poniedziałek, 16 września 2013

szepty parkowej ławeczki


Za namową Sebastiana poszłam do parku, żeby usiąść na jednej z pustych ławeczek i wsłuchać się w jej szepty. Tak jak przewidywałam, opowieść, a może raczej rozmowa, którą usłyszałam, była smutna....choć prawdziwa

-  Boję się  -  powiedział mężczyzna  -  boję się, że kiedyś odejdziesz
-  Ale.....jak to odejdę?  -  zapytała zaniepokojona  -  o jakim odejściu mówisz, przecież cię kocham. Chyba że mówisz o śmierci  -  dodała smutnym głosem, mimowolnie ściszając  go aż do szeptu
-  A co to za różnica  -  odpowiedział patrząc w jakiś odległy punkt  -  i tego, i tego bym nie zniósł, bolałoby tak samo
-  Przecież nie odchodzę, jestem i będę. Będę przy tobie tak długo, jak tylko ty będziesz chciał. Jestem i będę  -  jej oczy były już pełne łez. Przecież dla niego.....dla niego była gotowa na wszystko....
-  Tak? To cudownie  -  już uspokojony objął ją i mocno przytulił  -  bądź, bardzo Cię kocham

Była z nim tyle, ile on chciał. Ale kiedy nadszedł ten moment, kiedy poczuła, że to już, że już czas, że on jej już nie potrzebuje, odeszła w milczeniu......nie poszedł za nią.....



Puste parkowe ławeczki wywołują we mnie uczucie smutku.....niezmiennie.
 


50 komentarzy:

  1. Ławeczki znają wiele takich opowieści i jestem przekonany, że będą świadkami wielu podobnych okoliczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale mogłaby mi ta ławeczka coś weselszego opowiedzieć....
      no trudno, takie widać miała wspomnienia, było, minęło...

      Usuń
  2. Chyba jesienna pogoda, nie zawsze dobrze na Nas wpływa Julio..
    Wczoraj u mnie było smutno, dziś podobnie jest u Ciebie..

    Ale powiem Ci coś..

    Ja w pustych ławeczkach, chcę i często widzę i słyszę w ich pobliżu radosne chwile.

    Dwoje ludzi, którzy kiedyś spotkali się na jednej z takich ławek i siedząc na niej zakochali się w sobie, są cały czas razem:)
    Każdego dnia, szanując siebie, ciesząc się, szczęściem, które ich spotkało, bezustannie dbając o swoje uczucia, o miłość, podlewając jak rośliny w ogrodzie.

    Kiedyś, gdy już będą starszymi ludźmi, wrócą by usiaść, jeszcze raz, na tej samej ławce i zobaczyć, czy nadal ich oczy błyszczą, potrafią się śmiać ze szczęścia, nawet sami do siebie, ich serca biją, tak jak wtedy, gdy się w sobie zakochali i czy cały czas darzą się szacunkiem.

    I na każde pytanie, usłyszą odpowiedź: TAK:)

    Ach, ale się rozmarzyłam Julio..

    Niech te marzenia i Ciebie już nie opuszczą, nie tylko dziś.
    A, w przyszłości niech staną się rzeczywistością, która całkowicie zmieni Twoje zdanie o pustych ławeczkach.

    Miłego dnia, Pozdrawiam:)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No teraz to i ja się rozmarzyłam......
      Myślisz że to możliwe?
      Usiądę jeszcze raz na tej ławeczce i spróbuję właśnie to usłyszeć. Już czuję że będę płakać...

      Dziękuję Kasiu i miłego dnia :)

      Usuń
  3. Jest to możliwe Julio, uwierz:)

    Miłość, taka prawdziwa, wieczna, to jedno, czego jestem tak naprawdę pewna!

    Gdy usiądziesz Julio, ponownie na tej ławce, pozdrów ode mnie tych dwoje zakochanych, którzy żyją gdzieś tam.

    A, jeśli popłyną Ci łzy, obiecaj mi, że będą to tylko łzy radości.
    W podziękowaniu, dla tych dwojga serc, którzy sprawili, że w XXI w. są jeszcze osoby, dla których Miłość, nie jest uczuciem, na kilka nocy, czy miesięcy, a na zawsze.

    Uśmiecham się do Ciebie:)
    Kasia





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrafisz wzruszyć....
      naprawdę
      Piękne to co piszesz....
      Pójdę, usiądę, pozdrowię....a łzy, to będą łzy wzruszenia.

      I ja się uśmiecham do Ciebie Kasiu :)

      (kurczę jednak mam oczy w mokrym miejscu, jeszcze nie poszłam tam, a już mi się szklą)

      Usuń
  4. Nie potrafię długo siedzieć na ławce, na długość kilku stron książki... w moich książka jednak jest więcej przygód niż młości :) chyba jestem mało sentymentalna, wrażliwa inaczej :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale może właśnie tak lepiej, łatwiej....tak jak Ty

      Usuń
    2. Nie wiem Julio, myślę, że wciąż od tego uciekam, żeby nie bolało, bo zawsze boli

      Usuń
    3. Biorąc pod uwagę moje doświadczenia też powinnam uciekać. A jednak....nie potrafię...

      Usuń
  5. Skoro odeszła w milczeniu to może on pomyślał, że to jej wybór? Ze to ona go nie potrzebuje ?

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ona czuła wszystko, co w się w nim działo.
      To wszystko dało się wyczytać z jego oczu.
      To był właściwy moment na jej odejście....

      :*

      Usuń
  6. Moze laweczki opowiadaja to co w glebi serca,naszego serca?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może....
      Może właśnie dlatego tak, jak Kasia mówi, powinnam jeszcze raz pójść do parku i spróbować usłyszeć zupełnie inną historię.

      Usuń
  7. Koniecznie pojdz tam raz jeszcze i wsluchaj sie w te sama historie, bo moze nie wszystko "doslyszalas" i wcale nie konczy sie smutno choc z pozoru mozna by tak ja odebrac ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta zasłyszana historia skończyła się smutno....
      Ale przecież życie ciągle pisze nowe....pójdę i posłucham
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  8. mnie parkowe i nie tylko, ale takie puste ławeczki również nastrajają sentymentalnie i jakoś nigdy radośnie. zawsze mi się kojarzą z samotnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też i ja usłyszałam taką smutną opowieść.
      Tym bardziej że zbliża się jesień....która nie najlepiej mi się kojarzy

      Pozdrawiam Polly :)

      Usuń
  9. Usłyszałaś Julio niesamowitą historię,wczytuję się w jej słowa i sens.Ławeczka pomimo samotności ukazała tobie bardzo cenną historię.Ja znam podobną z filmu ,,Mąż fryzjerki'' P.Leconte'a gdy bohaterka oznajmia..,,odchodzę nim ty to zrobisz,bo pozostanie nam już tylko czułość,kiedy przestaniesz mnie pożądać,całuję cię długo, aż do śmierci,odchodzę abyś mnie nigdy nie zapomniał''...

    pozdrawiam ciepło S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia którą opowiedziała ławeczka....faktycznie bardzo podobna, choć zupełnie tym ani żadnym innym filmem nie inspirowana. Życie ją napisało, a tych dwoje wyreżyserowało i odegrało główne role.
      Ta kobieta...ona też odeszła, nie chcąc być przez niego porzuconą....po raz kolejny.
      Czy on ją będzie pamiętać....tego nie wiem....tego ławeczka mi nie zdradziła.

      Pozdrawiam ciepło Sebastianie

      Usuń
  10. gdyby ławeczka postarała się o oparcie jakieś to na pewno objęliby się i tak sobie trwali ;^))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oparcie mówisz....oparcie powinni mieć w sobie. Ona w nim, a on w niej. Chyba właśnie tego oparcia zabrakło.

      Pozdrawiam Piotrze :)

      Usuń
  11. ile takich, i innych historii, zna ta ławeczka??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie całe mnóstwo. Gdybym miała słyszeć je wszystkie naraz nie rozróżniłabym słów.
      Tę jedną historię słyszałam wyraźnie.

      Pozdrawiam dzwoneczku :*

      Usuń
  12. Moja kochana Juleczko, spotykali się na tej ławeczce, no ale ile można tam siedzieć. Twarda jest, kość ogonowa daje o sobie znać, nogi zwisające w dół drętwieją. ;)
    Odeszła, żeby je rozruszać, a On poszedł w inna stronę poszukać wygodniejszego siedziska.
    Wygodny był, nie szkoda go. Kobiety mają widocznie bardziej odporne dupska :))))

    (Oczywiście historia wzruszająca, ale pomimo deszczu dla Mirabelki nie dziś, wybaczysz?)

    Cmok jak smok :* i uśmiechnij się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybaczam :*
      i uśmiecham się bo to historia z przeszłości
      a dziś mimo deszczu....no przecież słońce świeci :)

      Ps. Kobiety mają niezwykle odporne dupska....do pewnego momentu :)

      Usuń
    2. Jakie słońce, gdzie to słońce? Deszcz mydli mi oczy ;)))

      Ps No moje dupsko już nie twarde, nie jędrne...masz rację że do czasu...latka lecą i wszystko flaczeje ;P

      Usuń
    3. Może do lustra spójrz :)))) zobaczysz słońce, tylko nie zapomnij się uśmiechnąć

      hahahaa no powaliłaś mnie tą "autoreklamą". Jak nie jędrne? Najjędrniejsze i najpiękniejsze bo Twoje :))))

      Usuń
    4. Żeby zobaczyć wielkie słońce tyłem do lustra musiałabym stanąć ;PPP Przeca nie mam oczy z tyłu głowy ;)))

      Usuń
    5. hahahahaha matko jak Ty mnie zawsze rozbawiasz. I już się w pracy pytają czego ja tak rżę :)))
      kocham Cię :*

      Usuń
    6. Jeszcze tylko sprostuję hahahaha (nie dam rady pisać normalnie) słońce masz z przodu Mirabelko :))))
      popłakałam się ze śmiechu dzięki :))))

      Usuń
    7. No popatrz, a Mirabelka uwielbia jak się ludzie śmieją. :) Od razu jej lepiej! :)

      Usuń
    8. Mirabelka ma niesamowity dar rozbawiania ludzi :)))
      skarb normalnie!!!

      Usuń
    9. Skarb? Patrzajcie, mapy nie miała, a skarb ma! :)
      Cholera, a myślisz, że to wymienne w banku na gotówkę? ;))))

      Usuń
    10. Hmmmm jakby się tym zawodowo zająć i przeprowadzać terapie antydepresyjne....to chyba tak :) byłaby z tego gotówka.
      A teraz! Na jesień! Toż to żniwa!!! Przemyśl :))))

      Usuń
    11. Ludzie to maja łeb do interesów :)
      Ale czy taki komercyjny uśmiech, byłby tyle samo wart?
      Mirabelka jest jak supermaket, czasem rozdaje gratisy. :)))

      Usuń
    12. no jak komercyjny to chyba już nie
      ale
      jest coś takiego jak "dowód wdzięczności"
      wiesz....jajka ze wsi, kurka na rosół i takie tam ;))))

      Usuń
    13. Umowa barterowa czyli. Biere Uśmiech za Uśmiech! To chyba dobra transakcja.
      :)))

      Usuń
  13. Juleczko baw się dobrze w robocie, ja zmykam, bo mi Młodszy płuca wyszczekuje! Trza wspomóc biedne dziecię jakąś chemią.

    Buziak i uśmiech zostawiam :* :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za uśmiech i buziak....bezcenne :*

      Zdrówka dla młodszego. Inhalację proponuję, nawet samą para wodną...pomaga

      Usuń
    2. Postawię więc Młodszego nad suszarką do grzybów ;P

      :*

      Usuń
    3. Gdzie!!! Nad rosołkiem lepiej :))

      Usuń
    4. No dobra, a niech będzie rosołek. Tylko żartowałam ;)))

      Usuń
  14. Tak, wieczorne, samotne ławki mają to do siebie, że smucą, jeśli mamy go w środku - wyciągają go na zewnątrz.

    Pozdrawiams serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Króliku!
      Dokładnie taki mechanizm tu zadziałał. Ale pomyślałam sobie, że może powinnam, co jakiś czas, przysiąść na niej i wsłuchać się w siebie.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  15. U mnie jest podobnie... Opowieść śliczna i... i prawdziwa. Nie wiem, czy smutna :). Darem i szczęściem, jest już samo to, że kochamy... Nawet puste miejsce na ławeczce nam tego nie odbierze... Nam wolno, a że on nie chce? Przez to miłość ani nie jest większa, ani mniejsza... Ławki w parku to wiedzą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. tak przy okazji ławeczek: http://milczenie-abigail.blogspot.com/2008/05/spotkanie.html

      Usuń
    2. Ławeczki mogą wiele opowiedzieć wiele historii
      nie tylko o miłości

      Pozdrawiam Abi :)

      Usuń