piątek, 22 listopada 2013

dlaczego warto chodzić po schodach i nie tylko?


Świetny pomysł podejrzany w jednym z barcelońskich sklepów. Gdyby tak wszędzie na schodach widniały podobne informacje, o ileż chętniej korzystalibyśmy z nich zamiast z windy.  Może to i niewielka utrata kalorii, ale zawsze to coś. Za mało się ruszamy, stanowczo za mało.

A przecież można spalać kalorie na tyle sposobów, nie tylko tak męczących jak aerobik (550 kcal/godzinę), czy bieganie (1000 kcal/godzinę) ale równie skutecznych.

Bo na przykład, wyczytałam w necie, że czytając spala się 25 kcal/godzinę. A czytanie na głos, to już 150 kcal. Do tego należałoby dodać spalanie kalorii podczas "leżenia, odpoczynku" czyli ok 77 kcal. Czytając na stojąco spalimy dodatkowe 100 kcal, a stojąc na baczność 115 kcal. Podsumujmy więc - czytając na głos w pozycji na baczność spalamy 265 kcal/godzinę. Super!


Dalej.....
Gotowanie to 105 kcal/godzinę  - no ale chyba bez podjadania, a ja tak nie potrafię
Gra na pianinie 15 min.  120 kcal -  ooooooooo!!!!!!!, pianina nie mam niestety
Gra w kręgle  300 kcal - lubię bardzo :) tylko rzadko mam okazję
Jazda na nartach biegowych...uwielbiam!! (574 kcal) i na dodatek bardziej je lubię niż zjazdowe (511 kcal)
Jazda na rolkach 400 kcal ,  jazda na rowerze (z prędkością 20 km/h) 600 kcal  no to akurat oczywiste

Ale.....
Kopanie, grabienie  500 kcal
Tylko kogo i w co mam kopać i jak bardzo mam sobie nagrabić żeby spalić te 500 kcal???
Lekka praca biurowa to 140 kcal/godzinę i taką akurat wykonuję. Jeśli bym jeszcze przy niej podśpiewywała, spaliłyby się dodatkowe 122 kcal. Powinnam to przemyśleć. Co prawda  czasem tańczę w pracy, ale tak od pasa w górę. A jeśli taniec pozwala na spalenie 500 kcal w godzinę, to czy taniec od pasa w górę da 250? Czy niekoniecznie???

Z ciekawostek jeszcze powiem Wam, że robienie zakupów to 300 kcal, a seks zaledwie 200. I już wiadomo dlaczego kobiety tak lubią zakupy :)))
Ale spróbujmy uratować sytuację. Jeśli do seksu dodamy ubieranie i rozbieranie (118 kcal) (koniecznie samodzielnie i najlepiej kilka razy) i namiętne pocałunki (150 kcal) to już wychodzi całkiem fajny wynik.

No i po co to chodzić na siłownię. To i czasu szkoda i pieniędzy. Są naprawdę ciekawsze i przyjemniejsze metody odchudzania :)))
No to co? Ruszamy się! Kto może, niech wykonuje choreografię, a kto nie może, niech chociaż podśpiewuje, słowa banalnie proste :))



52 komentarze:

  1. hahahahahah :)))))

    CUDNE!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))))) dzięki
      I jaki sposób spalania kalorii wybierasz? :)))

      Usuń
  2. po co Tobie kalorie spalac piekna Julio?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo kochana przydałoby się :))) troszkę :**

      Usuń
  3. zobaczymy na zywo i ocenimy:)
    Ale i tak wiem, ze jestes piekna dusza w pieknym opakowaniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bosz!!!! Dziękuję Kaatje :)))
      Chodź niech Cię wyściskam :****
      Czekam na Cię :))

      Usuń
    2. bedziemy sie sciskac i tarzac w sniegu!! (ile to kalorii????)

