcze było dobrze:

    "["Żyjemy w czasach, w których wrażliwość to słabość."] Wrażliwość - coraz bardziej spychamy na dno swojej duszy. Nie chcemy aby wyszła na jaw, aby Nas zdominowała. Udajemy. Jeżeli ktoś jest bardzo wrażliwy i pokazuje to przed całym światem uważany jest za dziwaka, kogoś bardzo słabego, nie wartego uwagi, popychanego na dalszy koniec znajomości. Moim zdaniem robimy źle. Powinniśmy pokazywać swoją prawdziwą stronę - tą z wadami, jak i zaletami. Nie powinniśmy patrzeć na innych, a tylko robić swoje. Podążać swoją własną ścieżką. Nie przejmować się krytyką innych. Krytyka ta powinna Nas wzmocnić, ulepszyć, podnieść Naszą wartość. Tak naprawdę to tylko my sami wiemy jacy jesteśmy, jaką mamy wartość, co chcemy, co robimy, gdzie idziemy. Ważne jest to co mamy w sercu, jaki mamy charakter i jak My sami się czujemy i oceniamy, a nie jak oceniają Nas inni."

    Tym swoim wywodem, zostawiam u Ciebie swoją cząstkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję że przyszłaś tu i zechciałaś się podzielić tym co myślisz i czujesz. Żeby Cię jeszcze lepiej zrozumieć, a zwłaszcza to "wtedy kiedy jeszcze było dobrze" pójdę i poczytam Cię trochę.
      Wiesz....ja cały czas próbuję walczyć o siebie i swoje Ja. Wychowano mnie na pokorne dziecię i ciężką pracą całe życie to w sobie zmieniam.
      Jakbym zeskrobywała zaschnięty gips ze swego ciała, żeby wreszcie uwolnić się i móc być w pełni sobą.

      Usuń
    2. Serdecznie zapraszam i życzę miłej, choć czasem i ciężkiej lektury. Tak jakby siebie widziała. Teraz można powiedzieć, że znam swoje słabości i mocne cechy i także nauczyłam się domagać swego. Ważne jest, żeby nie poprzestawać na laurach i uczyć się siebie, codziennie, każdego dnia.

      Usuń
    3. Lektura pewnie taka jak życie...a te nie zawsze rozpieszcza

      Usuń
  3. Mysle ze nie jest mozliwe zeby poznac siebie samego,zeby wiedziec kim tak naprawde jestesmy.Auto opinia nie bedzie obiektywna.My sami lubimy widziec siebie w pozytywach.Nawet jesli dostrzegamy cechy negatywne i tak bedziemy szukac usprawiedliwienia ....bo przeciez my nie mozemy byc tacy....to wina kogos-sytuacji(tak najfajniej zrzucac swoje grzeszki )Wiekszosc ludzi ma dwa oblicza,to wyjsciowe,na pokaz i to,ktore siedzi w nas gleboko i skrywa to czym niekoniecznie chcemy sie chwalic.To moga byc nasze slabosci,nie chcemy zeby ujrzaly swiatlo dzienne,wiec skrywamy je pod maska falszywego szczescia.

    Napisalam tak bo znam kogos kto strasznie sie w zyciu meczy a nie chce sie do tego przyznac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję temu komuś, bo bardzo ciężko jest żyć w nieustannym kłamstwie.....to musi bardzo męczyć.

      Usuń
    2. Kazdy jakas sciezka w zyciu idzie,jedni zawracaja w pore inni brna dalej i dalej choc wiadomo ze ta droga prowadzi do nikad.
      Kazdy jest kowalem swojego losu.Ja juz nie wspolczuje,juz sie chyba znieczulilam na ten obrazek.

      Najwazniejsze jest to zeby umiec odbic sie od dna,a nie kazdy ma na to sile i nie kazdy pozwala sobie pomoc.

