wtorek, 27 sierpnia 2013

uciekinierka


     Książka która towarzyszyła mi w ostatnich dniach. Zbiór ośmiu opowiadań o kobietach które doświadczają nieprzewidywalności życia. Sięgnęłam po nią ze względu na tytuł....zaintrygował. 
     Już na początku lektury olśniło mnie. Tak....jestem jak ta uciekinierka z pierwszego opowiadania. Niby dokądś gnam, czegoś szukam, ale kiedy jestem o krok od ważnej decyzji tchórzę, wycofuję się. Boję się skoku w nieznane. Mimo tego, że włożę w to co chcę osiągnąć wiele zapału i energii, gdzieś pod koniec zaczyna mi jej brakować. Być może gdyby ktoś w tym czasie wyciągnął do mnie dłoń i powiedział nie bój się, to się uda, może wtedy nie uciekałabym.....może czułabym się pewniej. 

Czasem wydaje mi się, że zbudowana jestem z samych lęków.....ale tylko czasem...

Ps. Przedtem miałam w planie inną muzykę do tego wpisu, ale dostałam tę piosenkę i urzekła mnie :)




28 komentarzy:

  1. Alice Munro.
    Moja ulubiona :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też postanowiłam się z nią zapoznać :)

      Usuń
  2. Ksiazki (na razie) nie znam, ale zaintrygowalo mnie to o czym napisalas. Ja rowniez przez lata zylam niby do czegosc dazac, ale nie do konca. BAlam sie "odwazyc" i zawsze z ulga przyjmowalam pretekst, zeby jakiejs decyzji nie podjac lub odlozyc ja w czasie.
    Moje zycie bylo czekaiem na "prawdziwe" zycie, ktore kiedys sie przeciez powinno rozpoczac.
    Az pewnego dnia zdalam sobie sprawe, ze lata mijaja a ja truchtam zaledwie w miejscu i jesli nie odwaze sie, to nigdy nic sie nie zmieni a ja stane sie zgorzkniala narzekajaca kobieta.
    No wiec zaczelam dzialac krok po kroku.... Powiedzialam sobie, trudno, najwyzej sie nie uda :) Dlatego nikomu nic poczatkowo nie mowilam o zadnych wyzwaniach.
    Ale teraz po latach juz kilku moge powiedziec ze sie udalo, po prostu nareszcie wiem ze zyje i mimo pracy, czasem zmeczenia, ciesze sie , bo wiele moich marzen zrealizowalam i nadal mam nowe plany i projekty podczas gdy czesto duzo mlodsze ode mnie osoby sprawiaja wrazenie staruszek i starcow (w cudzyslowiu)... Grunt to uwierzyc w siebie i pracowac nad soba kazdego dnia, no i nie czekac na szczescie, tylko dostrzec je w drobiazgach codziennosci. Dlatego teraz juz nie mam wrazenia bycia uciekinierka..
    A do ksiazki z ciekawoscia zajrze
    Dzieki za podpowiedz
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow!!! dziękuję Ci za ten komentarz :)
      Bardzo budujący! Ja wiem, że i ja kiedyś zacznę po prostu realizować moje marzenia, krok po kroku. W sumie nauka języka jest takim malutkim kroczkiem. Na początek dobre i to.
      Strasznie jestem ciekawa co to było za wyzwanie, to Twoje.
      Opowiesz?
      Jak nie tu, to na maila :)

      Usuń
    2. To bardzo dluga i takze osobista historia, ale napisze ci jutro na maila (dzis wieczorem mam gosci i musimy jeszcze pare rzeczy przygotowac, ze nie wpomne o jakichs zakupach :)
      Pozdrawiam :

      Usuń
    3. Dziękuję :***
      Już się nie mogę doczekać :)

      Usuń
  3. Książka intryguje :). Powiem tylko, że ja tak Nika, ale to już wiesz, budzę się do nowego, do realizacji marzeń, pasji i odzyskuję siebie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto w życiu podejmować wyzwania, bo nie będzie okazji powtórzyć naszego czasu na ziemi. Ja mam lęki tylko przed tym, czy podołam czemuś fizycznie i czasami się usprawiedliwiam, że gdybym była zdrowa to.... :))) Taaaa, pewnie bym góry przenosiła, ale wiem, że w każdej sytuacji warto walczyć ze strachem. Życie jest takie ciekawe i pełne niespodzianek i można w nim robić wszystko, o czym się tylko marzy. Dlatego nie wolno się ograniczać w marzeniach i podejmować ryzyko. Nigdy nie jesteśmy sami. Przypomnij sobie swojego Anioła, który Ci się śni, bo czuwa :D Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że masz w sobie więcej siły i odwagi niż niejeden zdrowy człowiek :)
      Tak sobie myślę, że może te chwile z przeszłości, w których zabrakło mi odwagi. Może tak miało być. Może to mój Anioł czuwał żebym nie wpakowała się w kłopoty.
      Buziaki Polly :*