      Usuń
    3. Kurcze...nie wiem, ale myślę że więcej niż sex :D

      Usuń
  4. Ruszać się ruszać, to zawsze jest opłacalność w spalaniu kalorii. Z tym sexem i zakupami to mnie zaskoczyło ciut, bo jednak to byłam przekonana że proporcje raczej odwrotne. Tak czy inaczej uwielbiam spalać kalorie ;)
    Czy nie fajnie byłoby jakby się włączyły taką aplikacje mam dziś idealną figurę z idealnymi wymiarami i wagą? Trach! Człowiek by się rozleniwił. A tak to jest ruch, jest zdrowie, sprawność, wytrawność itd....
    ;)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem na "wyjścia" przydałaby się taka aplikacja :)
      jeden przycisk figura
      drugi piękna cera i makijaż
      i trzeci fryzura

      Usuń
  5. Nie odchudzajcie się! Ja mam słabość do pulchnych ludzi! Serio :)
    Moja pierwsza wielka miłość to był chłopak ze sporą nadwagą i do tej pory została mi słabość do facetów w rozmiarze XL :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mam nadzieję że bez względu na wagę, jesteśmy w kartoniku umówione :D

      Usuń
  6. Kuszące takie schody... ciekawe, czy zdarzają się przypadki, że ktoś na nie wchodzi i przez dłuższy czas nie schodzi... tylko w tę i z powrotem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to kusiło :))))
      Zrobiłam to co prawda tylko dwa razy....a jednak :D

      Usuń
  7. Hmmm aż sie wierzyć nie chce, zliczyłam sobie, powinnam być chudym patykiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, ze mam w domu troche i wiecej schodow /smiech/!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  9. hahahahaha :)) i co się znowu okazało? że seks jest przereklamowany :)))
    muszę sobie podsumować ile to będzie: czytanie na głos podczas jazdy na rolkach, z jednoczesnym rozbieraniem się :))))) na szczęście my kobiety mamy podzielną uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sumuj dowolnie aby było miło :))))

      Usuń
  10. Oczywiście o kaloriach juz kiedyś pisałem, przy okazji wyznania miłości do pączków. Otóż i ten tekst:

    Uwielbiam pączki. Pasjami. W swojej zachłanności potrafię ich zjeść... dużo :)
    Są oczywiście tacy, którzy ich nie lubią, im krzyż na drogę.
    Pozostałym śpieszę z pomocną dłonią - poniżej znajdziecie krótki poradnik, co należy zrobić, by pozbyć się kalorii wchłoniętych wraz z pączkiem (bo niestety pączki je posiadają. Te kalorie znaczy się).
    Zacznijmy od ustalenia pewnych danych. Wg różnych źródeł, jeden pączek to 200-300 kalorii. Uśrednijmy więc i załóżmy, że nasz ma ich 250.
    Teraz waga - załóżmy, że dla kobiety wynosi ona 65 kg, dla mężczyzny 100 kg. Ot, taka luźna granica między ciachem a pasztetem ;)
    Na koniec załóżmy jeszcze, że jednym pączkiem delektujemy się 5 minut. To ważne dla końcowej konkluzji.
    Cóż więc należy zrobić, by się go pozbyć?
    Z ciekawszych proponuję (pierwsza wartość dotyczy kobiet, druga mężczyzn):
    Chodzenie po pokoju - 55/35 min
    Czołganie się - 25/15 min
    Czytanie na głos: 155/100 min
    Leżenie - 250/160 min
    Marsz po równinie pokrytej śniegiem - 57/37 min
    Mycie okien - 80/52 min
    Nauka - 155/100 min
    Pisanie długopisem - 210/140 min
    Poprawianie makijażu - 315/210 min
    Schodzenie ze schodów - 53/35 min
    Spanie - 250/165 min
    Siedzenie - 190/125 min
    Stanie - 180/120 min
    Śpiewanie - 150/100 min
    Ubieranie i rozbieranie się - 135/90 min

    A na koniec najlepsze:
    Jedzenie - 195/125 min
    Czyli...kobiecie wystarczy zjeść kolejnych 39., a mężczyźnie 25. pączków, by spalić tego pierwszego :)

    Smmmaaacczznneeegooooo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i zagiąłeś mnie :)))
      Myślałam, że jestem umysłem ścisły, a matematyka była kiedyś moim ulubionym przedmiotem. Ale za cholerę nie wiem jak Ty te 39 pączków wyliczyłeś :))))

      Usuń
    2. 195 minut jedzenia powoduje spalenie 250 kalorii. Jeden pączek jemy 5 minut, więc w ciągu 195 minut zjemy ich 39 :) c.b.d.u.

