środa, 16 października 2013

urodzeni w lęku


Tak zaczyna się rozmowa z Iwoną Pękalską w ostatnich Charakterach. 

O lęku pisze też Jacek Krzysztofowicz w tym samym numerze. Wydanie jakby specjalnie dla mnie. Tak wiele we mnie różnych nieuzasadnionych lęków.....
"Całe szczęście że umiemy się bać, bo lek ostrzega nas przed zagrożeniem. Niestety często widzi za dużo." 
Mój chyba właśnie widzi za dużo. Wyolbrzymia niebezpieczeństwo, a nawet dostrzega je, tam gdzie go nie ma. Nie pozwala zbliżyć się do czegoś, co być może byłoby dla mnie dobre.

Wpadlibyście na to, że przeciwieństwem miłości jest właśnie lęk, a nie nienawiść? I faktycznie, jak się nad tym głębiej zastanowić, to tak przecież jest. Miłość dąży do zbliżenia, lęk wywołuje chęć ucieczki. Miłość buduje, strach rujnuje. Nie mogą istnieć jednocześnie.  Można mieć wspaniałego partnera, dzieci, przyjaciół i wciąż odczuwać lęk przed samotnością, z wszystkimi jego pochodnymi. Wraz z lękiem pojawiają się nierealne oczekiwania, pretensje, zazdrość, które niszczą to co udało się nam zbudować. Autodestrukcja.

Lęk pojawia się, gdy nasz umysł nie jest w chwili obecnej. Jest uczuciem z przeszłości wpływającym na przyszłość. Pragnąc zmienić swoje życie musimy się z nim zmierzyć. Nie da się go przeczekać, udawać że go nie ma. Nie da się go zagłuszyć ani tym bardziej zagłodzić. Im dłużej odwlekamy rozprawienie się z nim, tym większym się staje. Można by rzec, że go hodujemy. 

Co więc zrobić? Ano zmierzyć się z nim i to jak najszybciej. Zrobić to czego się boimy, pomimo tego że się boimy. Wytrzymać. Jak tylko zaczniemy działać uczucie lęku będzie się zmniejszać, aż w końcu zupełnie zniknie. Przypominam sobie egzaminy na studiach....w sumie racja....bałam się kiedy jeszcze stałam przed drzwiami. Kiedy wchodziłam i dostawałam pytanie, po prostu na nie odpowiadałam. Lęk odpływał.

"Odwaga to nie brak lęku, ale decyzja o działaniu, pomimo towarzyszącego nam lęku"

Od czego by tu zacząć moją walkę ze strachami.......


47 komentarzy:

  1. Lęk niestety niektórymi zawładnął, zobacz taka Jelinek, która nie opuszcza domu...

    lęk i mnie dotyka, ale jeszcze wychodzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie że z wiekiem tych lęków przybywa. Może za dużo złych wspomnień?

      Usuń
    2. Może, a może niechęć, mnie się czasami zwyczajnie nie chce

      Usuń
    3. jak się nie chce to jeszcze ok. jeszcze nie ma się czym martwić, zwłaszcza taką porą jak teraz :)
      Wczoraj....przed hiszpańskim, 19.10 myślę....nie wyjdę z domu, nie chce mi się. Z trudem zebrałam sie do wyjścia. A tam....odżyłam :) Po 21 wróciłam do domu pełna energii, jakiej nie miałam już dawno.
      Wniosek....czasem trzeba wyjść, nawet jak się nie chce :)

      Usuń
    4. Dokładnie, z wiekiem lęków przybywa, oby przekładało się to ostrożność, a nie paraliż :)

      Usuń
    5. Stąd konieczność podejmowania prób walki z tym, co może ograniczać w jakikolwiek sposób :)

      Usuń
  2. JA się konfrontuję z moim lękiem za każdym razem jak wsiadam do auta :)

    poza tym, chyba lęków nie mam, tak, pewnie jestem nieświadoma, ale naprawdę jedyne co mnie męczy to lęk wysokości, z pozostałymi uwielbiam stawać twarzą w twarz.