      Usuń
    3. Może jeszcze nie doszedł do dna. Może jak dojdzie to się odbiję, niektórzy sięgają naprawdę głęboko aż do dziewiątego poziomu piekieł

      Usuń
    4. Wszystko przed nim.

      Nie wiedzialam ze pieklo tyle ma poziomow...taki podziemny garaz dla zblakanych niegodziwcow;)

      Usuń
    5. Dziewiąty krąg (według Dantego) to najdalsze miejsce w piekle :)
      Miejsce dla morderców i zdrajców.

      Usuń
    6. No tak''Boska Komedia''----podroz przez pieklo

      Usuń
  4. doszłam do wniosku, że poznanie samego siebie nie jest łatwą sprawą. zawsze kiedy mi się wydaje, że doszłam do celu wiedzy i już nic mnie w sobie nie zaskoczy, cos się zmienia, wydarza. staję się innym człowiekiem, ale trudno przez całe życie pozostać niezmienną naturą, kiedy wszystko wokoło się zmienia. najważniejsze, żeby zawsze zachować w sobie dobro, bo to powinien być najważniejszy punkt oparcia.
    kim jesteś ? jesteś dobrym, wrażliwym człowiek, a to podstawa. inne cechy mogą się zmienić dowolnie :)
    buziaki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda że nieustannie się zmieniamy i może dlatego warto sobie częściej zadawać to pytanie. Chociażby po to żeby sprawdzić czy żyję w zgodzie z samą sobą i dla siebie czy dla kogoś innego.

      Usuń
  5. Ależ oczywiście, że mieszkają we mnie różne sprzeczności - osoby, to jest fajne, lubie to. Każda strona mnie ma plusy i minusy.
    nie lubię określać kim jestem, bo jestem sobą po prostu. Zawsze sobą ;) Taką mam naturę. Nie umiem udać kogoś innego, mam emocje na wierzchu .
    Ty wiesz.. :*:*

    Jestem chyba różna w zetknięciu z różnymi ludźmi, z każdym mam inną chemię, ale jakaś część mnie jest stała.
    i nigdy nie definiowałam się ani przez małżeństwo, ani przez macierzyństwo, ani przez pracę
    nie definiowałam się w ogóle, bo tego nie potrzebuję

    jak mawia moja koleżanka -jestem częścią kosmosu :)))

    Lubię siebie, jestem w porządku i jestem fajna. To wystarczy :)

    Calus w rude loczki Kochanie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To że mieszkają w tobie różne sprzeczności wiem :)
      to że masz emocje na wierzchu też wiem i lubię to w Tobie, bo wiem że nie łżesz :))
      A że jesteś fajną kosmitką....to tego jestem zupełnie pewna :)

      Uroczo jest być całowaną w loczki :))
      Buziaki :*

      Usuń
    2. a to się wzruszyłam...

      och
      ajlowju
      Rudy Karmelku :*

      Usuń
    3. ajlowjutu Iskierko :***

      Usuń
  6. Ja ciągle sama siebie odkrywam i nawet czasem sie zaskakuje... ciekawe, chetnie bym ten artykul przeczytala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobacz czy tu nie znajdziesz
      http://www.charaktery.eu/wydanie_tabletowe_ewydania/

      Usuń
  7. Głębokie przemyślenia macie dziewczyny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki dzień. Ciężki był, to musiałam gdzieś całą niedobrą energię wyładować....poszło w przemyślenia :)

      Usuń
  8. Ja ostatnio spotkałem się z twierdzeniem, że takie poszukiwania siebie i własnego 'ja' to choroba naszych czasów. I wymówka, by nie poznawać innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jedno drugiego nie wyklucza.
      Witaj :)

      Usuń
    2. Wieczna (duchowa) hipochondria.
      Dobranoc.