      Usuń
    2. Dzięki Julka :) Chociaż i tak uważam się za tchórza :) Będę ideałem kiedy przestanę się bać ludzi :D A Anioły pilnują nas cały czas, tylko my nie zawsze potrafimy zauważyć ich wysiłki. Staram się uważnie wsłuchiwać w ich przekaz, bo jak w porę nie powstrzymuję swojej narwanej głowy, to zazwyczaj wpadam w tarapaty. Brakuje mi cierpliwości, a to bardzo dobra cecha :D Buziaki :)

      Usuń
    3. Jesteś niecierpliwa :)) to zupełnie jak ja.
      I ja się niektórych ludzi, może nie boję, ale obawiam na pewno :))

      Usuń
  5. a niech Cię kaczka kopnie, czemuś nie napisała o niej kilka dni wcześniej, to bym sobie kupiła ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha przecież zawsze możesz jeszcze kupić :)

      Usuń
    2. nooo, ale teraz będzie trudniej, bo już wróciłam z Polski!

      Usuń
    3. A sprzedaż wysyłkowa? Duże koszty?

      Usuń
    4. huuura; spojrzałam na komentarz Piotra i pomyślałam, że może znajdę wersję francuską ;))

      Usuń
    5. :))) na pewno
      a Piotruś to niezastąpiona skarbnica wiedzy wszelakiej :)))

      Usuń
  6. przepraszam, że może nie na temat ale często z uśmiechem obserwuję okładki przekładów tych samych książek bo one często mówią o postrzeganiu czytelniczek/ków (czyli klientek/klientów) a to dlatego, że chyba nadal pomimo książek z sieci okładka często decyduje o kupnie lub nie :^))

    a zatem ja widać u Ciebie w wydaniu polskim uciekinierka 'ucieka' samolotem i oczywiście dostała miejsce przy okienku tzn jeśli to w Ryanair to musiała mocno pogalpować schodkami aby takowe dostać

    natomiast w wydaniu brytyjskim
    http://www.theguardian.com/books/2005/feb/05/featuresreviews.guardianreview

    widzimy tylko puste wieszaki w nieładzie a większość z nich to takie na spódniczki :^) .. i już wiadomo że garderoba jest dla uciekinierki ważniejsza niż środek transportu

    a w wersji elektronicznej uciekinierka po prostu zamknęła oczy i wystraczyło by uciec
    http://www.amazon.com/Runaway-Vintage-Contemporaries-ebook/dp/B0012DZ356/ref=sr_1_1?s=digital-text&ie=UTF8&qid=1377612897&sr=1-1&keywords=runaway+alice+munro


    w wydaniu francuskim ucieknierka wybrała oczywiście pociąg
    http://www.amazon.ca/Fugitives-Alice-Munro/dp/2879295645

    a po włosku wybrała łódkę na jeziorze
    http://www.einaudi.it/libri/libro/alice-munro/in-fuga/978880618073

    a jak dla mnie wydanie hiszpańskie i tak jest najlepsze powiedziałbym nawet bezkonkurencyjne .. od razu chciałbym z nią tak sobie pouciekać ;^))

    http://www.amazon.com/Escapada-Spanish-Edition-Alice-Munro/dp/8498675820


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahahaha moja Ty skarbnico wiedzy!!!
      Ależ się napracowałeś żeby to wszystko odnaleźć :) jestem pełna podziwu :)))
      I jakoś się nie dziwię, że chciałbyś pouciekać po hiszpańsku :)))
      Dzięki za uśmiech jaki mi tym komentarzem podarowałeś :*

      Usuń
    2. No i nigdy jeszcze nie sprawdzałam jak wyglądają okładki tej samej książki w różnych krajach.....to naprawdę ciekawe.
      Zaraziłeś mnie....zacznę to robić :))

      Usuń
    3. i teraz nie wiem jaka wersje zakupic..polska, angielska czy francuska...? a zakupic musze, zarazilas mnie - uciekam odkad pamietam

      Usuń
    4. Bierz francuską z pociągiem na okładce :)
      Te wieszaki do mnie nie przemawiają ;)
      poczytaj....odnajdziesz pewnie siebie nie tylko w tym opowiadaniu....w innych też
      ja odnalazłam :)

      Usuń
    5. :^) .. to tylko taka ciekawostka ale stereotypy mogą dostarczać wiele radości :^))

      Usuń
    6. a ja tu hihihi z Uciekinierką .. a tu Nobel dla Alice :^) .. bardzo ciepło pozdrawiam :^))

      Usuń
    7. Widzisz....wiedziałam ja kogo czytać i polecać :D

      pozdrawiam podróżnika :)

      Usuń
  7. Co prawda uciekinierką nie jestem, ale jestem ciekawa tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może odnajdziesz się w innych opowiadaniach
      Witaj :):):)

      Usuń