    Zresztą wiesz.
    Natura wojownika.

    Wietnamczyk :)))))

    :*:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak :) jesteś przypadkiem wyjątkowo bojowego i wytrwałego Wietnamczyka. Ciągle nie mogę powstrzymać śmiechu kiedy to sobie wyobrażam, zwłaszcza to otrzepywanie się z kurzu :))))
      I liczę na Ciebie. Liczę, że jak mnie dopadną lęki.....uratujesz :)

      Usuń
    2. dawaj mi tu lęka, mały sparing ? ;)
      Boks, lewy sierpowy ...

      wiesz, ja po prostu nie lubię jak rządzi mną coś innego, niż moje przerośnięte ego ;))

      Lęki ???

      Pfffffff :P

      Usuń
    3. Nooooo z Tobą nie zginę :))))
      Już kiedyś pisałam o tym....ale powtórzę.....drobna iskierka, a ma w sobie więcej siły niż niejeden byczek :))))
      Buuuuuuuuuuuuuziak :**

      Usuń
  3. Mam problem ze zrozumieniem osób, które mają w sobie dużo lęku.
    Jestem z tych odważnych, co to zawsze liczą, że będzie dobrze a nawet lepiej.
    A już irracjonalne lęki zostawiam innym.
    Oczywiście i ja się boję różnych rzeczy, ale znam bardzo bliską mi osobę, która te lęki hoduje i stara się zagłuszać przez całe swoje życie i widzę, jakie do destrukcyjne. Obserwując to staram się postępować od dziecka zupełnie inaczej.
    Wolę wyjść i walczyć, niż siedzieć w kącie i nie wiedzieć nawet, jaki to przeciwnik przede mną.
    pozdrowienia i odwagi! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. p.s. ale lęk wysokości niestety mam, mimo to staram się nim nie kierować

      Usuń
    2. Nie można się dać pokonać. Trzeba przeciwstawiać się lękom i zwalczać je w sobie.
      Mam szeroko pojęta klaustrofobię. Nie cierpię wszelkich ograniczeń.
      Nie lubię latać samolotem, a mimo to latam kilka razy do roku :) Najwyżej czasem mdleję. Ale nie pozwolę sobie odebrać radości podróżowania :)

      Usuń
  4. Lek zwiazany jest z wolnoscia od... wszystkiego...
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ciekawe ...
      możesz rozwinąć?? :)

      Usuń
  5. Lęk blokuje, stajemy się mniej otwarci, jakby schowani w rękawie...
    Skrępowani strachem widzimy gęby, których nie ma ... Wystarczy je minąć
    Pozdrawiam serdecznie
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, przełamać się i iść do przodu.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. lęk to też wymówka...dla lenistwa i wygodnictwa...łatwiej schować się za róg (czyjąś spódnicę) niż zadać sobie trud poznania czy działania... a wszelkiego rodzaju fobie (lęki patologiczne)należy po prostu profesjonalnie leczyć...oczywiście bardzo spłaszczyłam temat....bardzo ciekawy temat Julio :))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz wymówka? Nigdy tak o tym nie myślałam....ale może u mnie to tak nie funkcjonuje. Kto wie, kto wie :)

      Usuń
    2. to fakt, bardzo splaszczasz, za bardzo

      Usuń
  7. U Ciebie z pewnością to tak nie funkcjonuje...śledzę bloga od dawna i wiem co mówię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. -nie lękaj się maleńka
    -ja się nie lękam, ja wymiękam

    tak mnie naszło :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tak szczerze, lęku nie posiadam no chyba ze przed ginekologiem i lękiem wysokości. oj to bardzo!

