środa, 9 października 2013

żółta karteczka

Krzysztof pod moim wczorajszym wpisem umieścił następujący komentarz: "Było miejskie graffiti, dzisiaj grzyby, a czym jutro nas zaskoczysz?:-)" 
Pierwszy odruch....znaleźć coś ekstra, zaskoczyć, pokazać coś ciekawego. Potem odezwała się moja prawdziwa, przekorna natura. A właśnie że nie!! Napiszę o czymś małym, nieistotnym, banalnym wręcz. O śmieciu, małej żółtej samoprzylepnej karteczce.



Leży sobie na środku pokoju, tu w pracy. Ktoś musiał zgubić przechodząc. Widzę ja kątem oka. Drażni jak nie wiem co. Kiedy będę wychodzić z pokoju podniosę, tak przy okazji.
Wstaję z krzesła, już mam wyjść...ręce pełne papierów.....
Nic to, podniosę ją wracając.
Wracam, nie patrząc w podłogę bo i po co? Przecież tam nic ciekawego nie znajdę.
Siadam przy biurku............szlag......żółta karteczka, widzę ja kątem oka.
Zaraz będę znów wychodzić,  to może wtedy. Historia się powtarza wiele razy.

I wiecie co? Wraz z upływem czasu widzę ją jakby mniej. Nie, nie ściemnia się, ani wzrok mi się nie psuje. Po prostu się do niej przyzwyczajam. Karteczka staje się stałym elementem krajobrazu. Tak jakby godzę się na jej obecność, choć przecież na początku tak mnie drażniła.
Wychodzę zza biurka, żeby zrobić jej zdjęcie i napisać Wam o niej.
I co się dzieje? Robię zdjęcie i wracam na miejsce.
karteczka zostaje
śmieję się w duchu sama z siebie
Zostawić ją tam na zawsze? W sumie żółty do szarego całkiem nieźle pasuje....
Nie, jednak ją wywalę, dopóki zupełnie do niej nie przywykłam.

Ile w naszym życiu zdarza się nam takich "karteczek" spotkać? Do ilu przywyknąć? Człowiek ma ogromne umiejętności przystosowawcze i da chyba radę w każdych warunkach i w każdym środowisku, a przecież wcale nie musi. Czasem lepiej bronić się przed czymś, co nas "uwiera", od pierwszej chwili....zanim zupełnie nas znieczuli. Z mego życia też, jak najszybciej, powinnam usuwać "żółte karteczki", które mnie drażnią. Zanim wtopią się w moje życie, zanim do nich przywyknę.
 

23 komentarze:

  1. ja bym musiala podniesc. znam siebie. ale tekst madry. tak jak ty Julio:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej Kaatje dziękuję!!!!! Jakie miłe słowa :****

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! Wyszło na to żem inspirator jaki, albo co:-)))
    Ale przyznam, że karteczka, mimo swej lichości, stała się bohaterka opowiastki o ludzkiej naturze. Pisanie o takich rzeczach to mistrzostwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)))))
      Aż urosłam! No tak wyszło żeś inspirator :) a może prowokator?

      Usuń
  4. Te żółe karteczki, odmienne, a jednak wnoszą jakiś koloryt...Gorzej gdy zatruwają są toksyczne dla otoczenia...
    Samy pastelowych życzę Ci - Interesująca notka :)
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tych zatruwających myślałam :)
      te kolorowe które ubarwiają życie to przecież niech zostaną :)

      Dziękuję :)

      Usuń
  5. pięknie to ujęłaś. dzięki Tobie ta mała karteczka urosła i nabrała nowego znaczenia :D

    OdpowiedzUsuń
  6. No proszę, karteczki do których ja niestety nie mogę przywyknąć, moje wewnętrzne ADHD podrywa mnie i musi zniknąć wszystko, co mnie drażni, odwodzi

    nooo, straszne to jest, mam uczucie, że ta nerwica mnie pochłonie

    ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokoju w takim razie życzę. I Tobie i sobie :)

      Ściskam :*

      Usuń
  7. Ja jestem estetką...tzn. z upływem czasu staram się nią być :), moją żółtą karteczką jest chaos architektoniczny polskich miast...brak spójności, kolorystyka z dupy, wszechobecne blokowiska straszydła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale tego nie da się "usunąć" tu mimo tego że drażni musimy przywyknąć.

      Usuń
    2. przywykam i przywyka," ale ciężko jest, nie jest lekko"

      ,,,,żeby tak mieć zaczarowany ołówek! :)))

      Usuń
    3. Pamiętam tę bajkę :)))
      jak ja mu tego ołówka zazdrościłam :)

      Usuń
  8. Wlasnie,czlowiek zbyt czesdto przechodzi obojetnie,mysli,zastanawia sie ale nie robi nic,liczac pocichutku ze ktos inny go wyreczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też się dzieje. To nawet pomysł na osobny wpis osobny temat.
      Może kiedyś do tego nawiążę....

      Usuń
  9. Zestaw do funkcjonowania- żółta karteczka, pragmatyczna konieczność czy uzależnienie?

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki takim "żółtym karteczkom" możemy się czasem obudzić... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obudzić, po czym budzik wyłączyć mówiąc "jeszcze tylko chwileczkę" ;)

      Usuń
  11. Nie pozwoliłabym jej tam leżeć. A gdyby coś na niej było? Coś ważnego. Jak ten pozornie, tylko pozornie błahy wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz że mogłoby być coś ważnego?
      O tym nie pomyślałam :) ale jednak nie było....

      Usuń