czwartek, 28 listopada 2013

twarz w czepku basenowym



Dzisiaj po pracy ruszyłam na tzw. "szoping", do dużego centrum handlowego. Kiedyś w końcu muszę kupić te prezenty. Zakręcona, zaaferowana, nieobecna, wsiadam do windy. Zupełnie zdezorientowana, bo wyrwana z zamyślenia próbuję się zorientować, na którym poziomie mam auto i czy winda jedzie w dół, czy w górę. Pytam o to pewną miłą, uśmiechniętą panią: 
-  czy winda jedzie do dołu?
- tak jedziemy do dołu, cześć - odpowiada pani, uśmiechając się jeszcze szerzej

O w mordę....chyba znam tę twarz, tylko skąd. Kojarzy mi się z basenem i czepkiem, takim zapinanym pod brodą. Paskudnie szpecił twarz, dzieląc dość obfity podbródek na dwie części. Zastanawiałam się zawsze dlaczego ona tego zapięcia sobie zwyczajnie nie odczepi, od razu byłoby lepiej. Twardy dysk w mojej głowie aż zajęczał od przetwarzania nadmiaru danych. Kurcze dlaczego pamiętam ten durny czepek, a nie imię! Basen, basen, basen....był i w szkole średniej i na studiach. Czyli gdzieś w tym okresie muszę szukać.
- to co u Ciebie słychać? - pada to uwielbiane przeze mnie pytanie
- a wiesz bez zmian, po staremu
Mam już wypracowaną metodę na to, jak odpowiadać na tego typu pytania. No bo co można powiedzieć koleżance, której się nie widziało od.....no właśnie od kiedy? Twardy dysk przyspiesza.....ale nadal nic, bo przecież równolegle biegnie ten dialog, który też wymaga wysiłku.
- a spotykasz czasem kogoś z naszego grona? - pyta
- nooooo tak, spotykam
Odpowiadam niepewnie, nie wiedząc kogo wymienić, czy tych ze średniej czy ze studiów. Ryzykuję średnią.
- spotykam Aśkę
- Aśkę????  ale to chyba ze średniej szkoły, a ja o studia pytam
Uuuuuuuuuuuuu klapa i to na całej linii. 
- ach ze studiów....widzisz niespecjalnie, a poza tym nie mam pamięci do nazwisk i imion, także nawet jakbym kogoś spotkała nie zapamiętałabym imienia.....Zosiu :)

Los był łaskawy i pozwolił mi przypomnieć jej imię. Zrobiło mi się trochę lżej....lżej, że cokolwiek pamiętam. 
Rozmowa trwała jeszcze chwilę, wyszłam z niej cała mokra. Chyba nie bardzo lubię spotykać starych znajomych, o których praktycznie nic nie wiem. Strasznie ciężko się rozmawia. No bo o czym? Nie widząc na ręku obrączki, nie zapytam o męża i dzieci, bo może nie ma i to moje pytanie sprawi jej przykrość. Gdzie pracujesz....to chyba jedyne bezpieczne pytanie. No a potem brnąć w to? Czy praca ciężka, czy lubi, czy dobrze płacą. Tylko czy ta wiedza jest mi potrzebna? Skoro nie zbliżyłyśmy się do siebie na studiach to i teraz raptem się nie zbliżymy. Głupio się jakoś czuję po tym spotkaniu. Ech...bo co to za spotkanie takie na stojaka w centrum handlowym...



39 komentarzy:

  1. kupiłas tę torebkę ??:P:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie....przyjdzie mi się z reklamówką latać kiedy ta obecna się rozpadnie :P

      Usuń
  2. Nie lubię spotykać znajomych w miejscach, w których jestem zaaferowany innymi sprawami. Ich obecność niszczy plan dnia tak, jak Tobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie nie lubię centrów handlowych, bo tam właśnie najczęściej spotyka się takich starych znajomych. Próbuję przemykać boczkiem niezauważenie. Tyle że moją rudą czuprynę nietrudno zauważyć ;) A poza tym niewiele zmieniłam od czasu studiów bo i długość włosów ta sama i kolor podobny i figura raczej też :) I weź tu się schowaj ;)

      Usuń
  3. O kurcze skąd ja to znam?
    Patrzysz na twarz i nie wiesz w jakiej sytuacji się spotkaliście, zgroza...
    JEszcze imię dopasować..
    Współczuję Julia bez dwóch zdań współczję :)
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No o ile twarze zapamiętuję....z imionami mam straszny problem, o nazwiskach nawet nie wspominając.
      Ale tych którzy byli blisko mnie...pamiętam :)

      Usuń
  4. To chyba jedynie krótki, wspólny etap życia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze w sumie nie taki krótki, bo 5 lat studiów. Ale widzisz, zapamiętałam ją tylko z tych zajęć na basenie. Wykłady na dużej sali, ćwiczenia w innej grupie i tak jakoś niekoniecznie zapadła mi w pamięć :)
      No i mieszkała w akademikach, a to była zwarta odseparowana grupa.