      Usuń
    2. Szczęśliwiec, bez lęków :)

      Usuń
  9. przez całe życie czegoś się boję. często wynika to z tego, że sama siebie krytykuje i zbyt poważnie podchodzę do pewnych spraw. no, bo co będzie, jak popełnię błąd i ktoś to zauważy i mi wytknie? myślę jednak, że tak naprawdę to nikt nie wymaga ode mnie stania na baczność, tylko ja sama.
    myślę też, że człowiek, który ma w sobie ogromną ciekawość świata, ma mniej lęku. zamiast sie czegoś bać, woli tego doznać, przyjrzeć się z bliska.
    moim największym lękiem jest to, że kiedyś stanę się na tyle niedołężna, że będę wymagała czyjejś stałej opieki, a może się okazać, że tego kogoś nie będzie i co wtedy ? ten lęk mnie jednak nie paraliżuje. on mnie zmusza do codziennej walki ze swoim ciałem. ja muszę, po prostu muszę to przezwyciężyć i już!!!! nie ma innej opcji!
    lęk jest, jak czarna chmura, ale już wiem kiedy sie zbliża i odwracam od niej głowę, bo wiem czym grozi spotkanie z nią i jak trudno się z niej wydobyć.poza tym, kiedy patrzę wstecz, widzę, że wszystkie moje lęki były na wyrost. wszystko w życiu się układa pomyślnie i ze wszystkim można sobie poradzić. Aniołowie czuwają i trzeba im zaufać :)
    buziaki *))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeśli mieszkają w Tobie lęki, nie dajesz tego po sobie poznać. Czytam bloga dzielnej i pełnej życia dziewczyny :))) I jestem pod wrażeniem :) naprawdę.
      A co do samokrytyki....też tak mam, że od siebie wymagam najwięcej.

      Buziaki :))))

      Usuń
  10. Kazdy ma jakies leki,jesli ktos mowi ze nie ma,nie uwierze.
    Z jednymi radzimy sobie lepiej z innymi mniej.
    Najgorsze jest wtedy gdy leki nami zawladna i pozbawiaja checi dzialania.
    Bo dla mnie osobiscie ,dzialanie pozwala pozbyc sie lekow,trudne to jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Ci którzy mówią że ich nie mają w ten sposób "wypierają" je?
      I masz rację, działanie może tu pomóc.

      Usuń
  11. Lęk jest jak plecak na ramieniu,nie jest celowe z nim walczyć,lepiej go oswoić,wtedy tak mocno nie uwiera podczas wędrówki przez życie.

    pozdrawiam S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt ciężki plecak może nas "uziemić"
      A czy walka z lękiem nie jest jak wyrzucanie zbędnych cegieł, które ktoś nam do plecaka podrzucił?

      Usuń
    2. Nie trzeba ich wyrzucać bo i tak stale będą pojawiać się nowe.Może lepiej je rozkruszać - oswajać - i w postaci pyłu pozbywać się ich umiejętnie.

      Usuń
    3. O tak...zamiana w pył też mi się podoba. Nie wiem dlaczego ale mam uczucie że powinnam raczej odciążać mój plecak niż przyzwyczajać się do jego ciężaru.

      Usuń
  12. Lęk... sporo wiem o tym, całkiem sporo... Jak spojrzysz na początki mojego bloga, to się dowiesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro zacznę od tego dzień.
      Dziś byłam w kinie i film tak mocno we mnie siedzi że nie potrafię skupić się na niczym. Musze go jeszcze raz obejrzeć w mojej głowie. Przeżyć do końca

      Usuń
    2. Obejrzyj jeśli będziesz miał okazje, naprawdę warto.
      No i muzyka piękna....jestem na to uwrażliwiona

      Usuń
    3. Zanim pójdziesz na film uzupełnij zapas chusteczek....niezbedne

      Usuń
  13. Ja też mam takie lęki... Ciekawe, czy to prawda, że urodzeni przez cesarskie cięcie boją się mniej i są bardziej zrównoważeni i pogodni...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz? Chyba to raczej życie "uczy" nas nowych lęków...

      Usuń
  14. chyba też muszę zrobić coś dla mojej duszy, bo się już tego domaga
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooooo tak :)
      Duszę trzeba karmić i rozpieszczać....żeby była "w formie"
      Buziak :*

      Usuń