wtorek, 26 listopada 2013

sezon na namawianie

Tak, jesień to sezon na namawianie, przynajmniej w gronie moich znajomych.....
- idziecie gdzieś na Andrzejki? - pytają
- nie
- no jak to nie? Chodźcie z nami, ładna sala, dobre jedzenie, będzie fajnie!
- ale ja nie chcę, nie lubię balów andrzejkowych, balów sylwestrowych oraz wesel
- to na Sylwestra też nie chcecie iść na bal???? 
- a muszę? Wolałabym inaczej witać Nowy Rok
I tu na ich twarzach pojawia się zdziwienie i zupełny brak zrozumienia. No bo dlaczego nie chcę nałożyć błyszczącej sukienki, spryskać się brokatem i udawać, że strasznie mi się podoba hasanie do dźwięków wybranej przez zespół, często marnej muzy? Ano dlatego, że zwyczajnie tego nie lubię :) 
Wiem, że większość tak robi, ale ja nie lubię. Próbuję za to przekonać znajomych do leśniczówki z kominkiem i witania Nowego Roku (dla odmiany) przy ognisku. I też mi to namawianie nie wychodzi.

- jedziecie z nami na narty w góry? - pytają inni znajomi
- nie bardzo....wiesz że nie przepadam za tym
- ale dobra oferta, tanio jest, a może polubisz? A jak nie to przecież możesz tam spacerować.
- ok. przemyślę to 
Tak naprawdę już przemyślałam. Do nart zraziłam się jakiś czas temu. A może inaczej....nie przekonałam się do nich. Jestem samoukiem, zaliczyłam parę popisowych wywrotek, uwieńczonych na szczęście tylko gigantycznymi siniakami. Pewnie czuję tylko się na małych i łagodnych stokach. A te szybko mi się nudzą. Trasa, której końca nie widzę, z lekka mnie przeraża, bo nie wiem co mnie czeka za zakrętem i czy znów nie wywinę orła, albo nie zetnę choinki. 
Być może powinnam wziąć instruktora i spróbować jeszcze raz podejść do tematu. Ale czy muszę? Dlaczego? Dlatego, że wszyscy jeżdżą zimą na narty? Dlatego, że wypada to lubić? Trudno najwyżej będę niemodna i nie na czasie. Ale nie będę marnować tygodnia mego cennego urlopu na spacerowanie u podnóża stoku i patrzenie jak inni szusują.  Na tę chwilę nie czuję takiej potrzeby. 

Szusowanie może lepiej tu sobie pooglądam :)
A jak spadnie śnieg, pojadę do Supraśla na biegówki.....bo to akurat lubię :)






68 komentarzy:

  1. I tak mi dobrze...i tak mi pisz... :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak robię....żeby mi dobrze było :)))
      Bo kto o mnie lepiej zadba niż ja sama :)

      Usuń
  2. ja przy ognisku BARDZO CHĘTNIE :)
    z grzańcem w łapie:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trzeba tylko pomyśleć gdzie by to ognisko
      w Poznaniu, Białymstoku, czy w połowie drogi :)

      Usuń
  3. nad morzem!!
    na plaży :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz? Pomysł jest świetny :)))
      kurcze ale pewnie cholernie zimno nad tym morzem ;)

      Usuń
    2. pewnie że tak, ale jak pięknie :)))!!

      Usuń
    3. A może jednak lepiej byłoby w tym lesie ;) mniej wieje
      a nad morzem ognisko latem :)))

      Usuń
    4. dobra, niech będzie las
      tylko gęsty i ciemny :))

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Z pytonów robimy portfele :)))
      Zobacz...mój niebieski okazał się być szczęśliwym, wrócił do mnie :D

      Usuń
  5. I tu Cię doskonale rozumiem, bo tego pryskania brokatem i masowego hasania też nie lubię :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufffff...czyli nie jestem osamotniona :)

      Usuń
    2. czy mogę dołączyć do klubu :))) nigdy nie przepadałam za takimi imprezami, nawet wtedy, kiedy jeszcze mogłam tańczyć. sama nie wiem dlaczego, ale jakoś mnie to nie kręci. co innego kominek, przyjemna kolacja, fajna muzyka, bez udawania, że trzeba skakać pod sufit....

      Usuń
    3. Dawaj do klubu :)))
      kiełbasę na ognisko przynosisz :)))

      Usuń
    4. spoks :) a Ty piwko i imprezka gotowa :))

      Usuń
    5. Ale jak zimą to chyba grzane. Może z koglem-moglem, te co Dark polecał ;)

      Usuń
  6. skad ja znam ta rozmowe i ten temat:)

    OdpowiedzUsuń
  7. no ba!!!! i wiesz co ja mysle, w tym przypadku zamieniam z pelna premedytacja szpilki na kielbase!

    OdpowiedzUsuń
  8. grzaniec w ciemnym lesie w wilkami. szpilki mozna wlasciwie tez zapakowac, zeby miec jakas bron w razie czego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Skuma sie z wilkami a my zostaniemy na lodzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już będzie Twoje zadanie :))) jak go przytrzymać po naszej stronie

      Usuń
  10. No ten tego worki z futerkiem i kokardy zabierzemy!

    OdpowiedzUsuń
  11. grzaniec nas rozgrzeje!!
    Kurcze Julcia ale bym chciala!! kiedys na pewno sie uda!!! jak nie my to kto?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj pewnie że się uda...zawsze można zrobić jeszcze prawosławnego Sylwestra :))
      dwa tygodnie później :D

      Usuń
    2. ooo to mi sie podoba!!!!

      Usuń
  12. Rób tak żeby Tobie dobrze było.
    Uwielbiam narty ale wytrawnym narciarzem nie jestem, po wywrotkach na lodzie jestem ostrożniejsza, cała rodzinka lubi więc mamy niezły ubaw.
    A Andrzejki i Sylwka spędzaj jak Ty chcesz a nie jak chcą i oczekują inni, to dla mnie zawsze moje wybory.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tez i robię :)
      a w Andrzejki mam warsztaty tańca w moim klubie i to chyba będzie najlepszy wybór :)

      Usuń
  13. Tez nie przepadam za tymi wszystkimi balami,najlepiej wspominam Sylwestra na okrecie wojskowym gdzie nie trzeba bylo sie pindrzyc,a dlatego na okrecie bo fajerwerki mialam nad sama glowa :)))))
    Generalnie lubie spedzac czas po swojemu nie jak wszyscy albo nie daj blog ze tak wypada:)))
    Wiec Cie rozumiem i popieram:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam takiego jednego sylwestra. Koleżanka sie postarała i wypindrzyła. Nawet depilację pach woskiem zrobiła (niestety w dniu balu) Cały wieczór chodziła w szalu i starała sie nie unosić rąk w tańcu. Potem odpadły jej dwa tipsy.....siedziała zmarnowana do końca (bo wypada) a jej facet szalał na parkiecie
      Happy New Year normalnie!

      Usuń
  14. lubię, gdy inni uszanują to, że wolę pewne rzeczy i sprawy przeżywać inaczej... bo często wybieram zupełnie inaczej niż inni, np. Sylwestra uwielbiam spędzać w... łóżku :)
    i przyszło mi do głowy, czy umiem uszanować wybory innych? mhm... różnie bywa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli te ich wybory nie mają wpływu na Twoje życie....to dlaczego nie! :)

      Hmmm...może ja bym w tym roku w łóżku spędziła ten wieczór? ;)))

      Usuń
    2. Albo w wannie.Mówię Ci, super! :))

      Usuń
    3. paluchy mi sie w wannie pomarszczą :P

      Usuń
    4. Taak, pomarszczone paluchy w Sylwestra, to chyba zła wróżba, choć zawsze można je ukryć w pianie ;)

      Usuń
    5. Kiedyś z piany trzeba będzie wyjść ;)))

      Usuń
  15. Najlepiej iść za duchem własnych potrzeb, widzę ,że kiełbasą już Cię przekonano?
    :)
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powolutku, powolutku....pomysł z kiełbasą był mój :))))

      Usuń
  16. Narty, Sylwester, Andrzejki... same hiciory, których niestety nie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie :))))
      Uwielbiam tańczyć....ale salsę w moim klubie a nie coś w ten deseń :D
      http://www.youtube.com/watch?v=TFRMNv7qmOM

      Usuń
    2. Pozwolilam sobie na odwiedziny linku
      KRYSTE!!!!!!!,........z calym szacunkiem dla tych co w tym gustuja;)

      Usuń
    3. A widzisz ile tam radosnych twarzy :))))

      Usuń
    4. Cyganeczka to wersja light, a jak będzie TAK ?!:))

      Usuń
    5. hahahahaha i to jest wielce prawdopodobne :)))

      Usuń
  17. Cóż, każdy namawia na coś, co sam lubi. Ja bezskutecznie próbuję co raz wyciągnąć kogoś na spacer. Najczęściej jednak spaceruję sama. Mnie ludzie raczej na nic nei namawiają. I tak wiedzą, żem dziwak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie widzisz chyba nie chcą usłyszeć :))) znają moje zdanie a i tak namawiają. Dobrze że już się tak nie upierają jak kiedyś :)))

      Usuń
  18. Te przewrotki i fikołki na filmiku to Ty, Julio???
    Podziwiam Twoja skromność i opowiadanie, że tylko małe górki i żadnych tańców i brokatu:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah gdybym to ja tak umiała nie bałabym się żadnych stoków :))
      Tańce tak jak najbardziej, ale niekoniecznie w sylwestra i niekoniecznie do takiej muzyki jaką serwują sylwestrowi "didżeje"
      A u Ciebie znów jakieś komplikowane komentowanie!

      Usuń
  19. a ja w andrzejki pójdę do kina, a później zjem kawałek tortu, a sylwestra od lat spędzam w łóżku, nie lubię tłumów, wolę na drugi dzień gdzieś wyskoczyć... kiedy ludzie umierają w domach. Co do nart, to rozumiem, do Lisbony na sylwestra... przełazić noc i spijać wino z butelki, takie tam, a może wtulić się i odpłynąć, tak sobie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech....ta Lizbona...poluję na tanie loty, ale póki co nic ciekawego nie widać. Ale jestem cierpliwa :)

      Usuń
    2. I dobrze, może się tam w końcu spotkamy :)

      Usuń
    3. Jak tylko dorwę jakiś lot dam znać :)
      Kto wie....może akurat?
      O Irlandii znajomi tez przebąkiwali :)

      Usuń
    4. No i to też jest świetny pomysł :) spodoba Ci się :)

      Usuń
    5. Tyle że tłumaczyłam im że do Irlandii to by trzeba było na dłużej niż na kilka dni. Ale dopóki wyjazd w fazie szkicu...wszystko jest możliwe :)
      A powiedz Irlandia....kiedy najlepiej?

      Usuń
    6. Od maja do sierpnia, na kilka dni nie warto, bo Irlandia jest dla turystów drogim krajem i lepiej na dłużej a szerzej, trzeba dobrze zaplanować trasę i najlpiej pogadać z tym gościem o którym Ci kiedyś wspomniałam, samemu można niewiele zobaczyć, bo zamków, ruin to tu jest na lata zwiedzania, a ocen, klify, wodospady, parki, megakityczne cmentarze, pewnie nawet namiastki nie wymieniłam, a Yeatsa kraina, a Connemara, Achill, Dingle... a w Dublinie biblioteka w Triniti Collage... Bo tak naprawdę są piękniejsze miejsca od Moherów :) Ja do każdej wyprawy w jedno miejsce badam przez tydzeń teren, sprawdzam trasy, miejsca, opisy. Tego tutaj jest tak dużo, że można przeoczyć niezwykłe miejsce, ostatnio pod BenBulbenem okazało się, że chcemy wejść na szczyt, a nie byliśmy przygotowani...byliśmy pewni, że nie można, a można, widok taki, że zatyka Cię od pierwszego spojrzenia, bez przewodnika tracisz dużo czasu, a i dużo opisów jest w irlandzkim języku, więc się można zakręcić http://www.around-ireland.com/ spójrz na wycieczki tego Pana

      tutaj też jego opisy, często korzystamy z jego strony i ze strony Mikasi o której już kiedyś Ci wspominałam

      http://www.around-ireland.blogspot.ie/


      Polecam gościa, jest już znany pośród Irlandczyków, lubiany z nim będziecie bezpieczni i zadowoleni :)

      I nie da się na raz obejrzeć tego kraju, może jedynie liznąć... północ to już taka różnorodność, Belfast z muzeum Tytanica

      Kocham ten kraj, bo tu każdy kamień coś znaczy :)

      Usuń
    7. Dzięki za tak szczegółową odpowiedź, może tym ich przekonam.....że weekend w Dublinie nie wystarczy żeby poznać Irlandię :)

      Usuń
    8. Piwo w Dublinie w zwykłym barze kosztuje 5 euro, może to ich przekona :)

      Usuń
    9. Hahahaha jednego z nich na pewno tak :))))

      Usuń
    10. Poza tym w Dublinie jest mało Irlandii :) Miasto jak miasto, można się zniechęcić :)

      Usuń
    11. Mnie już przekonałaś :))) Jeszcze muszę facetów przekonać, że jak weekend to gdzieś w słońcu Italii lub Hiszpanii, z kieliszkiem wina i niespiesznie :)

      Usuń
  20. Nowy Roku w leśniczówce przy kominku. Brzmi bajecznie. Jestem za,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w końcu dopnę swego i zorganizuję tej mojej bandzie takiego Sylwestra :)

      Usuń