czwartek, 12 grudnia 2013

dwie filiżanki


Marzena Ślusarczyk "Autoportret z filiżanką"

jak pukanie
do drzwi otwartych
i tak
jak stłumiony...
dźwięk czajnika,
co zgubił gwizdek
kawa...
przez grzeczność podana
by intruza
dobrą wolą wytłumaczyć
jeszcze senny
lecz krochmal wyuzdany
niczym grymas trefnisia
odwraca uwagę
pięć słów i haust
warga poparzona
łyk płytki tym razem
w pamięci tylko smak
i kredens,
gdzie nadal odstawiasz
te dwie filiżanki


Za oknem paskudnie i ponuro. Coś siąpi, coś chlapie, generalnie pozytywnie to nie nastraja. W pracy moc roboty, jak to na koniec roku. Pozwoliłam więc sobie na zacytowanie wiersza zaprzyjaźnionego poety z mgły. 
To wiesz, który zatrzymał mnie i zasmucił. Jakże znany temat......samotność we dwoje. Wielu z nas tak żyje, choć niewielu się do tego przyzna. Dwoje intruzów w jednym, przecież wspólnym mieszkaniu. Niby ze sobą, a jednak obok. 
I czasem tylko te dwie filiżanki, stojące w kredensie świadczą o tym, że mieszka tu jakaś para...

59 komentarzy:

  1. I przybory toaletowe w lazience...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słynne dwie szczoteczki....dokładnie tak

      Usuń
    2. Samotność we dwoje to najorsza rzecz, jak człowieka moze spotkać...
      Pozostaje odszukać siebie, w zakopanej duszy i poczuć że jest naprawdę dobrze
      Pozdrawiam Julia
      http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

      Usuń
    3. Samotność...to jeden z moich koszmarów sennych.

      Usuń
  2. W Bieszczadach trafiłam kiedyś do knajpki "Baza ludzi z mgły". Jak zobaczyłam tę nazwę, pomyślałam, że to miejsce dla takich właśnie samotników wśród bliskich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ta knajpka...jak wyglądała?

      Usuń
    2. To było 17 lat temu. Z zewnątrz nie pamiętam, bo jak do niej wchodziłam, to było już ciemno. Wewnątrz za to bardzo jasno, a na ścianach było namalowane mnóstwo koni. Aha, i był bardzo szeroki kontuar barowy, nie wiem, dlaczego? Może po to, aby nie można było dosięgnąć barmana?

      Usuń
    3. Żeby się dużo piw zmieściło!
      Albo wiem....żeby na barze tańczyć :)

      Usuń
  3. to bardzo smutne, ale żadne z nich nie jest w stanie odejść. przyzwyczajenie, strach i nic więcej. dlatego stale trzeba dbać o uczucie, żeby te dwie filiżanki nie stały tak samotnie i pusto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba strach przed nieznanym....

      I masz rację...dbać trzeba. I to dwie strony powinny dbać, bo jeśli tylko jedna, to bez sensu.

      Usuń
  4. Pamiętam tę knajpę, o której pisała Róża.
    Baza ludzi w mgły" jest w Wetlinie. Ta nazwa to cytat ze Stachury ;-)

    Równie fajna jest Siekierezada w Cisnej. Niepowtarzalny klimat, a stali bywalcy to cała plejada lokalnych "gwiazd". Oby komercja nie pochłonęła tamtejszych biesów ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli gośćmi są lokalne gwiazdy to chyba jednak pójdzie w komercję.
      A szkoda.

      Usuń
    2. Nie wiem, jak jest tam teraz, ja byłam 17 lat temu. W Cisnej stacja benzynowa była chyba czynna do 15-tej, czy 16-tej, tak samo sklep spożywczy. Spędzałam tam urlop zimowy i mieszkałam w schronisku jeszcze za Cisną, niestety, zapomniałam jak się nazywało. Prowadził to schronisko pan Janek, a "administratorem" był Henio. który wyglądał jak Rumcajs. Było super!

      Usuń
    3. Pisząc o lokalnych gwiazdach miałam na myśli tamtejszych obwiesiów, którzy mieszkają w okolicy w swoich budkach z desek i płyty pilśniowej, w rozlatujących się chałupach i próbują zarabiać struganiem świątków lub wypalaniem węgla drzewnego. Bieszczady to przechowalnia dla ludzi, którzy z różnych względów nie umieli się dostosować lub zostali skrzywdzeni. Tam od lat mieli swoją przystań, tam ich nikt nie próbował reformować, bo oni swoje o życiu wiedzieli i woleli to przepić :P
      Wielu z nich to mądrzy, wykształceni ludzie, dla których ten styl życia jest rodzajem kontestacji i świadomym wyborem. Wielu artystów, malarzy, poetów...
      Sporo chodziłam po Bieszczadach, poznałam kilku z nich i lepiej się czułam między nimi niż w towarzystwie niejednego "krawaciarza".
      Teraz stanowią lokalną atrakcję turystyczną ;-P

      Usuń
    4. Jeśli to takie "gwiazdy" to chyba można być spokojnym o zachowanie klimatu miejsca z mgły :)
      A tak w ogóle gdzieś z południa Polski pochodzisz?