      Usuń
    3. :))) lubię Twoje "poczucie humoru"
      i lubię Cię czytać
      Dobranoc

      Usuń
  9. Julia mam 40 lat i nie znam do końca siebie. Wiem tyle, że jestem nieprzewidywalna i moje własne decyzje zaskakują mnie samą. Ludzie ukrywają się pod maską, aby nie dać się skrzywdzić, te właśnie maski wrastają się w naszą świadomość oszukując własne Ja...
    Pozdrawiam i chyba zacznę poszukiwania
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą maską masz rację.....czasem za przyklejonym do twarzy uśmiechem kryje się bardzo smutny człowiek.
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. O kurcze.....udało Ci się dowiedzieć kim jesteś!!!
      :*

      Usuń
  11. Dawno temu trafiłam na Przebudzenie de Mello, myslę, że wtedy zaczęłam rozumieć kim jestem, da się z tym żyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie próbuję się bardziej wsłuchiwać w siebie, ale myślę że jestem na dobrej drodze :)

      Usuń
    2. :) ważne, że szukasz :)

      Usuń
  12. Trochę się zgodzę, ale... nie do końca. Pierwsze - mamy spojrzeć na siebie oczyma innych, ale jednocześnie nie sugerować się opiniami innych osób - to już jest sprzeczne. Poza tym... Jest tak wiele rzeczy, które nas definiują.
    I tak, można się określać poprzez macierzyństwo/tacierzyństwo. Nie jest ważne, ile dzieci się ma. Ważne jest to, co się dzieje w głowie. Bo po pojawieniu się dziecka w głowie sie przestawia, a przynajmniej - powinno. I myślę że śmiało można się określać w ten (czy inny) sposób. O ile tylko naprawdę sami się tak czujemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie oczami innych, tylko swoimi oczami ale z dystansem, z boku.
      Nie jest łatwo odpowiedzieć sobie na pytanie kim jestem. Ale może łatwiej odpowiedzieć na pytanie czy na pewno tego chcę i czy to jest dla mnie dobre. To też może nam wiele powiedzieć o sobie.

      Usuń
    2. Albo: co jest dla nas najważniejsze. Z jakiego powodu jesteśmy w stanie coś poświęcić. Jakie są nasze najważniejsze wartości...

      Usuń
    3. Jeżeli z tym poświęceniem się jest mi dobrze to tak.
      A jeżeli czuję tylko, że trwonię kawałki siebie......to ja się nie zgadzam.

      Usuń
    4. Ale przecież w życiu nie możeby mieć wszystkiego. Musimy dokonywać wyborów, poświęcać jedne rzeczy dla innych (choć nie zawsze jest to łatwe). I to te wybory chba nas określają.

      Usuń
    5. Pewnie że nie możemy mieć wszystkiego, czasem z czegoś musimy zrezygnować....a jednak mam wrażenie że kiedyś wszyscy dookoła mnie byli ważniejsi. Ja byłam gdzieś na końcu. Najpierw najważniejsze było żeby rodzice byli ze mnie zadowoleni, potem pani w szkole, pracodawca, przyjaciele, facet.....a gdzie byłam w tym wszystkim ja? Teraz troszkę to wszystko przewartościowałam i częściej mówię "chcę" i "nie chcę"

      Usuń
  13. Od prawie trzydziestu lat uparcie wraca do mnie sen (dzisiaj też mi towarzyszył). Jest to przypomnienie pewnych życiowych niespełnień i pewnie będę musiał się z tym zmierzyć. Uświadomiłaś mi to powyższym wpisem, a zwłaszcza przywołaną przypowieścią.
    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opowiesz ten sen? Czy to tajemnica?

      Usuń
  14. Nie warto zadawać tego pytania.
    Warto po prostu być :)
    Niczego nie udawać, nie kreować się, nie starać się robić wrażenia, bo ono się robi samo- zawsze jakieś ;-)
    I już się jest sobą. I jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeśli to Ja które wydaje się być prawdziwym jest już zniekształcone przez innych, ich opinie czy oczekiwania? I czujemy że ciągle coś nas ciśnie i nie wiadomo co? I szukamy szczęścia tam gdzie go nigdy nie znajdziemy, bo to nie nasza droga? Tylko droga wybrana dla nas przez innych.

