środa, 18 grudnia 2013

chłód piekła samotności

przejdę przez zimne piekło
obojętności i zapomnienia
będę szła drogą "donikąd"
gdy w oddali ujrzę przed sobą człowieka
zatrzymam się i dotknę jego serca
jeśli choć jedno uderzenie będzie dla mnie
zostanę

To słowa mojej koleżanki...piękne, ale napisane niestety na fejsie. Tak jak i wiele innych podobnych słów które od jakiegoś czasu goszczą na jej profilu. Myślałam, że to potrwa krócej ale widzę, że nie ma końca. Odszedł od niej facet, a ona nie umie się z tym pogodzić....bardzo cierpi. Przecież tak się kochali!!! Powiedzcie co dzieje się z tą wielką miłością, wyparowuje???

Był kiedyś w moim życiu pewien facet...bardzo mnie kochał (podobno). Kiedyś zauważył na swoim swetrze mój włos, zdjął go i schował do małej strunowej torebki mówiąc "będę go zawsze nosić przy sobie, będzie dla mnie jak relikwia"...i co?  I nic! 

A może Ci którzy kochają tak bardzo, zbyt szybko się wypalają?

Smutno mi, bo nie wiem jak jej pomóc. Niech już nie pisze, nie wołała go....on i tak nie wróci. Oni nie wracają. A jeśli nawet, to tylko na chwilę żeby sprawdzić czy ich czar jeszcze działa. A potem.....potem i tak odejdą.....



47 komentarzy:

  1. A żal, że miłość nie jest na zawsze?

    - nic nie jest na zawsze, co najwyżej krążenie wody w przyrodzie. Skąd w ogóle to pragnienie "na zawsze"? I po co? Obracamy się w kręgu uroczych zaklęć

    No właśnie, skąd?

    - Słowo "zawsze" jest magicznym sposobem zapewniania sobie wiecznotrwałej stabilności. Co więcej, jest równie magicznym sposobem definiowania kresu związku: ma być tak, jak jest teraz. To przecież iluzja. Lepiej ujmuje to buddyjska filozofia drogi: zmierzamy wraz z kimś w tym samym kierunku, czasem idziemy z kimś dłużej, czasem krócej, ale ważne, by w drodze nie być samotnym- ani partner, czy partnerka, ani ja. nie wiem, dokąd wspólnie dojdziemy- może daleko, a może całkiem blisko. nie definiujmy kresu, bo nie kres drogi jest istotny, tylko sensowna wędrówka. Kres każdej naszej drogi wyznacza śmierć.

    Dorota Wodecka rozmawia z Wiesławem Łukaszewskim w WO Extra nr 5 (listopad 2013)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak.....piękniej jest myśleć że na zawsze, a nie na przykład do 7 stycznia

      Usuń
  2. no i jeszcze zapomniałam dodać, że w miłość nie wierzę :P
    seks, fascynacja, namiętność, gra- owszem

    miłość?
    nie żartujmy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się pod tym podpisuję ;)

      Usuń
    2. Ej no dziewczyny!!!! Jedna przegrana bitwa nie świadczy o przegraniu wojny!
      Miłość jest.....ja tam ciągle w nią wierzę

      Usuń
  3. Ciężko jest pomóc takim osobom. W zasadzie - najlepsze co można zrobić, to być. Być obok, wysłuchać, ni ekomentować. W razie potrzeby upić.
    Potrzeba czasu na to wszystko. To najlepszy lekarz. Chociaż czasami potrzeba go naprawdę dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem że trzeba dużo czasu i że wysłuchać, wolałabym tylko żeby ona nie pisała tego na fejsie, przecież on ma dzięki niej doskonałą pożywkę dla swojej próżności. A i tak takimi słowami nie sprawi że on do niej wróci.

      Usuń
    2. Ot, znalazłam przed chwilą tak przypadkiem, a że pasuje do kontekstu, wrzucam:

      Trzydziesty raz.
      Nie wracaj. Może i ja zapomnę, może się uśmiechnę i wreszcie zrozumiem.
      Nie dzwoń. Może i ja nie napiszę. Może się okaże, że i ja żyć umiem tam, gdzie zmysły drażnią ciszę.
      Nie mów. Może i ja zamilknę, bo lepiej, żeby niewypowiedziane pozostało samym sobą.
      Nie bądź. Może ja w końcu będą tą, która idzie właściwą drogą.

      Może i ja nie wrócę, nie zadzwonię, nie powiem i nie będę. Może uśmiechę się do słońca bez niczyjej pomocy. Może do końca wreszcie zaufam samej sobie.

