poniedziałek, 4 listopada 2013

Giganci

Będąc w Barcelonie miałam okazję zobaczyć coś niesamowitego (jak dla mnie). Coś, co się raczej, tak normalnie, w tym czasie, w tym mieście, chyba nie dzieje. No przynajmniej nie widziałam niczego takiego dwa lata temu, a byłam dokładnie w tym samym czasie. Miałam wrażenie, że tym razem miasto chce mi "zrekompensować" niefortunne zdarzenia z pierwszego dnia.

A mianowicie, wprost pod moimi oknami, ulicą Argenteria przemaszerowała parada gigantycznych postaci. Sięgały głowami niemalże do pierwszego piętra. Każda z par (bo to były pary lalek) podchodziła pod moje okno i tu zatrzymywała się, żeby odtańczyć swój charakterystyczny taniec, zakończony wirowaniem. Wszystkich figur nie będę Wam pokazywać, ale może chociaż kilka?








Te ogromne postacie to Gegants, kilkumetrowe posągi wykonane z drewna i kartonu, które zgodnie z katalońską tradycją przedstawiają osoby wybitnie zasłużone dla regionu. Wystawiane są podczas największych świąt i uroczystości. Zwykle taki przemarsz odbywa się w czasie święta La Merce, największego święta w Barcelonie. Fiesta trwa 5 dni (od piątku do wtorku) a dzień 24 września jest oficjalnie dniem wolnym od pracy w Barcelonie. 
Przemarszowi gigantów towarzyszy specyficzna muzyka. 


W każdym z tych gigantów ukryty jest człowiek, który sam niesie tę ogromną konstrukcję, opierając ja na głowie i ramionach. Noszący posągi często się zmieniają, widać figury muszą być ciężkie. Z tego co wyczytałam potrafią ważyć nawet 65 kg!!! Kiedy były w pozycji poziomej wnoszone do kościoła niosło je sześć-siedem osób.
To może niespecjalnie się czuje oglądając te zdjęcia i film. Ale taki zbliżający się gigant robi ogromne wrażenie !!!



32 komentarze:

  1. Ogromne, Julio!!!
    Hiszpanie lubią się bawić i to mi się w nich podoba, nie ma tam chyba takiego charakterystycznego dla nas Polaków nadęcia...
    Pozdrawiam i dobrej zabawy życzę
    ;)
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubią :)
      Jest w nich tyle życia. Nawet kiedy rozmawiają....to całym sobą, z bogatą gestykulacją.
      Niestety już mnie tam nie ma, urlop się skończył. Ale jeszcze tam wrócę :)

      Usuń
  2. Taniec wirowaniec dużych lal ;)) Faktycznie odczuwalne wrażenie jest na filmiku.
    Podziw dla człowieka w środku kierującego. Ach, Hiszpania, pociąga ogromnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może bardziej niż Norwegia, co? :)))
      Na pewno jest tam zupełnie inaczej :) Musisz spróbować. Ja też w nieustającej rozterce jestem. Gdzie jechać. I to kusi i tamto nęci. Ale Hiszpania jest i będzie już zawsze punktem obowiązkowym :)

      Usuń
  3. No tak... giganty są, a Twojego obiecanego zdjęcia nadal brak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. noooooooooo tak miało być pamiętam :) w ciemnej uliczce
      ale w ciemnej uliczce zdjęcia nie mam :)
      w ciemnej knajpce tylko :)

      Usuń
    2. Ciemna knajpka to rodzaj ciemnej uliczki. Tylko inaczej :)

      Usuń
    3. :) :)
      Jak to Pawlak (chyba) mawiał "u mnie słowo droższe pieniędzy"

      Usuń
  4. być takim gigantem choć na chwilę

    OdpowiedzUsuń
  5. Hello Julia,
    beautiful giants, I really like them.
    Happy monday wishes :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hello Carolina!
      Nice to see You again :)
      Did You ever seen Gigants?

      Usuń
  6. To bardzo fajna atrakcja,takie zagladajace w okno giganty.
    Masz wiecej zdjec to wklejaj,nie tylko ja na nie czekam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahaha zanudzę towarzystwo i porzucą mego bloga :)
      Szanuję czas wszystkich tu obecnych :)))

      Usuń
  7. Świetnie wyglądają giganci wśród ludzi chodzących obok nich. Nie miałam okazji czegoś takiego oglądać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak...to robiło ogromne wrażenie. No i było prawdziwą niespodzianką :)

      Usuń
  8. Ciekawe jak to jest, stanąć obok takiego wielkeigo ludzika...

    OdpowiedzUsuń
  9. Niezwykłe i dobrze, że tym razem trafiłaś na ten piekny pokaz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to była swego rodzaju rekompensata :)
      i wiesz....te dobre zdarzenia zatarły tamten paskudny obraz pierwszego dnia
      traktuję go jak zły sen

      Usuń
  10. Julio, chyba szykują Cię na następczynie tronu, skoro takie powitanie Ci zgotowali...? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha chyba tak się nie da :)))
      A poza tym korona ciąży. Niech będzie, że jestem Kopciuszkiem, a to była moja cudowna noc :))))
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  11. wiesz, w Belgii też jest tradycja takich parad olbrzymków:) ale jakos nigdy sie nie załapałam, znam tylko ze słyszenia. (Jak widzisz biorę cię dziś hurtem- tak juz mam, że do ulubionych blogów wpadam raz na jakiś czas, by na spokojnie przetrawić wszystko i bez pospiechu, dlatego sa na swój sposób traktowane po macoszemu, ale jak już zaglądam to zazwyczaj od dechy do dechy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam za wytrwałość i dziękuję :)
      Rozgość się proszę.
      O Belgii wiem niewiele, byłam tam kiedyś jeden dzień (tylko) dosłownie przelotem.

      Usuń
  12. I one te wielkie ludzie tak sobie po prostu pod Twoimi oknami szły?

    To całe szczęście, że można było patrzeć z góry, z dołu można by popaść w kompleksy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie tak było.
      Z góry świetnie wyglądały.
      Z dołu przerażająco.
      Czułam się jak krasnal :)
      Odżyłaś widzę i nadrabiasz.
      Fajnie że znów jesteś :****

      Usuń
    2. Mam spore zaległości, a bardzo lubię tu wracać! :)
      :*

      Ale czy odżyłam? to jeszcze tego nie wiem, raczej coś zaczynam się rozkładać.

      Usuń
    3. Dzięki :)))))
      I się nie rozkładaj mi tutaj !!
      no chyba że w grzesznym celu i nie przede mną ;)

      Usuń