      Usuń
    3. Hahahahaha
      To tak kochany to będziemy do końca życia jeść te pączki :)))
      Skutecznie zniechęcająca metoda :)))

      Usuń
    4. Zniechęcająca? Przecież tu chodzi o to, żeby je jeść w miarę bezkarnie :)))

      Usuń
    5. Ech.....ten Wasz pokrętny sposób tłumaczenia :)
      Uwielbiam :D

      Usuń
  11. Julia powinnaś zostać instruktowką ... Muszę teraz to wszystko zsumować i zobaczę ile ja to gubię dziennie :)
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zsumuj i z tego co Dark mówi możesz spokojnie wcinać pączki :)))

      Usuń
    2. Właśnie liczę - konkretne z Was mózgi...:)

      Usuń
    3. Tylko mężczyzna umie tak namotać, żeby usprawiedliwić coś co jest absolutnie nielogiczne. :))

      Usuń
    4. Coś w tym jest, mój chrześniak, łasuch, zapragnął na komunie zegarek z licznikiem kroków i pomiarem kalorii, bo jak twierdził, musi się odchudzać. I robi tak, zje np. jednego batonika, przeczyta na opakowaniu ile ma kalorii, no i spala. Teoria dokładnie, jak powyżej ;0

      Usuń
    5. Ja żebym miała taki licznik i sprawdziła ile kosztuje spalenie dajmy na to kawałka orzechowca, to pewnie nie tknęłabym go do końca życia :)

      Usuń
  12. Ha! A ja uderzyłam dzisiaj w prace ręczne,żeby głupie myśli wypędzić i całe popołudnie grabiłam...dwie pieczenie przy jednym ogniu zaliczyłam....filmik cudny...hipcio, pomimo całej miłości do psiaków, moim faworytem :))) ...bosko śpiewa, i ten niepowtarzalny ruch warg :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to skoro już sobie nagrabiłaś ;) możesz teraz tylko delikatnie pogibać się w rytm muzyki :)))))

      Usuń
    2. a jakże :))) ...co i rusz puszczam na nowo ;)

      Usuń
    3. Sam jak robiłam ten wpis puszczałam na okrągło....jakoś uzależnia :))

      Usuń
  13. Ja nie licze i dzieki temu nie mam problemu:)))))
    Przy moim eksperymentowaniu w kuchni to trzeba by bylo jakies nowe wzory matematyczne do obliczania tych kalorii stworzyc.

    Mnie zaniepokoilo tylko 200 przy seksie,ale to chyba taki seks dla leniwych,co to sie poloza i na trzesienie ziemi czekaja;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz.....zawsze można śpiewać w czasie seksu i to może podwyższyć spalanie :)))))))

      Usuń
    2. albo policzą do trzech i mówią: :"O mój boże"....znaczy, już po wszystkim

      Usuń
    3. No tu jest średnie spalanie na godzinę podane :D
      To chociaż jeszcze przez godzinę krzyczeć by wypadało :)))

      Usuń
    4. z wściekłości, chyba :))))

      Usuń
    5. Hahahahahahaha dobre! Dobre!!!
      Grabienie zaostrza dowcip widzę :))))
      uśmiałam się

      Usuń
  14. Kiedyś chodziłam po schodach pół godziny dziennie, ale szybko mi się to znudziło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale chodziłaś bo chciałaś, czy musiałaś? Jak schodziłam do kopalni soli w Wieliczce tez mi się odechciało w pewnym momencie ;)

      Usuń
    2. Chciałam ;) Chciałam schuść i schody wydały mi się najlepsze. Ale chodzenie w tę i z powrotem (po schodach w domu) jest takie monotonne ;)

      Usuń
    3. Musiałabyś spróbować w Wieliczce :D

      Usuń
    4. Pewnie tak ;) A jaki Ci się już odechciało wtedy schdzić to... wróciłaś? ;))

      Usuń
    5. Nie....doszłam do końca. Tam jest trzysta kilkadziesiąt stopni :))))

      Usuń
  15. Łomatkoicórko! Może kiedyś się wybiorę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie masz klaustrofobii to warto, bo pięknie tam. Ja kilka lat temu byłam drugi raz...i tym razem czułam się dość nieswojo

      Usuń
  16. Jakie mam duże zaleglości... a tylko chwilę mnie nie było

    biegałam po schodach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze i ja chyba powinnam na te schody....ale póki co sił nie mam, lepiej poczytam na stojąco ;)))

      Usuń