      Może. Lecz któż to zrozumie? Kto spamięta i spotrafi? Może. Lecz czy bez nadziei żyć umiem? Bez łzy i bez wiatru dokąd mój duch trafi?

      Usuń
    3. A gdzie to znalazłaś...faktycznie pasuje....ładne

      Usuń
    4. Na swoim starym zakopanym blogu :P

      Usuń
    5. grzeb tam w takim razie dalej :)

      Usuń
  4. Koleżanka być może za jakiś czas stwierdzi, że to było jej pisane i znajdzie kolejną miłość, która wynagrodzi jej cierpienie i uszczęśliwi bardziej niż poprzednia, albo - będzie do końca życia wzdychać do tej, jedynej, prawdziwej miłości. Tego drugiego jak najbardziej nie życzę. A teraz, trzeba z dziewczyną rozmawiać, wysłuchiwać. To, że publikuje takie rzeczy na fejsie jest dowodem na to, że nie ma się komu wyżalić.

    A ja w miłość wierzę, jak najbardziej :) Przecież seks, fascynacja i namiętność to nie wszystko! A przyjaźń? Przywiązanie? Wzajemne wsparcie? Przecież to trzyma ludzi przez tyle lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że znajdzie kolejną miłość bo to naprawdę fajna dziewczyna. Tylko jakoś jej się z facetami nie układa.
      A wszystko to, co wymieniłaś: seks, fascynacja, namiętność, przyjaźń, wsparcie....to przecież składniki miłości :)
      Dobrze że wierzysz w miłość.
      Z resztą....przecież teraz ją chyba przeżywasz...rudzielcu :)))

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Pewnie tak....pewnie one też nie wracają.
      Nie wiem...może mówię tak dlatego, że jestem kobietą....ale wydaje mi się, że częściej to ONI odchodzą...
      Dziękuję za muzykę :)
      http://www.youtube.com/watch?v=JcGvodsf9QA

      Usuń
    2. czasem się wraca, zależy dlaczego się odchodzi, prawda?

      czasem się wraca, wierząc, że dostanie się coś, czego nie dostało się wcześniej, no ale
      https://www.youtube.com/watch?v=Ugy7-w6BX9M

      calus Julko :*

      Usuń
    3. dokładnie tak....czasem się wraca kiedy się wie, że ten ktoś czeka na Twój powrót
      całus Dżej :*
      Ps. przepraszam jeśli obudziłam smutki

      Usuń
    4. W sumie to tym postem przyspieszyłaś pewną decyzję. Zajrzyj wieczorem.

      Usuń
    5. zajrzę na pewno....mam nadzieję, że to będzie dobra decyzja, bo jak już mam cokolwiek przyspieszać, to wolę "in plus" :)

      Usuń
    6. Oj, to może lepiej nie zaglądaj :) Będzie raczej mrocznie.

      Usuń
    7. No to teraz na pewno zajrzę, bo przekorna jestem i jak ktoś mówi żeby nie zaglądać...no to jak nie zajrzeć :)

      Usuń
    8. cos czuję, że będzie się działo :))))

      Usuń
    9. I już wiadomo na co czekamy....kurcze umie ten Mroczny skupić na sobie uwagę kobiet :P

      Usuń
  6. Miłość się przeobraża razem z nami, ciągle się zmienia. Starsi ludzie twierdzą, że z czasem przeradza się w przyjaźń. Może tak musi być?
    A szkoda. Bo jednak przyjaźń i miłość to są uczucia o innym ,,ciężarze gatunkowym" choć obydwa cenne.
    Wiesz co mnie zaniepokoiło? Twoja koleżanka pisze:

    ,,zatrzymam się i dotknę jego serca
    jeśli choć jedno uderzenie będzie dla mnie
    zostanę"

    Najwyraźniej bardzo jej samotność doskwiera, nie potrafi być sama. W takim stanie jest się bardzo podatnym na wpływy, łatwo poddać się kolejnej iluzji, źle wybrać...
    Jedno uderzenie serca to za mało, żeby zostać, żeby w ogóle "być".
    Oby potrafiła odczekać...bo tak jak napisała Ina: czas to najlepszy lekarz..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak....samotność musi ją bardzo boleć. A może samotność i odrzucenie, to uczucie porażki które towarzyszy odejściu faceta. Bo ona nie jest tak zupełnie sama, ma fajną córę.....
      Oby....oby nie zapełniała tej pustki kimś, kto znów sprawi jej ból, taki błąd łatwo popełnić...zwłaszcza teraz kiedy wszystko jeszcze w niej takie świeże

      Usuń
  7. milosc nie wyparowuje. ale mozna ja zabic.
    rana z czasem zablizni sie, ale bedzie juz zawsze.
    ja mam taka blizne, codziennie jej dotykam, nawet nieswiadomie. zeby sprawdzic, ze ciagle tam jest i ma sie calkiem dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja masochistycznie rozdłubuję, choć wiem że nie ma to sensu

      Usuń
  8. czasem trzeba pogrzebac we wnetrznosciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może to swego rodzaju oczyszczanie?