      Usuń
  5. Podoba mi się ten obraz... ech te rozterki we dwoje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde małżeństwo przypomina trzy zakony: na początku franciszkanów, radosnych, zapatrzonych w przyrodę; z czasem - mocnych w słowach i argumentowaniu dominikanów; po latach już tylko kamedułów, przestrzegających reguły milczenia....cytując Jana Twardowskiego :)

      Usuń
    2. :) nie potrafię się nigdzie wpasować :)

      Usuń
    3. zakładaj nowy zakon...a raczej może nadaj mu nazwę :)))) bo już zalozyłaś

      Usuń
    4. Muszę dobrze przemyśleć nazwę :)

      Usuń
    5. Czekam z niecierpliwością :)

      Usuń
    6. też jestem ciekawa :)

      Usuń
  6. wiersz ladny...wstawiaj czesciej takie perelki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu autora :)
      Na pewno się ucieszy jak mu przekażę Twoje słowa :**

      Usuń
    2. Najpierw był wiersz....długo szukałam do niego jakiegoś obrazu. Wszystkie zdjęcia jakie miałam nie współgrały z wierszem
      Ale kiedy zobaczyłam "Autoportret z filiżanką" od razu wiedziałam że to ten właściwy obraz :)

      Usuń
  7. powiększyłam obraz i napatrzeć się nie mogę... :)

    Wiesz, we mnie wielokrotnie rodzi się pytanie, jak to zrobić, by umieć wydobywać piękno kolejnych etapów małżeństwa... wciąż nie wiem, a poza tym jestem tylko teoretykiem... Na pewno masz rację, że potrzeba dwóch stron, jedna nie da rady sama.
    Myślę, że duże znaczenie może mieć weryfikacja oczekiwań wobec drugiego, ale także wobec siebie. Weryfikacja wysokości poprzeczek stawianych drugiemu, czy w ogóle ludziom wokół nas.
    I chyba nie tylko chodzi o małżeństwo, ale o każdy rodzaj życia... także o to samotne z wyboru. Również można je przegrać. Jeszcze jedno moje ulubione pytanie jest takie: jak żyć, by nie zestarzeć się 'na smutno'?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) i mnie ten obraz zauroczył. Może dlatego że zobaczyłam w nim trochę siebie.
      Jak żyć razem żeby tego nie popsuć.....przede wszystkim nie oczekiwać zbyt wiele, to pewne. Nie walczyć z prawdziwą naturą drugiego człowieka, bo to i tak walka z wiatrakami. Jak najwięcej wad (tych drobnych) zaakceptować, a nawet spróbować polubić :)
      Generalne ważne jest żeby się lubić. Nie tyle pragnąć, szaleć z miłości ile lubić. Lubić ze sobą spędzać czas.

      Ps. Myślę że zestarzenie się "na smutno" nie grozi Ci :)))

      Usuń
    2. Proste i trafione przemyślenia, Julio.
      Plus lubić także siebie samą/samego.

      Ps. Ale nie zawsze tak było. Kryzysy dopadały także. I mogą dopaść znowu. Póki co - cieszę się tym, co jest :)

      Usuń
    3. A wiesz ze samą siebie to jakoś tak najtrudniej lubić...zawsze jest jakieś ale
      Tak jak i najtrudniej samej sobie wybaczyć popełnione błędy.

      A kryzysy dopadają każdego. Nie jesteś ponurakiem, malkontentem. Jesteś pełną życia wesołą dziewczyną. No jak taki ktoś może się zestarzeć na smutno :)))

      Usuń
    4. Póki co, to nie wiem jak się starzeć na smutno ;-)
      Ale ja już jestem starsza pani... wiesz? Ciekawam, czy domyślasz się mego wieku :) A i ciekawa też jestem Twego.

      Usuń
    5. Trochę się domyślam :)))
      Ale wiek....to i tak nie to co w peselu, tylko to co w duszy gra :)
      Można być 20 letnim starcem albo 60 letnią młódką :)

      Usuń
    6. Zawsze mi się wtedy przypomina historia z Babcią Stenią :)
      I coś w tym jest :)))

      Usuń
    7. Ciepła i fajna historia :)
      I właśnie o to chodzi o to nastawienie do życia. Co z tego że zmarchy na twarzy. Ważny jest uśmiech i chęć.....bo dopóki się jeszcze chce (cokolwiek) to znaczy że jesteśmy młodzi :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Jego wiersze często są smutne. Choć zdarzają sie i takie jak ten. Pełne nadziei

      schowasz mnie
      pod powiekami?
      skryjesz w mufie
      pomiędzy?
      powiesz, że kochasz?
      tak zrób
      zamieszkam pod nimi
      wśród nich
      się ogrzeję
      usłyszę i powiem
      to samo
      tobie tylko
      wyśnię twoje tęsknoty
      schowany
      opowiem bajkę
      dawno niesłyszaną
      skryty
      pomiędzy
      zachwytem
      i obawą przed ciszą
      po ostatnim uśmiechu

      Usuń
    2. :)))) dziękuję
      w jego imieniu :)

      Usuń
  9. Miłość....
    Kochasz mnie ?
    Yyhym...

    Yyhyym ? , chcę to usłyszeć !

    Kocham Cię

    Ale się ciągle na mnie złościsz , dlaczego ?

    Bo ty to ty
    A ja to ja...
    Ale tęsknię za tobą gdy cię nie ma
    I martwię się kiedy chorujesz
    Lubię ci też pomagać

    Ale już nie rozmawiasz ze mną !

    A czy zawsze trzeba rozmawiać ?
    My już omówiliśmy nasze życie
    Teraz wystarczy być

    Tak myślisz...

    Ja to wiem
    I tak czuję , a ty ?

    Hmm...

    Aaaa... i jeszcze dobrze sprzątasz
    I prawie dobrze gotujesz

    Dobrze , że jesteś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z życia wzięte? Twego życia? :)
      Dobrze że jesteś....to chyba jedne z najpiękniejszych słów, jakie można usłyszeć, najcieplejsze

      Usuń
  10. A ja mówię: nie. Jeśli to ma być tylko przyzwyczajenie stojących obok siebie filiżanek: mówię nie. Bo prędzej czy później się zbiją, pobiją. A od samotności we dwoje lesza jest ta w pojdynkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I masz rację. Albo trzeba coś zrobić z tym żeby to nie były tylko filiżanki. Albo przeprowadzić jedną filiżankę w jakieś inne miejsce.

      Usuń
    2. Ino tak myśli Młodość....samotność w pojedynkę wcale nie jest lepsza, zapewniam Cię...Nie dalej jak wczoraj rozmawiałam z pewna starszą Osobą, która z powodu potwornej samotności, próbowała popełnić samobójstwo.

      Usuń
    3. Samotność jest straszna. I ta w pojedynkę i ta we dwoje. Ta druga tym bardziej że często ludzie jej nie rozumieją, mówiąc o co Ci chodzi...masz super nie narzekaj.

      Usuń
    4. Młodość? Możliwe. W końcu na młodość wszyscy uwielbiają wszystko zrzucać. To lepiej się męczyć w toksycznej relacji? Marnieć z dnia na dzień, narzekać, nienawidzić się co raz bardziej? Być razem "po pokaz" bo "tak trzeba"?.

      Usuń
    5. Ino, Kochanie, zrozumiesz dopiero za jakiś czas, to co napisałam :))

      Usuń
    6. Możliwe. Chociaż, mam nadzieję, że jednak nie.

      Usuń
    7. Czego życzę z całego serca.....trzeba COŚ prawdziwie przeżyć,żeby móc ze zrozumieniem o tym mówić :)))

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. Nie wystarczy mieć określoneuj liczby wiosen na karku, żeby móc powiedzieć "COŚ przeżyłam".
      Ja to przeżywam cały czas. Nie, nie żałuję spalonch za sobą mostów. Samem, bez tej pustej filiżanki jest lepiej.

      Usuń
  11. Kiedyś napisałem o tym opowiadanie... Jak zrobię do niego jakieś zdjęcie, to wrzucę u siebie. Jest smutne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja przeczytam i na pewno będę płakać :(

      wiesz ile swoich zdjęć przewaliłam żeby znaleźć coś do tego wiersza?
      Żadne z nich nie oddawało tego co chciałam przekazać.
      To niełatwe. Ciekawa jestem Twego zdjęcia.

      Usuń
    2. No... będziesz płakać.
      Pomysł mam... ale bardzo hardcorowy

      Usuń
  12. Wpis refleksyjny i stawiający fundamentalne pytania. Zastanowiłem się nad uwagami, że należy polubić człowieka takim jaki jest, a nawet zaakceptować jego drobne wady.
    Podszedłem do lustra, spojrzałem sobie głęboko w oczy i powiedziałem temu gościowi w odbiciu:
    - Lubię cię takim, jaki jesteś.
    A ten zaskoczył mnie, ze w ogóle zareagował i odpowiedział.
    - OK! Ale robisz to na własną odpwiedzialność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to pogadaliście sobie w mojej kawiarence z Panią Beatą. Mam nadzieję że dogadacie się w realu. Komentarze Pani Beaty muszę usunąć bo nie dotyczą tego tematu.

      Usuń
    2. Dobrze, usuwam wszystkie nie dotyczące tematu. Wczoraj zwyczajnie nie mialam na to czasu, spędzając caly wieczór do późnych godzin nocnych z policją i składając zeznania w sprawie kolejnego włamania do mego domu.

      Usuń
    3. dziękuje ...tylko teraz Pan C może się na Panią pogniewać., bo ......jak Pani śmiała usunąć to co ON napisał

      Usuń
  13. Kiedys latem obserwowałam taka parę w knajpce nad jeziorem, para przyjezdnych, bliskich-obcych sobie ludzi. To było widać na pierwszy rzut oka. Z całkowita rezygnacją siedzieli obok siebie, każdy zatopiony w swoich sprawach, na wyciągnięcie ręki, a jednak każde samotne, ta samotność aż z nich kapała! przerażająco smutno mi się zrobiło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I może nawet to oni...ci z wiersza.....

      Usuń