      Usuń
    2. Zapytaj samą siebie, co jet dla Ciebie najważniejsze, a co mniej ważne? Czemu warto poświęcać czas i energię, a czemu nie?
      Fajnie jest być lubianym, kochanym, spełniać cudze oczekiwania, uszczęśliwiać... ale nie za wszelką cenę, bo ta cena okazuje się zwykle bardzo wysoka i nikt nie powinien jej płacić.

      Usuń
    3. Dokładnie to robię....pytam siebie :)
      I to chyba jest to poszukiwanie własnego Ja.

      Usuń
    4. W dużej mierze miałabym ochotę podpisać się pod Emmą. Nie lubię tego pytania, bo jest takie trochę retoryczne. Nie ma na nie ostatecznej odpowiedzi. Życiem piszemy to, kim jesteśmy.

      Usuń
    5. I masz rację że życiem piszemy to, kim jesteśmy.
      Abyśmy tylko nie zabłądzili i nie pisali nas takimi jakimi inni sobie życzą nas widzieć.

      Usuń
    6. Wczoraj wieczorem zrobiłam sobie wolne od netu, dziś więc doczytuję...
      W tej możliwości pobłądzenia jest sporo racji. Może tak się zdarzyć, że będziemy działać 'pod publiczkę', jednak przypuszczam, że wcześniej czy później nasze prawdziwe 'ja' i tak weźmie górę.... i wyjdą na wierzch różne nasze '...izmy'... nie tylko 'altru', ale także 'ego'... ;-)

      Julio, nie znam się zbytnio... tak sobie tylko głośno myślę.

      Usuń
    7. Świetny pomysł taki dzień bez netu....też się nad tym zastanawiałam, czy by nie zrobić. Ale jakoś nie wychodzi :))
      I masz rację że prawdziwe ja wylezie prędzej czy później. A ja to już w ogóle mam predyspozycje do odkrywania prawdziwego ja w ludziach. Może za bardzo im się przyglądam, za bardzo wsłuchuję. I czasem aż żałuję, kiedy paskudny charakter wyłazi na jaw.....może wolałabym nie wiedzieć.

      Usuń
  15. ja juz sama siebie przerobilam w wielu ekstremalnych sytuacjach. i juz nie przegladam sie w oczach innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem :) odnalazłaś już swoje miejsce
      cieszę się :*

      Usuń
  16. Widzisz, a ja akurat listopadowe charaktery pominęłam ;)... Ciekawe... De Mello generalnie jest autorem wielu celnych przypowieści... Kim jestem?... Bardzo dobrze znam to pytanie. Gorzej z odpowiedzią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że myślałam dziś o Tobie? Zastanawiałam się gdzie przepadłaś.
      Fajnie że znów jesteś :)

      Usuń
    2. Mam wariatkowo ostatnio :( i mało czasu na blog-o-dwiedziny..., ale zaglądam choć na chwilę.

      Usuń
    3. Bywają takie okresy w życiu. Ale fajnie że zaglądasz, mimo wszystko :)

      Usuń
  17. Też bym chyba nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie Głosu. Nie jest ono łatwe. Nigdy nie będziemy wiedzieć o sobie wszystkiego. Zmieniamy się. Samo życie nam układa scenariusz. Chyba nie znam odpowiedzi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie czy ktokolwiek zna. Chodzi tu chyba bardziej o sam proces poszukiwania swojego Ja.

      Usuń
  18. Dla mnie to najtrudniejsze pytanie... Nie wiem, po prostu nie wiem kim jestem. Kiedyś wiedziałem, ale później się pogubiłem i nie odnalazłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mroczny, bo kiedyś mocniej byłeś i nie musiałeś pytać.
      Bycie sobą to proces, który trwa do końca. Każdy dzień to kolejny element tej układanki. chodzi tylko o to, żeby te puzzle były w naszych ulubionych kolorach ;-)

      Usuń
    2. A jak ktoś jest daltonistą?