      Usuń
  9. dokladnie. ja czesto grzebie i jak sama wiesz trzymam sie calkiem niezle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymasz się nie tylko nieźle, ale wręcz genialnie!!! :)

      Usuń
  10. Ech młodość, ech ckliwość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba bardziej to drugie :)

      Usuń
    2. jak zdziecinnieje do reszty, kopnij ją w kostkę, może się opamięta :P

      Usuń
    3. Myślisz że zadziała?
      Ech żeby ten gość to jeszcze jakieś cudo było....a to takie.....nie wiadomo co. Ni wnętrze ni zewnętrze nie zachwyca ;)

      Usuń
    4. Jak mocno kopniesz skoncentruje się na bólu, może wtedy zrozumie, co to znaczy ból :*

      Usuń
    5. A to akurat trafna uwaga, bo ból fizyczny skutecznie zakłóca ten psychiczny.
      Albo jakieś inne kłopoty....tez by mogły pomóc, choć nie życzę. Niech jej tylko minie jak najszybciej

      Usuń
  11. ja myślę, że miłość nie umiera, tylko się kuli, gdy rozbuchane ego dochodzi do głosu. wtedy się zapomina, co jest najważniejsze.
    smutne historie. myślę jednak, że może lepiej się wypisać, wypłakac, wywrzeszczeć, żeby żal szybciej odszedł. to jak z żałoba. nieprzepracowana, trwa w nieskończoność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie to napisałaś....nie umiera tylko się kuli...pięknie by było...

      Usuń
  12. To jaka jest ta milosc czesto zalezy od nas samych,my sobie ta milosc ksztaltujemy tak jak bysmy chcieli ja widziec-czuc.Rodzi sie w glowie wizja (mamy w koncu wyobraznie nie byle jaka)A im bardziej sie to wszystko ukwieca tym wieksze rozczarowanie(ale to tylko moja opinia), jestem realistka ,(moze dlatego nikt mnie nie zranil,nikt nie porzucil)
    Jednego jestem pewna,kazdy z nas potrzebuje bliskosci drugiego czlowieka,poczucia bezpieczenstwa,stabilizacji(mam na mysli ta uczuciowa),pewnosci jutra.Jesli uda sie taki stan osiagnac mowimy ze to milosc.
    Ciezko jest pomoc takiej zranionej osobie,ona musi sama sie pozbierac i uswiadomic sobie ze ON nie jest tego wart(nie chce nikogo oceniac ani potepiac bo nie znam sytuacji)
    Twoja kolezanka napewno powinna wyjsc do ludzi,jesli bedzie w nieskonczonosc rozpamietywac sie w tym ,niestety bylym,zwiazku to nic dobrego dla niej nie wyniknie.Takie zycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie....poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji, tego potrzebują kobiety, bo mężczyźni chyba niekoniecznie. Zapytałam go kiedyś....chciałabym wiedzieć czy jutro na pewno będziesz?. Nie pytałam o całe życie ani o rok, tylko o jutro.
      Chodzi Ci o stabilizację? - zapytał - na ch...j Ci ta stabilizacja
      ..........
      I ja dokładnie nie znam ich sytuacji, nie mieszkałam z nimi, więc nie oceniam. Bardziej chodzi mi o to jej uzewnętrznianie się, wieszanie na fejsbukowej tablicy ogłoszeń swego bólu i tęsknoty. Nie wystarcza jej płacz w mankiet koleżanki przy kawie czy winie. Albo w niej tak ogromny ból, albo chce go zawołać......a to przecież bez sensu

      Usuń
    2. Jesli on nie chce z nia byc to ona i tak nic nie poradzi.

      Usuń
    3. Otóż to. Ale ona chyba musi to sama usłyszeć jeszcze raz, choć czasem i to nie pomaga :(

      Usuń
  13. Podobno miłość która prawdziwie kocha zamiera w zawieszeniu miłości...
    Ona nie potrafi o tym mówić z wrażenia...
    Pięknie mówią aktorzy wyuczneni kwestii, miłość jest cierpliwa- nie potrzebuje poklasku
    Pozdrawiam i na pewno zasługujesz na prawdziwe uczucie, tylko go nie przeocz w szumie słów:)
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy zasługuje na prawdziwe i piękne uczucie...tylko nie każdemu jest ono dane
      Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń