czwartek, 19 września 2013

lęk oswojony

Kiedyś panicznie bałam się cmentarzy. Miałam wrażenie, że widzę te wszystkie ciała, złożone w grobowcach, zupełnie tak jakbym widziała przekrój cmentarza. W myślach ożywały wszystkie straszne filmy zapamiętane z dzieciństwa. Może działo się tak dlatego, że nie dane mi było zetknąć się ze śmiercią kogoś bliskiego. Moich dziadków praktycznie nie znałam. Gdzieś w domu rodzinnym jest jedno pożółkłe zdjęcie z babcią, miałam na nim może trzy lata. Bardzo mgliste wspomnienie. Nie pamiętam dnia jej smierci, nie pamiętam pogrzebu byłam zbyt mała. 

Potem, kolejne odejścia bliskich mi osób, oswoiły mnie z tym, że taka kolej rzeczy, że to podróż w jednym kierunku i każdego z nas spotka to samo....nieuniknione.
Najpierw zginęła w wypadku samochodowym moja bliska znajoma, rak zabrał inną, równie bliską. Kiedy odchodził mój wujek (alkoholik) pierwszy raz przyjęłam to spokojnie. Nawet poczułam ulgę, ogromną ulgę, że on już się nie męczy. Że już jest w lepszym piękniejszym świecie. Że jest tam wolny od bólu i zmartwień. Patrzyłam na jego spokojną twarz i szeptałam mu w myślach.....wiem, że Ci tam dobrze, byleś tak naprawdę dobrym człowiekiem, tylko się trochę pogubiłeś....

Kilka dni temu poszłam na pobliski cmentarz. 
 
Spojrzałam w górę


Potem w dół


w lewo


i w prawo


I pomyślałam sobie.....czego ty się dziewczyno całe życie bałaś????
Przecież tu jest tak pięknie, zielono, cicho. Tu nie ma nic strasznego, tu jest spokój i pogodzenie. I kiedy usłyszałam wczoraj w trójce tę piosenkę.....pomyślałam, że napiszę Wam o tym wszystkim.



Jestem tego pewny ,
w głębi duszy o tym wiem ,
że gdzieś na szczycie góry,
wszyscy razem spotkamy się.
Mimo świata który (który)
kocha i rani nas dzień w dzień,
gdzieś na szczycie góry (szczycie góry)
wszyscy razem spotkamy się.

31 komentarzy:

  1. a ja od kiedy pamiętam- uwielbiam cmentarze ... Wcześnie umarł mi dziadek, potem babcia, byłam na pogrzebach wg różnych obrządków i zwyczajów. Jako dziecko obskoczyłam chyba z 10 .. :P(babcia miała wielu przyjaciół duzo starszych, a że wszedzie mnie ze sobą zabierała to i na pogrzeby chodziłam).

    cmentarz oznacza dla mnie spokój i ciszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie to oswojenie, którego mi brakowało.
      Do mnie przyszło to później.

      Usuń
  2. Kiedy byłam małą dziewczynką bardzo się bałam. Miałam nawet jedną przygodę na cmentarzu, wydawało mi się, że spotkałam ducha. Teraz kiedy jestem dojrzałą kobietą, bardzo często odwiedzam to miejsce. Szczególnie jesienią. Przypomina mi o przemijaniu. Po śmierci ojca długo nie mogłam się z tym pogodzić. Czas jest najlepszym lekarstwem
    ps Bardzo ciepło piszesz o wujku alkoholiku. Patrząc na to z boku, łatwiej jest wytłumaczyć, że się pogubił. Żyjąc z takim człowiekiem już nie jest takie proste. Polecam film Głęboka woda- 3 odcinek. Takie historie nie są mi znane tylko z filmu. Takie kiedyś miałam zycie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wujku piszę ciepło, bo pamiętam go bardziej z tych czasów kiedy nie pił. Pogodny i życzliwy człowiek. Wóda zniszczyła życie jego i jego bliskich. On męczył się z niedowładem, porażeniem, oni z nim... A jednak przy trumnie jego teściowa, mimo tego że wiedziała ile on przykrości zrobił jej córce, powiedziała właśnie te słowa "to był dobry człowiek".

      Głęboka woda....to się w ogóle trudno ogląda, każdy odcinek....

      Pozdrawiam ciepło Graszko
      współczuję :*

      Usuń
  3. Cmentarze dla mnie to cisza i krzyk, spokój i burza.

    I wiatr, zawsze wiatr, wiatr budzący mój niepokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś na cmentarzach bywałam głownie 1 listopada i to za dnia. Mróz, tłok, zmęczenie, chaos....tak mi się kojarzyły te wizyty. Któregoś roku właśnie w ten dzień zadzwonił do mnie przyjaciel i powiedział chodź pójdziemy tam nocą, kiedy już nie będzie ludzi. Jak to nocą? Byłam przerażona, bo bałam się tego miejsca. A jednak poszłam. Było zupełnie inaczej. Spokojnie, intymnie, cicho.... tak jak powinno być kiedy się odwiedza bliskich. Tylko w ciszy i milczeniu można z nimi porozmawiać.

      Usuń
  4. Pożółkła Fotografia...

    Drewniana ławeczka, jak kości pogrzebanych,
    Mocno spróchniała i na wpół rozsypana...
    Wiatr nuci cichutko swoją dla Nich kołysankę
    A drzewa szepczą o chwilach nasączonych blaskiem.
    Spokój, wieczny spokój.
    Już nie usłyszą śpiewu ptaków o poranku
    Nie poczują ciepła promieni słońca o świcie
    Ani zapachu sosnowego lasu po wiosennym deszczu
    Nie dojrzą lekkości spadających liści jesienią...

    Wspominam chwile dobre
    I uśmiecham się do Ciebie...
    A fotografia na której jesteśmy
    Bardzo już pożółkła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam chyba już ten wiersz kiedyś u Ciebie :)

      Tak.....cisza, spokój, wspomnienia....
      A ptaków na cmentarzu mnóstwo.
      Może oni jednak je słyszą?

      Usuń
  5. Tak...też się nad tym zastanawiałam....może słyszą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja chodzilam na cmentarz noca z kolezanka, zeby sie "pobac" mysle wiec, ze juz swoj limit strachu wykorzystalam na zas. Teraz chodze na cmentarz do taty i normalnie z nim rozmawiam, jaby stal obok. gladze plyte pomnika i mowie: nie uczesales sie dzisiaj rano, jak wieje wiatr, albo wloz sweter, bo przemarzles, jak jest mroz. czasem marudze, ze balagan, bo kwiaty pogubily platki i rozsypaly sie po plycie grobowca. Ja wiem, ze brzmi to co najmniej dziwnie. ale nic mnie to:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kaatje :)
      To co mówisz wcale nie brzmi dziwnie. W moim odczuciu tak właśnie powinno się rozmawiać z tymi którzy odeszli. Właśnie tak jakby byli obok nas. Ja też odwiedzając grób koleżanki w myślach mówię jej, że miała rację w jakiejś tam sprawie. Opowiadam co się u mnie działo....chociaż myślę że ona i tak wie :) A może nawet i czuwa :)

      Usuń
    2. Witaj Julia. Nie przedstawilam sie nawet. trafilam tu do ciebie przez bloga Joanny. Mam nadzieje, ze moge do Ciebie zagladac. Pozdrawiam z Holandii, stad brak polskiej trzcionki:)

      Usuń
    3. I jak widac jestem spamerem. nie wiem czemu moje komentarze pojawiaja sie zawsze podwojnie...

      Usuń
    4. Witaj Kaatje :)
      Miło mi Cię widzieć (nawet podwójnie)
      Jeśli mi się uda, pousuwam co drugi komentarz, nie wywalając przy tym wszystkiego (co też mi się kiedyś zdarzyło)
      Witaj - zaglądaj - rozgość się :)
      A Ty? też piszesz?

      Usuń
    5. az sie boje pisac, bo podwyzszam Ci statystyke tymi dublami:)
      tak, mam bloga. ale zamknietego. jak masz ochote mnie poznac to wysle Ci kluczyk:)kiedys tam. nie musi byc od razu:)

      Usuń
    6. Pewnie że mam ochotę Cię poznać :)
      zobacz...tym razem nie ma dubla :))))

      Na profilu znajdziesz adres mailowy, pod który możesz kluczyk do tajnych drzwi wysłać, kiedy i jeśli będziesz chciała :)

      Usuń
  7. kasztanowce w Polsce są najpiękniejsze .. bardzo piękne zdjęcia Julio .. takie świetlne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to był piękny słoneczny dzień :)
      W taki dzień świat wygląda zupełnie inaczej.

      Usuń
  8. a nad grobem moich Babci i Dziadzi na Mazowszu rośnie kilka pięknych brzóz .. zawsze się do tych brzóz uśmiecham kiedy rozmawiam z Nimi :^)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego pewnie tak ciepło kojarzą Ci się brzozy :)
      Kochałeś ich prawda?

      Usuń
    2. Tak czułam :) ale to nie było trudne do odgadnięcia. Skoro się uśmiechasz do brzóz rosnących nad ich grobem :)

      Usuń
  9. kiedyś też bałam się cmentarzy. teraz czuję tam ciszę, spokój, smutek, pogodzenie, żal..... a na tych najstarszych tajemnicę, którą kryje każdy martwy i żywy. bardziej można się obawiać niektórych żywych na cmentarzu, niż tych, co w grobie, a właściwie w niebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stanowczo bardziej mogą nam zagrażać żywi aniżeli umarli.
      To wszystko chyba przez obraz, jaki się w nas utrwalił dzięki horrorom, gdzie cmentarz jest miejscem na którym dzieją się dziwne rzeczy. Pytanie tylko dlaczego niby dusze miałyby trzymać się swego ciała i mieszkać na cmentarzu ;)

      Usuń
  10. Może ty pierwszy
    może ja
    dotkniemy ręką wielkiej ciszy
    może ty pierwszy, może ja
    stwierdzimy, że nas wszechświat słyszy
    może ty pierwszy, może ja
    zgarniemy gwiazdy w obie ręce
    może ty pierwszy, może ja
    ujrzymy Boga
    i nic więcej...

    (Irena Rup)


    Lubię cmentarze o zmroku,
    lubię zapalić świeczkę na grobie nieznanej mi osoby,
    pokręcić się po alejkach, zatrzymać i zadumać
    nad zdjęciami i datami... nad tym, jakie kto miał życie
    i dlaczego takie krótkie...

    Przy bardzo starych grobach często wyczuwam pustkę,
    coś mi mówi: tu już nic nie ma.
    Przy nowych są często duże zawirowania energetyczne
    pochodzące głównie od żywych: ich smutek lub boleść,
    niepogodzenie, żal lub rozpacz, a czasami wręcz przeciwnie -
    ulga, zrozumienie, miłość...

    A drzewa szumią wiatrem nad wszystkimi...
    A czas przygina i nas z każdym rokiem bliżej ziemi
    i bliżej nieba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak pięknie mi skomentowałaś że nie powinnam już nic dodawać.
      dziękuję :)
      za wiersz też

      Usuń
  11. to chyba zbyt trudny temat dla mnie,
    nie lubie cmentarzy .... unikam

    OdpowiedzUsuń
  12. Czuję lęk przed cmentarzami, zwłaszcza, że w ostatnim roku pochowałem tam oboje rodziców. Z drugiej strony jest w nich coś, co mnie tam ciągnie z aparatem. Uwielbiam je fotografować. Kilka widziałaś na blogu, a kolekcji mam więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robisz piękne zdjęcia i już się nie mogę doczekać kolejnych....ciekawam ogromnie :)

      Usuń