      Usuń
    3. Dark-u bo na to pytanie chyba trudno znaleźć odpowiedź, ale warto co jakiś czas siebie samego zapytać kim jestem i dokąd idę. To jednak pomaga się odnaleźć. To jak zerkanie do mapy.

      Usuń
    4. Pytam, ale wychodzą mi niecenzuralne wyrazy :)

      Usuń
    5. Nie wierzę :))
      Ktoś Ci musi źle podpowiadać odpowiedzi. Pogoń go :))

      Usuń
    6. Aż takim nikt nie jest.
      Sobą można się stawać, ale punktem dojścia nie warto sobie zawracać głowy, bo on nie istnieje. Taki mamy kod genetyczny, taki zapis dany przez Matkę Naturę, żeby iść naprzód wciąż odkrywać własne możliwości.

      Usuń
    7. Próbuję... Mroczny Pasażer z tym walczy, stara się mnie całego zatrzymać dla siebie. Ale teraz moja kolej, by zdobyć to, co chcę. I może niedługo, pewnego dnia… Uwolnię się od Mrocznego Pasażera. Początek to wyrwanie się. Czas wolny od mojego starego ja.

      Usuń
    8. Wiesz....coś wiem o uwalnianiu się :) Całkiem niedawno sama przechodziłam przez trudny proces uwalniania się, potem pomagałam (mam nadzieję skutecznie!) Dżej i wiem że da się. Tylko trzeba właśnie wiedzieć czego się chce. I tu pozwolę sobie zacytować Ciebie "Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągniecie go wymaga czasu...."

      Usuń
    9. No tak... z tym tematem wyraźnie strzeliłem sobie w stopę :)))

      Usuń
    10. Mroczny,
      już wiem, co znaczyły te fontanny!
      Będą z Ciebie ludzie ;-)))

      Usuń
    11. :))) nie masz wyjścia Dark-u
      Teraz musisz iść do przodu....powoli ale do przodu :)))

      Usuń
  19. jestem wodą z milionów kropel
    rudym ogniem tysięcy płomieni
    eterem boskich tchnień nieskończonych
    ziemią, solą, popiołem, kamieniem

    jestem falą i oceanem
    ziarnem piasku i wielką pustynią
    w chwili czasu, w bezczasie zdarzeń
    w szczelinie myśli, aż, tylko, tyle...

    w szumie umysłu znajduję ciszę
    jasne znaczenie między słowami
    po dniach ostatnich przyjdą następne
    pełne i puste - jak dzbany gliniane

    zbieram gwiazdy jak cenne diamenty
    łączę drogi na wiecznych rozstajach
    dzikie wilki jedzą mi z ręki
    znam się dobrze - i nie znam się wcale...

    (Mar Canela)


    A kim nie jesteśmy?

    Identyfikujemy się z rolami, które pełnimy, ale to nie my.
    Nawet nasze ciało to nie my.
    Wszystko, co musi zostać tutaj, gdy opuszczamy cielesną powłokę -
    to nie my.

    Jesteśmy tym, co po śmierci ciała wędruje
    poprzez nieskończone przestrzenie wieczności.
    Cząstką niezniszczalnej energii, bez początku i bez końca.
    Jakąkolwiek postać ta energia przybierze - nie dajmy się jej zwieść.
    To tylko opakowanie.

    Jesteśmy wszystkim i niczym, pustką i pełnią,
    kreatywną cząstką Całości.

    Poznawanie siebie to głębokie odczuwanie siebie w sobie.
    W ciszy i samotności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz piękny wiersz w odpowiedzi na każde moje pytanie :)

      Wiesz....też nieraz o tym myślałam, że nasze ciało przecież tylko opakowaniem naszego Ja.....a tak ogromną przywiązujemy do niego wagę.

      Usuń
  20. ciekawe czego się dowiedziała ta kobieta??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie znalazła odpowiedzi na to pytanie, tak jak i my wszyscy :)

      Usuń