      Usuń
  5. Pytanie o pracę też śliskie, bo jak akurat jest na bezrobotnym?
    Faktycznie, ten rodzaj spotkań jest mało przyjemny... a jak mi ktoś stwierdza, że nic się nie zmieniłam, to potrafię czasem z filuternym uśmiechem odpowiedzieć: tak? a myślałam, że jednak jestem trochę lepsza i mądrzejsza niż wcześniej.... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha dobra riposta :))))
      Sama widzisz jaki to kłopot te spotkania. No ale jak już powiedziała do mnie cześć nie mogłam udawać że to nie ja ;)

      Usuń
    2. Wieczorem pomyślałam też, że takich spotkań nie trzeba aż tak przeżywać... chyba. Bo przecież nie jesteśmy w stanie utrzymać wszystkich relacji, nie damy rady zapamiętać wszystkich z naszego życia.

      Usuń
    3. I tego się będę trzymać :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ale od Mikołaja czy ode mnie? :D

      Usuń
    2. Poczekaj.......sprawdzam.......
      Patrzę w lustro
      Białej brody i wielkiego brzucha brak.....to chyba nie ;)
      Bardziej mi to na śnieżynkę wygląda :P

      Usuń
    3. Czyli najwyżej mogę dostać śnieżynką :)

      Usuń
    4. Możesz dostać śnieżką....ale od samej śnieżynki....fajnie nie?
      No i oddać możesz jakby co, tylko nie za mocno :P

      Usuń
    5. No dobra, więc: tylko nie za mocno :)

      Usuń
    6. Ale ja nie mam śniegu!!!
      Czasy lodówek, z których można zeskrobać niezłą śnieżkę już minęły :)
      Kostki lodu co najwyżej są :) ale tym to można oko wybić.
      Musowo czekać na prawdziwą zimę :)))

      Usuń
  7. Miałaś to ogromne szczęście, że nie wygrałaś miliona, ale zostałaś nominowana do Liebster Blog. Szczegóły znajdziesz tu: http://stopyzastyglewbiegu.blogspot.com/2013/11/nominacja.html
    Wiem, wiem, wiem, rozumiem Twoje szczęście, nie musisz nawet dziękować! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i co ja mam z Tobą zrobić??? Najpierw Polly teraz Ty.
      No strasznie mi miło, że o mnie pomyślałaś, ale ja nie przepadam za uzewnętrznianiem się. No ale pomyśle....no i jeśli już, to muszę wam dwóm odpowiedzieć

      Usuń
    2. :)))) To wszystko wina Polly!!!!!!!
      Mirabelka not guilty ;P

      Usuń
  8. Znam to uczucie, a najgorzej jest, jak mnie ktoś pamięta, a ja wcale :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już masakra....ale wtedy zwyczajnie pytam.
      Tutaj coś mi świtało :)

      Usuń
  9. Kochana,jak ja spotykam kogos ,kogo za cholere nie pamietam a ten/ta,mnie pamietaja i nawijaja,poprostu mowie.
    ----Wez mi sie jeszcze raz przedstaw bo za diabla nie wiem w jaka szufalde cie wlozyc.
    Bo pamiec to ja mam dobra tylko troche za krotka zeby wszystkich pamietac;)

    Po co udawac ze sie pamieta,a na Twoim miejscu powiezialabym ---sory,pamietam twoj czepek ale jakos ciebie mnie w nim brakuje,ktos ty?;)))
    No co ,nie musimy przeciez wszystkich zapamietac,tym bardziej ze ludzie po latach(nie wszyscy)ale wiekszosc sie zmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech...bo Ty przebojowa dziewczyna jesteś :)))
      ale to ustaliłyśmy już dawno
      Może w przyszłości kiedyś odważę się tak zapytać :))

      Usuń
  10. Hmm... przypomniałaś mi pewną sytuacją z ostatnich dni ;)
    A przy takich spotkaniach, cóż, zawsze mówię, że u mnie "jakoś leci" i zazwyczaj na tym się kończy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj nie. Ewentualnie pytają, czy wiem co się dzieje z innymi ludźmi z klasy/ze studiów...

      Usuń
    2. No właśnie.....tak naprawdę nie opowiadamy ani o naszych troskach ani radościach. Ani też o tym co się u nas wydarzyło przez te naście lat

      Usuń
  11. zboja Malenczuka bardzo lubie:)
    Tez mi sie zdarza kogos nie poznac. Sczegolnie moich bylych uczniow sprzed 15 lat.z pryszczatych nastolatkow pozamieniali sie w facetow..na szczescie oni mnie rozpoznaja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i powiedz co ten drań ma w sobie, że go tak kobiety lubią :)))

      Usuń
  12. Tak, znam z autopsji podobne sceny :) ale jesteś świetna, po tej scence masz u mnie pyszną kawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za słowo i nie omieszkam się upomnieć :)

      Usuń
  13. oj tak, ciężka sprawa, znam to uczucie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale chyba nie ma wyjścia, no bo nie sposób zwiewać jak już ktoś "cześć" powie ;)

      Usuń